04.12.16, 07:30

W poznaniu Boga chodzi o takie spotkanie, które zmienia WSZYSTKO. Czy jest to możliwe?

W poznaniu Boga nie chodzi o wiedzę teoretyczną. W poznaniu Boga chodzi o takie spotkanie, które zmienia wszystko. Czy jest to możliwe? Chrzest, który zapowiada Jan Chrzciciel, a który ofiarowuje nam Jezus Chrystus zanurza nas w Bogu czyniąc coraz bardziej gotowymi na ostateczne spotkanie.

Do tej pory mogłem nie tylko czytać ale i spotkać ludzi, którzy głęboko poznali Boga. Na pewno są nimi święci: Matka Teresa, Jan Paweł II czy błogosławieni: o. Zbigniew i o. Michał. Poznanie Boga - „zanurzyło” ich w Nim, przeniknęło ich. Święci Bogiem niejako przesiąkli jak gąbka wrzucona do głębokiej wody.

 Poznanie Boga, które zmienia wszystko w życiu grzeszników jest zapowiadane od dawna w Biblii. Izajasz mówi, iż przyjdzie taki czas, że „kraj napełni się znajomością Pana, na kształt wód, które przepełniają morze” (Iz 11,9). Ludzie będą mogli zanurzyć się w owej wodzie.

Chrzest św. jako oczyszczenie z grzechu i zanurzenie w życie Boga Trójjedynego jest również początkiem drogi poznawania Boga. Tak mówi Katechizm, wskazując również, że po sakramentalnym chrzcie „wezwanie Chrystusa do nawrócenia nadal jednak rozbrzmiewa w życiu chrześcijan. To drugie nawrócenie jest nieustannym zadaniem dla całego Kościoła, który obejmuje "w łonie swoim grzeszników" i który jako "święty i zarazem ciągle potrzebujący oczyszczenia, podejmuje ustawicznie pokutę i odnowienie swoje". Ten wysiłek nawrócenia nie jest jedynie dziełem ludzkim. Jest on poruszeniem "skruszonego serca" (Ps 51, 19), pociągniętego i dotkniętego łaską, pobudzającą do odpowiedzi na miłosierną miłość Boga, który pierwszy nas umiłował” (Katechizm Kościoła katolickiego, pp. 1427-1428).

W ciszy i na pustyni poznał Boga Jan Chrzciciel, dlatego tak skutecznie mógł mówić, a właściwie wzywać do nawrócenia wszystkich którzy do niego przychodzili. „Mieszkanie”, ubiór i pokarm, sposób zachowania i słowa - wszystko u św. Jana było inne. Od dzieciństwa poznawał Boga i to poznanie Go przemieniało. Pojawiał się zawsze przed Jezusem, którego zapowiadał. Zapowiadał również, oprócz konieczności chrztu nawrócenia, inne - nowe zanurzenie - nowy chrzest, który może być jedynie dziełem przychodzącego Mesjasza: „On was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem”. Ostrzegał również tych, którzy nie będą chcieć się zanurzyć w poznanie Boga czyli odrzucą misję Mesjasza: „ma On wiejadło w ręku i oczyści swój omłot: pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy spali w ogniu nieugaszonym” (Mt 3, 11b-12).

Jan i każdy zanurzony w Bogu prorok ostrzega nas, którzy życiowy adwent przeżywają powierzchownie. Nie pomoże faryzeuszom, ani sadyceuszom powoływanie się na metrykę przynależności do pokolenia Abrahama, narodu wybranego, święty urząd, czy bardzo drobiazgowe zachowywanie Prawa. To są plewy. Decydujące o wejściu do królestwa Bożego jest „wydawanie owoców nawrócenia”. One zaś muszą być widoczne, można je niejako „policzyć” czy nazwać; poznanie Boga ma również wpływ na innych. Inaczej jesteśmy jak sucha, ulotna i niestabilna plewa na wietrze, która nie ma szans z ogniem sądu, albo jak ciężki kamień w wodzie, owszem otoczony z każdej strony „wodą znajomości Pana”, ale w środku niedotknięty, ciężki i bez ruchu. Nikomu nie potrzebny.

Nie jest łatwo otworzyć się, zobaczyć potrzebę nawrócenia, ale jest to możliwe. Bo czego my w zasadzie bronimy mówiąc, że "wszystko jest dobrze", albo "prawie dobrze"? Co tak naprawdę w sobie nosimy? Jest w nas ociężałość i powolność krowy czy niedźwiedzicy wobec Słowa Boga, które wszystko może. Są w nas ostre kły wilka i ukryta w niedostępnych kryjówkach serca żmija wraz z jadem trucizny, jest w nas poczucie własnej mocy jak u lwa i zwinność pantery, która sama sobie zdobywa pokarm, zabijając. Jak długo chcemy tego bronić?!

Bóg przez Izajasza mówi, że pragnie dla nas innego świata, lepszej przyszłości, dlatego ściął drzewo - Dom Dawida - oczyścił z pysznego myślenia i dał się prawdziwie poznać przez niepozorną gałązkę, „Odrośl” wyrastającą z owego ściętego pnia! Aż czterokrotnie jest powiedziane w niezwykłym poemacie mesjańskim (por. Iz 11,1-9), który czytamy w drugą niedzielę adwentu o mocy Bożej; upragniona jedność z Bogiem, pomiędzy ludźmi oraz harmonia człowieka i stworzenia przyjdzie przez łagodność i małość: „Odrośl z pnia”. Osoba, o której mówi proroctwo, będzie posiadała dary Ducha Świętego i będzie miała moc większą niż pyszne i potężne drzewo. Wtedy właśnie „mały chłopiec” będzie poganiał wilka, baranka, koźlę i cielę; „niemowlę” będzie bawić się z kobrą, a „dziecko” włoży rękę do kryjówki żmii. Czyż nie są to przymioty Mesjasza - Niemowlęcia i Dziecka, Jezusa, który przez Ducha Świętego - od Betlejem, aż po Krzyż i Zmartwychwstanie - zanurza nas w życiu Boga?

Tak, to jest Jezus Chrystus, który przyszedł, aby nas ochrzcić - zanurzyć w życiu Boga! Ten sam Jezus Chrystus przyjdzie niespodziewanie, aby dokonać sądu, rozliczenia z mocy, którą zostawił na świecie i w swoim Kościele.

Wszyscy, którzy odkryli przed sobą i Bogiem, że są „potomstwem żmij” (Mt 3,7) i poznali Pana już „zła czynić nie będą” (Iz 11,9), zobaczą w łagodnym, mocnym i szczęśliwym Jezusie swoją ojczyznę. Dzięki Niemu będą mogli innych „przygarniać, bo i Chrystus ich przygarnął” (Rz 15, 7), a oni dali się Mu pochwycić w najważniejszym uścisku jak Ojciec marnotrawnego syna. Nie przegapili adwentu, nie zadowolili się pływaniem po wodzie jak pień drzewa (trochę w wodzie, trochę na powierzchni), ale dali się uderzyć ustami Mesjasza „jak rózgą”, która rozwala najtwardszy kamień i czyni go otwartym na Wodę Żywą. Jego Głos pozwala wydobyć z kryjówki serca jad żmii i przyjąć Pokój! To jest nawrócenie drugie, chrzest poznania Boga w adwencie, który ciągle trwa.

Andrzej Prugar OFMConv

 

http://www.franciszkanie.pl/artykuly/chrzest-w-adwencie