Prorosyjska prawica. Pożyteczni idioci Putina podkopują polską państwowość - zdjęcie
01.03.19, 14:45

Prorosyjska prawica. Pożyteczni idioci Putina podkopują polską państwowość

16

Przez 200 lat Rosja panowała w Europie Środkowo-Wschodniej za pomocą zasady „dziel i rządź”. Głównym jej narzędziem było podburzanie do nienawiści etnicznej. Przede wszystkim między Polakami i Ukraińcami. Skuteczność tego narzędzia Moskwa sprawdziła w XVIII wieku w przeddzień rozbiorów Polski podczas rzezi humańskiej (rewolty hajdamackiej) oraz w XX wieku na Wołyniu po wybuchu II wojny światowej. Kreml do dziś aktywnie korzysta z tego narzędzia. Po mistrzowsku, manipulując pamięcią o tragicznych wydarzeniach z historii, ciągle podżega do konfliktu między Polakami i Ukraińcami.

Włodzimierz Iszczuk Redaktor naczelny portalu Jagiellonia.org i czasopisma „Głos Polonii”

 

„Granica Rosji nie kończy się nigdzie” – powiedział Putin podczas ceremonii zorganizowanej przez Rosyjskie Towarzystwo Geograficzne 24 listopada 2016 r. Gospodarz Kremla do dziś wątpi w to, czy NATO zechce umierać za Suwałki. Ukryta wojna przeciwko Polsce już trwa.

Moskwa wściekle nienawidzi Ameryki, która po II wojnie światowej nie pozwoliła stalinowcom podbić całej Europy, stała się lokomotywą NATO i w ostatnich dziesięcioleciach była gwarantem wolności i niepodległości zarówno Polski, jak i pozostałych narodów Europy. Właśnie dlatego Rosjanie tak mocno wspierają zwolenników koncepcji izolacjonizmu w USA i nastroje antyamerykańskie na całym świecie. Jeśli Ameryka wycofa się politycznie ze Starego Kontynentu, Europę czekają bardzo trudne czasy.

Program minimum rosyjskiej strategii geopolitycznej zakłada odzyskanie całkowitej kontroli nad strefą wpływów Związku Sowieckiego, czyli dawnym blokiem wschodnim. W tym właśnie celu Moskwa za wszelką cenę pragnie przeszkodzić integracji państw międzymorza bałtycko-czarnomorsko-adriatyckiego. Kreml ma wystarczająco dużo instrumentów do realizacji tej strategii.

Przez 200 lat Rosja panowała w Europie Środkowo-Wschodniej za pomocą zasady „dziel i rządź”. Głównym jej narzędziem było podburzanie do nienawiści etnicznej. Przede wszystkim między Polakami i Ukraińcami. Skuteczność tego narzędzia Moskwa sprawdziła w XVIII wieku w przeddzień rozbiorów Polski podczas rzezi humańskiej (rewolty hajdamackiej) oraz w XX wieku na Wołyniu po wybuchu II wojny światowej. Kreml do dziś aktywnie korzysta z tego narzędzia. Po mistrzowsku, manipulując pamięcią o tragicznych wydarzeniach z historii, ciągle podżega do konfliktu między Polakami i Ukraińcami.

Co więcej, od kilku dekad w Polsce trwa potężna kampania propagandowa na rzecz geopolitycznej wizji Romana Dmowskiego, który był stanowczym przeciwnikiem koncepcji Międzymorza Józefa Piłsudskiego. Współcześni zwolennicy Dmowskiego oferują podobną opcję polityki zagranicznej, co (tak samo jak w czasie IV rozbioru Polski w 1939 roku) może stanowić poważne zagrożenie dla polskiej państwowości i racji stanu.

Jednocześnie rosyjscy dyplomaci od dekady proponują niektórym siłom w Polsce udział w rozbiorze Litwy i Ukrainy, czyli oferują darmowy ser w pułapce na myszy. Mówią: „Oddamy wam wasze Wilno i Lwów!” i zacierają ręce, licząc na to, że Polacy dadzą się złapać w sidła. Dowodem na to jest fragment wywiadu, jakiego w 2013 roku udzielił amerykańskiemu portalowi Politico ówczesny szef polskiej dyplomacji Radosław Sikorski, w którym ujawnił, że w 2008 roku Putin powiedział ówczesnemu premierowi Polski Donaldowi Tuskowi, iż Ukraina to sztuczny kraj, a Lwów jest polskim miastem, i próbował wplątać Polskę w inwazję na Ukrainę. Co ciekawie, taką samą opinią o Ukrainie gospodarz Kremla podzielił się w kwietniu 2008 roku z amerykańskim przywódcą George’em Bushem podczas dyskusji na zamkniętym spotkaniu Rosja-NATO.

