05.08.12, 08:38

Sens czystości

Dominująca obecnie kultura skupia człowieka na cielesności i na szukaniu przyjemności za wszelką cenę. W konsekwencji prowadzi do wyuzdania i różnych form nieczystości w sferze seksualnej. Nieczystość jest radykalnym złem, gdyż wynika z postawienia popędu ponad człowiekiem i jego godnością. Kto ulega nieczystości, ten doprowadza siebie do sytuacji, w której dla chwili przyjemności zrywa przyjaźń z Bogiem, popada w uzależnienia, nierzadko staje się przestępcą, poświęca zdrowie, sumienie, a nawet życie. Takie zachowanie to przejaw rozpaczy lub lekceważenia przez człowieka własnej godności. Grzechy nieczyste prowadzą do chorób wenerycznych, uzależnień, przestępstw, a czasem także do aborcji czy morderstwa, jak to ma nierzadko miejsce w przypadku gwałcicieli, którzy zabijają swoje ofiary. Zawsze oznaczają wyrządzanie krzywdy sobie i drugiemu człowiekowi. Niektóre konsekwencje tych grzechów są w doczesności nieodwracalne. Jeśli on czy ona współżyje z kimś przed ślubem, to bierze sobie na zawsze na sumienie los tej drugiej osoby. Nie ma już możliwości pogodnego przygotowania się do małżeństwa. Z kolei inni mają prawo zrezygnować z małżeństwa z kimś nawet najbardziej radykalnie nawróconym, gdy odkryją, że ten ktoś ma już za sobą inicjację seksualną i że istnieje jakaś inna osoba, która ma prawo się o niego upominać.

 

Przed nieczystością nie ochroni lęk przed konsekwencjami masturbacji, pornografii, chorób wenerycznych czy cudzołóstwa. Również w tej dziedzinie najbardziej chroni człowieka miłość, której uczy Jezus. Ten, kto jest zaprzyjaźniony z Chrystusem, kto modli się i korzysta z sakramentów świętych, kto uczy się mądrze kochać, kto do domu i do serca wpuszcza tylko te osoby, które kochają, a nie te, które pożądają, ten ma szansę żyć w czystości. Czystość nie ma nic wspólnego z oziębłością czy lękiem przed seksualnością. Przeciwnie, czystość to najbardziej radosny sposób spotykania się z kimś, kogo kocham i kto mnie kocha. To nie brak, lecz szczyt czułości, gdyż najbardziej czuły jest ten, kto najbardziej kocha, a nie ten, kto pożąda. Nieczystość jest agresywna, prymitywna, wulgarna

 

Większość młodych ludzi zdaje sobie sprawę z wagi czystości. Rzadko można spotkać chłopaka czy dziewczynę, dla których byłoby obojętne to, czy zwiążą się małżeństwem z kimś czystym, czy też z kimś, kto już współżył z innymi osobami. Problem polega na tym, że coraz więcej młodych ludzi za mało cieszy się rodzicami, rodzeństwem, przyjaźnią z Bogiem i z samym sobą. Coraz mniej cieszy się życiem, bo zbyt słabo kocha i żyje pośród tych, którzy zbyt mało kochają. W takiej sytuacji młodzi ludzie szukają choćby chwilowej namiastki szczęścia. Współżycie seksualne – podobnie jak alkohol czy narkotyk – staje się dla nich chorobliwie atrakcyjne. Bolesne konsekwencje pozostają wtedy na długo. Cieszy to, że w Polsce działa Ruch Czystych Serc. Taki ruch pomaga młodym przygotować się do zawarcia szczęśliwego małżeństwa. Czystość to przecież potwierdzenie, że kochamy z klasą, z Bożym, czyli najwyższym, znakiem jakości! Z drugiej strony Ruch Czystych Serc to motyw do refleksji dla tych, którzy uwierzyli cywilizacji egoizmu i śmierci, a oto widzą, że są tacy młodzi ludzie, którzy żyją w miłości i radości, i którzy mówią o tym publicznie. Ten Ruch może pomóc w ratowaniu młodego pokolenia przed wiarą w to, że człowiek to tylko ciało i popędy.

 

Czystość jest osiągalna dla tych, którzy odróżniają radość od przyjemności. Różnica jest kolosalna! Przyjemność jest pospolita, gdyż mogą osiągnąć ją wszyscy ludzie – także ci, którzy nie kochają i którzy są nieszczęśliwi. Radość jest arystokratyczna, bo przynosi ją tylko Chrystus i tylko tym, którzy kochają. Przyjemność trwa krótko i pozostawia poczucie pustki, a radość jest trwała i pozostaje z nami także w trudnych chwilach życia. Kierowanie się przyjemnością prowadzi do uzależnień i cierpienia, a trwanie w radości oznacza, że kierujemy się wierną i czystą miłością, jakiej uczy nas Chrystus, a to prowadzi do jeszcze większej radości.

