Modlimy się do jednego Boga. Jednak różnice są fundamentalne - zdjęcie
06.12.14, 16:31Modlimy się do jednego Boga, jednak....

Modlimy się do jednego Boga. Jednak różnice są fundamentalne

25

Paweł Chmielewski, portal Fronda.pl: Muzułmanie modlą się do tego samego Boga, co chrześcijanie?

Ks. dr Robert Skrzypczak: Pan Bóg jest stwórcą osoby, a zatem i duchowości. W tym sensie każda modlitwa zwrócona w stronę niebios, jest – świadomie lub nie – skierowana do Boga prawdziwego. Z drugiej strony istnieją różne wyobrażenia dotyczące Pana Boga. Kościół respektuje islamską autodefinicję, jakoby muzułmanie korzystali z prawdy objawionej.

Ten szacunek nie zmienia jednak faktu, że dla nas jedynym pośrednikiem objawienia – i to objawienia pełnego – jest Jezus Chrystus. To znaczy, że wszystko co Bóg chciał powiedzieć o sobie samym i przeznaczeniu człowieka, a więc o zbawieniu, wypowiedział w Jezusie Chrystusie. Nie potrzeba już żadnego uzupełnienia ani dopowiadania.

 Muzułmanie twierdzą, że ich religii dał początek Bóg, gdy Michał Gabriel przyniósł Mahometowi objawienie Boże w Koranie. Nie oceniamy tego, jak muzułmanie traktują swoje źródła religii. Jednak jedyną drogą do poznania Boga jest pójście za Jezusem Chrystusem. Trzeba to jasno podkreślić: jeśli chodzi o obraz Boga oraz o korzystanie ze źródeł objawienia, nigdy nie możemy się zgodzić, że jesteśmy z muzułmanami na tej samej płaszczyźnie. Wiemy, że to Jezus Chrystus jest jedynym pośrednikiem w objawieniu Boga.

„Kościół spogląda z szacunkiem również na mahometan, oddających cześć jedynemu Bogu, żywemu i samoistnemu, miłosiernemu i wszechmocnemu, Stwórcy nieba i ziemi, Temu, który przemówił do ludzi...”. Tak zaczyna się ustęp deklaracji Nostra aetate Soboru Watykańskiego II dotyczącej muzułmanów. Cały ustęp zdaje się raczej wskazywać, że mahometanie całkowicie świadomie zwracają się ku temu samemu Bogu, co chrześcijanie. 

Muzułmanie z pełną świadomością odnoszą się do chrześcijańskich i żydowskich źródeł objawienia. Twierdzą zarazem, że posiadają pełny i ostateczny charakter objawienia Boga.

Sobór Watykański II zwrócił uwagę na to, co łączy chrześcijan, żydów i muzułmanów. A jest tym wiara w Boga Jedynego – Adonai Ehad. Rzeczywiście, łączy nas silny monoteizm, wiara w Boga osobowego, działającego w historii, który koncentruje w sobie wszelkie dobro i prawdę, który jest miłosierny. Dochodzą do tego też niedyskutowalne normy moralne, dotyczące świętości życia, życia poczętego, małżeństwa, szacunku do rodziny. W batalii ze światem współczesnym w tych kwestiach możemy iść wspólnie.

Słynny profesor teologii fundamentalnej i teologii religii ks. prof. Hans Waldenfels SJ powiedział, cytując część muzułmańskiego wyznania wiary, że chodzi tu o tego samego Boga, co w chrześcijaństwie.