Ale sedno sprawy tkwi w tym, że Putin nie zamierza oddać Polakom Lwowa, lecz chce zagarnąć dla siebie całą Polskę. Rosyjscy dyplomaci ciągle liczą na to, że przyszli przywódcy Polski własnoręcznie zniszczą możliwość utworzenia regionalnego aliansu wojskowo-politycznego. Polska jako lider Międzymorza jest bastionem Europy. Rosyjscy imperialiści nie mogą doczekać się momentu, gdy zwolennicy geopolitycznej wizji Dmowskiego wpadną w pułapkę i otworzą im bramy tej fortecy.

„Na eurazjatyckim kontynencie dla Polski nie ma miejsca” – nieustannie powtarza czołowy kremlowski ideolog Aleksander Dugin.

Przypomnijmy raz jeszcze, że niezdrowe pomysły Dugina zainfekowały establishment i korpus dyplomatyczny całej Federacji Rosyjskiej. Ten strateg ma ogromny wpływ na osoby podejmujące decyzje w najważniejszych sferach życia politycznego. Rosyjskie elity podzielają jego poglądy. Właśnie dlatego Kreml nieustannie propaguje geopolityczną alternatywę dla Europy – ideę utworzenia osi geopolitycznej Moskwa-Rzym-Paryż-Berlin, mającej zbudować prorosyjski sojusz, do którego, zgodnie z zamysłem Kremla, powinni dołączyć inni przyjaciele Rosji: Hiszpania, Węgry, Serbia, Bułgaria i Grecja. Ten związek zgodnie z oczekiwaniami Moskwy ma dokonać nowego podziału Starego Kontynentu kosztem Polski i innych państw Europy Środkowo-Wschodniej.

Argumenty rosyjskich dyplomatów (w znakomitym tekście zatytułowanym „Wybawić Europę Zachodnią od Wschodniej”) trafnie opisuje Aleksander Dugin: „Kontynentalna Europa zainteresowana jest aliansem z Rosją. Zainteresowana jest rosyjskim gazem, tym, by jego dostawy nie były zagrożone. Europa zainteresowana jest projektem Nord Stream. Ale niektóry zaczynają przeszkadzać. To jakieś nieporozumienie! Dlaczego mamy je znosić? Trzeba zlikwidować »kordon sanitarny«, zawrzeć »nowy pakt Ribbentrop-Mołotow«, po to, by granica między Rosją a Starą Europą była bezpośrednia, bez tych »przyjaciół«. W wielkim starciu cywilizacji atlantyckiej i kultury eurazjatyckiej to wszystko, co znajduje się między nami – Polska, Ukraina, Europa Środkowa – musi zniknąć, zostać wchłonięte” – twierdzi z maniakalnym uporem kremlowski szaman, nazywany ideologiem Putina.

Niestety, nie można wykluczyć, iż w pewnych okolicznościach rosyjscy dyplomaci będą umieli przekonać swoich nadmiernie pragmatycznych kolegów z Niemiec, Francji i Włoch i doprowadzą do nowego podziału Europy. Ten scenariusz jest całkiem prawdopodobny, jeśli dojdzie do paraliżu NATO i wycofania się Ameryki ze Starego Kontynentu. Wówczas Rosja będzie miała realną szansę zrealizować swoją strategię.

Jeśli państwa Europy Środkowo-Wschodniej nie zdołają stworzyć silnego regionalnego sojuszu wojskowo-politycznego, to w niedługim czasie mogą się stać łatwym łupem dla agresywnego moskiewskiego ekspansjonizmu. Z tego punktu widzenia geopolityczna koncepcja Romana Dmowskiego, która stanowczo odrzuca ideę Międzymorza z udziałem Litwy i Ukrainy, to dla polskiej niepodległości bomba z opóźnionym zapłonem.

