Piotr Damian. Święty, który znalazł skarb - zdjęcie
21.02.19, 08:05Fot. via Wikipedia, CC 0

Piotr Damian. Święty, który znalazł skarb

0

Pewnego dnia idąc pasać świnie, mały Piotr znalazł szkatułkę z  pieniędzmi. Zaczął wówczas zastanawiać się, co za to może sobie kupić, by poprawić swój nędzny los. Im dłużej jednak o tym myślał, tym bardziej stawało się dla niego jasne, że będzie to tylko spełnienie jakiejś krótkiej życiowej zachcianki.

Święty Piotr Damian, kardynał i Doktor Kościoła, urodził się w roku 1007. Pochodził z ubogiej rodziny i był najmłodszym z kilkorga rodzeństwa. Przed jego urodzeniem jeden ze starszych braci zaczął narzekać, że z powodu biedy i liczebności rodzinie grozi widmo śmierci z głodu. Wypominał rodzicom, że choć sytuacja finansowa jest zła, a dziedzictwo małe, dogadzają sobie tłumem dzieciaków. Presja najbliższej rodziny była tak wielka, że matka, która znajdowała się w stanie szoku poporodowego, zdecydowała się odstawić noworodka od piersi, zamiast go karmić, żeby nie przeżyło. Dziecko uratowała znajoma rodziny, gospodyni księdza, która zjawiła się wkrótce po połogu i przekonała zagubioną kobietę, iż tak nie postępują matki chrześcijańskie. To spowodowało, że matka zaczęła karmić syna. Był to jeden z wielu przypadków, gdy przeznaczone na śmierć dziecko (nienarodzone lub nowo narodzone) okazywało się później jednostką wybitną i zasłużoną dla ludzkości.

Gdy Piotr był małym chłopcem, zmarli mu rodzice i opiekę nad nim przejął jeden z braci – najprawdopodobniej ten, który wcześniej sprzeciwiał się jego narodzinom. Decyzja ta nie była jednak spowodowana odpowiedzialnością czy chęcią naprawienia wcześniejszych przewin, lecz raczej wyrachowaniem, bowiem brat i jego kobieta traktowali malca po macoszemu, uważali go za sługę użytecznego do pasania świń, bitego, niedożywionego i źle ubranego (chodził boso, w starych łachmanach).

Pewnego dnia idąc pasać świnie, mały Piotr znalazł szkatułkę z pieniędzmi. Zaczął wówczas zastanawiać się, co za to może sobie kupić, by poprawić swój nędzny los. Im dłużej jednak o tym myślał, tym bardziej stawało się dla niego jasne, że będzie to tylko spełnienie jakiejś krótkiej życiowej zachcianki, która skończy się tak szybko, jak skończą się pieniądze. Chłopiec zaczął zatem zastanawiać się, jak te znalezione pieniądze przeznaczyć na coś ważniejszego i tak doszedł do wniosku, iż najodpowiedniejsze będzie zamówienie Mszy świętej za duszę jego zmarłego ojca. Był to heroiczny czyn młodej osoby, znajdującej się na dodatek w tak opłakanym położeniu. Czyn ten nie pozostał jednakże bez odzewu z Nieba. Niedługo potem inny ze starszych braci Piotra, który był kapłanem w Rawennie, zainteresował się losem chłopca i sprowadził go do siebie, a następnie sfinansował jego naukę i studia. Po wszystkich przejściach, jakich wcześniej doświadczył, Piotr obdarzył starszego brata, od którego doznał tyle dobroci, niemal synowskimi uczuciami i przywiązaniem. Na znak tego przyjął jego imię jako swoje drugie imię i odtąd zwał się Piotrem Damianem.

Piotr Damian okazał się też bardzo zdolnym studentem. Szybko ujawniły się wszelkie jego duchowe i umysłowe talenty oraz zdolności. Z czasem jednak świeckie studia zaczęły zniechęcać go, a jego umysł coraz częściej zwracał się w kierunku Spraw Bożych. Nie odpowiadała mu też tzw. atmosfera studencka, której przeciwstawiał się ukrytymi, ale radykalnymi sposobami. Pod szatami nosił bowiem włosiennicę, pościł, dużo się modlił i czuwał w nocy, a młodzieńcze porywy ciała gasił i powściągał, np. wstając w nocy i zanurzając się w zimnej wodzie rzeki. Rozdawał także jałmużny i karmił biedaków. Te ćwiczenia również nie pozostały bez odpowiedzi.