Ks. prof. Hans Waldenfels jest jednym z najlepszych specjalistów w Kościele od teologii religii. Jako taki wypowiedział się precyzyjnie i wie co mówi: to znaczy, że Bóg jest jeden. Trzeba wziąć tu pod uwagę to, o czym mówiłem wcześniej. Modlimy się do tego samego Boga i poszukujemy tego samego Boga. Inną sprawą są wyobrażenia o Bogu, sposób Jego poznawania: mówiąc teologicznie, źródła, do których odnosimy się w poznaniu Boga i zbudowaniu z Nim relacji. To nas różni, zwłaszcza, jeśli chodzi o sposób zbliżenia się do Boga i doświadczenia od Niego dobra, jakim jest zbawienie. Dla nas poza Jezusem Chrystusem nie ma zbawienia. Sobór Watykański II, w tej samej deklaracji Nostra aetate, powiedział o rozsianych w różnych religiach i duchowościach ziarnach prawdy. Z drugiej strony bardzo mocno i jednoznacznie podkreślił, że to Jezus Chrystus jest spełnieniem i celem wszystkich religii. Dlatego wszystkie poszukiwania Boga albo znajdą swoje wypełnienie w Chrystusie, albo sczezną na manowcach.

Kończąc ten wątek: papież Franciszek modlił się w Błękitnym Meczecie w Stambule do tego samego Boga, co stojący obok niego Wielki Mufti?

Trzeba cały czas mieć na względzie tę różnicę, którą starałem się podkreślić. Sam papież Franciszek wyjaśniał później swój gest tym, że poczuł mocną potrzebę by pomodlić się do Boga w tamtym kontekście i sytuacji. Nie jest to niczym nagannym. Chrześcijanin zwraca się do Boga w każdej sytuacji i w każdym momencie utrzymuje z Nim relacje. Wyobrażam sobie, że w Błękitnym Meczecie jedynym, który wyznawał wiarę w Jezusa Chrystusa i poprzez to Go uobecniał, był papież Franciszek, pokazując swoją wiarę i przyznając się do Kościoła.

Podkreśla się często, że Benedykt XVI będąc w 2006 roku w Błękitnym Meczecie nie zdecydował się na modlitwę. Skąd różnica w postawie obu papieży?

Ani Benedykt XVI, ani Jan Paweł II, który też odwiedził ten meczet, nie zdecydowali się, by zatrzymać się na wyraźną modlitwę. Zwrócę jednak uwagę na wizytę Jana Pawła II w Hagia Sophia, kościele zamienionym na meczet. W tamtych czasach obowiązywał w nim zakaz wyrażania jakichkolwiek uczuć religijnych. Jednak papież, choć nie wyraził żadnym gestem czy konkretnym momentem pragnienia zwrócenia się do Chrystusa, to nieustannie trzymał w ręku różaniec i się na nim modlił.

Wróćmy jednak do różnicy między postawą papieży w Błękitnym Meczecie.

Papież Franciszek ma własną, odmienną wrażliwość. Jan Paweł II i Benedykt XVI być może o wiele lepiej rozumieli sytuację Europy i byli lepiej osadzeni w sytuacji dialogu międzyreligijnego. Z jednej strony chodzi tu o kontrasty, a z drugiej o niebezpieczeństwo, które często znajduje swój wyraz także wewnątrz Kościoła. Mam tu na myśli różnego rodzaju synkretyzm, niedostrzeganie różnicy między religiami, bezkrytyczne i naiwne szukanie wspólnych cech. Nie bierze się w tym pod uwagę wyjątkowości i jedyności Jezusa Chrystusa. Franciszek pochodzi z antypodów, z drugiego końca świata. Być może niesie w sobie większą wrażliwość misyjną. Dlatego stawia bardziej na te gesty i te spotkania, które zarzucają mosty, budują możliwość porozumienia. Myślę, że odpowiada to też jego rozumieniu dawania sobie wzajemnego świadectwa wiary. Przy tym w Błękitnym Meczecie nie miał miejsca gest, który budziłby podejrzenia o synkretyzm.

Trzeba też zauważyć, że papież Franciszek porusza się w Kościele po tak ważnych wydarzeniach, jak Dni Modlitwy w Asyżu, na które zdobył się Jan Paweł II. Tego samego gestu dokonał później Benedykt XVI. Bardzo jasno oceniono tam kryteria dialogu religijnego w praktyce. Owszem, spotykamy się razem, ale po to, by budować to, co łączy nas ze strony ludzkiej: to, co służy sprawie pokoju, dialogu, wspólnemu rozwiązywaniu problemów ludzkości. Nie ma mowy o zacieraniu różnic ani o zapominaniu o wyjątkowej oryginalności chrześcijaństwa.

