Nie ma wątpliwości: Piekło będzie straszne! - zdjęcie
17.02.15, 20:00Fragment witraża z Notre Dame (fot. Wikipedia)

Nie ma wątpliwości: Piekło będzie straszne!

104

Zdaniem wielu, część potępionych wystawiona zostanie, pośród wielu innych i strasznych katuszy, na działanie mrozu najstraszliwszego z możliwych. Wielebny Beda przytacza taką oto opowiastkę o człowieku zwanym Trithelmusem. Człowiek ten chorował ciężko i pewnej nocy uznano go za zmarłego. Rankiem, ku zdziwieniu wszystkich czuwających przy nim, odzyskał świadomość i wstał z łoża boleści, mówiąc, że Bóg zgodził się przedłużyć jego żywot, by dać mu szansę na całkowitą odmianę. Podzieliwszy majątek pomiędzy swe dzieci i oddawszy część jego ubogim, żyć począł inaczej niż przedtem.

Zamknął się w małym namiocie nad rzeką i całe doby poświęcał żalowi za grzechy. Zimą po szyję nurzał się w lodowatej rzece, a potem, drżący i odrętwiały z zimna, wchodził do wody gorącej, co sprawiało mu taki ból, że nie był w stanie powstrzymać krzyku. Zapytany o powody tak dziwnego postępowania i o zdolność do znoszenia tak raptownych zmian ciepłoty ciała, odpowiedział: „Widziałem gorsze rzeczy".

„A co widziałeś?" — zapytano go zatem. Wtedy wyjaśnił: „Widziałem, jak nieszczęsne dusze na tamtym świecie ciska się z szalejącego ognia w lodowaty ziąb, a potem znów w płomienie. Mając w pamięci to, co muszą znosić, za nic mam me znikome udręki".

Opowieść ta, potwierdzona przez tak poważnego i świątobliwego człowieka jak Beda, pozwala nam odczuć, jak straszne będą piekielne katusze. Chrystus, używając słów nader srogich, uprzedza nas, że w piekle panować będzie ciemność: „Zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów" (Mt 22,13). Pan nasz mroki piekieł nazywa zewnętrzem i ciemnością, a czyż może być coś straszniejszego? Zbłąkany wędrowiec, którego noc zastanie w lesie, czuje wszak, że osacza go zewsząd groza nienazwana.

Istnieje więc kraina, okryta cieniem śmierci, w której miejsce praw zajmuje wieczna zgroza. Kraina ta zwie się piekłem. Skazanych na zatracenie przytłacza tam mrok; rządy sprawuje — straszna nie do opisania — ciemność. I na tym świecie ludzie chorzy niczego nie lękają się tak bardzo, jak nadejścia nocy, gdyż czas zdaje się wówczas wlec, a ból — narastać w dwójnasób. Chorzy liczą godziny, a każda z nich wydaje się im tak długa, jak cała noc. Cóż więc czuć będą mieszkańcy piekła, w którym panować będzie wieczna ciemność, a noc nawet na chwilę nie ustąpi miejsca światłu dnia? W owym potwornym mroku potępieni leżeć będą bezradni, niczym ślepcy, niby ci, którym wyrok okrutny nakazał odjąć wzrok. Nic nie zobaczą, gdyż ostry dym będzie kąsał ich w oczy, a trujące opary siarki pozbawią zdolności widzenia. Jak gęste będą to dymy, mówni św. Jan: „.. .I dano jej klucz do czeluści. I otworzyła studnię czeluści, a dym się uniósł ze studni jak dym z wielkiego pieca, i od dymu studni zaćmiło się słońce i powietrze" (Ap 9, 1-2).

I dodaje: „.. .i będzie katowany ogniem i siarką wobec świętych aniołów i wobec Baranka. A dym ich katuszy na wieki wieków się wznosi i nie mają spoczynku we dnie i w nocy czciciele Bestii i jej obrazu, i ten kto bierze znamię jej imienia" (Ap 14,10-11). To w istocie straszliwe kary, zwłaszcza że niniejsze proroctwo jak najprostszym językiem zapowiada, jaki los czeka tych, którzy służyć będą grzechowi i diabłu. Dręczeni będą ogniem i siarką aż tak bardzo, że dymy owych katuszy po wieki wieków unosić się będą. O, słowa straszliwe, męko niewypowiedziana! Pomyśl, któryś zbłądził na ścieżkę grzechu, cóż czułbyś, gdyby choć dzień jeden przyszło ci spędzić w owym mrocznym i ze wszech miar wypełnionym hałasem lochu? Wiesz, jak bardzo niemiły jest oczom i nozdrzom kąśliwy dym; starczy kwadrans, by człek zaczął się dusić i na poły oślepł. Jeśli tak jest na ziemi, cóż czeka nas w piekle?

Byt potępionych bardziej śmierć przypomina, niż życie; jest śmiercią za życia, wiecznotrwałą, bezgraniczną udręką i niedolą. A skoro zostało powiedziane, że dym ich katuszy na wieki wieków się wznosi, przyjąć należy, że i ciemność piekielna będzie wieczna. Nawiązując do tej kwestii, wspomnieć należy, co wielebny Beda mówi o tym, czego doznawał Trithelmus (ten sam, o którym już była tu mowa), będąc w transie i sprawiając wrażenie zmarłego. Wróciwszy do przytomności, człowiek ten wyjawił, między innymi: „Prowadzony zostałem, przez istotę odzianą w lśniące szaty, przez krainę całkiem mi nieznaną, aż w końcu dotarliśmy do miejsca okrytego gęstym mrokiem, które zdjęło mnie strachem i zgrozą. Nie byłem w stanie dostrzec nic poza sylwetką mego przewodnika. Podczas gdy coraz bardziej zagłębialiśmy się w ciemność, dostrzegać zaczynałem w owej otchłani niezmiernej, wypełnionej dymem i ponurym poblaskiem, coś, co sprawiało, że me włosy jeżyły się ze zgrozy. Z tej czeluści dobywały się żałosne jęki, tak jakby tłumy kobiet i mężczyzn wystawiano na okrutne katusze i śmierć.

Najgorsze jednak było to, że mój przewodnik zniknął, pozostawiając mnie samego w tym straszliwym miejscu. Nie potrafię opisać przestrachu, który mną wtedy owładnął; na próżno rozglądałem się, licząc na znalezienie sprzymierzeńca lub pocieszenia. Przerażenie odczuwałem tak wielkie, że myślałem, iż przyszło mi umrzeć. Kiedy spojrzałem w ową czarną czeluść, przestraszyłem się, że w nią runę i zatracę się tam, ciałem i duszą. Złowrogie płomienie uwalniające się z tej otchłani miotały skry straszliwe, które waliły się w dół z ogłuszającym łoskotem, a kłęby siarczanego dymu zdawały się tak gęste, że w każdej chwili mogłyby zepchnąć mnie w głąb ognistej czeluści. To dusze potępione, niczym skry, odrywały się od płonących pniaków, wypychane mocą podziemnego ognia. Bóg jeden wie, cóż przecierpiałem; spłynąłem zimnym potem. Kiedy stałem tam zbolały, nie wiedząc, w którą stronę się zwrócić, z wysoka spadł na mnie śmiech, łączący się z gorzkim płaczem i wyciem mieszkańców otchłani.

Gdy ów zgiełk się przybliżył, ujrzałem diabły wlokące ze sobą pięć dusz, nękające je i dręczące. Diabły te wydawały się zachwycone, wciąż drwiły i zanosiły się śmiechem; dusze zaś były zrozpaczone, lamentowały i krzykiem dawały wyraz swojej boleści. Wyobraźcie sobie, cóż czułem, słysząc ich krzyki i widząc, że diabły przeklęte coraz bardziej zbliżają się do mnie. Kiedy były już blisko, tak dalece zdjęty byłem zgrozą, że bliski zemdlenia, i wierzę, że gdyby, Bóg mnie nie podtrzymał, przyszłoby mi umrzeć. Wszak owe demony wbijały we mnie swe ogniste i zatrważające ślepia, a dusze nieszczęsne tak żałośnie błagały o pomoc, że rozdarty czułem się pomiędzy lękiem i litością, a serce moje bliskie było pęknięcia. Dusze te, minąwszy mnie, wepchnięte zostały w głębie otchłani z taką siłą, że niebo i ziemia nieomal zadrżały, a w górę pomknął taki snop iskier, iż wydało mi się, że mnie zasypie. W końcu, zrozpaczony i ogromnie przerażony, ujrzałem, że zbliżają się do mnie złe duchy, tchnąć obłąkańczym gniewem i zachowując się tak, jakby chciały ściągnąć mnie do owej czarnej czeluści. Wtedy, zdjęty żałosną zgrozą, zacząłem płakać i szlochać, błagając, by coś wyzwoliło mnie z owego miejsca; bo w tamtej ciemności miałem do czynienia jedynie z drwiącymi diabłami, rozdziawioną otchłanią i językami płomieni, nie wiedząc, gdzie zwrócić się o pomoc. Kiedy rozpacz ma sięgała szczytów, pojawił się mój przewodnik; wyzwolił mnie od wrogów i wyprowadził z tego mrocznego, cuchnącego, straszliwego miejsca.

Powiedział mi także, iż wrócę do mego ciała, żeby potwierdzić jak największej liczbie moich bliźnich istnienie owej krainy potwornych ciemności". Jakby nie było dość przeraźliwego mroku, ogarniającego całe piekło, potęgowanego przez duszący dym, gęstymi chmurami podnoszący się znad jeziora siarki, pamiętać należy także o straszliwych demonach, potęgujących jeszcze ból i udrękę potępionych. W legendzie o św. Antonim Pustelniku czytamy, że demony objawiały się temu mężowi często i pod najróżniejszymi postaciami, nękając go i strasząc na niezliczone sposoby. Czasem występowały jako dzikie bestie, lwy, niedźwiedzie, smoki lub wściekłe psy; ukazywały się też pod postacią ludzi: zawziętych mężczyzn, pięknych kobiet, a także wszelakich potworów. Bywało, że biły go i dręczyły okrutnie, pozostawiając na wpół żywym; niekiedy, za pośrednictwem niepokojących widm, budziły taką trwogę, że gdyby nie wsparcie Boga i anioła stróża, bez wątpienia umarłby ze strachu.

Skoro tak traktowały owego świątobliwego człeka, którego nie zdołały sobie podporządkować, jakże odniosą się do bezbożnych grzeszników, przebywających w piekle i w pełni zdanych na ich łaskę?

Niewątpliwie te szatańskie widma, przybrawszy postać dzikich zwierząt, opadną potępieńców i wszetecznic ich umęczą. To będzie zupełnie nowy rodzaj bólu. Nikt nie zdoła wyobrazić sobie nowych ataków i katuszy, jakie przemyślność duchów piekielnych przyniesie potępionym, byle tylko dać upust diabelskiej perfidii. Jeżeli lękiem przejmuje ciebie owa ciemność i panująca w niej groza, winieneś obawiać się ich owoców, o których Chrystus powiada: „Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków" (J 3, 20). Ale jeśli miłujesz mrok. i poszukujesz go, by tym bezkarniej grzeszyć, nie będzie niesprawiedliwym ze strony Boga, że wtrąci ciebie do ciemnej czeluści, a w dniu twej śmierci powie diabłom: „Jako że przez całe swe życie miłował ciemność i jej dzieła, zwiążcie mu ręce i nogi i wyrzućcie go na zewnątrz, w ciemności. Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów".

Gdybyż tylko wszyscy ci zatwardziali grzesznicy mogli to pojąć i pomyśleć o straszliwych męczarniach czekających beztroskich i obojętnych! Bo tak będziemy ukarani, jakeśmy grzeszyli. Skoro w dniach obecnych wielu jest letnich i opornych chrześcijan, błagamy ich, by pamiętali, że pewnego dnia pogrążyć się mogą w ogniu piekielnym z woli Tego, który zwie siebie zazdrosnym Bogiem, jedynego, którego należy się bać, gdyż może „i ciało, i duszę pogrążyć w piekle". A zatem rozważ, chłodny i beztroski chrześcijaninie, jakiż los ciebie czeka. Gdybyś tylko był w stanie zastanowić się nad tymi strasznymi męczarniami, z miejsca rozpocząłbyś nowe życie. Miast jawić się letnimi, leniwymi, niedbałymi i obojętnymi, wszyscy rychło objawilibyście się jako żarliwi, aktywni, uważni i gorący słudzy Boga.

