28.08.15, 16:03

Terlikowska: Tak łatwo się nie poddamy. „Tak” dla katechezy w szkole

Koalicja „Świecka szkoła” dwoi się i troi, żeby zebrać wymagane 100 tysięcy podpisów i raz na zawsze rozprawić się ze szkolną katechezą. Brak finansowania ze środków publicznych (o ile uda się w ogóle taką ustawę uchwalić, na co bardzo liczą środowiska ateistyczne i świeckie) będzie jednoznaczny z wyrzuceniem lekcji religii poza szkołę, do salki parafialnej, do getta. Tymczasem obecność religii w szkole, obecność w szkole katechety nie tylko nie powinno zubażać, ale rozwijać i otwierać na rzeczywistość duchową. Tym bardziej że religia nie jest oderwanym przedmiotem. Język polski, historia, historia sztuki, filozofia to te przedmioty, w których inspirację wiarą i religią widać najlepiej. Nie byłoby wielkich dzieł literatury, wielkich dzieł malarskich, historia mogłaby potoczyć się zupełnie inaczej, gdyby nie religia i wiara poszczególnych osób. Ich wkład w budowanie naszej cywilizacji jest fundamentalny. Przeczenie temu jest budowaniem rzeczywistości na kłamstwie.

„Idźcie na cały świat i nauczajcie wszystkie narody” – takie zadanie przed chrześcijanami postawił sam Jezus Chrystus. Cały świat to także szkoły, bardzo ważne miejsce pracy misyjnej. Trudniejsze nieraz niż afrykański busz czy kazachski step. Niejeden katecheta miałby na ten temat pewnie sporo do opowiadania. Interesująco mówi o takim doświadczeniu choćby ks. Jan Kaczkowski w wywiadzie-rzece, którego udzielił Piotrowi Żyłce. Co jest kluczem do sukcesu? Szacunek dla tych, którzy nawet siebie nie szanują, nie mówiąc o drugim człowieku. Bywa ciężko, czasem masz ochotę uciec i zostawić to całe towarzystwo, ale szanujesz ich i oni to docenią – przekonuje ks. Kaczkowski.

Wprowadzenie katechezy do szkoły uważam za dobry pomysł. Godności osoby duchownej nic nie odejmuje obecność w szkole, a dla uczniów to dowód na to, że ksiądz to też człowiek. Ten katecheta to obraz Kościoła. Dlatego dobór osób, które katechezę prowadzą, jest niezmiernie ważny. Tak jak do nauki matematyki czy języka polskiego nie każdy się nadaje, tak samo jest z katechezą. Nie wystarczą studia teologiczne, misja kanoniczna czy sutanna. Trzeba mieć to coś. Bywa (niestety dość często), że do katechezy trafiają osoby przypadkowe, nie umiejące nawiązać kontaktu z dziećmi czy młodzieżą. Często ten obraz katechety rzutuje potem na cały obraz Kościoła. Apeluję zatem do osób decydujących o tym, kto ma katechezy uczyć, o bardzo dobre rozeznanie, bo to nie tylko nauczyciel, ale świadek wiary, świadek Jezusa Chrystusa, często pierwszy i niestety jedyny, którego młody człowiek ma możliwość poznać i od którego może usłyszeć o Panu Bogu.

Choć katechezę szkolną dawno mam już za sobą, do dziś pamiętam mojego licealnego katechetę. Ksiądz Wiesław, salezjanin, mówił nam o wierze, uczył o Jezusie Chrystusie, rozmawiał z nami i dyskutował. Nie było chyba przerwy, żeby ktoś nie prosił go o indywidulaną rozmowę. Był dla nas, nie uciekał, nie chował się. Ale też nikt 20 lat temu nie wpadł na pomysł, żeby go obrzucać obelgami, antyklerykalnymi hasłami. Pamiętam jedną lekcję, tuż po Wielkanocy. Wtedy ksiądz się przed nami otworzył. Opowiadał o kapłaństwie bez lukru. Mówił o samotności we wspólnocie, o pustej zakonnej celi, o braku relacji i zrozumienia. Ale mówił też o zaufaniu Panu Bogu i o tym, że spokój i pocieszenie znaleźć można u Niego, na klęczkach przed tabernakulum. Nawet ci mniej zainteresowani, którzy gdzieś z tyłu czytali zaległe lektury, podnieśli głowę z nad książki. Wielu, właśnie tych poszukujących, letnich, niezaangażowanych z czasem zaprzyjaźniło się z naszym katechetą. Nie odrzucał ich, bo nie chodzili do kościoła, tylko słuchał i świadczył o wielkiej miłości Jezusa Chrystusa.