Jaki wpływ będzie miała modlitwa Franciszka w Błękitnym Meczecie na dialog z islamem?

Jak dowiadujemy się z mediów, niektórzy muzułmanie podziękowali Franciszkowi za jego wizytę w Stambule i za jego gesty. Islam nie jest jednorodny. Mówimy tu praktycznie o wieży Babel. Dla niektórych Franciszek może być wcielonym diabłem, którego chcieliby zabić nawet za cenę własnego życia. Inni mahometanie patrzą na niego z dużą życzliwością oraz z poczuciem ulgi. Widzą, że Franciszek nie odpowiada negatywnym wyobrażeniom, które mają niektórzy muzułmanie o katolikach. Takie wyobrażenia pochodzą z przeszłości: z wojen religijnych, z pysznej wyniosłości, która nie pochodzi od Jezusa Chrystusa, ale od cech ludzkich. Papież Franciszek wnosi w spotkania ogromną pozytywną dawkę ludzkiej życzliwości i przyjaźni. To jest dzisiaj bardzo potrzebne.

Wspominał ksiądz o tych ustępach Nostra aetate, które podkreślają istnienie w różnych religiach „ziaren prawdy”. Możemy to łączyć z postawą, jaką zaprezentował w Stambule Franciszek?

Myślę, że niektóre papieskie gesty towarzyszące jego pielgrzymowaniu są gestami spontanicznego wyrażenia szacunku wobec ludzi, którzy szukają Boga. Gesty te odwołują się do tego, co w każdej religii jest najlepsze – nawet, jeżeli niektórzy szukają po omacku, czy też z naszego punktu widzenia żyją po prostu w kłamstwie. Warto jednak zawsze docenić ludzkie pragnienie szukania tego, co wieczne, najlepsze, co kojarzy się z Bogiem i życiem wiecznym. W ten właśnie sposób można patrzeć na gest modlitwy papieża w towarzystwie modlących się duchownych muzułmańskich. Tak samo możemy patrzeć na gest Jana Pawła II, który będąc kiedyś w Jordanii pocałował Koran. Można rzucić się z pazurami na autorów tych gestów, przypisując im chęć zacierania różnić czy relatywizmu. Można jednak spojrzeć na to w sposób trzeźwy i roztropny, w całości tego, co  reprezentował Jan Paweł II i czego naucza Franciszek. Można dostrzec tu życzliwe gesty, odnoszące się do ludzkiego doświadczenia ze strony apostoła Jezusa Chrystusa. Przypomnijmy, co mówił św. Paweł na Areopagu. Odnosił się życzliwie do poszukiwań i duchowości ludzi w Atenach. Nazywał ich poszukiwaczami nieznanego Boga.

Rozmawiał Paweł Chmielewski

Komentarze (25):