Skończcie więc z opieszałością i obojętnością, gdyż chodzi o wielkie dzieło waszego zbawienia. Kimkolwiek jesteś, czytający te słowa, z zapałem spełniaj powinności chrześcijanina. Przystępuj do sakramentów częściej niż dotąd; regularnie uczestnicz we Mszy świętej; módl się częściej i bardziej żarliwie. Częściej też rozmyślaj o Bogu i o sprawach ostatecznych. Dzięki temu przezwyciężysz swe zobojętnienie, chłód, który tobą owładnął; uczynisz Boga swym przyjacielem, a nadzieja na wieczną szczęśliwość zapanuje w tobie i stanie się błogosławioną pewnością. Niech Bóg sprawi, by dzięki Jego łaskawości taki los czekał i ciebie, i mnie!

kad (za: Jerzy Grzesiek, Facebook - Rycerstwo Najdroższej Krwi Jezusowej i Niepokalanego Serca Maryi)

Komentarze (104):

anonim2015.02.17 20:54
Mam pytanie do katolików, czy matka lub ojciec syna mordercy który trafi do piekła zazna szczęścia w niebie myśląc o agonii ich ukochanego dziecka, będzie w stanie o nim zapomnieć, czy w brew ich woli zostanie on wymazany z ich pamięci. Czy znajdzie się jakikolwiek człowiek który nie będzie miał własna takiej bliskiej osoby dziecka, rodzica, małżonka skazanego na wieczne potępienie, czy choć jedna osoba zazna szczęści w raju?
anonim2015.02.17 20:58
@Maksym Na 4 wpisy 3 sa twoje? Dlaczego sie tak bardzo boisz? Czego sie tak bardzo boisz? W Pismie Swietym 365 razy jest uzyty zwrot "Nie bojcie sie..."(ktos to obliczyl) Jako Chrzescianin/katolik w codziennych zajeciach staram sie kochac Boga i blizniego, dziekuje Bogu za laske wiary i poprostu nie boje sie!! ani nie mam zamiaru kogokolwiek straszyc!! Prawdziwego pokoju serca zycze:))
anonim2015.02.17 21:11
Okropnie! To jest terror religijny!
anonim2015.02.17 21:19
a jednak widać że gdzieś w głębi serca odzywa się to poszukiwanie transcendencji u takich piosgaduwczy czy maksymkuw :D
anonim2015.02.17 21:31
Ten tekst według mnie zasługuje na palmę pierwszeństwa w kategorii "najbardziej zniechęcający do Chrześcijaństwa, najbardziej umacniający w ateizmie/pogaństwie"
anonim2015.02.17 22:05
Ten artykuł stwierdza fakt. Nie jest żadnym zastraszaniem kogokolwiek. Opisuje jakie są następstwa grzesznych wyborów człowieka. Jeśli kto nie przyjmuje do wiadomości tego tekstu to radzę mu kupić palnik acetylenowy i żeby się nie przypalał godzinę dziennie w ramach aklimatyzacji do warunków panujących w piekle
anonim2015.02.17 22:49
Zaprawde milosierny jest Bog Katolikow
anonim2015.02.17 22:56
Czyz moze byc gorzej ,niz tutaj? Smiem watpic. Dlatego nie wierze w Wasza,katolicka(czy chrzescijanska) interpretacje boskich zamyslow.Potraficie tylko straszyc ,a to juz nie te czasy.To sie nie wroci.I Chwala Bogu .
anonim2015.02.17 23:04
Tym razem zgadzam się z większością komentarzy, w których userzy twierdzą, że przedstawiono nam stek bzdur. To co przemawiało do duszy prostego człowieka w dawniejszych epokach, dzisiaj tylko śmieszy. Za trafny uważam także poniższy wpis: Ten tekst według mnie zasługuje na palmę pierwszeństwa w kategorii "najbardziej zniechęcający do Chrześcijaństwa, najbardziej umacniający w ateizmie/pogaństwie"
anonim2015.02.17 23:21
Największą liczbę mieszkańców piekła stanowią ci którzy nie przyjmują do wiadomości faktu jego istnienia (jak i ci którym się wydaje że nie ma diabła), następni pod względem liczebności to rozpustnicy, cudzołożnicy i sodomici. Piekło istnieje (ciemnotą i zacofaniem jest twierdzić inaczej) i co gorsze nie jest puste :( . Trafiają tam nieszczęśnicy, którzy świadomie i dobrowolnie wybierają taki los
anonim2015.02.17 23:37
psy ujadają - nasza karawana idzie dalej (już od 2000 lat)
anonim2015.02.17 23:51
Nie, to Ty jesteś w błędzie - Święty Kościół Katolicki został założony w dniu zesłania Ducha Świętego
anonim2015.02.18 1:41
Patrzac na pieklo na ziemi,ludzie coraz mniej boja sie tego co bedzie tam,po smierci.Ale widze ,ze katolicki Bog chce przescignac w okrucienstwie IS,a moze...oni na Nim sie wzoruja.Ta wymyslnosc tortur i matod zadawania bolu ,Masterton i King czuja sie jak debile ,zapewne. Ludzie ,opamietajcie sie,mamy tylko jedna ziemie,moga na niej rosnac lasy i kwitnac ogrody.To zalezy tylko od nas,ludzi.Ziemia to nasz dom!
anonim2015.02.18 1:48
Przeciw_gender juz od jakiegos czasu ,uwielbiam pana!
anonim2015.02.18 7:31
Dlaczego takie teksty ukazują się na łamach Frondy, skoro uczestnik katechezy w szkole średniej na pewno otrzymał informację, że autorytet Kościoła nie wypowiada sie rozstrzygająco w kwestii podnoszonej przez większość teologów, mianowicie, czy piekło jest puste. Pewnie tak. Niektórzy świeci rysowali makabryczne wizje piekła, ale nie należy ich brać dosłownie, to tylko typowa dla czasu, w jakim żyli, metafora piekielnych mąk. Przestraszonych uspokajam, na wszystko jest czas, a najgorzej bać sie.
anonim2015.02.18 7:39
Nic prostszego jak nie czytać kilku fragmentów Biblii. Nie dotykać Dzienniczka św. Faustyny, bł. Katarzyny Emmerich, Orędzia fatimskiego i wielu innych tekstów. I sprawa się sama wyprostuje - Piekła nie ma...
anonim2015.02.18 9:26
Ja pierniczę! Ilu się uaktywniło debili na tym portalu! Z @Hitchem na czele, oczywiście, debil nr 1. Zawsze, kiedy się wspomni o piekle, o szatanie, o demonach i wiecznym cierpieniu zrywają się wszystkie przygłupy, które się z tym nie zgadzają. A możecie się durnie nie zgadzać! Możecie się również nie zgadzać z chorobą nowotworową, ale ona i tak któregoś z was dotknie. Żebyście sobie tutaj klawiatury połamali ze złości, to i tak któryś z was do tego piekła trafi (jak nie wszyscy). A pierwszy w kolejce się ustawił ten, co swojego dziecka przed piekłem nie ostrzegł i z siekierą będzie pilnował żeby tam trafiło. brawo głupcy! @Klarcia (pokorna uczennica allaha) Tak tak, my wiemy, że Klarcia to tylko do nieba z hurysami trafi. pewnie jako hurysa.
anonim2015.02.18 10:10
Piekło to kwintesencja rzymskiego katolicyzmu. To efekt pracy wielu polityków, teologów i osób z zaburzeniami psychicznymi. Wizja Boga katującego swoje nieudane dzieci bez końca i jednocześnie zadającego od nich czegoś, do czego sam wydaje się nie być zdolny - czyli do miłości nieprzyjaciół. Zastanawiam się, czy autor tego tekstu będzie się zastanawiał nad swoją hipokryzją, śpiewając za parę tygodni pieśń "Zwycięzca śmierci, piekła i szatana...". Przedstawia on Chrystusa i Jego Ojca jako nieudaczników i sadystów.
anonim2015.02.18 10:47
@waldens Sprawa jest arcyboleśnie prosta. Człowiek, który odrzuca Boga w swoim życiu, po prostu nie będzie w stanie Go rozpoznać w decydującym momencie. Nienawiść go zaślepi...To nie Bóg katuje swoje dzieci, tylko ich własne grzechy. Po to jest Popielec, żeby nie uciekać od tematu, który ze 100% pewnością będzie faktem dokonanym dla każdego z nas. Nieuchronności naszej śmierci. Po to jest nauczanie Kościoła i objawienia mistyków. Można przyjąć wersję light propagowaną przez heretyków. Wolna wola...
anonim2015.02.18 11:22
Brak piekła to kwintesencja europejskiego liberalizmu i libertynizmu. To dzika zdobycz rewolucji francuskiej i apogeum dekadencji. To efekt pracy wielu polityków, ideologów i osób z zaburzeniami psychicznymi. Można się tak licytować na niby argumenty, ale prawda i tak jest jedna: Bóg jest sędzią sprawiedliwym, który za dobro wynagradza, a za zło karze. Nie zapominajcie o tym, liberałowie i libertyni, moderniści i kabotyni. nie zapominajcie, że miłosierdzie mamy od Boga nieograniczone, ale tylko tu i teraz, na ziemi. potem jest sąd i Boża sprawiedliwość. Zanim zaczniesz jeden z drugim narzekać na miłosierdzie, lepiej z niego korzystaj i nawracaj się, póki nie jest za późno. Wybierasz piekło jeden z drugim? Twój wybór, ale nie ciągnij za sobą innych.
anonim2015.02.18 11:24
@Maksym Z calszym szacunkiem, ale Twoje dzieci też umrą...Będziesz im wmawiał, że będą żyły wiecznie? Tu nie chodzi o straszenie, ale o podanie wiedzy - nawet jeśli się z nią nie zgadzasz - po to, aby kiedyś mogły dokonać wyboru, jak chcą żyć. Wybór oparty na niepełnej wiedzy o człowieku, nie jest wolnym wyborem... Nie da się oddzielić nauczania Chrystusa o miłości, braterstwie, odpuszczeniu grzechów od jego słów, że w piekle będzie płacz i zgrzytanie zębów. To dwie strony medalu.
anonim2015.02.18 11:28
@Maksym Tak, straszę cię! Tak jak straszy się dziecko, żeby nie wybiegało na ulicę, bo wpadnie pod samochód, jak się straszy dziecko, że spowoduje pożar bawiąc się zapałkami I jak się je straszy, że na mrozie bez czapki zachoruje i być może nawet umrze. A TAK! A ty wypisując te „psychoanalityczne” bzdury zachowujesz się jak debil, to prawda.
anonim2015.02.18 11:52
@Maksym Chyba mam słabość do Ciebie... Otóż kwintesencją problemu jest właśnie to. Nie uzurpuję sobie prawa do pouczania innych jak mają żyć i w co mają wierzyć. Chciałbym bardzo, żeby to działało w obie strony. Tak wierzę głęboko w te "bzdury". Na tym właśnie polega wolność wyznania. Nie wyśmiewam się z ateistów i nie nazywam ich głąbami. Wierzę, że dobry Bóg znajdzie drogę do ich serc. Szatan jest miliony razy bardziej inteligentny od ludzi i wchodzenie z nim w jakiekolwiek relacje przypomina mi sienkiewiczowski dialog z "Quo vadis". Dysputę filozofa z rozjuszonym turem...Istnieje tylko jedna broń - pokora. Pokora, która dopuszcza do naszej świadomości istnienie rzeczywistości duchowej o jakiej nawet nam się nie śniło...
anonim2015.02.18 11:56
Jednakże odkupienie pozostaje propozycją zbawienia, którego przyjęcie jest sprawą wolności człowieka. Dlatego też każdy będzie osądzony «według swoich czynów» (Ap 20, 13). Posługując się obrazami, Nowy Testament przedstawia miejsce przeznaczone dla czyniących nieprawość jako rozpalony piec, w którym rozlega się «płacz i zgrzytanie zębów» (Mt 13, 42; por. 25, 30. 41), lub jako piekło, gdzie płonie «ogień nieugaszony» (Mk 9, 43). O tym wszystkim czytamy w opisie zawartym w przypowieści o bogaczu i ubogim Łazarzu, która ukazuje wyraźnie, że piekło jest miejscem ostatecznej kary, nie dopuszczającym możliwości powrotu ani złagodzenia cierpień (por. Łk 16, 19-31). Również Apokalipsa posługuje się plastycznym obrazem «jeziora ognia», do którego zostają wrzuceni ci, co nie dali się zapisać do księgi życia, narażając się w ten sposób na «drugą śmierć» (Ap 20, 13 n.). Kto więc z uporem zamyka się na Ewangelię, decyduje się na «wieczną zagładę [z dala] od oblicza Pańskiego i od potężnego majestatu Jego» (2 Tes 1, 9). św. Jan Paweł II, Audiencja generalna 28 lipca 1999
anonim2015.02.18 12:00
@Maksym Kościół naucza, że bratanek może się modlić za kochanego wujaszka. Może ofiarować za niego Mszę Świętą. Wujaszek sam już nic nie może. Scena z uzdrowienia przez Jezusa chromego nad sadzawką owczą mówi dokładnie jak należy żyć. " Panie, nie mam człowieka, aby mnie wprowadził do sadzawki, gdy nastąpi poruszenie wody. Gdy ja sam już dochodzę, inny wchodzi przede mną." Po prostu trzeba mieć człowieka...Na przykład własne dzieci, żeby się modliły za ojca.
anonim2015.02.18 12:04