 

eMBe/Duchowy.pl

Komentarze

anonim2012.08.5 11:02
Od seksu do narkotykow... To zart, czy na powaznie?
anonim2012.08.5 12:44
<p>Ja uważam, że nie żart i się z tym zgadzam! Niepohamowany seks jest r&oacute;wnią pochyłą do innych uzależnień.</p>
anonim2012.08.5 12:46
<p>święte słowa....</p>
anonim2012.08.5 12:55
<p>Czystość jak najbardziej ma sens :)</p>
anonim2012.08.5 14:40
<p>To ja to możliwe że są pary kt&oacute;re dochowały czystości do ślubu a się rozstały ?.. Nie ma żadnej gwarancji wierności</p>
anonim2012.08.5 14:45
<p>Bardzo mądry tekst.</p>
anonim2012.08.5 18:12
Teoretycy zawsze dostarczają rozrywki w Czystej postaci. Tacy są romantyczni, jakby nigdy kontaktu z rzeczywistością nie mieli. Super. Zaufaj różowej sile.
anonim2012.08.5 20:45
<p>Takie słowa mają moc. W bardzo kr&oacute;tkim czasie zleciał się tu klubik szatańskich pomiot&oacute;w bezrozumnie wszystko negujących. Brawo autor!</p>
anonim2012.08.5 23:43
<p>Szanuję księdza Marka Dziewieckiego. Nie szanuję bzdurgadaczy w stylu pan&oacute;w WOłochowicz&oacute;w, Pulikowskich i Pawlukiewicz&oacute;w - moim zdaniem m&oacute;wią głupoty.</p> <p>Do księdza Dziewieckiego, kt&oacute;ry jest pono psychologiem: ZR&Oacute;BCIE SZEROKIE I NAUKOWE BADANIA NA CAŁYM ŚWIECIE W KWESTII CZYSTOŚCI i udowodnijcie \"prawo pierwszych połączeń\", kości&oacute;ł ma TYLE KASY czemu szkoda wam na naukowe udowodnienie ludzkiej moralności?</p> <p>&nbsp;</p>
anonim2012.08.6 10:45
<p>więcej takich tekst&oacute;w - ludzie potrzebują sł&oacute;w prawdy</p>
anonim2012.08.10 0:57
<p>To, że ks. Dziewiecki, wypowiada się przeciwko pozamałżeńskim stosunkom seksualnym &ndash; jest dla mnie całkowicie zrozumiałe. Jest księdzem KK, więc przestrzega określonych dla tej wsp&oacute;lnoty reguł. Głosi je, propaguje w społeczeństwie &ndash; rozumiem, wynika to z idei ewangelizacji. Nie rozumiem jednak, czemu nie m&oacute;wi się wprost, że KK zabrania seksu przed-, poza-małżeńskiego, bo taka jest jego doktryna społeczna. Zabrania i już, z woli Bożej, bo to grzech. Koniec kropka.</p> <p>Czego kompletnie nie rozumiem, to ta część wypowiedzi księdza, kt&oacute;ra jest wmawianiem ludziom, że z powodu ulegania pokusom seksualnym poza małżeństwem &ndash; ludzie Ci będą cierpieli psychicznie, że będzie to dla nich brzemieniem ich sumienia itp. itd. Skąd ksiądz to wie? Czy dysponuje wynikami jakiś badań, obserwacji? Nie twierdzę, że dla niekt&oacute;rych os&oacute;b seks przedmałżeński nie będzie stanowił problemu w p&oacute;źniejszym życiu (np. w małżeństwie). Z pewnością są takie osoby wierzące, dla kt&oacute;rych to może być problem, dylemat moralny. I może nawet ksiądz zna takie przypadki. Ja jednak r&oacute;wnież znam bardzo wiele przypadk&oacute;w os&oacute;b (zar&oacute;wno deklarujących się katolikami jak i niewierzących) dla kt&oacute;rych fakt pozamałżeńskich kontakt&oacute;w seksualnych nie miał szczeg&oacute;lnego, istotnego, albo w og&oacute;le jakiegokolwiek znaczenia dla p&oacute;źniejszego życia. W szczeg&oacute;lności nie wywoływał żadnych psychicznych czy duchowych problem&oacute;w, moralnych dylemat&oacute;w itp. Nie zmniejszał radości płynącej ze związku z przyszłym partnerem. Zmierzam do tego, że społeczeństwo jest na tyle zr&oacute;żnicowane, że nie wiem na jakiej podstawie twierdzi się, że seks pozamałżeński jest zawsze i dla wszystkich jednoznacznie szkodliwy. Nic tego nie potwierdza. Więcej &ndash; część os&oacute;b, wchodząc w związek nie traktuje przeszłości seksualnej swojego partnera (być może przyszłego małżonka/małżonki) jako jakiegoś szczeg&oacute;lnie istotnego argumentu za lub przeciw byciu razem. Dla części os&oacute;b są być może inne ważniejsze kwestie takie jak: sp&oacute;jność światopoglądowa, zgodność charakteru, zdolność partnera do empatii, intelekt, pozycja społeczna i pewnie jeszcze wiele innych. Przeszłość seksualna nie jest (poza jakimiś zupełnie ekstremalnymi sytuacjami) dla wielu os&oacute;b jakimś szczeg&oacute;lnym kryterium wyboru partnera.</p> <p>Wracam więc do pytania, skąd jeden człowiek (w tym przypadku ksiądz) może wiedzieć co drugi człowiek (osoba, kt&oacute;ra nie stosowała się do zasad czystości), będzie czuł w określonej sytuacji w przyszłości?! Czemu nie ograniczyć się do argument&oacute;w czysto religijnych &ndash; KK wprowadza zakaz seksu przedmałżeńskiego i wierni mają się do niego stosować? Czy to by nie było uczciwe postawienie sprawy?</p> <p>&nbsp;</p>