Ilekroć powraca dyskusja na temat „świeckiej szkoły”, finansowania katechezy ze środków publicznych czy w ogóle jej organizacji, mam przed oczami mojego katechetę. Zwykłego zakonnika, a jednocześnie niezwykłego człowieka. Dla kilku osób spotkanie z nim zaowocowało powołaniem. Inni zmieniali zdanie o Kościele wyniesione z domu czy lektury antyklerykalnych pisemek (to był czas, kiedy „Nie” Urbana rozchodziło się niczym świeże bułeczki). Można i pewnie należy dyskutować o jakości katechezy, o programie, o treści i formie. Szczególnie teraz, kiedy ekspansja koalicji „świecka szkoła” nabiera rozmachu, powinniśmy zewrzeć szyki i stanąć do walki w obronie religii. Wywalczona przed 25 laty katecheza w szkołach jest zbyt wielkim dobrem, by zrezygnować niej, bo tego domagają się ateistyczno-liberalni działacze.

Małgorzata Terlikowska 

Komentarze

anonim2015.08.27 16:04
Dzisas ale bzdety. Chodziłem do szkoły za komuny. Religia była w salce nie w szkole. I na religię chodziło 30 z 31 uczniów. Mój syn jest w klasie 16 osobowej i na religię chodzi 10 osób, z których większość odrabia lekcje z matmy w trakcie religii a inni się nudzą. Tak wyglądy duchowe oddziaływanie religii w szkole. Chodzi głównie o kasę dla księży i katechetów. Reszta to szczegół.
anonim2015.08.27 16:05
No i co się z panią później stało, pani Małgorzato? Spotkała pani pana Tomasza? Niech pani sobie przeczyta kilka swoich tekstów i zastanowi się, czy ów sympatyczny katecheta by się pod nimi podpisał. Czy świadczą o chrześcijańskiej miłości? O otwartości i szacunku dla drugiego człowieka?
anonim2015.08.27 16:06
"Nie idźcie do pogan i nie wstępujcie do żadnego miasta samarytańskiego! Idźcie raczej do owiec, które poginęły z domu Izraela.” (Mt 10, 5-6). Dobrze, niech sobie religia zostanie, jako przedmiot nieobowiązkowy, ale niech za te dodatkowe zajęcia płaci KK, nie sięgając do mojej kieszeni. Niestety, idea indoktrynacji młodych ludzi, za moje pieniądze mi nie odpowiada. Uczciwość nakazuje by zainteresowani sami za siebie płacili, w innym wypadku to po prostu pasożytowanie.
anonim2015.08.27 16:14
Tylko dwie trzecie osób z mojej klasy chodziło na religię, mimo że wbrew wytycznym była w środku zajęć. Dobra szkoła, duże miasto, grupa "niereligijnych" składała się wyłącznie z nastolatków którzy kiedyś chodzili, ale postanowili się wypisać. Mam wrażenie, że w następnych pokoleniach liczba niechodzących się zwiększy. Czy o to chodzi? A propos, większość z grupy chodzącej na religię w pewnej dyskusji również opowiadała się za przeniesieniem religii do salek, chociaż sami zawsze uczęszczali na religię w szkołach.
anonim2015.08.27 16:17
Prawie nikt nie słucha na lekcjach religii. O czym świadczy bardzo niski poziom wiedzy na temat własnej religii polskich katolików. Ja, jako wzorowa uczennica, słuchałam, co mówili księża i katecheci i w końcu zauważyłam, że cała koncepcja Boga i religii jest niespójna i nielogiczna.
anonim2015.08.27 16:26
To nie jest prawda, że 100% dzieci i młodzieży chodziło na lekcje religii. To nie jest prawdą, że ci co chodzili chłonęło naukę jak gąbka. To nie jest prawda, że powrót do salek 'uzdrowi' wszystko. Jest prawdą, że religia w salkach to kolizja z różnymi planami szkolnymi i dojazdami. To również większy wysiłek rodziców w doprowadzeniu dzieci do salek, przede wszystkim tych wiejskich. I jeszcze jedno - niby skąd są pieniądze państwowe i publiczne, czy nie z kieszeni katolików, którzy na katechezę wysyłają swoje dzieci!
anonim2015.08.27 17:10
nie wszyscy chodzili , nie wszyscy chodzą i nie wszyscy będą chodzić bo są jeszcze inne religie i są również niewierzący. Szkoła jest miejscem gdzie chodzić muszą wszyscy bez względu na wyznanie czy brak wiary. Religia gdziekolwiek będzie prowadzona nie uzdrowi wszystkiego bo nie takie jest jej zadanie. Co do podatków to płacą je również wyznawcy innych religii jak niewierzący , a tylko katecheza KK ( bo tak naprawdę powinno nazywać się to co odbywa się w szkole) ma uprzywilejowaną pozycję. Jeśli chodzi o trudność i komplikacje dla rodziców to jakoś kiedyś sobie radzono choć ludzie nie posiadali tylu samochodów , zwłaszcza na wsiach, poza tym muzułmanie, żydzi, prawosławni itp. jakoś sobie radzą i nie słychać z ich strony protestów czy żądań ( jak w przypadku kk) . Największy problem według mnie to już nawet nie to że katecheza odbywa się w szkolnych klasach tylko to w jaki sposób jest organizowana i jak bardzo "życie" całej szkolnej społeczności jest podporządkowane tej jednej religii. A to już jest wbrew i Konstytucji i nawet Konkordatowi.
