Polska
- W kilku przypadkach odnotowujemy historie, w których wyzwalanych z obozów koncentracyjnych zatrzymywano w tych obozach. W świadomości tej społeczności zrodziło się później określenie zawarte w książce Andreasa Lembecka „Wyzwoleni ale nie wolni”. Ci, którzy mieli więcej szczęścia, trafili do obozów dla DP zaadaptowanych z byłych koszar Wehrmachtu. Ten stan sprzyjał jednak wspomnianemu rozdrobnieniu ośrodków, którymi z czasem było ciężko zarządzać. W drugim okresie władze okupacyjne zaczęły konsolidować mniejsze skupiska w większe, co w zamyśle administracji miało usprawnić ewentualną „repatriację”. W tym okresie zaczęły powstawać liczne obozy, które liczyły już od 2 tys. do nawet 10 tys. osób. Władze okupacyjne uważały, że będzie to najlepszy system skoncentrowania tak ogromnej liczby ludzi, który gwarantował w tamtym czasie lepszą kontrolę – mówi dr Łukasz Wolak.