św. Teresa od Jezusa (z Avila) (†1582) - wizja piekła: Długi upłynął już czas, odkąd otrzymałam od Pana wiele z tych łask, o których mówiłam i innych jeszcze bardzo wielkie. Pewnego dnia w czasie modlitwy znalazłam się cała, z duszą i z ciałem w jednej chwili, sama nie wiem jak, w duchu przeniesiona do piekła. Zrozumiałam, że Pan chce mi ukazać miejsce, które czarci mieli dla mnie przygotowane i na które zasłużyłam za swoje grzechy. Trwało to bardzo krótko, ale choćbym jeszcze wiele lat miała żyć, zdaje mi się, niemożliwe, abym zapomniała kiedy o tej chwil. Wejście przedstawiło mi się na kształt długiej i wąskiej uliczki, albo raczej na kształt bardzo nisko sklepionego, ciemnego i ciasnego lochu. Na spodzie rozpościerało się błoto wstrętnie plugawe, wydające ze siebie woń zaraźliwą i pełne jadowitych gadów. Na końcu wejścia wznosiła się ściana z zagłębieniem w środku, podobnym do ściennej szafy. Nagle ujrzałam się wtłoczona w tę ciasnotę. Wszystkie okropności, które wchodząc widziałam, choć opis mój ani trochę im nie dorównuje, były jeszcze rozkoszą w porównaniu z tym, co poczułam w tym zamknięciu. Była to męka, o której daremnie kusiłabym się dać dokładne pojęcie. Żadne słowa najsilniejsze nie wypowiedzą, żaden rozum nie ogarnie całej jej grozy. Czułam w swojej duszy ogień, na określenie którego, jakim jest i jak na duszę działa, nie znajduję ani wyrazów, ani pojęcia, a przy tym w ciele cierpiałam boleści nie do zniesienia. Bardzo ciężkie przeżywałam w życiu cierpienia, zdaniem lekarzy najcięższe, jakie człowiek może przeżyć. Wszystkie nerwy miałam pokurczone i długi czas leżałam zupełnie bezwładna. Wiele różnych wszelkiego rodzaju bólów cierpiałam, a także, jak mówiłam wyżej, katusze zadawane mi przez czarty. Wszystko to jest niczym w porównaniu z męką, jakiej tam doznałam, spotęgowaną jeszcze do nieskończoności tą jasną i niewątpliwą świadomością, że jest to męka wieczna, która nigdy się nie kończy. Lecz cała ta okropna męka ciała niczym jest znowu w porównaniu z męką duszy. Jest to takie konanie, taki ucisk, takie jakby duszenie się, takie przenikliwe strapienie i takie gorzkie rozpaczliwe znękanie, że nie wiem, jakimi słowami to wszystko określić. Choćbym to nazwała nieustającym śmiertelnym konaniem, mało by jeszcze było tej nazwy, bo w konaniu śmiertelnym siła większego duszę od ciała odrywa, tu zaś dusza sama chciałaby się wyrwać z siebie, i sama siebie rozdziera. Słowem, nie mam wyrazu na oznaczenie jak niewypowiedzianie ta męka duszy, ten ogień wewnętrzny i ta nękająca ją rozpacz przewyższa wszelkie inne, choć tak okropne katusze i boleści. Nie widziałam ręki, która mi te katusze zadawała, ale czułam, że się palę, że jestem jakby targana i sieczona na sztuki. Tak jest, powtarzam: ten ogień wewnętrzny i ta rozpacz duszy, ta jest męka nad wszelkie męki najsroższa. Nie ma pociechy ani nadziei pociechy w tym okropnym, wonią zaraźliwą przesiąkniętym więzieniu. Nie ma gdzie usiąść ani się położyć w tym ciasnym jakby ucho igielne zagłębieniu ściany, do którego byłam wtłoczona. Same ściany strasznie wyglądają i swoim ciężarem przygniatają i dławią. Nie ma tam światła, wszędzie dokoła ciemności nieprzeniknione. A jednak, choć nie ma światła – nie rozumiem, jak to być może – oko przecież widzi wszystko, cokolwiek może być przykrego i przerażającego dla wzroku. Nie było wolą Pańską, bym wówczas dokładnie ujrzała całe piekło. Później miałam widzenie innych strasznych rzeczy i poszczególnych kar za pewne grzechy. Rzeczy te wydawały mi się bardziej straszliwsze od poprzednio widzianych, ale nie doznając tych męk na samej sobie, mniej byłam nimi przerażona niż w tym pierwszym widzeniu, w którym podobało się Panu, bym prawdziwie poczuła w duchu nie tylko smutek wewnętrzny i rozpacz duszy potępionej, ale i te katusze, i męki zewnętrzne, jak gdybym je w ciele cierpiała. Nie wiem, jak to wszystko się działo, ale dobrze zrozumiałam, że była to wielka łaska i że Pan chciał, bym ujrzała na oczy, z jakiej przepaści wybawiło mnie Jego miłosierdzie. Cokolwiek kiedy słyszałam albo na modlitwie sama rozważałam o mękach piekielnych (choć rzadko nad tym przedmiotem się zastanawiałam, bo droga bojaźni mało jest dla mojej duszy pomocna), i co czytałam o różnych katuszach, jakie czarci zadają potępionym, wszystko to jest niczym wobec tej męki, na którą patrzyłam i której sama w duchu doświadczyłam. Jest to zupełnie co innego. Jest między tym a tamtym taka różnica, jak między malowidłem a rzeczywistością. Spłonąć w ogniu ziemskim jest to bagatela w porównaniu z tym ogniem, który pali w wieczności. Byłam tak przerażona tym widzeniem, owszem i dziś, choć od tego czasu upłynęło około sześć lat, tak jestem, mówię szczerze, nim przerażona, że w tej chwili, gdy o tym piszę, zdaje mi się, że ze strachu krew się ściana w moich żyłach. We wszelkich też utrapieniach i boleściach, jakie mnie od tego czasu spotykały, nie pamiętam, by choć na chwilę wyszła mi z pamięci ta myśl, że wszystko, cokolwiek by mi przyszło wycierpieć w tym życiu, jest niczym. Owszem, jestem tego zdania, że w wielu wypadkach skarżymy się bez powodu. Widzenie to, powtarzam, było jedną z największych łask, jakie Pan mi uczynił. Dopomogło mi ono najskuteczniej do pozbycia się bojaźni utrapień i przeciwieństw tego życia oraz do odważnego, wedle moich sił, znoszenia ich z nieustającym dziękczynieniem Panu, który jak dziś mogę ufać, wybawił mnie od cierpień tak straszliwych i wiecznych. Od tego dnia, powtarzam, wszystko mi się zdaje łatwe w porównaniu choćby tylko z jedną chwilą takiej męki, jaką tam wówczas wycierpiałam. Dziwię się samej sobie, jak to być mogło, że czytając tyle razy w książkach opisy, dające choć niejakie pojęcie o mękach piekielnych, przecież męk tych nie bałam się i nie myślałam o strasznej ich grozie. Gdzie miałam rozum? Jak mogłam choć na chwilę spokojnie oddawać się przyjemnościom, które mnie ku takiemu okropnemu miejscu ciągnęły? O Boże mój, bądź błogosławiony na wieki! Jakże jawnie tu okazałeś, że nieskończenie więcej Ty miłowałeś mnie, niż ja samą siebie! Ile razy wyprowadzałeś mnie z tej ponurej ciemnicy, a ja znowu wbrew Twojej woli, Panie, do niej wracałam! Księga życia
anonim2015.02.18 12:12
Nie chodzi o samo istnienie piekła, ale o to, jak się go rozumie oraz kto może tam trafić. Samo istnienie dobrego, kochającego Boga nie wyklucza piekła. Bo faktycznie człowiek powinien mieć możliwość radykalnego powiedzenia temu Bogu „nie”. Trudno, aby dobry Bóg przymuszał kogoś do przebywania w swoim towarzystwie. Wtedy piekło jest miejscem, gdzie przebywają ci, którzy z własnej woli nie maja ochoty na obcowanie z Bogiem. Ale co mają do tego obrazy tych wszelkich mąk, ognia, siarki, lodu? To naprawdę wygląda na rojenia sado – masochisty. Inna sprawa, to stwierdzenie, że wyrok dotyczący pośmiertnego losu zapada już za życia człowieka. Kochani wierzący, a skąd Wy to wiecie? Macie zamiar ograniczać Boga w jego miłości do człowieka? Tu na Ziemi człowiek ma z całą pewnością ograniczone poznanie. Może wobec tego rozsądniej jest przyjąć, że ostateczne decyzje będą zapadały nie w trakcie tej cielesnej egzystencji, ale już po uwolnieniu się od niej? I że dopiero wtedy, gdy człowiek mając pełne rozeznanie powie Bogu „ nie” to będzie to wiążące? A może nawet takie „nie” nie będzie wiążące na wieczność? Może i z piekła można się wydostać. Jeśli się wierzy w naprawdę miłującego Boga, to właśnie taka interpretacja się nasuwa – bo jak ktoś kocha, to walczy o tego, kogo kocha, ze wszystkich sił. Podsumowując, sama wiara w Boga, a nawet szatana i piekło nie jest absurdem, ale pewne twierdzenia dotyczące piekła i potępienia po prostu z obrazem dobrego Boga średnio się komponują.
anonim2015.02.18 12:25
@NCDM Sprawiedliwość jest zła, czy dobra?
anonim2015.02.18 12:34
Maksym: Przykro, że byłeś w dzieciństwie nieprawidłowo religijnie wychowywany. Rzeczywiście - dzieci powinny być informowane o możliwości piekła w bardzo delikatny sposób - zawsze trzeba zaczynać od Bożej miłości -która nam jest dana. Te straszne wizje mogą pełnic w życiu dorosłych dobrą rolę - jako ostrzeżenie i bodziec do nawrócenia.
anonim2015.02.18 12:43
@Moria Mam krajzegę z tarczą fi 500. Dzieciom mówię wprost. Nie dotykaj, bo ci może uciąć rękę...Straszę?
anonim2015.02.18 12:48
@Maksym List do M. Dżem. Dobre.
anonim2015.02.18 13:30
@marekwu Sprawiedliwość jest jednym ze składników dobra. Jest umiejętnością oceny, co i komu się należy, co jest dla kogo odpowiednie i właściwe. I powiem, że to właśnie ta ocena jest tu kluczowa. Zobaczmy to na prostym przykładzie. Mamy dwóch ludzi którzy popełnili zbrodnię morderstwa, jeden i drugi zabił człowieka z jakiegoś zupełnie błahego powodu. Jednak jeden z nich zrobił to, bo nie mógł zapanować nad pewna przypadłością, polegająca na tym, że zdarza mu się wpadać w niedający się opanować szał. Starał się on bardzo nie popełnić tej zbrodni, starał się ze wszystkich sił opanować, nawet sam się ranił, ale nie dał rady się powstrzymać. Po wszystkim ma wyrzuty sumienia, czuje wstręt do siebie, chce zadość uczynić rodzinie ofiary itd. A drugi człowiek przeciwnie, znajdował radość w popełnianej na „zimno” zbrodni, nie ma wyrzutów sumienia, wręcz się upaja wspomnieniami morderstwa. W naturze pierwszego człowieka jest dobro, choć jest w niej również coś, co nie pozwala temu dobru kierować życiem tego człowieka. W naturze drugiego człowieka tego dobra natomiast nie ma. Pierwszy człowiek, ze względu na obecność tegoż dobra, może chcieć towarzystwa Boga, może do niego pasować i w związku z tym przebywanie z Bogiem może być tym, co się temu człowiekowi „należy i jest dla niego odpowiednie”, zwłaszcza gdy znikną już te złe elementy jego natury, które temu dobru za życia przeszkadzały się ujawnić Drugi człowiek, ponieważ nie ma w nim nic dobrego, w towarzystwie Boga i innych zbawionych jedynie straszliwie by się męczył. Piekło, jako stan bez owego Boga, jest wobec tego tym, co jest dla niego właściwe, do czego jest przeznaczony i co mu się należy. To są oczywiście trochę skrajne przykłady, ale one obrazują coś co według mnie jest najistotniejsze – wagę obecności w naturze człowieka dobra, czyli tego, co może mu umożliwić nawiązanie z dobrym Bogiem relacji, jeśli rzecz jasna, takowy dobry Bóg istnieje. A czyż ktoś z nas jest w stanie poznać co tkwi w drugiej osobie? Jaki naprawdę jest inny człowiek? Często sami siebie do końca nie znamy. Lepiej więc powstrzymać się z tym wysyłaniem do piekła bezbożników, rozpustników, a nawet morderców. Co do wiecznych kar w postaci męki piekielnej. Oczywiście, czasem stosowanie wobec kogoś przemocy i przymusu (czy to w postaci więzienia czy innej kary lub obrony koniecznej) jest elementem sprawiedliwości, bo jest to konieczne do bronienia przed złem innych ludzi, a nawet tego, który czegoś złego się dopuścił. Po prostu uczciwym ludziom bezpieczeństwo się należy, tak jak i zadość uczynienie. A złoczyńcy należy się powstrzymanie go od popełniania dalszych zbrodni oraz próba zresocjalizowania go. Ale jaki sens ma takie karanie po śmierci? Jeśli nasz potępiony jest definitywnie zły, to nic nie sprawi, że stanie się dobry. Innych chronić przed nim też już nie trzeba. Wobec tego te piekielne męki nie byłyby już elementem dobra i sprawiedliwości, bo żadnemu dobru i ochronie przed złem już służyć nie mogą, a stałyby się jedynie okrucieństwem dla samego okrucieństwa.
anonim2015.02.18 14:06
@NCDM Czyli w skrócie - Jezus Chrystus był kłamcą...Tak wygląda jakakolwiek próba racjonalizacji Ewangelii.
anonim2015.02.18 14:30
@marekwu Jeśli chcesz traktować wszystko co napisano w Ewangeliach jako literalną prawdę i dobre rady do zastosowania w życiu, to niestety masz pewien problem. Naprawdę uważasz, że w życiu należy stosować literalnie np. to co napisano w Mt 5 39 -41? Nieco inaczej wygląda sprawa, jeśli weźmie się pod uwagę po pierwsze proces powstawania Ewangelii (ich spisywanie po upływie pewnego czasu od opisach wydarzeń, nie przez naocznych świadków, proces przepisywania i dopisywania któremu podlegały) a po drugie to, że nawet z punktu widzenia Chrześcijan Jezus był nie tylko Bogiem, ale i człowiekiem. Wtedy okaże się, że lepszym podejściem jest kierowanie się „duchem” , a nie „literą” Ewangelii. A jeśli chodzi o Jezusa, to nieco inny jest on w czynach, a inny w słowach. W dodatku jest to niewątpliwie człowiek z temperamentem, a te jego słowa może pod wpływem tegoż temperamentu są nieraz zbyt radykalne. Może lepiej wobec tego skoncentrować się na jego czynach?
