Wiara
Przyjrzyjmy się dzisiaj, jak to się zaczyna. Widzieliśmy z pewnością nieraz, z jaką miłością matka wpatruje się w buzię swego maleńkiego dziecka. Dziecko widząc nad sobą kochającą, roześmianą twarz, odpłaca takim samym kochającym uśmiechem, który jest szczęściem matki. A kiedy już zacznie mówić, rozumie, co znaczy: „Mój kochany skarbie” i dopytuje się: „Czy mnie kochasz?” Samo też zapewnia o swej miłości słowami i gestami. Już w przedszkolu wie coś o zakochaniu i czteroletnia Kasia opowiada w domu o Franku, który w niej się kocha. Zresztą kocha i członków rodziny i przyjaciół i ulubione zabawki. Potem może przyjść czas na ulubione zabawy, książki, nawet szkołę, swoją wieś, czy miasto rodzinne. Gdzieś tam po drodze zjawia się kochany chłopiec czy dziewczyna, ślub, dzieci i… od nowa.