anonim2015.08.27 17:20
Pani Malgorzato, od kiego to salki katechetyczne to getta? Wie pani co oznacza slowo getto, czy posluguje sie tym wyrazeniem w cyniczny sposob, by zwiekszyc zainteresowanie, malo rozgarnietych zwolennikow religii zaszokowac, a osoby ktore raczej sa przeciwne tego typu zajeciom w szkole publicznej, jak ja, nawet napisza komentarz przez co dodadza "klikalnosci" pani felietonowi? Widocznie byla pani szczesciara, majac ksiedza, ktory szanowal mlodziez, nawet ta ktora jego nie szanowala. Jakby przeprowadzic badania to pewnie malo kto podzielal ta radosc. Ja natomiast pamietam lekcje z podstawowoki, gdzie ks. proboszcz przygotowywal dzieci do komunii (2ga klasa, 9cio latki) i dziwnym sposobem tych, ktorzy malo uwazali lub cos tam rozrabiali wyciagal z lawki i bil po glowie (powtarzam - 9cio latki, w ramach przygotowan do religii), a pozniej, w gimnazjum przy wyjezdzie rekolekcyjnym calego rocznika z mojej szkoly, do malej miejscowosci w ramach przygotowan do bierzmowania, pamietam bardzo dziwna spowiedz, ktorej nie powstydziliby sie przywodcy sekt (np. swiece, jakies naczynia wodne, atmosfera bardzo dziwna, dwuznaczna i podniosla). Tak mnie wzielo na wspomnienia z tej okazji.
anonim2015.08.27 17:55
Jak czytam te bzdury, to po prostu głowa mnie boli. :c
anonim2015.08.27 18:01
"do salki parafialnej, do getta" - do obozu, do więzienia - co pani jeszcze wymyśli? "dla uczniów to dowód na to, że ksiądz to też człowiek" - może w pierwszych klasach, jak się nie omawia niczego poważnego i dzieciakom wystarczy uśmiech i parę piosenek. Ja chodziłem do salek na początku (gdzie akurat uczył nas ksiądz-idiota straszący wbijaniem szpilek w język), a później w szkole to już równia pochyła, każdy chodził bo musiał i tyle. Księży jako ludzi poznałem na korcie albo na plebanii (w czasach licealnych) gdzie jeden z księży zawsze miał dla nas czas, żeby pogadać przy herbacie, ale na pewno nie w szkole.
anonim2015.08.27 18:03
@rev.piotr "czy nie z kieszeni katolików" - nie, z kieszeni wszystkich, z mojej też.
anonim2015.08.27 18:12
Ja jestem przeciwny nauczaniu religii z kilku prostych powodów: w takim sobie technikum, przez 4 lata religia jest 'nauczana' 2 godziny w tygodniu (w klasie I,II, III i IV mają 2 lekcje tygodniowo). W takim samym sobie technikum Geografia jest 1 godzinę tygodniowo (g/t) tylko w klasie I, Biologia, Chemia, Fizyka, WOS są też po 1 g/t w kl.I, Podstawy przedsiębiorczości i Historia są po 1 g/t kl.I+II (historia akura występuje jako przedmiot uzupełniający). Dodatkowo 'poziom' religii jest tak ciekawy, jak sytuacja w jednym opolskim technikum, gdzie na zakończenie szkoły ksiądz wystawił całej klasie szóstki (wszystkim jak leci), bo to była 'taka fajna klasa'. Ręce opadają, szkoda tych godzin. Nikt nie zabrania przecież nauczać religii poza szkołą. Aha, uczniowie w klasach III+IV, gdzie są już pełnoletni, wypisują się z religii przechodząc na etykę, gdzie są jeszcze mniejsze wymagania. Ok. 20% - 30% uczniów rezygnuje z chodzenia na religię.
anonim2015.08.27 18:55
"Brak finansowania ze środków publicznych (...) będzie jednoznaczny z wyrzuceniem lekcji religii poza szkołę, do salki parafialnej, do getta". Kościoły to getta?