anonim2015.02.18 14:43
Tak właśnie czytam Ewangelię. Literalnie i dosłownie. Nie sądzę, żeby w przypowieściach o siewcy, o chwaście, o sieci - cokolwiek mogłoby zmienić ich sens. Św. Paweł rozpoczął w roku 51 - kilkanaście lat po śmierci Chrystusa - pisanie listów, które wyjaśniają Ewangelie, a więc wcześniej niż same Ewangelie. Tu tkwi problem z próbami ich podważania. Jest nauka taka, która nazywa się Biblistyka.
anonim2015.02.18 15:15
@Maksym Z cytatem o nienawiści zapomniałeś dodać -"i siebie samego" Reszta to problem ze starożytnymi językami, gdzie pewne słowa straciły znaczenie. Przykład - Chronos i Kairos. Dwa pojęcia określające czas. Drugi - Co to w ogóle znaczy Syn Człowieczy? Trzeci - Eskimosi posługują się kilkunastoma słowami określającymi śnieg, podobnie beduini wiatr... A miecz...No cóż, Prawda ma taką siłę. Już Symeon powiedział, że Jezus przyszedł na świat jako znak, któremu sprzeciwiać się będą. A resztę sam sobie poszukaj w komentarzach do Pisma Świętego. Deon.pl
anonim2015.02.18 16:12
@Maksym Nie rozumiecie, że wszystko, co wchodzi do ust, do żołądka idzie i wydala się na zewnątrz. 18 Lecz to, co z ust wychodzi, pochodzi z serca, i to czyni człowieka nieczystym. 19 Z serca bowiem pochodzą złe myśli, zabójstwa, cudzołóstwa, czyny nierządne, kradzieże, fałszywe świadectwa, przekleństwa. 20 To właśnie czyni człowieka nieczystym. To zaś, że się je nie umytymi rękami, nie czyni człowieka nieczystym». Mt 15,17-20 - To mamy mieć w nienawiści, podobnie jak zbyt wielkiego przywiązania się do rzeczy, ludzi i zachowań...Pierwsze Przykazanie. Nie udawaj, że nie wiesz.
anonim2015.02.18 16:46
Niestety, debil Hitch musi się sam przekonać.
anonim2015.02.18 17:33
@marekwu Wiesz, mnie bardzo jednak interesuje jak to jest u Ciebie z tą dosłowną interpretacją i stosowaniem zalecenia w Mt 5 39 -41? Ciekawi mnie też, jak w kontekście absolutnej literalnej prawdy Ewangelii wyglądały według Ciebie wydarzenia Wielkiej Niedzieli? Kto był pierwszy u grobu Jezusa? Maria Magdalena? Ona i druga Maria? Dwie Marie i Salome? Dwie Marie i Joanna? Co widziały te kobiety? Czy tylko pusty grób i anioła, czy też zmartwychwstałego Jezusa?
anonim2015.02.18 19:34
>> Dziecko ukradnie cukierek, albo dwoje ludzi prześpi się ze sobą... Nie z cukierków - ale z Miłości (i Jej braku, z Odrzucenia Miłości Boga) będziemy sądzeni.
anonim2015.02.18 20:43
@Hitch Z tym sięganiem Ewangelii w przeszłość to jest obecnie tak, że istnieje fragment Ewangelii Jana z początku II w i chyba ostatnio znaleziono Ewangelię Marka z I w. Co nie jest niczym szokującym, bo większość badaczy przyjmuje, że jest to najstarsza z Ewangelii, stanowiąca jedno ze źródeł dla pozostałych i datuje jej powstanie na lata 80 I wieku. Ale oczywiście ustalenie ostateczne ustalenie kanonu Nowego testamentu to dopiero IV wiek. Są jeszcze listy Pawła z Tarsu, które są najstarszym chrześcijańskim dokumentem. Ostatnio wyszła po Polsku dobra moim zdaniem książka B.D. Ehrmana „Nowy Testament historyczne wprowadzenie do literatury wczesnochrześcijańskiej” . Grube to straszliwie, ale warto mieć w biblioteczce. Tam jest dobrze opisany proces powstawania chrześcijańskiej literatury, ustalania kanonu, różnice pomiędzy Ewangeliami itp.
anonim2015.02.18 21:35
@Hitch Ten Ehrman ciekawie analizuje zmiany w listach Pawła i to, w jaki sposób możemy dojść, która wersja jest pierwotna. Z tym zmartwychwstaniem to jest to rzeczywiście bardzo śmieszna sprawa, bo faktycznie, najstarsza Ewangelia kończy się jedynie pustym grobem. Zastanawia mnie, ilu Chrześcijan jest świadomym tego faktu. Bo wielu chyba wierzy w to, że Ewangelie zostały spisane przez uczniów Jezusa. Moim zdaniem jednym z najlepszych dopisanych fragmentów jest ten o uratowaniu przez Jezusa cudzołożnej kobiety z Ewangelii Jana.
anonim2015.02.19 1:25
Hi 24 Nocne zbrodnie 13 Inni nie cierpią światła, nie chcą uznać Jego dróg, na ścieżkach Jego nie trwają. 14 Morderca nie wstaje za dnia, by zabić biedaka, nędzarza, lecz chodzi po nocy [jak] złodziej. 15 Czeka na mrok cudzołożnik, mówi: "Mnie oko nie dojrzy, mrok jest zasłoną dla twarzy". 16 O zmroku do mieszkań się włamią, za dnia dom szczelnie zamknięty, światła oni nie cierpią. 17 Mrokiem zda się im dojrzany poranek, przywykli do grozy nocy». 2Sm 23 Ostatnie słowa Dawida 6 Ludzie źli są jak ciernie precz wyrzucane, których się ręką nie bierze. 7 Kto zaś je musi dotknąć, chwyta za żelazo lub drzewce dzidy. I w ogniu doszczętnie się spalają...» Bo wszyscy zmartwychwstaną - z ciałem - jedni do wiecznego Życia, a drudzy ku hańbie, ku wiecznej odrazie. Jezioro ognia, to jest śmierć druga. To tak jakbyś się narodził i zyskał nowe Życie i w tym samym momencie, otrzymasz odpłatę. Amen
anonim2015.02.19 7:57
@Hitch Nie da się ukryć, że dobra znajomość Biblii nijak nie służy umacnianiu wiary – a wręcz przeciwnie. Ten wspomniany przeze mnie Ehrman jest dobrym tego przykładem. Facet zaczynał jako fundamentalistyczny chrześcijanin, dla którego każde biblijne słowo było literalną, boską prawda. Po rozpoczęciu studiów (jest biblistą) dość szybko został „chrześcijaninem liberalnym”, a obecnie określa się jako agnostyk:)
anonim2015.02.19 11:24
CYT: "Nie da się ukryć, że dobra znajomość Biblii nijak nie służy umacnianiu wiary – a wręcz przeciwnie". To jest mieszanie pojęć. Nic ci nie da przeczytanie Biblii, kiedy nie masz wiary. Znajomość Biblii, to poznanie natury Chrystusa, które jest uzupełnieniem i dopełnieniem wiary w Boga Trój-jedynego. Nie oznacza to, że nie można uwierzyć po przeczytaniu Biblii, ale to, że ktoś nie uwierzył, lub stracił wiarę, nie jest wyznacznikiem ogółu. Nie uwierzył, bo nie chciał, a nie nie uwierzył, bo nie dał rady. Wina tkwi zawsze po stronie człowieka, a jej zakres, jest określany przez Słowo. Kto nie ma Światła, ten chodzi w ciemności - odcięty od Miłości. Bóg jest tam gdzie zawsze - poza zasięgiem odstępców, pomimo tego, odstępcy są zawsze są w zasięgu Boga. Człowiek ma wolną wolę i jest bytem podlegającym zmianom. Pan bada i obserwuje, kto jaki jest. On wie, kto jaki jest, ale byt nie. To się dzieje ze względu na dzień sądu. Człowiek jest bytem złożonym, a Bóg bytem prostym i nie podlega zmianom. Dlatego interpretowanie Biblii, jest też próbą dla ludzi i od razu widać jak na dłoni kto jaki jest. Bo tylko Bóg daje życie i Bóg je może zabrać i nikt inny!
anonim2015.02.19 12:17
Ten tekst dobitnie pokazuje jak w gruncie rzeczy zła i niemoralna może być religia. Te złowrogie opary sadomasochizmu, miłości obowiązkowej, miłości chorej, która każe nam kochać tego którego się boimy i bać się tego którego kochamy. Piekło jest chorym wymysłem absolutnego sadysty, socjopaty i zabójcy. Wieczne potępienie to esencja sadyzmu. Tak przestawiany Bóg to nic więcej jak udoskonalona wersja Josepha Fritzla, który więził swoją córkę w piwnicy przez dwadzieścia pięć lat i codziennie przychodził ją gwałcić. 25 lat. Ileż ona musiała się modlić, ile błagać, ile prosić Boga o łaskę. I co? I nic. Chrześcijanin powie mi na to - taka była wola Boga. A ja mu powiem - Idź się leczyć, jesteś chorym człowiekiem, któremu za młodu wyprano mózg sadomasochistyczną ideologią i wmówiono Ci że to jest jedyne źródło moralności. Mamy rok 2015. Ludzie, pobudka...
anonim2015.02.19 13:04
Wow 'pustka, samotność i nieobecność Boga'. To brzmi kusząco muszę przyznać - jak weekendowy wypad za miasto :)
anonim2015.02.19 13:14
Jakakolwiek wizja piekła jako kary wiecznej powinna być w XXI wieku wreszcie rozpoznana jako głupawa średniowieczna sztuczka socjotechniczna. To uwłacza naszemu człowieczeństwu, poniża nas i obraża. Ten tekst jest lepki i śmierdzący jak umowa, która podsuwa nam agent ubezpieczeniowy - tu postraszy, tam pogłaszcze, tylko podpisz bracie, bo tylko to się. Podpisz, podpisz o tu tu... ooo a to Ty jesteś córką tego Fritzla? Nie przejmuj się dziecko, nacierpiałaś się, dostaniesz lepszy deal w niebie. Chore, niemoralne, esencja zła...
anonim2015.02.19 15:28
@evan82 Nie wiem, jak fakty dotyczące powstawania Nowego Testamentu oraz same sprzeczności i niezręczności w nim zawarte mogą umacniać wiarę, jeśli ktoś jest logiczny i spójny w sposobie rozumowania. Raczej te fakty powinny skłaniać do sceptycyzmu. Sam NT jest w stanie się „obronić” tzn. nawet jeśli widać, że nie może być on literalnie nieomylnym, doskonałym Słowem Bożym, to zawiera sporo treści wartościowych i inspirujących. Ale jeśli weźmie się np. Torę, to tam i „litera” i „duch” są wręcz odrażające. Oczywiście, przyjęcie tego faktu nie musi automatycznie prowadzić do ateizmu, ale powinno zakwestionować co najmniej niektóre prawdy wiary chrześcijańskiej. Oczywiście, jeśli człowiek używa swojego rozumu.
anonim2015.02.19 15:29
@penthe Jeśli istniały spisane wcześnie przez naocznych świadków teksty opisujące życie i nauczanie Jezusa, to nimi nie dysponujemy. Mamy późniejsze wersje, oczywiście uczeni wiedzą, że źródłem dla ewangelii Jana, Mateusza i Łukasz było coś jeszcze prócz ewangelii Marka, ale spisanej wersji tych źródeł nie mamy. Bo chyba nie próbujesz kwestionować datowania rękopisów którymi bibliści dysponują? A jeśli próbujesz, to mam nadzieje przytoczysz jakąś poważną publikacje naukową (najlepiej z "Nature", bo tam taka rewelacja powinna się znaleźć) w której znajdziemy takie podważanie i argumenty go popierające?
anonim2015.02.19 16:25
Tekst naprawde przerazajacy, jesli taka jest prawda o piekle to wiekszosc nas bedzie mialo przekichane, zreszta wieksza kare dostana ci co najwiecej dostali czyli my katolicy, nie raz o tym czytalam, ale Pan Jezus mowi, ze jest jeszcze jego milosierdzie Boze, czlowiek, ktory zwroci sie do niego nie zginie, dlatego polecajmy sie Milosierdziu Bozemu, bo prawda jest taka ze ciezko jest sie w tych czasach nawrocic naprawde, teraz swiat temu nie sprzyja ale dlatego Bog daje nam koronke do Bozego milosierdzia i swoja Matke abysmy nie zgineli. Amen
anonim2015.02.19 17:53
@penthe „No nie mamy. Tylko co z tego?” A no to, że jeśli nie dysponujemy spisanym źródłem, to nie wiemy co w nim dokładnie było. Wiemy, że zarówno teksty listów Pawłowych jak i ewangelie były zmieniane. Teraz powstaje pytanie, jakie zmiany zostały dokonane po drodze od np. źródła „Q” do ewangelii Łukasza i Mateusza? Oczywiście, analiza wskazuje, że w źródle „Q” zapewne była modlitwa „Ojcze Nasz” i osiem błogosławieństw. Ale co było w nim dokładnie, ani kiedy powstał, nie dowiemy się dopóki nie natrafimy na materialną wersję tego źródła. O ile gdzieś się takowa zachowała. Możesz oczywiście powiedzieć, że źródło „Q” to ewangelia, ale dalej nie wiesz, jak się ma dokładnie jej treść do tego, co możesz przeczytać dziś w księdze o tytule „Nowy Testament”. Oczywiście, były zapewne inne źródła. Czy rozbieżność pomiędzy ewangeliami są wynikiem rozbieżności pomiędzy tymi źródłami, czy też źródła były zgodne np. w sprawie szczegółów Wielkiej Niedzieli, a rozbieżności pojawiły się przy przejściu od źródeł do obecnych wersji ewangelii? Nie dowiemy się, dopóki nie odczytamy źródeł. „nie ma żadnych wcześniejszych i późniejszych wersji ewangelii.” Oczywiście, że są. W najstarszej znanej wersji ewangelii Jana nie ma fragmentu o kobiecie cudzołożnej, a Ewangelia Marka kończy się wcześniej, na wersecie 16.8. Tego raczej nikt nie kwestionuje, wzmianki o tym są nawet w przypisach w Biblii Tysiąclecia. „Żadna nie jest powszechnie przyjęta za obowiązującą.” Może żadna nie jest bezdyskusyjna (jak to w historii bywa), ale z pewnością pewne teorie są uważane za bardziej prawdopodobne.
