Ryszard Czarnecki: Przyspieszenie w politycznym Waszyngtonie - zdjęcie
12.12.19, 19:30Michael Vadon, lic. CC BY-SA 2.0 via Flickr, zdj. edyt.

Ryszard Czarnecki: Przyspieszenie w politycznym Waszyngtonie

7

W politycznym Waszyngtonie czuje się przyśpieszenie. Dzień po moim przyjeździe w Kongresie USA rozpoczęły się pierwsze przesłuchania w sprawie „impeachmentu” prezydenta Donalda Trumpa. Na pierwszy ogień poszli nie tyle politycy czy dyplomaci, co prawnicy-eksperci od konstytucji. Demokraci poczuli krew. Nie mają tylu kongresmanów w obu izbach, aby dokonać spektakularnego odwołania 45. prezydenta Stanów Zjednoczonych. Ale co go poszarpią - to ich. Poszerzą elektorat negatywny D. J. Trumpa, zablokują lub wyraźnie ograniczą przypływ wyborców w kierunku od Demokratów do lokatora Białego Domu. Czasu na takie manewry w amerykańskiej klasie politycznej jest coraz mniej. Już w lutym odbędą się, jak zwykle co cztery lata, pierwsze stanowe prawybory w New Hampshire.

 

„Stary-nowy” prezydent czy Demokrata w Białym Domu?

Formalnie najpóźniej w sierpniu ci, których symbolem jest osioł - Demokraci, jak i ci, którzy identyfikują się ze słoniem-symbolem Republikanów wybiorą swoich kandydatów na prezydenta. Potem ruszy już stricte wyborcza karuzela: kampanie w poszczególnych stanach, a szczególnie w „swing states” czyli tych stanach, które przechodzą w kolejnych wyborach z rąk do rąk, nie są dla żadnej formacji „safe constituencies” czyli pewniakami, a które w praktyce decydują o wyniku wyborów. W pierwszy wtorek listopada A. D. 2020 Amerykanie wybiorą prezydenta. A mówiąc bardzo precyzyjnie, wybrani w każdym stanie elektorzy będą mogli później formalnie wybrać Głowę Państwa. Oczywiście liczby elektorów „przypisane” przez wyborców obu głównym kandydatom będą znane już wcześniej, także praktycznie najpóźniej w godzinach porannych w pierwszą środę przedostatniego miesiąca roku świat pozna nowego - lub „starego-nowego” - lokatora Białego Domu. Jeśli wybrany zostanie demokrata będzie 46. w historii prezydentem USA. Jeśli Trump - będzie dalej 45.

 

Biden atakuje spotem

Póki co wzrost gospodarczy świadczy za urzędującym gospodarzem White House. Karta impeachmentu to oręż w rękach opozycji, ale Demokraci muszą uważać, żeby nie „przegrzać”: spora część Amerykanów jest oporna co do przekazu medialnego mainstreamu, a anty- Trumpowa kampania „huzia na Józia” może finalnie przynieść skutek odwrotny od zamierzonego.

Póki co w ostatnich dniach zapunktował nieformalny lider w wyścigu demokratycznych pretendentów, ekswiceprezydent Joe Biden. Po szczycie NATO w Londynie błyskawicznie zareagował jego sztab wypuszczając spot, który sugerował, że „w świecie” śmieją się z Trumpa. W spocie Trumpowi przeciwstawiono poważnego i poważanego zagranicą Bidena... Skądinąd przypomina to działania opozycji w Polsce, która za wszelką cenę chce pokazać, że tzw. zagranica lekceważy prezydenta Dudę i polskie władze, za to docenia władze byłe. Nie wiem, na ile ta strategia przyniesie efekty w USA - w Polsce natomiast nazbyt odklejona jest od rzeczywistości, by była skuteczna.

 

Światowa geografia centroprawicy

W Waszyngtonie oficjalnie byłem jako gość konferencji International Democratic Union (IDU) czyli struktury grupującej szeroko rozumiane partie centroprawicowe z kilku kontynentów. Szczególnie aktywna jest w niej Ameryka (USA i Kanada) i Europa. Stary Kontynent reprezentowany jest zarówno przez ugrupowania funkcjonujące w EPP (Europejska Partia Ludowa) - dla przykładu niemiecka CDU, jak też w ECR (Europejscy Konserwatyści i Reformatorzy) - dla przykładu brytyjscy torysi. Przewodniczącym IDU jest były dwukrotny premier Kanady Stephen Harper. Inaugurował on kongres i prowadził szereg paneli.

Wśród mówców warto wymienić: Elaine L. Chao, „sekretarza transportu” czyli ministra w gabinecie Trumpa, a wcześniej „sekretarza pracy” także u Trumpa, pierwszą Azjatkę w rządzie USA, republikańskiego senatora z Pensylwanii Patricka Toomeya, senatora Todda Younga z Indiany, także z Partii Republikańskiej (R), senatora Johna Barrasso z Wyoming (obecnie nr 3 wśród Republikanów w Senacie), skądinąd wybitnego chirurga oraz premiera stanu Ontario w Kanadzie Douga Forda, byłego kandydata Republikanów na prezydenta w 2012 roku Mitta Romneya (ten ponownie wybrany w styczniu 2019 roku na senatora były szef Komitetu Organizacyjnego Zimowych Igrzysk Olimpijskich w Salt Lake City ma 5 synów i 24 wnuków !), nr 3 Republikanów w Izbie Reprezentantów Liz Cheney (córkę wiceprezydenta Dicka Cheneya, zastępcę George’a Busha Jr), niegdyś odpowiadająca za Bliski Wschód w Departamencie Stanu, również matkę pięciorga dzieci, wreszcie byłego premiera Słowacji, mojego kolegę z boiska Mikulasa Dziurindę, szefa MSZ Bośni i Hercegowiny Igora Crnadaka, b. szefa Senatu Boliwii i wiceprezydenta IDU Oscara Ortiza, b. ministra pracy i bezpieczeństwa socjalnego Chile Nicolasa Monckeberga Diaza, a także szefa parlamentu Gwatemali, Alvaro Arzu Escobara i sekretarza generalnego CSU, Markusa Blume.