anonim2015.08.27 18:56
@ Przecinak Nie zgodzę się z Tobą. W starszych klasach to młodzież może chociaż podyskutować, dociekać, pytać, zgłaszać sprzeciw. Wiadomo, że 98% procent uczniów chodzi bo musi, także po to żeby poodrabiać lekcje i poplotkować, ale przynajmniej szanse są równe:) I jeśli wtedy trafią na uczciwego księdza/katechetę to mogą sporo wynieść z tych lekcji i dowiedzieć się, że ksiądz to też człowiek. Tylko takich nauczycieli raczej za wielu nie ma. Natomiast w początkowych klasach to tylko wtłaczanie "prawd objawionych". Niestety z własnego przykładu wiem, że katecheza w klasie 1-3 może również oznaczać ciągłe straszenie piekłem. Pamiętam moich z tego okresu moich rodziców, którzy byli zbulwersowani tym faktem. A, o wpływie religii (różnych) na dzieje historii i losy danych ludzi i tak uczniowie dowiadują się z lekcji języka polskiego i historii.
anonim2015.08.27 19:12
Jack Merridew "Miejsce religii jest w kościołach." No to lewacki inteligencie powiem Ci,że miejsce seks edukacji jest w burdelach:)
anonim2015.08.27 19:15
cały czas poruszamy się w dyskusjach obok kwestii najważniejszych. Można toczyć dyskusje nad jakością katechezy, spierać się czy ktoś się nudzi czy nie, czy komuś pójście do salki sprawia kłopot itp jednak prawda jest taka, że obecne prawo ( Konstytucja i Konkordat) dopuszcza organizacje przez szkoły i przedszkola lekcji religii na żądanie (prośbę) rodziców. Należy w związku z tym żądać od szkoły jako organu państwowego działania na podstawie i w granicach prawa. Obecnie lekcja religii jest narzucana z góry , a rodzic wyraża jedynie chęć uczestnictwa w niej, dzieje się to najczęściej na początku roku szkolnego, a więc już po ułożeniu planu lekcji. Szkoła deklaracje / prośby o zorganizowanie religii(różne wyznania) oraz etyki powinna otrzymywać przy zapisywaniu do szkoły oraz pod koniec roku szkolnego, tak aby był czas na zorientowanie się w ilości chętnych do uczestnictwa w lekcji religii/etyki i odpowiednim jej zorganizowaniu. Kolejnym punktem jest respektowanie zapisu Konstytucji, o takim organizowaniu religii by nie powodowało to naruszania wolności i sumienia innych osób ( obecnie art. ten jest nagminnie łamany).
anonim2015.08.27 19:16
pettersolberg Za to lekcje WF są cztery razy w tygodniu:) Nie ma to jak wykształcić głąbów, co widać po niniejszym forum:)
anonim2015.08.27 19:20
@ajawoledyskutowac Piszę o moich doświadczeniach, pod koniec podstawówki i w liceum, często była "licytacja" kto bardziej wkurzy księdza. Mieliśmy tylko jednego normalnego, przez rok pod koniec liceum, z którym można było normalnie rozmawiać. Tyle że w szkole nie było do tego warunków. Ja nie widzę plusów religii w szkole (religioznawstwo to by była inna bajka) i mam wrażenie że tu chodzi jednak o kasę i pranie mózgu od małego.
anonim2015.08.27 19:25
zamiast wyrzucać sobie i ubliżać, powinniśmy domagać się właściwej realizacji przepisów prawa, które z nakazuje brać pod uwagę wszystkich, a nie tylko katolicką większość, tym bardziej że ta większość nie zawsze jest oparta na wierze danej osoby tylko na przypisaniu jej automatycznie do wspólnoty poprzez chrzest, co jest główną przyczyną "bylejakości" i stoi ewidentnie w sprzeczności z Ewangelią( na którą powołuje się tak gorliwie pani Terlikowska). Daje to większość o marnej jakości, ale pożądaną do utrzymanie władzy przez KK i szantażowaniu władzy oraz narzucaniu pozostałej grupie społeczeństwa jedynie słusznych poglądów.
anonim2015.08.27 19:35
Analityku, jak sobie wyobrażasz teraz naukę religii w warunkach, w jakich uczono za komuny? Dzieci nieraz z wszystkich kas przychodzą razem, niezależnie od wieku, w salce, gdzie mieściło się 25 uczniów było ponad setka. Dzieci zmęczone szkołą i drogą po kilka kilometrów do sali przy kościele, albo blisko przy szkole, ale gdzieś w suterenach starych domów lub dopiero budujących się i niezamieszkałych. Gdzieniegdzie obecność rodziców, że względu na niebezpieczne drogi koniczna, ale zostają na dworze, na deszczu i zimno! Dodatkowe pozaszkolne koszty: opał, opłata lokalu, obsługa... A na wiejskich parafiach - tyle punktów ile wiosek i szkół! TAK BYŁO!!! WIEM! Komu takie warunki chcesz zaaplikować?