Włodzimierz Iszczuk 

Jagiellonia.org

Komentarze (16):

Cichociemny2019.03.3 16:31
Trzeba raz na zawsze zdać sobie sprawę z tego, że geopolityczne interesy Rosji i Niemiec są identyczne. Nie ma żadnego wyboru między Moskwą a Berlinem – to odwieczni partnerzy i sojusznicy przeciwko Polsce, Litwie, Ukrainie i państwom regionu. Oś Moskwa – Paryż – Berlin, którą starają się zbudować rosyjscy dyplomaci, to realne zagrożenie bezpieczeństwa państw Europy Środkowo-Wschodniej. Mówiąc o kwestii ukraińskiej, powiem wprost, tu są dwie opcje: 1. Prorosyjska Ukraina wraz z Rosją i Niemcami dokonują kolejnego rozbioru Polski. 2. Niepodległa Ukraina w sojuszu z Polską i państwami Międzymorza bałtycko-czarnomorsko-adriatyckiego na zawsze powstrzymuje rosyjską ekspansję i zapędy imperialne. Historia pokazuje, że gdy Ukraina była częścią I Rzeczypospolitej, państwo to stanowiło najsilniejszy bastion Europy na granicy z barbarzyńskim światem. W tym czasie Rosja była słabo rozwiniętym krajem na peryferiach Europy. I dopiero gdy pod koniec XVIII wieku ostatecznie zawładnęła terytorium dzisiejszej Ukrainy, stała się potężnym imperium wpływającym na losy Europy i świata. Po utracie Ukrainy upadła potężna niegdyś Rzeczypospolita, a cień barbarzyńskiej Moskwy zawisł nad Europą. Przez 200 lat Rosja panowała w Europie Środkowej i Wschodniej za pomocą zasady dziel i rządź. Głównym jej narzędziem było podburzanie do nienawiści etnicznej. Przede wszystkim między Polakami i Ukraińcami. Tak było po rozbiorach Polski, tak było po klęsce napoleońskiej Francji, tak było w czasie II wojny światowej i później.
aya2019.03.1 21:28
Nie zgadzam się z tezami autorami i uważam, że to właśnie koncepcja Romana Dmowskiego do dzisiaj ma sens a giedroyciowe pomysły miały sens w czasach wojen konnych a teraz to tylko stek archaicznych bzdur. Mrzoznki dla debili. "Jeśli państwa Europy Środkowo-Wschodniej nie zdołają stworzyć silnego regionalnego sojuszu wojskowo-politycznego..." Nie, nie zdołają, to już widać po poprawnie poukładanych stosunkach wielu z tych państw z Rosją, choćby Węgry, Czechy, Bułgaria. W dzisiejszym dynamicznie zmieniającym sie świecie i niepewności kto będzie jutro hegemonem nie można iść jak dzika świnia w trzcinę patrząc tylko w jedną stronę, trzeba grać na wielu instrumentach, nie palić mostów, obserwować i kiedy szala zwycięstwa przechyli się wyraźnie w jakąś stronę, zacząć umizgi do zwycięzcy, nawet jeśli będą to Chiny. Na tym polega pragmatyczna polityka a nie wiszeniu u d USA i obrażaniu innych a w razie jak szkapa zdechnie przed metą, nie będzie już można postawić na innego konia z powodu naiwnej, psiej lojalności, zamiast lawirowania.
Cichociemny2019.03.3 16:35
Interesy Rosji i Niemiec są identyczne. Nie ma żadnego wyboru między Moskwą a Berlinem – to odwieczni partnerzy i sojusznicy przeciwko Polsce, Litwie, Ukrainie i państwom regionu. Oś Moskwa – Paryż – Berlin, którą starają się zbudować rosyjscy dyplomaci, to realne zagrożenie bezpieczeństwa państw Europy Środkowo-Wschodniej. Moskwa boi się powstania Międzymorza. Stworzenie regionalnego sojuszu państw Europy Środkowo-Wschodniej oznaczałoby kres marzeń o odbudowie Imperium Rosyjskiego. Właśnie dlatego Rosja od ponad dwustu lat bezkompromisowo prowadzi geopolityczną wojnę przeciwko narodom dawnej I Rzeczpospolitej. Wojna hybrydowa wciąż trwa. Po upadku muru berlińskiego i rozpadzie ZSRS Rosja podłożyła