Antyklerykalizm jest jak antysemityzm
Być może powinienem zrewidować moją prywatną interpretację polskiego antyklerykalizmu. Mianowicie wydawało mi się, że tak rozpowszechniony dzisiaj hiperkrytycyzm w stosunku do księży jest — co prawda, bezwiednym i fatalnie wyrażonym — ale w gruncie rzeczy słusznym wołaniem o przyznanie wiernym świeckim nowego miejsca w Kościele, o umożliwienie im bardziej aktywnego udziału w jego życiu i ponoszenia większej odpowiedzialności za Kościół. Zjawisko to, wydawało mi się, można porównać z surowymi, wprawdzie zrozumiałymi, ale w dużej mierze niesprawiedliwymi krytykami, jakie formułują kilkunastoletnie dzieci pod adresem swoich rodziców, również te dzieci, które swoich rodziców bardzo kochają.