anonim2014.12.6 12:32
"Przypomnijmy, co mówił św. Paweł na Areopagu. Odnosił się życzliwie do poszukiwań i duchowości ludzi w Atenach. Nazywał ich poszukiwaczami nieznanego Boga." Taaaa...., po czym przystąpił do głoszenia im prawdziwego Boga. Cytujmy całość stosownego fragmentu. Także to chwilę wcześniej: "Czekając na nich w Atenach, Paweł burzył się wewnętrznie na widok miasta pełnego bożków."
anonim2014.12.6 12:37
"Z drugiej strony bardzo mocno i jednoznacznie podkreślił, że to Jezus Chrystus jest spełnieniem i celem wszystkich religii. Dlatego wszystkie poszukiwania Boga albo znajdą swoje wypełnienie w Chrystusie, albo sczezną na manowcach." Taaa...., ciekawe ile jeszcze będziemy czekać, aż te inne religie "wypełnią się w Chrystusie.", cokolwiek to znaczy. Czy ksiądz oczekuje, że islam zacznie głosić bóstwo Jezusa Chrystusa, czy jak?
anonim2014.12.6 13:14
Chrześcijanie nie wierzą w tego samego Boga co muzułmanie, gdyż Bóg chrześcijan jest Trójcą, zaś bóg w islamie jest demonem, który został zaadoptowany z panteonu bóstw arabskich, a który wcześniej jako Al'illah zawiadywał jedną z kwadr Księżyca, stąd do dziś symbolem islamu jest półksiężyc.
anonim2014.12.6 13:19
@Fichten Musimy się zdecydować, czy "chorym, masonem albo satanistą jest też papież Franciszek, Benedykt XVI, JPII, wszyscy Ojcowie Soboru Watykańskiego II, którzy złożyli swoje podpisy pod Nostra aetate", czy wszyscy święci, męczennicy, Ojcowie Kościoła i papieże sprzed Vaticanum II. Jak ty myślisz, którzy z nich są/byli chorzy ... ?
anonim2014.12.6 13:45
enrque111 - myślę, że ani "jedni" ani "drudzy" nie są chorzy. Chorzy są ci, którzy "jednych" "drugim" przeciwstawiają. Bo to nie "jedni" albo "drudzy". Kościół jest jeden i ma jedną Tradycję. Ci, którzy przeciwstawiają czasy po ostatnim soborze przeszłości tak naprawdę podejmują modernistyczną hermeneutykę zerwania. To jest dzieło diabła. W Kościele po soborze powstało wiele poważnych problemów. Przed soborem poważnych problemów też było wiele. Czynnik ludzki zawsze błądzi. Jednak kto odrzuca nauczanie papieży i świętych soborów, ten stawia się poza Kościołem. Nikt w Kościele nie mówi, że muzułmanie czy inni poganie nie błądzą. Owszem, błądzą i żyją w fałszu, bo źle patrzą na Boga. Jednak pomysł, że modląc się do Stwórcy świata i do Boga Abrahama, do Boga, który posyłał proroków - a tak robią - modlą się tak naprawdę do jakiegoś pogańskiego demona, to po prostu oszołomstwo. Pańskie tezy, że Allah to jest w istocie bóstwo pogańskie, świadczą o bardzo wybiórczym podejściu do tej tematyki. To, że tak napisał jeden czy drugi uczony to nie znaczy, że akurat to jest prawda. Bo Mahomet odwoływał się do tradycji żydowskiej i tradycji chrześcijańskiej. Szaleńczo pobłądził - to jest prawda. Ale pobłądził przypisując Bogu fałszywy obraz, co w żadnym razie nie zmienia faktu, że to jest ten sam Bóg. Żydzi też nie wierzą w Trójcę. I co, mamy mówić, że nie wierzą w tego samego Boga, co my? Trudno o większy absurd. To zła wola. A jej ojcem jest diabeł.
anonim2014.12.6 13:49
Dodam, że korzeniem żydowskiego monoteizmu - a zatem i monoteizmu chrześcijańskiego - też było pogaństwo. Trudno, żeby było inaczej. Czy mamy z tego wnosić, że jesteśmy poganami i politeistami? Bądź pan rozsądny. Jeżeli pogański bóg arabski nazywał się Allach to nic w tym dziwnego, bo Allach znaczy al lah - ni mniej ni więcej, tylko "bóg". U nas chyba też się mówiło na pogańskich bogów... no właśnie, bogowie. I o czym ma to świadczyć?