Pewnego razu Piotr Damian spotykał dwu biednych eremitów z klasztoru Krzyża Świętego w Fons-Avellana, którym zaproponował w formie wsparcia srebrny kielich. Oni jednak grzecznie odmówili, chcąc pozostać wolnymi duchowo od spraw tego świata i być nieobciążonymi w drodze; docenili jednak pobożność i oddanie młodzieńca. Zdarzenie to poruszyło też Piotra Damiana (być może przypominając mu jego czyn z dzieciństwa) i spowodowało, iż niebawem przybył do wspomnianej pustelni mnichów, przez których – po odbyciu 40-dniowych rekolekcji – został od razu (ku swemu zdziwieniu) przyjęty do klasztoru. Wówczas jego gorliwość w umartwieniach jeszcze bardziej wzrosła, tak że po jakimś czasie zaczął być znany wśród mnichów z niezwykłej pobożności. Wkrótce wyznaczono mu funkcję lektora, którą pełnił na prośbę innych duchownych także w różnych klasztorach, prowadząc pobożne czytania dla mnichów (co stało się jedną z przyczyn, iż później różne zgromadzenia eremickie, oparte na regule benedyktyńskiej, uważały Piotra Damiana za swego współbrata). Później został ekonomem, a po jakimś czasie przeorem klasztoru w Fonte-Avellana.

Będąc przeorem, dał się poznać jako rozsądny zarządca, a także założyciel wielu nowych klasztorów, czy pustelni (co było kolejną przyczyną, iż później różne wspólnoty również uważały Piotra Damiana za swego współbrata). Także w miejscach, które miały już wcześniejszą tradycję pustelniczą, 273 Piotr Damian – święty, który znalazł skarb przyjmował i umieszczał nowych mnichów, oraz prowadził i nadzorował wszystkie te wspólnoty, odwiedzając je bądź prowadząc duchowo poprzez listy. Stał się tak znany, że z jego sposobów korzystały inne zgromadzenia czy księża diecezjalni, którzy prosili go o porady dla siebie. Dlatego też przedsięwzięte przez niego praktyki pokutne zostały szeroko rozpropagowane i były obecne w wielu miejscach.

Z tego okresu jego licznych podróży, umacniających wiarę w założonych przez siebie wspólnotach, pochodzi opowieść, która daje świadectwo o świętości Piotra Damiana. Gdy tylko przybył zdrożony do jednego z klasztorów, polecił posługującemu bratu, aby przyniósł mu wody ze źródła dla ugaszenia pragnienia. Tamten pospiesznie wykonał polecenie. Kiedy jednak Piotr Damian skosztował napoju, okazało się, iż jest to najwyborniejsze wino; skarcił zatem brata za przekroczenie polecenia i przyniesienie wina zamiast zwykłej wody. Ten jednak utrzymywał, iż napój, który podał przełożonemu, został zaczerpnięty ze źródła. Wtedy Piotr Damian podał mu do wypicia zawartość naczynia; brat zdziwił się niezwykle, smakując rzeczywiście wino, ale dalej utrzymywał, iż zaczerpnął je ze źródła z wodą. Jako że wokół zebrało się już wielu innych mnichów, nie dawano wiary temu zdarzeniu i słowom brata, myśląc, że tak bardzo chciał usłużyć ojcu Piotrowi Damianowi, iż przekroczył jego polecenie. Posłano zatem innego zakonnika z takim samym zadaniem. Tamten poszedł, zaczerpnął ze źródła całe naczynie i szybko powrócił, oddając je przełożonemu. I tym razem jednak, bez żadnego domniemanego przekroczenia, okazało się, iż jest to najlepsze wino. Wtedy mnisi zdali sobie sprawę, że jest to cud, i wszyscy zaczęli wysławiać Boga, który dokonał go dla swojego sługi. Piotr Damian rzucił się jednak z pokory na kolana i pod posłuszeństwem zobowiązał wszystkich, aby dopóki on żyje, nikt, poza obecnymi, nie dowiedział się o tym zdarzeniu.

Nasz bohater żywo interesował się również sprawami Kościoła, utrzymując korespondencję z wieloma wpływowymi osobami duchownymi i pisząc liczne, szeroko znane traktaty. Wszystkie jego dokonania sprawiły, że gdy opat z Monte Cassino, który wcześniej wielokrotnie korzystał z porad Piotra Damiana, został wybrany na papieża i przybrał imię Stefana X – natychmiast zdecydował się na mianowanie pobożnego mnicha kardynałem. Kiedy Piotr Damian dowiedział się o tej decyzji, wszelkimi sposobami starał się uniknąć jej zrealizowania, tak iż w końcu sam papież musiał mu zagrozić ekskomuniką w przypadku nieprzyjęcia godności. W takich okolicznościach w roku 1057 Piotr Damian został konsekrowany na biskupa Ostii i został kardynałem. Choć na początku przerażał go ogrom nowych obowiązków, jednak bardzo szybko przystąpił do niezwykle sumiennego ich wypełniania. Zaczął też pełnić liczne misje w służbie Kościoła, zwłaszcza jako legat papieski wysyłany przez kolejnych papieży, by rozwiązywać spory i zażegnywać konflikty. Właśnie po wypełnieniu jednej z takich misji, podczas powrotu, zmarł na febrę 21 lutego 1072 roku niedaleko miasta Faenza. W 1823 roku został ogłoszony świętym i Doktorem Kościoła przez papieża Leona XII. 

Grzegorz Kotłowski

Pismo Poświęcone Fronda, nr 56 (2010 r.)