Wiadomości
Rozczarowanie – to słowo najkrócej wyraża moje odczucia po obejrzeniu zwiastuna filmu „Kler”. Po Wojciechu Smarzowskim jako reżyserze spodziewałem się czegoś ambitniejszego. Chyba naiwnie, bo oprócz ubiegłorocznego „Wołynia”, w którym na tle ukraińskiego bestialstwa nawet Niemcy to całkiem porządni ludzie, ten sam twórca ma na koncie takie filmy, jak choćby „Wesele”, w którym z pasją nurza swoich bohaterów w szambie – w przenośni i dosłownie. Nowy film miał być próbą nakłonienia Kościoła do rozliczenia się z grzechami duchownych – szczególnie z grzechem pedofilii. Miał wstrząsnąć Kościołem w Polsce, ale, według zapewnień Smarzowskiego, nie miał szydzić z katolickiej wiary ani z ludzi wierzących. Deklaracje te były uwiarygadniane powoływaniem się na szacunek dla Ojca Świętego Franciszka.