anonim2014.12.6 14:05
Przyglądajac się toczonej dyskusji zacytuję tylko: Nie będziesz miał Bogów cudzych przede mną. Czy już nie obowiązuje to przykazanie?, czy cos mi umknęło?
anonim2014.12.6 14:13
@Fichten Muzułmanie (również współcześni żydzi talmudyczni) odrzucili prawdziwego Boga i ciągle mu ubliżają, zatem jest olbrzymim nadużyciem, wręcz zbrodnią uważać, że wierzą oni w tego samego Boga co my - nie wierzą i nic tu nie pomogą hermeneutyczno-relatywistyczne dywagacje. Przytoczę przypowieść, która to zobrazuje. Dwóch braci bliźniaków, których ojciec wyjechał za ocean i którego nie widzieli przez 20 lat, czerpie o nim wyobrażenie jedynie z opowieści matki i nielicznych, starych listów. Gdy po latach powraca on do rodziny - jeden z braci przyjmuje go radośnie, zaś drugi nie chce go znać, twierdząc, że nie jest to jego ojciec, gdyż wyobraża go jako wysokiego, barczystego, władczego, a nawet okrutnego mężczyznę, a ten przybysz jest średniego wzrostu, szczupłym, łagodnym mężczyzną - wierzy, że jego ojciec przebywa jeszcze daleko i wróci później. Który z tych braci wierzy w prawdziwego ojca, a który w fałszywy mit o nim ? W arabskiej wersji Biblii występuje słowo „Allah” określające Boga, gdyż przetłumaczono ją na ten język dopiero w IX wieku, gdy islam był już religią panującą na terenach opanowanych przez muzułmanów. Tłumacze znaleźli się w bardzo trudnej sytuacji, gdyż muzułmanie przyjęli już, że Allah z koranu jest Bogiem Biblii, a słowo to stało się powszechnym określeniem Boga w języku arabskim. Pochodzi zaś od bóstwa arabskiego Al'illah, który zawiadywał jedną z kwadr Księżyca.
anonim2014.12.6 14:28
enrque111 - bardzo trudno jest rozmawiać z osobą, która reprezentuje sedewakantystyczną pychę. Dla katolika, który nie jest uczonym teologiem, autorytetem jest zawsze Magisterium. W przypadku dyskusji z osobą reprezentującą sedewakantystyczną pychę nie można odwołać się do tego źródła, bo osoba ta po prostu samowolnie część Magisterium odrzuca. Dlatego jeżeli nie przekonują takiej osoby ani sobory święte, ani nauczanie papieży, to nie przekonam jej również ja. Osoba ta bowiem zamiast oparcia się na nauczaniu Kościoła wybiera własną interpretację Pisma, zachowując się - o ironio - jak protestant. Mogę tu tylko dodać, że w Kościele starożytnym - to jeszcze przed Vaticanum II - powstało pojęcie logoi spermatikoi, a więc wspomnianych przez księdza Skrzypczaka "ziaren prawdy" rozsianych w różnych religiach. Ojcowie Kościoła obszernie odwoływali się do filozofii i religii starożytnej, rozumiejąc, że poganie szukali tego samego Boga - po omacku. Tak samo, jak muzułmanie. I nie wahali się czerpać od nich garściami, dostrzegając, że - przykładowo - stoicy mówili o tym samym Bogu, bo mówili o Stwórcy wszechświata. To, że nie mówili o Chrystusie, o Trójcy i tak dalej, wynikało z rozmaitych ograniczeń i uwarunkowań ich kultury. To tego dziedzictwa, tego narzędzia sięgnął sobór watykański, podkreślając wartości islamu. Do tego sięga dziś Kościół. Także te korzenie odrzucisz w swojej pysze?
anonim2014.12.6 15:09