anonim2015.08.27 19:35
Analityku, jak sobie wyobrażasz teraz naukę religii w warunkach, w jakich uczono za komuny? Dzieci nieraz z wszystkich kas przychodzą razem, niezależnie od wieku, w salce, gdzie mieściło się 25 uczniów było ponad setka. Dzieci zmęczone szkołą i drogą po kilka kilometrów do sali przy kościele, albo blisko przy szkole, ale gdzieś w suterenach starych domów lub dopiero budujących się i niezamieszkałych. Gdzieniegdzie obecność rodziców, że względu na niebezpieczne drogi koniczna, ale zostają na dworze, na deszczu i zimno! Dodatkowe pozaszkolne koszty: opał, opłata lokalu, obsługa... A na wiejskich parafiach - tyle punktów ile wiosek i szkół! TAK BYŁO!!! WIEM! Komu takie warunki chcesz zaaplikować?
anonim2015.08.27 19:43
Barbaro! Gdzie się urodziałaś? Jak rozwiążesz problemy, gdzie jedna parafia a szkół dziesięć? Jak rozwiążesz problem, gdzie do kościoła po kilka kilometrów? Jak rozwiążesz, gdy szkoły wypuszczaja dzieci p[o południu i trzeba jeszcze kilometry iść do Kościoła? Dzieci z kościoła nikt nie wypędził. Miewają katechezy, ale w zespołach wielkich, bo jas inaczej? Mają też niedziełę w parafii. Ale nie wymagaj okropnych trudów organizacyjnych, finansowych (budowa szkół parafialnych według obecnych wymogów sanitarnych i prawnych, utrzymanie tych obiektów, wędrowanie ku kościołowi w warunkach polekcyjnego zmęczenia i nasilonego ruchu drogowego, nieznanego dawniej)??? Ludzi, litości!!! Co wy wypisujecie! Pamiętam dawne czasy!
anonim2015.08.27 19:46
Pani Małgorzato, tego tematu nie wypuszczaj z rąk! Katechizacja w szkole - dla dobra dzieci, młodzieży i rodziców. Uzupełnienie przy kościele - to w wielu parafiach czyni się od dawna. Ale to zupełnie co innego!
anonim2015.08.27 19:52
@ Bubu64 Ale sprawność fizyczna akurat ma bardzo doniosłe znaczenie dla rozwijającego się młodego człowieka, nie tylko dla jego zdrowia, ale także dla umysłu:)
anonim2015.08.27 19:57
Atimeres , więc niech katecheza odbywa się w szkołach, ale poza planem zajęć obowiązkowych, tak jak większość zajęć nieobowiązkowych( kółka plastyczne, zbiórki harcerskie itp)
anonim2015.08.28 2:52
Pani Małgorzato, Pani argumentacja jest czystą utopią. W żadnej ze znanych mi szkół (może oprócz warszawskiej - Przymierza Rodzin nr 3) nie ma czegoś takiego, jak skorelowanie programu historii, plastyki (wiedzy o sztuce) i języka polskiego, co tu mówić o religii. Współcześni twórcy podręczników w żaden sposób nie uwzględniają naturalnego przenikania się tych dziedzin. Szkoła podstawowa w ogóle zrezygnowała z klasycznej literatury (jakby dzieci były imbecylami) na rzecz głupich czytanek o przysłowiowej "d.... Maryni". Jeśli zaś pojawiają się "perełki" to w zupełnym oderwaniu o kontekstu kulturowego (przykład: 5 klasa SP - j. polski mitologia, historia - mitologia była w IV klasie, dzieci przerabiają wojny XVII wieku, a plastyka: japońskie origami). To, co serwują podręczniki do religii jest na niskim poziomie (nie, żebym chciała zamieniać te lekcje na kurs historii sztuki czy filozofii, ale naprawdę są infantylne i raczej indoktrynujące niż dające pole do własnych przemyśleń). Wpływ rodziców na katechetów jest żaden - w naszej szkole, mimo rozmów z księdzem proboszczem, nauczająca zraziła do siebie większość dzieci - w mojej 25 osobowej klasie tylko 6 osób chodzi na religię, a etyka pęka w szwach (w sąsiednich klasach jest podobnie). Dopóki nauczanie religii sprowadzać się będzie do elementarnej indoktrynacji, kolorowankach szat liturgicznych i innych uwłaczających inteligencji dzieci zadań, a nie solidnego studiowania Pisma Św. (czytanie i omawianie, wypracowania, rozmowy - choćby skorelowane z treścią coniedzielnych czytań) noga mojego dziecka nie postanie na tych zajęciach. Nie mam zdania na temat finansowania religii ze środków państwa, ale bliżej mi opinii, że powinno być to zadaniem kościoła, bo z całym szacunkiem - nie jesteśmy państwem wyznaniowym (podobnie jak jestem przeciwna finansowaniu in vitro przez państwo). Uważam, że dotacje państwowe kościol powinien otrzymywać wyłącznie na utrzymanie i konserwację zabytkowych obiektów sakralnych oraz powinien być zwolniony z podatków gruntowych dot. miejsc kultu.