anonim2015.02.20 8:51
A może w czasach św. Hieronima - IV w, - źródła były, ale nie dotrwały do czasów oświeconych heretyckich biblistów z XIX i XX wieku... Osobiście wierzę w to, że podobnie jak Księga Izajasza z Qumran - znaleziona w stanie idealnym i kompletnym, 1947 r. - zakończyła spór Żydów o to, że chrześcijanie dopisali te proroctwa po to, aby uwiarygodnić swojego Mesjasza, tak Ewangelia Marka odnajdzie się w takim momencie, który Bóg uzna za stosowny, jeżeli uzna, że jest taka konieczność. Encedemowi dedykuję jedno zdanie - Jeżeli Mojżesza i proroków nie słuchają, to nawet jak kto umarły ożyje , to też nie uwierzą - Z pamięci. Oznacza to, że wiara to jest akt woli. Jak kto nie chce wierzyć to znajdzie tysiące argumentów...Szczególnie dzisiaj w czasach ostatecznych, z tak cudownie rozwiniętą technologią przesyłania informacji.
anonim2015.02.20 11:23
@marekwu „Jeżeli Mojżesza i proroków nie słuchają, to nawet jak kto umarły ożyje , to też nie uwierzą” Jeśli żyłby dziś wśród nas człowiek, który naprawdę chciałby słuchać tego, co nakazał Mojżesz i kierować się tym, to nadawałby się on jedynie do dożywotniego odizolowania w więzieniu. Zresztą, przecież tacy ludzie, którzy kierują się na serio tym, co Mojżesz nakazywał, żyją obecnie na świecie – w Państwie Islamskim chociażby. Ile dobra to przynosi, wszyscy widzimy. Wobec tego religii która uznaje tegoż Mojżesza za autorytet przez którego bóg przemawiał, ja po prostu wyznawać nie chce i nie mogę. Ze względów moralnych po prostu, pomijając zupełnie kwestie wiary w istnienie biblijnego Jahwe i jego związków z ludem Izraela.
anonim2015.02.20 11:34
Jako remedium, jak zwykle polecam uważną lekturę Pisma Świętego. Wszystkim. Sw.Jakub Apostoł mówi do nas: "Skąd biorą się wojny i skąd kłótnie miedzy wami? Nie skądinąd, tylko z waszych żądz, które walczą w członkach waszych. Pożadacie, a nie macie, żywicie morderczą zazdrość, a nie możecie osiągnąć. Prowadzicie walki i kłótnie, a nic nie posiadacie, gdyż się nie modlicie. Modlicie się a nie otrzymujecie, bo się źle modlicie, starając się jedynie o zaspokojenie swych żądz.[...]Bądźcie więc poddani Bogu, przeciwstawiając się natomiast diabłu, a ucieknie od was." J 4, 1-7 [email protected], sprawiłeś,że się w duchu uśmiechnąłem. Jasne, ucz dzieciaki piękna Chrystusowego bardziej, bo Mistrz z Nazaretu dobrowolnie przeszedł nasze życie i zaświadcza, że prawdziwa miłość zwycięża lęk.
anonim2015.02.20 12:12
Cyt: "Oznacza to, że wiara to jest akt woli". Tak - wiara to akt woli i wiara jest łaską. Wiara zawsze jest Bożą łaską. Łaska jest to nic innego, jak niezasłużony dar. Ale to trzeba dobrze rozumieć. Nie zasłużony nie dlatego, że człowiek jest nic nie wart, tylko dlatego, że wszystko co widzialne i niewidzialne i my sami i wszystko co posiadamy pochodzi od Boga. To wynika z hierarchii natur. Każda natura stworzenia jest niższa od natury Stwórcy. Stworzenie odcięte od Życia ginie w sensie pierwotnym, czyli zamierzonym przez Boga. Tak się dzieje, ponieważ stworzenie nie jest stworzone do szczęścia poza Bogiem. To logiczne, bo nie ma życia poza Życiem - Bogiem Trój-jedynym. Bóg jest Absolutem. Aniołowie i ludzie są obdarzeni wolną wolą i rozumem, by ich miłość była wolnym wyborem - szczerym aktem wolnej woli. Nie oznacza to jednak, że człowiek jest sam zdolny do miłości doskonałej odłączony od Boga. Jadnak zdolny jest do pragnienia miłości i do wiary rozumianej jako akt zaufania i podjęcia wysiłku - najpierw bardzo małej. Bóg widzi wysiłek człowieka i nagle może się okazać, że człowiek niewierzący, lub wątpiący, nawiązał relację z Chrystusem przez akt woli, ale przede wszystkim, dzięki łasce Chrystusa. Z trudem, ale się otworzył na ile umiał na Boga. Jego wiara dalej przez przejście pełnej drogi w Życiu sakramentalnym w sposób właściwy i trwanie w Nim, nie będzie już tylko jednorazowym aktem woli - jedynie stwierdzeniem istnienia Boga, ale będzie stawała się stopniem wyższym - stałą relacją w Miłości z Bogiem przez ofiarę Chrystusa wynikającą z Jego wielkiej miłości do swoich stworzeń, które powołał do istnienia z Miłości - z Siebie Samego. Miłość Boga nie ustaje. Tylko miłość ludzka jest zawodna pozbawiona relacji ze źródłem Miłości prawdziwej. To ostatnie najlepiej obrazuje, że Wiara ostateczna, to po prostu pełne zjednoczenie z Bogiem z Czystej Miłości. Bez Boga człowiek nie jest do tego zdolny, ale samo otworzenie się na Boga zależy w dużym stopniu od woli człowieka. I to najlepiej pokazuje, że nie jest prawdą, iż człowiek nic Bogu nie może ofiarować. Może odpowiedzieć na Jego Miłość, lub nie. Może otworzyć się na Ojca i Syna i Ducha Świętego - i Choć ta możliwość wynikająca z wolnej woli człowieka jest także darem Bożym, to przecież Bóg daje człowiekowi swobodę decyzji. W momencie więc wyboru, decyzja człowieka zależy w dużej mierze od tego, w jakim stopniu człowiek Bogu zaufa i otworzy się na relację z Chrystusem. Jednak automatycznie jest to otwarcie się na Bożą łaskę. A przede wszystkim, na Jego niewyobrażalne dla ludzkiego umysłu miłosierdzie. Dlatego tak ważne jest zaufanie którego Pan nasz Jezus Chrystus zawsze wymagał. Bo niczego nie możemy uczynić bez Niego, niczego, co by nas miało prowadzić do Niego. A zło jest tylko wynikiem złego wyboru istot stworzonych które Boga odrzucają. Zło nie pochodzi od Boga. Jest efektem wolnych wyborów istot stworzonych które wybrały zło. To ich wybór, a nie Boga, ponieważ dostały wolna wolę. Dlatego musi istnieć takie miejsce i istnieje, a jest nim piekło - miejsce dla nich przygotowane. Absurdem wymagać, by były w Niebie. Co do opisu w artykule - lód jest tylko niepewnym domysłem wynikającym z wizji. Ogień jest prawdą przez Chrystusa, a brak Boga w piekle zwykłą prawdą wynikająca z Jego Natury i wyboru tych, którzy Go odrzucają. A więc cierpienie w piekle jest jakby automatyczną karą ze względu na naturę stworzeń i ich złe decyzje i karą ze względu na Naturę Boga. Amen!
anonim2015.02.20 14:29
@evan82 NCDM wielokrotnie starał się udowodnić, że nie istnieje wolna wola, wobec tego konsekwentnie i logicznie przekonuje, że piekła niet... To samo pisał Marcin Luter.
anonim2015.02.20 17:14
Cyt:"NCDM wielokrotnie starał się udowodnić, że nie istnieje wolna wola, wobec tego konsekwentnie i logicznie przekonuje, że piekła niet... To samo pisał Marcin Luter." Myślę, że Luter pomylił wszechwiedzę Boga z wolną wolą człowieka. Wolna wola człowieka nie koliduje z wszechwiedzą Boga. Chrystus wybiera na jednego z apostołów Judasza. Zna go i wie co się stanie. Ale to nie oznacza, że Judasz musiał zdradzić Chrystusa. Judasz sam podejmuje decyzję, a jego wina zależy na pewno także od wpływu na niego szatana i od tego komu i na ile zaufał, jak i od jego poznania. To już sam pan Bóg wie. Natomiast to, że Bóg wybrał Judasza, choć wiedział, jak Judasz postąpi, nie oznacza, że Judasz nie mógł postąpić inaczej, gdyby chciał. Jak mówi Chrystus; "Czy nie wybrałem was dwunastu? A jeden z was jest diabłem". Nie oznacza to, aby Bóg wybierał diabła. To człowiek może go wybrać, Bóg - nigdy.
anonim2015.02.20 19:31
@evan82 Pozwólcie rosnąć chwastom do żniw, abyście wyrywając chwasty nie wyrwali także i pszenicy...Tak z pamięci.
anonim2015.02.20 20:25
Amen!
anonim2015.02.20 20:45
Tak Amen. Ale szkoda wielu ludzi. Bóg nie zniewala nikogo. Niektórzy nie rozumieją, że nikt z góry ich nie potępia, a w to wierzą i dlatego właśnie odchodzą od Boga, lub nigdy Go nie chcą nawet poznać. I wówczas są na terenie szatana. W myśl fałszywego dobrego wyboru dokonują wstępu do przedsionka piekieł. Tak to wygląda dziś w przypadku wielu ludzi i to jest tragedia. Jednak jak zwał, tak zwał - bo komu zaufali, skoro tak czynią? Bogu jednak nie! A co jest poza Nim? Śmierć. Więc niech się, nawracają, bo Bóg ich naprawdę kocha i czeka na nich. Kościół Rzymskokatolicki - Bóg nad nim! Pomoże im, jeżeli Mu naprawdę zaufają. A diabeł jest tak zdeprawowaną istotą, jaka im się nie śniła w najgorszych nocnych koszmarach. Po co cierpieć bez sensu? Niech zaczną od tego. [Ten post nie jest kierowany do żadnej osoby ad personam].
anonim2015.02.20 22:07
Ja pier.... to serio jest ??? rozne pierdoly tu mozna przeczytac ale takich przypadkach ... odpadam.
anonim2015.02.21 9:56
@evan82, @marekwu Skoro Marek poruszył umiłowany przeze mnie temat wolnej woli, to muszę doprecyzować. „Myślę, że Luter pomylił wszechwiedzę Boga z wolną wolą człowieka. Wolna wola człowieka nie koliduje z wszechwiedzą Boga.” Argumenty przeciw wolne woli są zupełnie innego rodzaju. Oczywiście, wolnej woli rozumianej jako możliwość świadomych decyzji za które odpowiadamy tylko my sami. Chodzi tu o to, że taka wolna wola wymaga uwolnienia się od przyczynowego, deterministycznego schematu. Wszelkie decyzje, które podejmujemy, podejmujemy w oparciu o coś – mogą to być jakieś czynniki zewnętrzne, albo nasze upodobania, czy nasze sumienie. Ale te wewnętrzne czynniki też oczywiście maja swoją przyczynę – naturalista powie, że przyczyną z jednej strony jest wyposażenie genetyczne, z drugiej wychowanie i wpływy środowiska w którym żyjemy. Człowiek wierzący doda duszę oraz możliwy wpływ na człowieka Boga (w postaci np. łaski) . Jednak w kwestii istnienia wolnej woli podejście wierzącego nic nie zmienia. Chodzi bowiem o to, że zarówno genów, środowiska w którym się rodzimy, jak i duszy czy łask od Boga sami sobie nie wybieramy, to jest nam z góry zadane. Jeśli istnienie wszechmocny Bóg, stwórca świata, to on jest odpowiedzialny za nasza naturę (jak i natury anielskie i diabelskie). Nie można powiedzieć, że podejmujemy wolne decyzje w oparciu o to, że mamy wolną wola. Bo wolna wola to możność podejmowania tych wolnych decyzji. Wyjaśniając wolną wolę w oparciu o wolną wole popełniamy błąd logiczny, wpadamy w błędne koło. Jest jedna możliwość wyjścia poza deterministyczny schemat – jest to możliwość istnienia prawdziwego przypadku. Tyle tylko, że to również wolne woli nie uratuje – bo decyzja przypadkowa zapada w oczywisty sposób poza świadomością, a wobec tego poza wszelką wolą (nie tylko wolną), świadomość może być o niej co najwyżej informowana, ale wpływu na nią nie ma żadnego. Wniosek – wolna wola w ujęciu takim jakiego wymaga rozwiązanie (choć i tak tylko częściowe) problemu teodycei nie istnieje, bo wymagałaby wyjścia poza przyczynowość, ale z wykluczeniem przypadku. Takiej możliwości nie znamy, ani w praktyce, ani w teorii, nie dopuszcza jej znana nam logika.
anonim2015.02.21 10:22
Cyt;"Argumenty przeciw wolne woli są zupełnie innego rodzaju. Oczywiście, wolnej woli rozumianej jako możliwość świadomych decyzji za które odpowiadamy tylko my sami. Chodzi tu o to, że taka wolna wola wymaga uwolnienia się od przyczynowego, deterministycznego schematu". Wszelkie decyzje, które podejmujemy, podejmujemy w oparciu o coś – mogą to być jakieś czynniki zewnętrzne, albo nasze upodobania, czy nasze sumienie. Ale te wewnętrzne czynniki też oczywiście maja swoją przyczynę – naturalista powie, że przyczyną z jednej strony jest... " Nie chodzi o schemat. Schemat nie istnieje. To wynik przyczyn. Podejmujemy w oparciu o coś? Właśnie tylko o co? Jednego pojęcia podstawowego zapomniałeś w całych swoich wywodach, bo go po prostu nie znasz. A to "pojecie" jest złączone więzami Prawdy jako cała Skała. Nie zrozumiesz tego, bo to nie jest ci dane. Chcesz się dalej bawić w dociekliwość, czy zaufasz Chrystusowi? Ty szukasz dowodów na istnienie Boga, tam gdzie ich nie znajdziesz. Są prawdy, które można zrozumieć tylko na zasadzie Wiary. Ty czerpiesz wiedzę z prasy masońskiej, a to prasa diabelska. Jeżeli wszystko sprowadzasz do równań, to zapominasz o jednej sprawie. Równanie nie zależy tylko od obliczeń. Najważniejsza jest jeszcze jedna prosta rzecz. Tu czekam na twoja odpowiedź; jaka?