@Fichten Nie jestem sedewakantystą i uważam ich za nie mniejszych grzeszników, niż posoborowych modernistów. Reprezentuję Kościół katolicki taki, jaki był przez 2000 lat, wierzę we wszystko, co Kościół uznał przez ten czas i co stanowi NIEZMIENNE MAGISTERIUM - nie uznaję wszystkiego tego, co jest sprzeczne z odwiecznym nauczaniem Kościoła, choćby pochodziło od samego papieża. Papieża uznaję i modlę się za jego nawrócenie - nawet on może pobłądzić, podobnie jak św. Piotr, którego musiał napominać św. Paweł. Pojęcie "logoi spermatikoi" stworzył św. Justyn Męczennik i nigdy przed Vaticanum II nie miało ono takiego znaczenia, jakie przypisuje się mu obecnie. Dotyczyło jedynie tego, co w ludzkim świecie i sercu jest dobre, święte i mądre - to właśnie pochodzi od Boga. Teraz zaś, przykłada się do tego heretycki relatywizm, że istnieją "różne ścieżki zbawienia" - Kościół nigdy tak nie nauczał. To, że pojęcie Boga jest uniwersalne, to nie jest elementem sporu - wszyscy MAMY tego samego Boga, ale nie wszyscy WIERZYMY w tego samego Boga. Islam nie posiada żadnych wartości, które nie istniałyby w chrześcijaństwie, jest jednak fałszywą, szkodliwą i zbrodniczą religią, uznającą za boga demona ciemności. Mówienie, że muzułmanie wierzą w tego samego Boga jest nie tylko głupotą, ale również zbrodnią i bluźnierstwem.
anonim2014.12.6 16:41
Fichten od razu pychę zarzuca, to jego argument. "w Kościele starożytnym - to jeszcze przed Vaticanum II - powstało pojęcie logoi spermatikoi, a więc wspomnianych przez księdza Skrzypczaka "ziaren prawdy" rozsianych w różnych religiach. Ojcowie Kościoła obszernie odwoływali się do filozofii i religii starożytnej, rozumiejąc, że poganie szukali tego samego Boga - po omacku. Tak samo, jak muzułmanie." Właśnie nie tak samo jak muzułmanie. Tak jak religia żydowska była dla żydów przygotowaniem na Mesjasza, tak filozofia starożytna była przygotowaniem pogan na Mesjasza. Islam powstał już po Chrystusie i podobnie jak obecnie judaizm (tj. po odrzuceniu Chrystusa) jest przeszkodą w poznaniu Boga. Te religie istnieją w ostrej opozycji do chrześcijaństwa wyrażającej się w odrzuceniu Chrystusa. Mają więc na celu odciągnięcie ludzi od Boga. Jeżeli ktoś dostępuje zbawienia będąc muzułmaninem, czy żydem to nie dzięki swej wierze, ale pomimo niej.
anonim2014.12.6 18:24
1. Nie jest prawdą, że Benedykt XVI nie modlił się w Błękitnym Meczecie - w tamtym czasie informowały o tym katolickie media. 2. Oczywistym jest, że zarówno chrześcijanie, jak i żydzi, jak i muzułmanie wyznają wiarę w TEGO SAMEGO Boga - takie też i jest oficjalne nauczanie Kk. Chrześcijanie (nie tylko katolicy) poznali już Adonaj w pełni Jego objawienia, pozostały "Lud Księgi" zna Go tylko jako Boga Jedynego, ale jest to TEN SAM Stwórca świata. 3. Szacunek dla pozostałych dzieci Abrahama, nie jest tożsamy z indyferyzmem religijnym. Natomiast brak takowego szacunku i próba narzucenia brutalnie własnych racji prowadzi do wojen religijnych.
anonim2014.12.6 19:25
Klara (upiorna miłośnica banderowców) nie wypisuj idiotyzmów. Chrześcijanie wierzą w całkiem innego Boga, niż muzułmanie i na nic się zdadzą ekwilibrystyczne dywagacje niektórych, zaślepionych ekumenizmem (jest to grzech przeciwko pierwszemu przykazaniu) teologów i "katolików posoborowych". Muzułmanie nie wierzą w Trójcę, lecz w boga, który jak napisano w koranie "jest najlepszy spośród knujących podstępy." (Koran, Sura 3:54) Czy my wierzymy w Boga, który jest mistrzem podstępów ? Przecież jest nim diabeł !!!
anonim2014.12.6 19:36