anonim2015.08.28 6:01
Fox, taka lekcja religii o jakiej piszesz byłaby ideałem, ale w kk jest niemożliwa. KK nie dopuszcza czytania i omawiania PŚ przez wiernych. Ty możesz czytać sama sobie w domu ewangelię, ale rozumieć i interpretować już nie! To tylko ksiądz na mszy ma prawo głosić tzw. słowo boże i w kazaniu nawiązać do tego.
anonim2015.08.28 11:41
Widzę że ateistyczna trollerka się rzuciła na temat jak szczerbaty na ucbary
anonim2015.08.28 17:17
A czemu szanowna Pani nie wspomni o księżach pedofilach? Nie mówię, że wszyscy są tacy, ale tacy zwyrodnialcy też się pojawiają, niestety coraz częściej? Czemu ma się im dostarczać dzieci? Getto?! No z całym szacunkiem, ale teraz ludzie niewierzący i wierzący (ale nie w kościół) nie mają nawet getta. Są szkalowani i straszeni piekłem... Litości dla waszej beznadziejnej logiki...
anonim2015.08.28 22:47
"Idźcie i nauczajcie", czy "Idźcie i indoktrynujcie"? Pytam jako zwykły człowiek, który nie wierzy w historię, że bóg urodził się w chlewie w jakiejś wsi na wschodzie, dlaczego mam płacić za lekcje, na które nie uczęszczają moje dzieci?
anonim2015.08.29 8:07
@Ciekawa"A czemu szanowna Pani nie wspomni o księżach pedofilach?" --- Jeśli takim argumentem się posługujesz, to tym bardziej powinna zwalczyć wiele innych zawodów i instytucje, które mają styczność z dziećmi: szkoły, służba zdrowia, sport itd,. w końcu także rodziny!!!
anonim2015.08.29 8:14
@agnieszka66;""więc niech katecheza odbywa się w szkołach, ale poza planem zajęć obowiązkowych, tak jak większość zajęć nieobowiązkowych( kółka plastyczne, zbiórki harcerskie itp)" - - - A jak sobie wyobrażasz nauczanie religii w stanie kompletnego zmęczenia uczniów? Wychowanie fizyczne, zbiórki harcerskie, zajęcia plastyczne - to rodzaj umysłowego relaksu. Mogą być po lekcjach. Ale religia? Poza tym, jak katechezą objąć wszystkie klasy, opuszczające szkołę niemal równocześnie?
anonim2015.08.29 8:27
@agnieszka66:"KK nie dopuszcza czytania i omawiania PŚ przez wiernych. Ty możesz czytać sama sobie w domu ewangelię, ale rozumieć i interpretować już nie! To tylko ksiądz na mszy ma prawo głosić tzw. słowo boże i w kazaniu nawiązać do tego." - - - Nie tak, czytać i interpretować Pismo Święte to sobie możesz kiedy chcesz i jak chcesz, tylko co z tego wyjdzie? Jaki to będzie miało związek z tekstem P,Ś i myślą jego Autora? Trzeba zawsze wiedzieć, że PŚ to księga nie jak dzisiejsze czytanki. Zostało napisane w starożytności, innym językiem i stylem, w innych warunkach kulturowych. Wymaga więc odwołania się do specjalistów. Nadto Nowy Testament jest zbiorem tekstów powstałych w łonie rodzącego się Kościoła. Niektóre ewangelie to po prostu treść nauczania i katechez apostolskiego Kościoła. Więc trzeba je czytać w łączności z myślą Kościoła. Prywata tu nie ma większego sensu. Najlepszy odbiór nauki Nowego Testamentu to za pośrednictwem Kościoła Nauczającego.
anonim2015.08.29 8:35
@marcuch:"Pytam jako zwykły człowiek, który nie wierzy w historię, że bóg urodził się w chlewie w jakiejś wsi na wschodzie, dlaczego mam płacić za lekcje, na które nie uczęszczają moje dzieci?" - - - Czy chcesz, czy nie chcesz, kultura chrześcijańska jest dobrem narodowym. A dobro narodowe wspiera całe społeczeństwo, jak zabytki (nawet te sprzed pięciu tysięcy lat), sport (nawet ten bez sukcesów), sztukę (nawet nieraz bardzo kiepskiej wartości) ... Chrześijaństwo jest sprawdzonym dobrem narodów.