anonim2015.02.21 11:36
@evan82 „A to "pojecie" jest złączone więzami Prawdy jako cała Skała. Nie zrozumiesz tego, bo to nie jest ci dane.” A napiszesz jaśniej o co Ci chodzi? „Równanie nie zależy tylko od obliczeń.” Rozumiem, że miałeś namyśli, że przydatność równania w sensie poprawności wyniku jaki daje nie zależy jedynie od poprawności wyliczeń? Zgadza się. Równanie musi dobrze opisywać rzeczywistość (musimy wiedzieć, że wynika np. z dobrze potwierdzonej empirycznie teorii czy modelu), musimy dobrze zadać warunki początkowe. Ale coś mi się zadaje, że pewnie chodzi Ci o coś, na co nie wpadnę, wobec tego napisz jasno, co masz na myśli:) Nie wiem też, co to ma do kwestii istnienia błędów logicznych, tzn. nie wiem, jak chcesz tą drogą wykazać, że argumentowanie z „wolnej woli” nie opiera się na błędzie logicznym? Bo wiesz, taki błąd jest odpowiednikiem prostego błędu rachunkowego. A jeśli znajdziemy rachunkowy błąd w rozwiązywaniu równania, to nie musimy się dalej zastanawiać nad adekwatnością założeń czy poprawnością teorii, żeby wiedzieć, że wynikom nie możemy ufać. „czy zaufasz Chrystusowi?” Temu, który ponoć powiedział słowa które można znaleźć u Mateusza 5, 39-41? To moje zaufanie byłoby mocno ograniczone – bo to po prostu zła rada (nie jedyna w Ewangeliach). A może na mocy tego, że trudno uznać tekst ewangelii za literalną prawdę, Jezus tego nie powiedział? Ale co w takim razie naprawdę mówił? Zanim się zaufa, dobrze byłoby to wiedzieć. A jaki związek ma Jezus z Jahwe ze ST? To ten sam byt? Nie wygląda mi na to, ale jeżeli tak miałoby być, to wtedy zaufać mu po prostu nie można, bo Jahwe to kreatura odrażająca i niemoralna, obowiązkiem dobrego człowieka jest bycie wrogiem takiej istoty. „Chcesz się dalej bawić w dociekliwość” Chcę:) Tobie też to bardzo polecam. Dobrze jest poznać prawdę, choć czasem łączy się to z ciężarem. Nie myślisz, że dobry Bóg, jeśli takowy istnieje, również powinien prawdę cenić, a wobec tego jej poszukiwanie powinno mu się podobać? Może godzina dociekliwości więcej dla niego znaczy niż 10 godzin modłów?:))
anonim2015.02.21 12:18
Iz 28 Proroctwo 16 Przeto tak mówi Pan Bóg: «Oto Ja kładę na Syjonie kamień, kamień dobrany, węgielny, cenny, do fundamentów założony. Kto wierzy, nie potknie się. 17 I wezmę sobie prawo za miarę, a sprawiedliwość za pion». +++++++++++++++++++++++++++++++ Biblia Tysiąclecia Imprimatur.
anonim2015.02.21 13:46
Chcę:) Tobie też to bardzo polecam. Dobrze jest poznać prawdę, choć czasem łączy się to z ciężarem. Nie myślisz, że dobry Bóg, jeśli takowy istnieje, również powinien prawdę cenić, a wobec tego jej poszukiwanie powinno mu się podobać? Może godzina dociekliwości więcej dla niego znaczy niż 10 godzin modłów?:)) Tak. Bogu podoba się - jest mu miłe - kiedy ludzie Go szukają, ale cierpi kiedy jest blisko nich, a oni nie zawsze z własnej winy, Go nie widzą. Dla Boga najwięcej znaczy szczera modlitwa, nie tylko jej długość. Szczera wynikająca z bezinteresownej miłości modlitwa, a nie dociekliwość. Żywa prawdziwa relacja, a nie wiara martwa. Jaka miarę ty stosujesz? Taka ci odmierzą i jeszcze ci dołożą. To tyczy się wszystkich, w tym i mnie. Bóg cię zna i mimo tego, że tak obrzydliwie Go określiłeś w poprzednim poście, bardzo cię kocha. Ale musisz uznać swój błąd. Bóg Starego Testamentu i Nowego, to ta sama Osoba. W żadnym miejscu nie był okrutny. To ludzie byli nieposłuszni i okrutni. Jedni zwiedzeni, inni nie. Byli też i wierni mu ludzie. Tak było i zawsze będzie. Zawsze były okrutne czasy z powodu buntu aniołów i ich popleczników. Dlatego Prawo było to samo co dziś, bo Bóg nie podlega zmianom. Nie oznacza to, aby prawo było Bogiem samo w sobie. Kiedy używam słowa; Prawo w znaczeniu Bóg, mam nam myśli jedność prawa podporządkowaną Naturze Boga i z tej Natury wynikającą. To zamiennik Słowa Bóg, podkreślającą Nature Chrystusa. Przykazania, to co dobre i co złe są zawsze takie same. Tak w Starym, jak i w Nowym testamencie. Tylko dostosowane do czasów, ale to nie znaczy, że inne. Stary Testament nie istnieje bez Nowego testamentu i odwrotnie. Nie zrozumiesz w pełni Starego Testamentu, bez Nowego. Przykładem jest Księga Koheleta. Czytaj tylko wydawnictwa uznane przez KK. I z dobrym nastawieniem, a nie z góry z uprzedzeniem. Pamiętaj: Twierdzenie, że człowiek jest wszechwiedzący i nieograniczony w sensie władzy nad sobą, jest cechą umysłów i serc upadłych. Wolna wola nie czyni nikogo nieograniczonym. Człowieka jednak ograniczał by jeszcze bardziej jej brak. Poza sytuacją, kiedy wolna wola człowieka, jest zawsze równoznaczna z wolą Boga, bo na zasadzie wolnego nieprzymuszonego aktu wiary człowieka i łaski. Niebo. Człowiek bez wolnej woli, zatracił by swoją osobowość i był manekinem. człowiek może odnaleźć prawdziwie siebie samego tylko w Bogu i dzięki Bogu i przez Boga. Diabłu chodzi o zniewolenie człowieka. O uzależnienie go od jego własnej woli. Kiedy wola człowieka, staje się jego bogiem. Tak jest również wówczas, kiedy uzna się, że jej nie ma. "Tonie moja wina, że zabiłem i ukradłem samochód. Był taki .... To przeznaczenie!" Dla przykładu - szatan tak daleko zabrną w korzystaniu z wolnej woli po swojemu, sam decydując o tym co dobra, a co złe, jak Bóg, że stracił możliwość zmiany zdania. Sam - tak jakby nie miał wolnej woli, a przecież ją ma. On nie chce się zmienić, bo... no właśnie. Sam się opętał. Stawiał na swój jak myślał, wielki rozum. I to anioł, - istota z wiedzą wlaną, widząca rzeczy takimi, jakie są! Poza samym aspektem obrzydliwości takiego postępowania i olbrzymiej pychy, jest to po prostu niedorzeczne co zrobił. Ale niestety, tak się stało i dlatego musimy się tu męczyć i babrać z tym jego jadem. Tak działa trwanie w grzechu. Prowadzi do opętań i zniewoleń. A jak rozpoznasz skalę? Miarą ziemską? Bo to, że ktoś twierdzi, że nie ma wolnej woli, to kłamstwo. Taki byt by nie istniał w sensie podejmowania świadomych wyborów. Nie jesteś w stanie podjąć żadnej świadomej decyzji? Wątpię. Nie jesteś zdolny do poznania Boga. Zwierzę? Wątpię. I nawet kiedy ktoś wierzy w to, że sam nie ma wolnej woli, to i tak ją ma. Skoro jednak nie chcesz zaufać Bogu [na dzień dzisiejszy, jutro zna tylko Bóg] to jak możesz pisać, że chcesz znać prawdę? I jaką? Tą wygodną dla siebie, prawdziwą, czy kłamstwo - ten cały kłamliwy antykościelny jad, który bazuje tylko na błędach ludzkich przypisując winę Bogu? Co pisałem o Judaszu? Jak bez Chrystusa rozpoznasz to wszystko? Miarą centymetrów, wag, miar? One opisują tylko świat widzialny. Chcesz poznać tajemnice Trójcy Świętej? Wiedz, że to jest poza zasięgiem rozumowania nawet aniołów. I tak ma być! Amen!
anonim2015.02.21 13:55
NCDM, CYT; "Chcę:) Tobie też to bardzo polecam. Dobrze jest poznać prawdę, choć czasem łączy się to z ciężarem. Nie myślisz, że dobry Bóg, jeśli takowy istnieje, również powinien prawdę cenić, a wobec tego jej poszukiwanie powinno mu się podobać? Może godzina dociekliwości więcej dla niego znaczy niż 10 godzin modłów?:)) " - TO DLA UWYPUKLENIA, CO W MOIM OSTATNIM POŚCIE BYŁO CYTATEM!!!
anonim2015.02.21 16:17
@evan82 Wolna wola jest tak naprawdę potrzebna tylko przy próbie rozwiązania problemu teodycei. Jej brak nie oznacza ani braku możliwości podejmowania decyzji, ani utraty osobowości, ani nie rodzi moralnego relatywizmu, a wręcz przeciwnie. Brak wolnej woli tak naprawdę oznacza tylko, że jesteśmy ograniczeni naszą naturą, czyli nie możemy np. pragnąć wszystkiego. Ale my przecież wcale nie pojmujemy wolności jako stanu w którym można wszystkiego pragnąć, ale jako stan, w którym można robić to, czego się naprawdę pragnie. Jedyna ważna konsekwencje braku wolnej woli to przerzucenie odpowiedzialności za zło na świecie na stwórcę tegoż świata, o ile taki istnieje. Co do tego ST, to niestety, jeśli ta księga mówi coś prawdziwego na temat boga, to nie kocha on mnie, ani Ciebie, ani nikogo innego, z tej prostej przyczyny, że istota ukazana tam jako bóg nie ma z miłością i dobrem nic wspólnego, to zły, szalony demon. No ale spokojnie, to pewnie tylko kiepskie mity, a nie można wykluczyć, że masz rację przynajmniej w tym, że dobry Bóg jednak istnieje i faktycznie nas kocha:) Ale wtedy łączenie go z Jahwe może sprawić mu niejaką przykrość (co oczywiście puści płazem). „W żadnym miejscu nie był okrutny.” Ty znasz ten ST? Czytałeś Torę? Prawo Mojżeszowe? Jeśli tak, to powiedz mi z czym się nie zgadzasz? Czy ze słowami zawartymi w tej księdze, mówiącymi, że to prawo daje bóg ludowi wybranemu jako znak przymierza, że jest ono dobre i mają go zachowywać? Czy też nie zgadzasz się z tym, że jest ono pełne zła, głupoty i okrucieństwa? Czy nie zgadzasz się z tym, że w Jahwe błogosławi Abrahama za to, że ten zgodził się złożyć syna w ofierze, czy może nie zgadzasz się z tym, że złe jest zabijanie własnych dzieci (zresztą nie tylko własnych) zarówno dziś, jak i zawsze? „Przykładem jest Księga Koheleta' To faktycznie dobry tekst. Dla mnie najlepszy fragment Biblii w ogóle! Fajnie, że Ci się podoba, choć podejrzewam, że rozumiemy ją inaczej. „Jaka miarę ty stosujesz?” Trochę niejasno piszesz, zakładam, że chodzi Ci o to, co pozwala mi na wydawanie sądów i ocenianie? Odpowiedź będzie dość banalna – sumienie, rozum, wiedza:)
anonim2015.02.21 17:20
Masz wolną wolę i obarczony jesteś blizną grzechu pierworodnego? A może grzechem? Chcesz sam sobie dać z tym radę? Proszę bardzo. Zobaczymy gdzie wylądujesz ze "swoimi" sądami. Masz wolną wolę.
anonim2015.02.21 17:43
NCDM, ja dobrze wiem, dlaczego tu jesteś. Możesz zwodzić tylko ślepych. Masz wolna wolę i wiesz o tym. Gdybyś jej nie miał, musiałbyś być przy Chrystusie na siłę, a tego byś nie zniósł. Rozumiemy się, ale nie w Kwestii Księgi Koheleta.
anonim2015.02.21 18:12
@evan82 „ja dobrze wiem, dlaczego tu jesteś.” Dlatego, że moja nie wybrana przeze mnie i determinująca mnie natura sprawia, że lubię dyskutować z ludźmi? „Masz wolna wolę i wiesz o tym.” Naprawdę strzeże uważam, że wolna wola to logicznie sprzeczne pojęcie. A co za tym idzie, nie mam jej ani ja, ani Ty ani żaden byt:) „obarczony jesteś blizną grzechu pierworodnego” Nie jestem, Ty również nie. Grzech pierworodny to kolejne pojęcie które nie ma żadnego związku z rzeczywistością:) „A może grzechem?” I to nie jednym niestety:( „Gdybyś jej nie miał, musiałbyś być przy Chrystusie na siłę, a tego byś nie zniósł.” Jeśli Bóg istnieje (co jest bardzo wątpliwe, choć nie można tego wykluczyć), to moja chęć przebywania lub nie w jego towarzystwie nie będzie zależeć od mojej wolnej woli, ale od tego, czy natura moja i tego Boga będą na tyle podobne, abyśmy się dobrze we własnym towarzystwie bawili:) Nie odpowiadasz na moje pytania. Doceniam Twoje emocjonalne zaangażowanie, wysiłek i czas jaki pewnie wkładasz w pisanie tych postów, ale jednak dyskusja ma sens wtedy kiedy się takich wprost zadawanych pytań nie ignoruje.
anonim2015.02.21 18:45
CYT„obarczony jesteś blizną grzechu pierworodnego” Nie jestem, Ty również nie. Grzech pierworodny to kolejne pojęcie które nie ma żadnego związku z rzeczywistością:) „A może grzechem?” I to nie jednym niestety:(" No to jak jest w końcu? Twierdzisz,że grzech jest prawdą, czy kłamstwem? Nie muszę odpowiadać na twoje pytania. Nie jesteś Bogiem.
anonim2015.02.21 19:03