Główny problem Klary i jej podobnych polega na tym, że nie wiedzą, co na ten temat mówi koran. Zapisano tam, mi.n, jasne stwierdzenia przeciwko Trójcy Świętej, jak i zalecenia mordowania niewiernych. Nie jest to więc jeszcze brak poznania, ale jasne odrzucenie Boga Trójjedynego. Nie można zrozumieć, w jaki sposób muzułmanie, czy też żydzi tak samo odrzucający Boga Trójjedynego mogą modlić się do tego samego Boga, co katolicy.
anonim2014.12.7 1:06
To może tak teraz hierarchowie Kościoła Katolickiego NA NOWO zinterpretują nam Pierwsze Przykazanie Boże? Może być ciekawie. Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną. Skoro wg. naszych hierarchów wszyscy bez wyjątku modlą się do tego samego Boga to jaki był sens i cel naszego Stwórcy w przekażaniu Mojżeszowi pierwszego przykazania? Może teraz ktoś zacznie nam wmawiać że tym bożkiem to jest telewizor, komputer, praca itp. natomiast w żadnym wypadku nie są to byty duchowe obecne w świątyniach pozostałych religii świata? Pora przerobić Katechizm KK bo ma się to nijak do tego co podane jest nam w katolickiej prawdzie objawionej.
anonim2014.12.7 8:03
enrque111 - i to jest właśnie Twoja "wiedza". Cytujesz surę 3:54 w tłumaczeniu, które jest - jak każde tłumaczenie - interpretacją. W angielskim Koranie dostępnym w sieci znajdziesz już inaczej: And the disbelievers planned, but Allah planned. And Allah is the best of planners. A tak naprawdę żeby to ocenić powinieneś znać arabski albo sięgnąć chociaż do jakiegoś szczegółowego komentarza. Nigdy nie można opierać się w dyskusji na tłumaczeniu.
anonim2014.12.7 9:07
@Fichten To nie jest "moja wiedza", tylko naukowa. Tłumaczenia koranu dokonywali wybitni fachowcy, a nie jedynie ci, którzy znają język arabski. Profesor Jan Bielawski, najwybitniejszy polski arabista, tłumacz koranu na nasz język był i jest niekwestionowanym ekspertem w dziedzinie znajomości koranu. To on przetłumaczył w ten sposób fragment, który zacytowałem i ja mu wierzę. Angielskie tłumaczenia koranu są różne, z uwagi na zasadę "takija", nakazującą muzułmanom kłamać, gdy chcą osiągnąć jakiś cel, mogło być użyte słowo "planned", niemniej jednak angielskie wersje zawierają również właściwe tłumaczenie: "plotting", co w języku angielskim oznacza "konspirację" i "spiskowanie", a więc "knucie podstępu" jest w tym wypadku najbardziej właściwe i tego sformułowania użył prof. Bielawski.
anonim2014.12.7 10:12
enrque111 - szkoda słów w tym względzie. Widzę, że nie masz najmniejszego pojęcia o tej problematyce. Przejrzyj sobie tłumaczenia wybitnych fachowców z jakiekolwiek dziedziny, od Wergiliusza po Szekspira. Różnice są często ogromne. Wszystko jest kwestią interpretacji: zwłaszcza, jeżeli mamy do czynienia z tak specyficznym językiem jak arabski, gdzie nie zapisuje się wokalizacji. Nie czepiam się tego ustępu: nie wiem, nie znam arabskiego, nie mam w ręku żadnych porządnych komentarzy. Wiem jednak, jak to wygląda w innych obszarach językowych. Także w przypadku Biblii. Jeżeli chcesz coś udowodnić, to musisz opierać się na oryginale. Tłumaczenie może być tylko pomocą, ale tak naprawdę - jeżeli nie ma przypisu wyjaśniającego przyjęcie takiego a nie innego rozwiązania - jest dla poważnej dyskusji bezwartościowe.
anonim2014.12.7 11:49
klara - "jak i żydzi, jak i muzułmanie wyznają wiarę w TEGO SAMEGO Boga - takie też i jest oficjalne nauczanie Kk." - a gdzie to nauczanie sie schowało bo jakoś nie zauwazyłem, żeby KK kiedyś takie coś ogłosił
anonim2014.12.7 13:31