anonim2015.08.29 19:36
"Tak łatwo się nie poddamy. " Nie poddawajcie, ale też nie zmuszajcie nikogo OK ? Skoro sztywną zinstytucjonalizowaną religią w szkole chcecie obudzić w młodzieży Jezusa to gratuluje.
anonim2015.08.29 21:19
@Atimeres, tak samo jak naukę etyki, która odbywa się często 2-3 godziny lekcyjne po zakończonych zajęciach. Co do organizacji, klasy z jednego rocznika mogą mieć katechezę w tym samym czasie , tak przecież było kiedyś w salkach, w zależności od ilości dzieci w tym samym wieku było ewentualnie kilka grup które miały religię w różnych dniach lub o różnych godzinach. Kiedyś były liczniejsze roczniki, często do jednego kościoła na religię uczęszczały dzieci z różnych szkół ale z tej samej parafii i jakoś to potrafiono zorganizować w dodatku nikt nie wysuwał argumentów o zmęczeniu dzieci czy uciążliwości chodzenia/odprowadzania dzieci na religię do salki pomimo że często znajdowała się ona dalej niż szkoła, a katechezy odbywały się w godzinach popołudniowych. Gdzie jest napisane, że wiara i związane z przynależnością do danej wspólnoty obowiązki mają być łatwe i przyjemne i całe społeczeństwo ma być temu podporządkowane? Wprost przeciwnie jest napisane w Konstytucji, że religia może być przedmiotem nauczania w szkole pod warunkiem że nie jest naruszana wolność wyznania i sumienia innych osób, co niestety jest nagminnie w publicznych szkołach i przedszkolach łamane. naruszona wolność, poza tym jak się wierzący trochę wysilą bardziej zaangażują w dążeniu do poznania tego w co wierzą to nic się złego nie stanie. To co przychodzi z trudem bardziej się ceni , a i w ewangelii stoi, że powinno się ciasną furtką wchodzić bo szeroka brama do piekła prowadzi. Co do PŚ, a zwłaszcza NT to gdyby było tak jak mówisz to nie było by rozłamu w kościele. Zobacz ile jest odłamów chrześcijaństwa. KK w tym czego naucza bywa tak daleki od ewangelii, że nie potrzeba studiów teologicznych kończyć by to dostrzec. A i sam Jezus mówił, że gdzie dwóch się zbierze w jego imieniu tam on jest między nimi, więc tak sobie myślę, że nie miałby nic przeciwko gdyby kilkoro ludzi się zebrało i czytało ewangelię i rozmawiało na ten temat. KK jest temu przeciwny, bo chce mieć potulne, uzależnione od niego bezmyślne owieczki, chce mieć ich dużo(niekoniecznie dobrej jakości) bo to pozwala powoływać się na większość i narzucać innym swoją wolę. To zawładnięcie ewangelii jest związane z chęcią posiadania i utrzymywania władzy.
anonim2015.08.30 12:48
Jak się większość życia spędza z małoletnimi, to się nawet nie potrafi odróżnić religii od religioznawstwa. Stanowczo protestuję przeciwko wydawaniu publicznych pieniędzy na szkodliwe bajki z mchu i paproci. Niech KK robi dzieciom wodę z mózgu za pieniądze chętnych wiernych. Wzięła sobie Terlikowska za bohatera człowieka, który "mówił o samotności we wspólnocie, o pustej zakonnej celi, o braku relacji i zrozumienia" i chce reszcie ludzkości wcisnąć ten smutny, przygnębiający obraz. Uczmy się od ludzi, którzy potrafią budować dobre relacje i szczęśliwe życie, a nie dysfunkcyjnych nieszczęśników, którzy pocieszenia muszą szukać u bytów wymyślonych.
anonim2015.08.30 19:07
Religia w szkole, krzyże w każdej instytucji, obowiązkowe spowiedzi dla polityków i nauczycieli. Trzeba jeszcze wprowadzić kontrolę prokreacyjną. No i zamknąć granice, obwarować murami kraj z jedynym korytarzem komunikacyjnym do Vatykanu. Niech wiedzą kto w Polsce rządzi.