Cyt:"Dobrze Ci radze, nie marnuj czasu na prowadzenie dysput z NCDMem! Ten człowiek po prostu jakby miał zabetonowany mózg! Prawie każdy jego komentarz to kilka stron A4, tyle że w jego przypadku ilość nie przekłada się na jakość. Temat Starego Testamentu był z tym betonem wałkowany w sierpniu i styczniu, niejaki Gandalf poświęcił temu betonowi chyba z kilkanaście stron A4 a ten człowiek nadal swoje, że JAHWE to kreatura itp. On po prostu chce wierzyć w te bzdury które sam sobie w swoim móżdżku roi i koniecznie musi sie tymi bzdurami podzielić na necie żeby zyskać akceptacje i poklask! I zyskuje go chyba tylko wśród takich sfrustrowanych Gorowów/Maksymów i innych debili zestawiających Biblię z komiksem o Spidermanie. Wspaniali odbiorcy :-) Naprawde nie marnuj na niego czasu (i oczu). Jak to mówią: nie warto rzucać świniom perły". Ja to rozumiem, że masz rację, ale nie chodzi tu tylko o niego. Nie tylko on to czyta, a się odsłania. Diabeł mówi przez niego, dlatego on nie widzi, lub jest już tak opętany, że sam jest w stanie diabelskim. Nie chodzi o lansowanie diabła, ale niech się odsłania. Ko wierzy ten zrozumie prawdę tak jak Ty. Jest dużo wahających się osób. I dzięki za Twój post! Za świadectwo o tym człowieku. Nie ocenę, ale świadectwo. Pozdrawiam. I zamieszczam jeszcze jedną informację dla osób wierzących, które może nie wiedzą; O NATURZE ANIOŁÓW; Aniołowie nie mają wglądu w serce człowieka i nie znają spraw ostatecznych. Nie znają myśli człowieka. Mogą podsuwać człowiekowi swoje myśli panować [wpływać] na wyobraźnię i odczucia zmysłowe człowieka. Nie mają kontroli [władzy] nad wolą człowieka. Mogą pokazać się w ciele jako ludzie, ale to ciało, choć łudząco podobne do ludzkiego, różni się od naszego. Różnica jest jednak właściwie niezauważalna dla człowieka. Z oczywistych względów, wiadomo, że takie możliwości ma i szatan i wykorzystuje to do złych celów - sprzecznych z Bożym planem. Mami tych, którzy nie mają ochrony Chrystusa i zaniedbują sakramenty. Taki człowiek czuje, że myśli sam, a nie zawsze tak jest. O ile sam już nie stał się takim buntownikiem jak diabeł. Ale nad wolą człowieka kontroli szatan nie ma i nie dajcie sobie tego wmawiać. Dlatego to takie istotne.
anonim2015.02.21 19:08
Jeszcze raz dziękuję KatoliK90!
anonim2015.02.21 19:11
@evan82 „No to jak jest w końcu? Twierdzisz,że grzech jest prawdą, czy kłamstwem?" Oj evan, evan. To, że pojęcie „grzechu pierworodnego” sensu nie ma, to nie oznacza, że bezsensowne jest określanie grzechem złego postępowania. Które wszystkim nam się zdarza niestety. „Nie muszę odpowiadać na twoje pytania. Nie jesteś Bogiem.” No nie musisz, oczywiście. Tylko wtedy to co zachodzi między nami to nie do końca dyskusja, a raczej prezentacja Twoich poglądów, w sposób dla Ciebie wygodny i przez Ciebie wybrany. Nie lepiej i ciekawiej by było gdybyś jednak spróbował odpowiadać? To jest oczywiście znacznie trudniejsze niż uciekanie od niewygodnych pytań w przyjazne dla siebie rejony, ale czy zawsze musi być łatwo?
anonim2015.02.21 19:17
@Katolik90 „A spróbuj nie odpowiedzieć! To zaraz ten maniak NCDM uzna to za twoją kapitulację i triumf jego "intelektu". :-)” A myślisz, że ludzie odmawiają sobie przyjemności trafnej i ciętej riposty, jeśli tylko umieją ją sformułować? Zawsze możesz wspomóc kolegę:) Ty o ile dobrze pamiętam potrafisz się mocno zaangażować, a to mi się akurat zawsze podoba:)
anonim2015.02.21 19:17
@Katolik90 „A spróbuj nie odpowiedzieć! To zaraz ten maniak NCDM uzna to za twoją kapitulację i triumf jego "intelektu". :-)” A myślisz, że ludzie odmawiają sobie przyjemności trafnej i ciętej riposty, jeśli tylko umieją ją sformułować? Zawsze możesz wspomóc kolegę:) Ty o ile dobrze pamiętam potrafisz się mocno zaangażować, a to mi się akurat zawsze podoba:)
anonim2015.02.21 19:24
Cyt:"No nie musisz, oczywiście. Tylko wtedy to co zachodzi między nami to nie do końca dyskusja, a raczej prezentacja Twoich poglądów, w sposób dla Ciebie wygodny i przez Ciebie wybrany. Nie lepiej i ciekawiej by było gdybyś jednak spróbował odpowiadać? " Jeżeli już musisz "dyskutować" z diabłem, to nie możesz pozwolić, by to on prowadził dyskusję.
anonim2015.02.21 19:41
@evan82 „Jeżeli już musisz "dyskutować" z diabłem, to nie możesz pozwolić, by to on prowadził dyskusję.” Dajże spokój z tymi nadnaturalnymi mocami, bo mnie wpędzisz w zarozumialstwo:) Jak mówię, możesz unikać dyskusji, ale pewne kwestie sobie chociaż przemyśl, bo problemy nie znikają, gdy się je zamiecie pod dywan.
anonim2015.02.21 20:08
"Dajże spokój z tymi nadnaturalnymi mocami, bo mnie wpędzisz w zarozumialstwo:) Jak mówię, możesz unikać dyskusji, ale pewne kwestie sobie chociaż przemyśl, bo problemy nie znikają, gdy się je zamiecie pod dywan." Skoro wiesz o tym, to po co odpowiadasz? Sam musisz rozwiązać swoje problemy, skoro nie masz wolnej woli.
anonim2015.02.21 20:22
@Katolik90 „A największym z nich jest pycha.” No widzisz, a co poniektórzy pogłębiają ten mój problem, sugerując moje związki z demonicznymi mocami. A tak poważnie mówiąc, nie myl pychy z dociekliwością, ani z umiejętnością korzystania z wiedzy, sumienia czy rozumu.
anonim2015.02.21 20:28
@evan82 „Skoro wiesz o tym, to po co odpowiadasz?” To z powodu tego zamiłowania do konwersacji i ogólnego zainteresowania człowiekiem:) Mam nadzieję, że nie dostrzeżesz w tym demonicznego dybania na niewinne dusze:) Ale oczywiście, kiedyś czas zakończyć konwersację:) Pozdrawiam zatem i życzę miłego wieczoru i dobrej nocy:)
anonim2015.02.21 20:33
NCDM, A tak poważnie mówiąc, nie myl pychy z dociekliwością, ani z umiejętnością korzystania z wiedzy, sumienia czy rozumu. To do Ciebie NCDM.
anonim2015.02.21 20:39
CYT; "Tylko ludzie łykający w ciemno Prawdę o miłosiernym bogu (tak miłosiernym, że dokonał zbiorowego ludobójstwa, zwanego Potopem, na nieposłusznych mu ludziach) są prawdziwie światli". Wiesz, że napisałeś prawdę. Odejmij ironię
anonim2015.02.21 20:48
@Katolik90 "Zaiste byłoby głupotą zostać teraz ateistą :-)" Nie trzeba od razu tak ambitnie:) Na początek wystarczy odrobina zdrowego sceptycyzmu:)
anonim2015.02.21 20:54
Bóg ma prawo ukarać, a nawet odebrać życie. Ale On kocha ludzi i zawsze daje im szansę. Do paruzji. Szkoda, że tak wielu tego nie przyjmuje. Gdyby twoja wiara była taka, że godziłbyś się ze wszystkim, co cię spotka dobrego, czy złego i dziękował za to Bogu, nie pożalowalbyś. Ale do tego musisz w końcu rozbić ten fałszywy obraz Boga w swoim sercu, a nie bezkrytycznie łykać wszystko co podają media. Jeżeli jesteś jednym z tych, co piszą za pieniądze, to też nic straconego. Także aktualne. Bóg nie dokonuje ludobójstwa, bo nie kieruje się nienawiścią. Ale jest Bogiem i wszystko co robi jest dobre. Jest i już! Uwierz w to. Zmierz się ze swoimi winami razem z Chrystusem. Może je masz, a może tylko jesteś oszukany, ale bez Chrystusa, nie dasz sobie rady. Ja tylko zachęcam. Bóg ma swoje drogi. Chrystus jest jedynym zbawicielem i Bogiem i nikt inny!
anonim2015.02.21 21:06
"Na początek wystarczy odrobina zdrowego sceptycyzmu:)" - masońskie pierdoły.
anonim2015.02.21 21:30
@evan82 Widzę, nie możesz się ze mną rozstać. Jak czytam coś takiego: „Ale jest Bogiem i wszystko co robi jest dobre. Jest i już!” to szlag mnie trafia. To co robi i pewnie to co nakazuje bóg jest dobre i już powiadasz? To ja Ci mówię, że taki sposób myślenia odpowiada za zbrodnie których dopuszcza się Państwo Islamskie, Wahhabici, Talibowie i inna swołocz. Chcesz być dobrym człowiekiem, to przestań wypisywać i wierzyć w podobne głupoty i zło, a potraktuj poważnie swoje sumienie i rozum.
anonim2015.02.21 22:36
Sam pierwszy napisałeś, że kończysz dyskusję. Kto się nie może z kim rozstać? Cyt ;"To co robi i pewnie to co nakazuje bóg jest dobre i już powiadasz? To ja Ci mówię, że taki sposób myślenia odpowiada za zbrodnie których dopuszcza się Państwo Islamskie, Wahhabici, Talibowie i inna swołocz". I tak i nie. Zależy, co podstawisz pod "taki sposób myślenia". Prawdę, czy fałsz. Jak kogoś prowokujesz, to możesz dostać w ryja. Ludzie mają różne wentyle NCDM. Żaden człowiek nie jest swołoczą, bo nie wiesz nigdy, jaki będzie jego koniec. Nawet o tych, co są w piekle, nie powinno się tak mówić z uwagi na siebie. Poza tym, tak wybrali. Nawet ci co nie wierzą w Boga, mają nieraz lepszy zasób słów. Nie możesz zaprzeczyć, no możesz kłamać tak. To dowód na to ,że nie masz wolnej woli. Ale nienawiść to kiepski doradca. Dlatego pisze bez egzaltacji NCDM. Ludzie o których się tak wyraziłeś, [swołocz] - iście nie pasująca do swołoczy "metafora", nie uznają Chrystusa. Nie wiedziałeś o tym? Sam widzisz jak działają. Ale są też prowokowani i też o tym wiesz więc, jeżeli chcesz uchodzić za inteligenta, to przynajmniej nie podawaj kulawych przykładów, bo to ty już "skończyłeś" dyskusję, a nie skończyłeś jak widać, i dobrze wiesz w kogo wierzą muzułmanie. A te paszkwile w prasie paryskiej, to było z miłości do ludzi? Z tego tak opiewanego przez te durne zachodnie media otwarcia a się na miłość [nienawiść] i brak podziałów? Ha! Ja nie napisałem, że kończę dyskusję. Skończę, ją kiedy skończę i już. I jeszcze do tego, nie wszyscy muzułmanie, to ekstremiści - jak ty. Bo ty jak wykazujesz - jesteś też ekstremistą. Ekstremistą - ateistą, niestety. Ekstremizm nie pochodzi od Boga jak widzisz, tylko od ludzi. No, bo diabła nie ma no nie? Więc to co czyni Ojciec i Syn i Duch Święty, jest zawsze dobre i już. Miałem cię za inteligentniejszego, naprawdę. Chrystus nie pozwala czynić zła, ale nie wszyscy ludzie go słuchają. I jeżeli uważasz, że piszę to, żeby się tu popisywać, to pomyliłeś adresy. Skoro jesteś człowiekiem nauki, to podstawową cechą naukowca jest to, że lubi doświadczenia. Zrób doświadczenie i na 1 dzień stwierdź, że jesteś wierzący. Wczuj się w to. Nie od tak, ale naprawdę. W ludzi wierzących i zobacz, jak leją na nas syf. Jednak ja, staram się tym nie odpłacać. Prawdziwie wierzący Katolik, nie zabija bez powodu. Ale w obronie życia swojego, ma prawo zabić i to nie jest grzech. Jeżeli jest zagrożenie życia. Życie własne, ma wówczas prym, nad życiem bliźniego. Dlatego widzisz, na czym polega błąd ludzi uznających Katolików za "Amiszów".
anonim2015.02.21 22:48
Proponuję przeczytać książkę pt. "Rzeź Woli". Niemieccy oprawcy także posiadali rozum i sumienie...I naprawdę wysoko rozwiniętą kulturę. Byli ludźmi. Nikt nie zaprzeczy. I jak się to skończyło?
anonim2015.02.22 2:14
Cyt;Załóżmy, że ja i NCDM jesteśmy ateistami chcącymi się nawrócić. Dlaczego mamy wierzyć tobie a nie muzułmanom? Oni mówią dokładnie to samo o swoim bogu." Nie mnie masz wierzyć, tylko Chrystusowi!
anonim2015.02.22 8:57
@van82 Gdy Islamscy fundamentaliści zabijają apostatów, niszczą zabytki, kamieniują „cudzołożnice”, zabijają bluźnierców, porywają, gwałcą i sprzedają kobiety, to robią dokładnie to, co nakazuje Jahwe na kartach Tory. Bo Muzułmanie wierzą, że bóg Abrahama i Mojżesza to bóg prawdziwy, ten, którego oni nazywają Allahem. A autorytet Biblii i jej status jako bożego objawienia Koran wielokrotnie potwierdza, jak i potwierdzał Mahomet. Te Islamskie zbrodnie mają doskonałe wsparcie i legitymację jeśli się przyjmuje, że wszystko co nakazuje i czyni bóg jest dobrem. Próby usprawiedliwiania motywowanych religijnie zbrodni wywołują u mnie odruch wymiotny. Wspominanie o jakiś europejskich rysunkowych dowcipach w kontekście tego, że muzułmański fundamentalizm niszczy przede wszystkim ludzi mieszkających na Bliskim i Środkowym Wschodzie, a także w Afryce (w tym samych Muzułmanów), jest po prostu śmieszne i żałosne. Nie chodzi o to, że zła jest sama wiara, zawsze i wszędzie. Ale jeśli ta wiara sprawia, że człowiek odwiesza na kołek swoje sumienie i rozum, że daje się sterować czemuś zewnętrznemu, świętym księgą czy religijnym autorytetom, że zło przestajesz nazywać złem, to robi się naprawdę niebezpiecznie.