Listę gości uzupełniają kongresmen z Luizjany (przez 12 lat),wybitny chirurg dr Charles Boustany, przedstawiciele amerykańskich republikańskich think-tanków: Dan Twining-szef słynnego International American Institute oraz Thomas Duersterberg z Hudson Institute, reprezentanci Niemiec „na odcinku USA”: Paul Linnarz z Fundacji Konrada Adenauera i deputowany do Bundestagu Peter Bayer, a także 63 z rzędu gubernator Missisipi Haley Barbour (były prezes Stowarzyszenia Republikańskich Gubernatorów), Nick Cater z australijskiego think-tanku Menzies Centre, były ambasador USA przy ONZ i UNESCO Terry Miller, były minister przemysłu (ale też zdrowia) Kanady Tony P. Clement, wreszcie parlamentarzystki: z Tanzanii- Josephine Sebastian Lemoyan, z Argentyny - Sofia Brambilla i moja dobra znajoma, przez wiele lat europosłanka CDU, eksprzewodnicząca Delegacji UE-Europa Południowo-Wschodnia i b. szefowa Komisji Kultury PE Doris Pack. Ta długa lista pokazuje swoista światowa geografie polityczna centroprawicy: koncentracja na trzech kontynentach -Europie, Ameryce Północnej i Ameryce Łacińskiej z komponentem Australia-Oceania i raczej śladowa obecnością Afryki.

 

O kampaniach wyborczych na trzech kontynentach

Z mojego punktu widzenia najciekawsze panele dotyczyły polityki imigracyjnej (najwięcej do powiedzenia mieli Amerykanie i Niemcy oraz szef MSZ Bośni i Hercegowiny) oraz kampanii wyborczych. W tym ostatnim mówiono o wyborczych strategiach, taktyce i trendach, a speakerami byli: jeden z autorów sukcesów wyborczych dwukrotnego (i obecnego) kanclerza Austrii Philipp Maderthaner, strateg rządzącej kolejna kadencje w Indiach prawicowo-religijnej partii premiera Narendry Modiego BJP - Rajat Sethi oraz Andrew Hirst.

Konferencje takie, jak IDU to okazja do spotkań z dobrymi znajomymi z różnych krajów i kontynentów oraz bezcennych rozmów w kuluarach. Wszystko to jednak tak naprawdę odbywało się w cieniu przyspieszającej kampanii wyborczej w USA. Trawestując tytuł słynnego filmu o amerykańskich wyborach: barwy kampanii w Stanach są coraz bardziej kolorowe i ekscytujące ...

Ryszard Czarnecki

Gazeta Polska Codziennie, 9 XII 2019

Komentarze (7):

better do yourself a favor and shut the fuck up 2019.12.12 21:09
@Klapaucjusz - Jonasik - aaa - keller who cares go right ahead in your very own words
Klapaucjusz2019.12.12 20:59
Może pan Czarnecki wytłumaczy nam, niebywałym w wielkim świecie, o co chodzi w sprawie „impeachmentu”. Fronda o tym milczy.
do yourself a favor and shut the fuck up 2019.12.12 20:54
@Olej In other words; you don't know shit!
Olej2019.12.12 20:45
Co ja wiem o Ameryce ? To co opowiadał o niej Joseph Raymond „Joe” McCarthy i co z niej zrobili komuniści i Komintern. Co do dzisiejszej rzeczywistości przedstawia się ona tak; ...Kompostowanie ludzkich ciał zamiast kremacji ma być oferowane w stanie Waszyngton już od wiosny 2021 roku.... Wiem również o tym co w USA wyprawiają i wygadują w większości stacje TV i operatornie internetowe typu google, youtub, facebook-uki, i inne przedsięwzięcia orvellowskie. To są początki, ,,nowej Ameryki'' Tamta Ameryka skończyła się bezpowrotnie, no może jeszcze trwa na południu, tam gdzie ją pamiętają z poziomu ciężkiej roboty i własnej ziemi.
do yourself a favor and shut the fuck up2019.12.12 20:27
@Olej Co ty wieesz o USA? Byles tam, pracowales, placiles podatki, wyslales dzieci do szkol? Jezyka nie znasz, wiesz tylko co kremlowskie media pod noc podsuna.
Formularz zawiera madrosc.2019.12.12 20:52
Ja tam mieszkam 36 lat i potwierdzam co Olej pisze. USA upada bo lewacy dochodzą do władzy. Rozdawnictwo dla nie radzących sobie ludzi, korupcja, cwaniactwo / nadużywanie systemu/. Za Reagana tego nie było. W szkołach, uniwersytetach bolszewia eskimoska rządzi. Piorą mózgi studentom. Korporacje działają jak wojsko, globalizacja, itd. Ale dalej jest możliwość życia lepiej niż gdzie indziej. Nie Bóg chroni USA.
Olej2019.12.12 20:06
Ameryka cierpi na pogłębiającą się chorobę spsienia elit tj. clintonizację polegającą ,,paleniu bez zaciągania'' i seksie prezydenckim ,,inaczej''. Słowem, Ameryka się bolszewizuje mentalnie, traci swoją istotę i to czym była jako kraj do czasów prezydentury Reagana.