Kościół
Droga Jezusa od Wieczernika na wzgórze Golgoty trwała zaledwie kilkanaście godzin. Porównując wcześniejszą działalność Chrystusa (nauczanie, cuda, podróże, spotkania z ludźmi) z ostatnimi godzinami Jego życia, można by powiedzieć, że były mało aktywne. Chrystus wypowiadał coraz mniej słów. Nie spotykał się z już z tak wieloma ludźmi. Po pojmaniu siłą faktu nie mógł już uzdrawiać chorych, rozmnażać chlebów, uciszać burz, wskrzeszać umarłych, głosić przypowieści. Coraz bardziej pogłębiała się też Jego samotność. Bliscy zaczęli nagle odchodzić. W pewnym momencie opuścili Go nawet Jego Apostołowie. W tłumie domagającym się Jego śmierci nie było widać ani słychać tych, którym Jezus wyświadczył tyle dobra. Nie wiadomo, co się z nimi stało. Może stchórzyli? Może nie zdążyli się dowiedzieć, by ratować Jezusa z opresji? Nie wiadomo. Po ludzku mogłoby się niektórym wydawać, że Jezus nagle utracił swoją cudowną moc. Na koniec został całkowicie unieruchomiony, przybity do Krzyża, i zapadła cisza…