anonim2015.02.22 8:57
@van82 Gdy Islamscy fundamentaliści zabijają apostatów, niszczą zabytki, kamieniują „cudzołożnice”, zabijają bluźnierców, porywają, gwałcą i sprzedają kobiety, to robią dokładnie to, co nakazuje Jahwe na kartach Tory. Bo Muzułmanie wierzą, że bóg Abrahama i Mojżesza to bóg prawdziwy, ten, którego oni nazywają Allahem. A autorytet Biblii i jej status jako bożego objawienia Koran wielokrotnie potwierdza, jak i potwierdzał Mahomet. Te Islamskie zbrodnie mają doskonałe wsparcie i legitymację jeśli się przyjmuje, że wszystko co nakazuje i czyni bóg jest dobrem. Próby usprawiedliwiania motywowanych religijnie zbrodni wywołują u mnie odruch wymiotny. Wspominanie o jakiś europejskich rysunkowych dowcipach w kontekście tego, że muzułmański fundamentalizm niszczy przede wszystkim ludzi mieszkających na Bliskim i Środkowym Wschodzie, a także w Afryce (w tym samych Muzułmanów), jest po prostu śmieszne i żałosne. Nie chodzi o to, że zła jest sama wiara, zawsze i wszędzie. Ale jeśli ta wiara sprawia, że człowiek odwiesza na kołek swoje sumienie i rozum, że daje się sterować czemuś zewnętrznemu, świętym księgą czy religijnym autorytetom, że zło przestajesz nazywać złem, to robi się naprawdę niebezpiecznie.
anonim2015.02.22 9:04
@AirWolf „Najśmieszniejsze jest to, że nasz przyjaciel evan82 na swoim gruncie (i pewnie nie zdaje sobie z tego sprawy) nie jest w stanie powiedzieć przedstawicielom IS absolutnie niczego, by przekonać ich, że to co robią jest złe.” Niestety masz rację. Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że kolega evan82 przemyśli sobie pewne sprawy i zrozumie, że człowiek musi kierować się sumieniem, wiedzą i rozumem. A gdyby przyszło jednak do czynów, to kolega evan82 nie postąpi zgodnie z biblijnymi zaleceniami.
anonim2015.02.22 11:10
Różnica między nami polega na tym, ża ja znam Boga i walczę dla Niego, ale znam też szatana, a Ty nie.
anonim2015.02.22 12:28
@Katolik90 Prawo Tory to nie jest tylko opis ówczesnych praw i obyczajów. To jeden z najistotniejszych elementów Pięcioksiągu, znak Przymierza pochodzący wprost od Jahwe. Jeśli wszystko co przez lwią część Tora pisze na jego temat to fałsz, to co w ogóle w tej księdze jest prawdą? Historia Abrahama i Izaaka wraz z budzącym grozę błogosławieństwem to też historia kluczowa, chrześcijaństwo również ją wykorzystuje, a Abraham bynajmniej nie jest potępiany, ale ukazywany jako wzór posłuszeństwa. Cieszy mnie, że przynajmniej nie twierdzisz, że te starotestamentowe przepisy i obraz boga, jaki ta księga daje, to coś dobrego. Najwyraźniej , dla Ciebie objawieniem bożym jest w biblii to, co jest dobre. Jest to o wiele, wiele lepsza postawa, niż twierdzenie, że dobre jest to, co zaleca bóg w biblii (czy innej „świętej księdze” ). Jednak autorzy owej biblii i wielu, wielu jej użytkowników szczerze uważali, że prawo mojżeszowe zostało właśnie przez boga objawione. Co do postępowania w zgodzie z naukami Chrystusa, to bardzo, bardzo wątpię, żebyś naprawdę uważał, że taka porada jak np. we fragmencie Mt. 5 39-41 była dobra i żebyś chciał ja stosować.
anonim2015.02.22 16:44
MT 5 39 18 A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi! 40 Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz! 41 Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące! NCDM. Czy Ty wiesz, o czym tu mowa?
anonim2015.02.22 16:53
Cyt; "Jest to o wiele, wiele lepsza postawa, niż twierdzenie, że dobre jest to, co zaleca bóg w biblii" KŁAMSTWO! Zaprzeczenie Absolutu Boga. Bóg nigdy nie zleca zła!
anonim2015.02.22 18:16
@evan82 „Zaprzeczenie Absolutu Boga. Bóg nigdy nie zleca zła!” Jeśli traktować poważnie to, że biblia jest słowem bożym, to biblia jak najbardziej zaleca zło – wielokrotnie w prawie mojżeszowym chociażby. Jeśli rozsądnie przyjmiemy, że tak być nie może, to jedynym wnioskiem jest ten, że biblia to żadne boże słowo i objawienie, skoro w tak ważnych sprawach mówi nieprawdę. W najlepszym razie jest to świadectwo ludzkiego poszukiwania boga. Trzeba to po prostu jasno przyznać, a nie twierdzić, że ta księga daję jakąś wiedzą o Bogu, czy o tym co dobre, a co złe. Jak widzisz na przykładzie Katolika90, najczęściej jest tak, że ludzie wiedzą z zupełnie innych źródeł co jest dobre, a co złe, a ponieważ zakładają, ze Bóg ma być dobry, to przypisują mu konkretne cechy. A następnie w oparciu o ten schemat filtrują „święte teksty”, te fragmenty które pasują do koncepcji dobrego Boga uznając za natchnione. „MT 5 39 18 A Ja wam powiadam: Nie stawiajcie oporu złemu. Lecz jeśli cię kto uderzy w prawy policzek, nadstaw mu i drugi! 40 Temu, kto chce prawować się z tobą i wziąć twoją szatę, odstąp i płaszcz! 41 Zmusza cię kto, żeby iść z nim tysiąc kroków, idź dwa tysiące! NCDM. Czy Ty wiesz, o czym tu mowa?' Tu nie ma niczego niejasnego. Owszem, słowa „Nie stawiajcie oporu złemu.” mogą być niejasne i różnie rozumiane. Ale dalsza część wypowiedzi ilustruje, o co chodzi i jak postępować w określonej sytuacji. Tyle tylko, że według mnie są to złe rady, choć ich motywacja może taka nie jest. Albo to przyjmujesz, a wtedy oznacza to, że gdy podejdzie do Ciebie bandzior i każe Ci oddać telefon i portfel, to dorzucisz mu jeszcze zegarek (i będziesz uważał, że postąpiłeś słusznie), albo przyznajesz, że tekst ewangelii nie jest literalną prawdą i mądrością.
anonim2015.02.22 20:52
Problemem dzisiaj jest antychryst. Antychryst stosuje świadomie typowy labirynt ideowy diabła - znak bez znaczenia, jeżeli się w nim nie ugrzęźnie, lub doń nie wejdzie. Na Słowo, stosuje anty-słowo. Kłamie. Liczy na dyskusję, by roztroić oponenta i wciągnąć go w wir domysłów, może niepewności, podejść psychologicznych i na bazie tego, liczy na dalsze szerzenie kłamstwa. Ślady kłamstwa pozostają, bo diabeł lawiruje, by unikać prawdy - zawsze kłamie. Dlatego po połączeniu wszystkich postów osoby kłamiącej, przeczą one same sobie nawet po odjęciu warstwy "wiary", ich treść jest niespójna logicznie, dogmatycznie i niezgodna z nauką KK. Każdy kto nie uznaje Chrystusa, jest poza Prawdą. Szatan człowiekiem niewierzącym lub chwiejnym, może posługiwać się tak łatwo, jak pacynką, kiedy łyknie ona jego kłamstwo i zacznie nim żyć. Jeżeli ktoś kłamie nieświadomie, to czy nie kłamie? Nie mówimy teraz o winach osób, tylko o mechanizmach szerzenia się zła i głupoty. Są też ludzie - wiadomo - którzy diabłu po prostu świadomie służą. Choć moim zdaniem, nie wiedzą komu służą. Cel - zagłuszenie Prawdy i złowienie niedoinformowanych i chwiejnych, także tych, małej wiary. I machina idzie dalej. Tak dziś działają media - głupcy. Natomiast wszystkie posty tej samej osoby, zgodne z nauką KK, i po połączeniu w jedną całość - spójne logicznie, ideowo i dogmatycznie, które były odpowiedziami na posty osoby kłamiącej, lub innej, lub kilku osób - zawierają Prawdę. Są dowodem Prawdy same w sobie. "Prawda wypełni się bez kłamstwa" Z oczywistych powodów, wchodzi w rachubę niewielki zakres błędu wynikający nieraz z drobnych potknięć - zmęczenie. Może po prostu zwykłe prześciganie się w słusznych argumentach, lub "argument-pułapka" na osobę kłamiącą. Chodzi bardziej, o całkowite przeczenie Prawdom Wiary i o zaprzeczenie ideowe jednego postu, drugim postem tej samej osoby w sposób pewny = kłamstwo - tam, gdzie w całości kłamstwa i sprzeczności jest najwięcej w sposób Obiektywny. Rozstrzyganie, nie dla każdego będzie łatwe. Niekiedy zły poda prawdę, ale w zamknięciu zależności i domysłów kłamliwych = nieprawdę = kłamstwo. Błąd logiczny wymuszony kłamstwem, które ma wyglądać jak prawda. Dlatego uważajcie na posty NCDM. Jeżeli ktoś nie ufa Chrystusowi, niech się strzeże! Szatan nigdy nie utworzy z kłamstwa -> Prawdy. Więc diabeł nigdy nie uzna, że Chrystus jest Bogiem. Powie, że Chrystus kłamie. Zły będzie także celował kłamstwem w Trójcę Świętą i Maryję. Stara zakurzona metoda. Czytajcie Pismo Święte w Takim Duchu, w Jakim zostało napisane. Z Wiarą. Tylko wydawnictwa KK. Ja lubię i polecam wydanie III Poprawione. Mój rocznik wydania - 83. Możecie przecież lubić inne.
anonim2015.02.23 10:17
Czytanie ksiąg Biblii ze zrozumieniem, jak widać z wpisów, jest prawdziwym wyzwaniem dla serca człowieka. Prawda nie potrzebuje wielomówstwa, za to kłamstwo jak najbardziej. Jezus Chrystus objawił, że jest Drogą, Prawdą i Życiem, dla tego kto chce, by tak się stało. Nikt się za nas nie nawróci do Boga. Potyczki słowne służące biciu piany są trwonieniem czasu danego nam przez Niebo.
anonim2015.02.23 10:28
Niedługo będą Katolickie Targi Książki. Proponuję zaopatrzyć się np. w "Komentarz do Nowego Testamentu" Prymasowskiej Serii Biblijnej, Oficyna Wydawnicza "Vocatio"Warszawa. Jakieś minimum wiedzy jednak obowiązuje, inaczej pewne wpisy (przykładowo @AirWolfa) dryfują w totalnej niewiedzy , aż żal , że gość tak się napina, co przypomina mieszanie łyżeczką w pustej szklance. Ojej...
anonim2015.02.23 17:49
@Katolik90 „zawiera opis dziejów ludów żyjących w okresie kilku tysięcy lat przeplatających sie z oddziaływaniem Boga na ich losy i cywilizacje, w jakich żyli.” Tylko że tego oddziaływania dobrego Boga zupełnie nie widać. Czy Abraham mógł znać prawdziwego Boga, skoro myślał, że Bogu podoba się jego gotowość do ofiarowania Izaaka? Czy w jakikolwiek sposób mógł znać Boga Mojżesz, skoro myślał, że Bogu miłe są barbarzyńskie przepisy i zwyczaje? Bo powtórzę – nie chodzi o opisy tych okrucieństw których ludzie dopuszczają się na kartach biblii sami z siebie, ale o to zło, które Jahwe wyraźnie nakazuje i pochwala. W Torze jest wyraźnie napisane, że pewne zalecenia pochodzą wprost od boga. Ty twierdzisz, że to nie prawda, tym ludziom tylko się tak zdawało, używali Boga jako alibi dla swoich niecnych praktyk. Ok, to ładne tłumaczenie, ale sprowadza się do tego, że Tora to żaden święty, natchniony tekst. Bo nie myli się w drobiazgach, czy historycznych szczegółach, ale kłamie na temat tego, czego Bóg chce, co jest mu miłe. W dodatku wynika z tego, że ten niby wybrany lud Izraela nie znał Boga, nic o nim nie wiedział. „Gdyby Bóg w ogóle nie działał w dziejach człowieka, to człowiek, jak mniemam, wiecznie zachowywałby sie jak ostatni barbarzyńca i doporwadził do samounicestwienia.” Na pewno nie widać na podstawie Biblii aby dobry Bóg miał jakiś wpływ na lud Izraela. Izraelici wywodzili się z bardzo płodnego kulturowo obszaru. Idea prawodawstwa nie mogła być im nieznana. Taki kodeks Hammurabiego jest starszy od najstarszych tekstów biblijnych, a są jeszcze wcześniejsze kodeksy prawne i to lepsze. W stosunku do nich, prawo mojżeszowe jest regresem. W Sumeryjskim tekście „nauki Szurupaka” znajdujemy takież zalecenia „ przeciwnikowi swemu nie wyrządzaj zła, złoczyńcy odpłacić dobrem, wrogowi okaż sprawiedliwość” . To już przypomina nauczanie Jezusa, a ten tekst jest znacznie starszy niż najstarsze księgi Starego Testamentu. A nie jest to jedyny przykład starszej niż biblia literatury mądrościowej z tamtego rejonu. Jeśli Sumerowie mogli tyle osiągnąć, to ile mogliby Izraelici korzystając z ich dziedzictwa i z boskiej pomocy, gdyby ten Bóg faktycznie wśród nich działał. Biblia nie zawiera niczego takiego, czego nie byłoby w jakichś innych tekstach, nie zawiera żadnych nauk i zaleceń, które nie byłyby wcześniej znane. Dotyczy to zarówno Starego, jak i Nowego Testamentu. A jeśli chodzi o niektóre fragmenty starotestamentowe, to są one wyjątkowo złe, są świadectwem moralnego upadku, a nie żadnego działania Boga.