anonim2015.09.1 12:56
@agnieszka66:"Co do organizacji, klasy z jednego rocznika mogą mieć katechezę w tym samym czasie , tak przecież było kiedyś w salkach, w zależności od ilości dzieci w tym samym wieku było ewentualnie kilka grup które miały religię w różnych dniach lub o różnych godzinach." - - - Co Ty, Agnieszko, jako niekatoliczka, możesz wiedzieć o rozległości niektórych parafii, o utrudnieniach drogowych (kilkanaściokrotny wzrost ruchu samochodowego), o ilości szkół w parafii oddziałów w szkołach, o przykościelnych trudnościach lokalowych. .......... @"Kiedyś były liczniejsze roczniki, często do jednego kościoła na religię uczęszczały dzieci z różnych szkół ale z tej samej parafii i jakoś to potrafiono zorganizować w dodatku nikt nie wysuwał argumentów o zmęczeniu dzieci czy uciążliwości chodzenia/odprowadzania dzieci na religię do salki pomimo że często znajdowała się ona dalej niż szkoła, a katechezy odbywały się w godzinach popołudniowych." - - - Kiedyś, gdy zaczynano katechizacje poza szkołami, to najpierw 100 procent lokali było poza wszelkimi wymaganiami humanitarnymi. Tego chcesz? Potem powstała pewna liczba obiektów, ale nadal mało odpowiednich, by służyły według wymogów dzisiejszego prawa. ........... @"Gdzie jest napisane, że wiara i związane z przynależnością do danej wspólnoty obowiązki mają być łatwe i przyjemne i całe społeczeństwo ma być temu podporządkowane?" - - - Katechizacja nie jest przeznaczona dla ludzi o ukształtowanej i umocnionej wierze. Ona jest dla wszystkich, także dla słabych we wierze, także dla poszukujących, także dla tych, którzy cokolwiek chcą się dowiedzieć o życiu wiary. ......... @"Wprost przeciwnie jest napisane w Konstytucji, że religia może być przedmiotem nauczania w szkole pod warunkiem że nie jest naruszana wolność wyznania i sumienia innych osób, co niestety jest nagminnie w publicznych szkołach i przedszkolach łamane. naruszona wolność," - - - Bardzo proszę zacytować ten fragment z Konstytucji, który by sugerował, że katechizacja odbywa się z jakimś nieposzanowaniem jej postanowień. Bardzo proszę, bo chyba coś łżesz! ..... @"poza tym jak się wierzący trochę wysilą bardziej zaangażują w dążeniu do poznania tego w co wierzą to nic się złego nie stanie." - - - Katolicy dość wiele się natrudzą dla wiary.; Wystarczy się dowiedzieć, ile dzieł organizują, na nie płacą i prowadzą, poza życiem modlitwy. ..... @"To co przychodzi z trudem bardziej się ceni , a i w ewangelii stoi, że powinno się ciasną furtką wchodzić bo szeroka brama do piekła prowadzi." - - - O, jakaś Ty, Agnieszko pobożna! Powtarzam Ci, katolicka katecheza nie jest tylko dla urobionych i silnych we wierze. Jest dla wszystkich, także dla słabych, albo i dla niewierzących, jeśli jej zechcą. Wiara to nie jest jakiś dodatek do życia. To jest prawo ludzkie, a nie łaskawość jakiejś władzy, jak n am komunia wmawiała. ..... @Co do PŚ, a zwłaszcza NT to gdyby było tak jak mówisz to nie było by rozłamu w kościele. Zobacz ile jest odłamów chrześcijaństwa. KK w tym czego naucza bywa tak daleki od ewangelii, że nie potrzeba studiów teologicznych kończyć by to dostrzec. A i sam Jezus mówił, że gdzie dwóch się zbierze w jego imieniu tam on jest między nimi, więc tak sobie myślę, że nie miałby nic przeciwko gdyby kilkoro ludzi się zebrało i czytało ewangelię i rozmawiało na ten temat." - - - Widzę do czego doprowadziło Cię indywidualistyczne, bez związku z Kościołem, w łonie którego powstawało Pismo, czytanie Pisma św. Przestrzegał Cię św. Piotr, gdy pisał o takich "nieuczonych i prostakach" czytaczach, który czytają Pismo na swoja zgubę. Jest to w Liście św. Piotra. I Ty padłaś ofiarą swojej nieostrożności. ...... @KK jest temu przeciwny, bo chce mieć potulne, uzależnione od niego bezmyślne owieczki, chce mieć ich dużo(niekoniecznie dobrej jakości) bo to pozwala powoływać się na większość i narzucać innym swoją wolę. To zawładnięcie ewangelii jest związane z chęcią posiadania i utrzymywania władzy." - - - Ach, wszystkie sekty to nam powtarzają, żeby uzasadnić, skąd ich dewiacje w rozumieniu Pisma! I po co im to ? Co im zaszkodziło? Nie czytanie Pisma św., lecz brak asystencji apostolskiego Kościoła w tym czytaniu. Znasz problem dworzanina etiopskiej władczyni, gdy mu wpadło do ręki Pismo św. i męczył się nad tekstem proroka Izajasza, dopóki nie spotkał go apostoł Kościoła?
anonim2015.09.1 18:51
http://www.czarnymwczarne.pl/index.php/component/k2/itemlist/tag/Ankieta Zachęcam do głosowania :)