Wiadomości
Zaklinania rzeczywistości nie tyle należało się spodziewać, co można było zakładać w ciemno. Po konstruktywnym wotum nieufności TVN i polskojęzyczne przystawki ruszyły z „narracją”. Żadnych niespodzianek wiadomo kto „zaorał”, ale w całej propagandzie widać też mnóstwo asekuracji i braku wiary. Oglądałem jedynie kawałek debaty i niespecjalnie żałuję, niemniej widząc skróty w głównych wydaniach serwisów nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że reporterzy i realizatorzy powtarzali w montażowni jedno zdanie: „I co ja mam z tego „g” wyrzeźbić?”. Tak wyrzeźbili, że Schetyna „nie porwał”, a Kaczyński „się starzeje”. Przekładając z socjotechniki na nasze otrzymujemy jasny komunikat. Schetyna to nie Tusk, nie ma co się oszukiwać, potrzebujemy cudu albo wymiany lidera. Tyle wyszło z zaklinania, na więcej materiał nie pozwolił.