szereg geopolitycznych „bomb zegarowych” w regionie bałtycko-czarnomorskim. Są wśród nich: obwód kaliningradzki nad Bałtykiem, oderwane od Mołdawii Naddniestrze, anektowany ukraiński Krym na Morzu Czarnym oraz okupowana część Donbasu na południowym wschodzie Ukrainy. Oprócz tego Rosja oplotła siecią swoich agentów Białoruś i wciągnęła Mińsk do własnego bloku militarno-politycznego. W rezultacie Polska i kraje bałtyckie stały się najbardziej zagrożonymi państwami Europy Środkowo-Wschodniej. Prywatna agencja wywiadu Stratfor, nazywana „cieniem CIA”, opublikowała raport, w którym zwraca uwagę na to, że: „Kraje bałtyckie i Polska są otwarte dla Rosji. […] Kraje te nie są bezpieczne, w dużym stopniu z powodu siły wojskowej Rosji, o czym świadczy historia rosyjskiej okupacji trwającej od XVIII do XX wieku”. Roman Dmowski, carski wiernopoddańczy poseł do Dumy Państwowej Imperium Rosyjskiego, stał się ważnym instrumentem rosyjskiej dyplomacji. Błyskotliwy publicysta Dmowski w odróżnieniu od rosyjskojęzycznego Piłsudskiego pięknie władał językiem polskim i świetnie rozumiał psychikę przeciętnych Polaków. Jego teksty i przemowy były słodkie jak miód. Ale był w nich antypolski jad… Dmowski był adwokatem imperialnej Rosji i działał w jej interesie. Nastawiał Polaków przeciw Ukraińcom. Przeciwstawiał się zjednoczeniu narodów byłej I Rzeczpospolitej w walce przeciwko wspólnemu wrogowi. W swojej pracy „Kwestia ukraińska” bez uzasadnienia próbował przekonać Polaków, iż jakoby głównym zagrożeniem dla Polski nie była agresywna Rosja, ale przymierze Niemiec z Ukrainą. I to po trzech rozbiorach Polski, inicjowanych właśnie przez Rosję w porozumieniu z Niemcami! To znaczy, zamiast jednoczyć narody I Rzeczypospolitej do wspólnej walki przeciwko wspólnym wrogom – niemieckiemu i rosyjskiemu zaborcy, Dmowski stanął po stronie despotycznego imperium, które było głównym inicjatorem podziałów Polski! To właśnie prorosyjska polityka Dmowskiego i powstałej z jego inicjatywy endecji pozostawiła na pastwę bolszewickiej Rosji Polaków ze Wschodu, przeszkodziła Piłsudskiemu w stworzeniu silnego geopolitycznego sojuszu państw bałtycko-czarnomorsko-adriatyckiego międzymorza oraz stworzyła przesłanki dla polsko-ukraińskiego konfliktu na Kresach południowo-wschodnich.
anonim2019.03.1 20:42
"Od kilku dekad w Polsce trwa potężna kampania propagandowa na rzecz geopolitycznej wizji Romana Dmowskiego, który był stanowczym przeciwnikiem koncepcji Międzymorza Józefa Piłsudskiego". Nie można, panie Iszczuk, historii przenosić na współczesność. Dzisiaj Dmowski byłby zapewne zwolennikiem Polski w Unii Europejskiej jako organizacji, która bardziej politycznie ogranicza Niemcy (gospodarczo mniej), a Niemiec Dmowski bał się najbardziej pisząc po Wersalu (1919), że "czeka nas jeszcze ciężka wojna z Niemcami", która dla Polski była "saisonstaat" (państwem sezonowym). Źródła sporów politycznych w Polsce, panie Iszczuk, mają zasadniczo swoje źródła sięgająca sporów o drogi do niepodległości: koncepcja zjednoczeniowa narodowych demokratów, czyli oparcia się o Rosję, sojuszniczkę Francji przeciwko Niemcom, aby po zwycięskiej wojnie przyłączyć do Galicji i Kongresówki także zabór pruski oraz koncepcja "niepodległościowa" piłsudczyków z Austrią (i siłą rzeczy z Niemcami) przeciwko Rosji celem połączenia z Galicją Królestwa Polskiego, a potem się zobaczy (np. traktat brzeski niemiecko-ukraiński z 1919 r. albo Generalne Gubernatorstwo z 1940). To czyja koncepcja, panie Iszczuk, zwyciężyła w 1919 r.: Dmowskiego czy Piłsudskiego jeśli pan Piłsudski chciał stworzyć federację, której nie chcieli ani Litwini ani Ukraińcy i ziemie ukraińskie trzeba było między Polską i Rosją podzielić, aby Ukraina nie stała się, jak chcieli, Niemcy ich sojusznikiem. Dziś tylko polityczni głupcy nierozumiejący historii powołują się na Dmowskiego uzasadniając swoją opcję na putinowską Rosję.
kosiar2019.03.1 21:31
Linia obrony przed Rosją ? Tak ! SOWIECKĄ - PARCHATĄ ROSJĄ z mega gejem na czele !!!
Cichociemny2019.03.3 16:41
Dmowski był adwokatem imperialnej Rosji i działał w jej interesie. Nastawiał Polaków przeciw Ukraińcom. Przeciwstawiał się zjednoczeniu narodów byłej I Rzeczpospolitej w walce przeciwko wspólnemu wrogowi. W swojej pracy „Kwestia ukraińska” bez uzasadnienia próbował przekonać Polaków, iż jakoby głównym zagrożeniem dla Polski nie była agresywna Rosja, ale przymierze Niemiec z Ukrainą. I to po trzech rozbiorach Polski, inicjowanych właśnie przez Rosję w porozumieniu z Niemcami! To znaczy, zamiast jednoczyć narody I Rzeczypospolitej do wspólnej walki przeciwko wspólnym wrogom – niemieckiemu i rosyjskiemu zaborcy, Dmowski stanął po stronie despotycznego imperium, które było głównym inicjatorem podziałów Polski!
marcin2019.03.1 16:43
Dmowski był przede wszystkim niechętny wielonarodowej konfederacji, w obrębie której miało funkcjonować "Międzymorze". Z kolei Piłsudski jako (prawdopodobny) agent niemiecki zostawił zachodnią granicę samej sobie i ciążył na wschód na tereny zamieszkałe przez Rusinów. Czy USA pozostawiłyby losy swoich granic w rękach obcych agencji wywiadu? Zapominamy, że Rosja jest mocarstwem atomowym z techniką, która kształtuje współczesne pole walki. My jesteśmy poligonem dla obu mocarstw.
Ksiądz Robak2019.03.1 17:30
Córko Dawida granice USA są nie tylko w rekach agencji /towarzyskich/ a i w rekach gangów i mafii.
kosiar2019.03.1 21:22
Tylko zapomniałaś że prezydent USA Woodrow Wilson jako jedyny popierał powstanie państwa polskiego, jako nieliczni obywatele USA brali czynny udział w czasie wojny polsko-bolszewickiej ! Dmowski podpadł mi prorosyjskimi tendencjami (enedeki) a juz po powstaniu ZSRR ONR był zinfiltrowany przez NKWD co doprowadzinło do delegaizacji ONR przez Piłsudskiego....i można tak dalej...a nie wspomnę o zawiązaniu koalicji antypolskiej przez Republike Wajmarską (Niemce) a Rosją Sowiecką już w 1920 roku, co było przyczyną blokowania dostaw zaopatrzenia militarnego dla walczącej z bolszewikami Odrodzonej Rzeczypospolitej przez tereny uwczesnych Niemiec...dalej ? Syka co ?
JanP2019.03.1 16:25
Iszczuk, co w Banderlandii piszczy?
ProgramWiedzySpołecznej K. Karonia2019.03.1 15:56
To nie dziwi, wystarczy popatrzeć, jak wielu z RN i środowisk około wyraża się o USA.
Żołnierzom Niezłomnym Wieczna Chwała2019.03.1 15:42
Hańba sowieckim komunistycznym bandytom i ich spadkobiercom
michu2019.03.1 14:57
A proeuropejska umacnia ;)
centrowiec2019.03.1 14:56
dalej wspierajcie Prawicowych oszołomów jak Mikke, Kukiz, Kowalski czy Andruszkiewicz
ardo2019.03.1 15:25
Lewactwo pierwsze sprzeda Polskę, ma to we krwi po bolszewickich gwałcicielach.
Zenon2019.03.1 17:00
Co ty bredzisz? Przecież ani Mikke, ani Kukiz nie są prawicowi. To tylko agentura. Natomiast, co do pozostałych dwóch, to jeszcze nie jestem pewien, ale czas pokaże :D