@Fichten Nie wskazałeś żadnego dowodu, który zakwestionowałby tłumaczenie tego fragmentu z koranu, przez prof. J. Bielawskiego. To, że jest ono prawidłowe, świadczy już kolejne wydanie koranu w języku polskim oraz powoływanie się na to właśnie tłumaczenie samych muzułmanów na różnych portalach i w dyskusjach.
anonim2014.12.7 15:59
enrque111 - j/w, nie chodzi mi o ten wers, tylko w ogóle o pomysł powoływania się na tłumaczenie w dyskusji, nieważne, jak dobrego fachowca. Ten wers jest, być może, przetłumaczony najlepiej jak się da. Trzeba przy tym pamiętać, że mówimy o starym tekście, z okresu, w którym nie istniała jeszcze specjalnie bogata literatura w języku arabskim. A to znaczy, że niektóre znaczenia wyrazów użytych w Koranie mogą po prostu nie dać się prawidłowo odczytać, bo nakładamy na nie znaczenia czy odcienie obce czasom Mahometa. Dodam, że nie chodzi mi tu w ogóle o to, jak w niektórych miejscach Mahomet opisuje Boga. To są jego ludzkie wyobrażenia - niewykluczone, że miejscami są podyktowane przez demona. Chodzi mi o to jedynie, że - zasadniczo - odwołując się do Stwórcy świata, musi wskazywać na tego Boga, co i my - bo nie ma przecież innego. Zwłaszcza, jeżeli tego Boga - obok różnych błędnych określeń - definiuje się także jako Boga Abrahama, Boga, który posyłał proroków i tak dalej. Uważam - tak jak uczy Kościół - że doszukiwanie się w islamie po prostu kultu diabła to jest głębokie nieporozumienie, w tym sensie, że religia ta jest zasadniczo nakierowana na kult Jedynego Boga, tyle, że wielokrotnie - i to często ogromnie - błądzi. A to nie może dziwić, bo Mahomet stykał się najprawdopodobniej z różnymi chrześcijańskimi heretykami, wyrósł w niezdrowej pogańskiej tradycji, pozbawionej porządnego monoteistycznego zaplecza filozoficznego. No i przede wszystkim jego słowa pochodzą od niego, nie od Boga. Co nie znaczy, że Mahomet nie kierował się rzeczywistym pragnieniem poznania prawdziwego Boga, w czym - na ile mógł - przeszkadzał mu diabeł, opierając się na naturalnych ludzkich złych popędach oraz błędach heretyków i pogan.
anonim2014.12.7 16:54
@Fichten Nie czytałeś przypowieści, którą przytaczałem ? Brat bliźniak odrzuca ojca, który powrócił po 20 latach, jako nie swojego i wierzy, że ten prawdziwy jeszcze jest daleko i wróci później - ci dwaj bracia wierzą w różnych ojców. Podobnie jest z muzułmanami (i innymi) - wierzą w coś, co jest ułudą, albo demonem podszywającym się pod Boga. Nie wierzymy w tego samego Boga, chociaż mamy tego samego Boga. Łapiesz różnicę ? Czyżbyś nie wiedział, że szatan jest "ojcem kłamstwa" i potrafi małpować Boga ? Islam od samego początku był religią małpującą chrześcijaństwo i judaizm, od początku był zbrodniczy, jego "święta księga" jest podręcznikiem przemocy i zniewolenia, jest religią zaprzeczenia, religią negatywną, sprzeciwu ("nie ma Boga prócz Allaha"), wśród zasad wiary jest poza przemocą również dyskryminacja i kłamstwo (takija). Islam jest religią szatana, małpującą prawdziwą wiarę.
anonim2014.12.9 6:11
Nie zgodzę się z tym że modlimy się do tego samego Boga... Takie myślenie to przejaw relatywizmu. Katolik jak czyta Biblię dowiaduje się o Bogu który jest dobry, sprawiedliwy, dający wolność, który umarł z\a nas.... Wyznawca Allacha z koranu dowiaduje się innych rzeczy w które też wierzy i wierzy w to że są dobre, a zateM całkowitego podporządkowania się bogu, niechęci jeśli nie wrogości do innych religii, że kobieta to taki trochę inny człowiek nieczłowieczy do końca, że kobiety mężczyzną nie dorastają do pięt - takie bydlątka trochę jeno ładniejsze, że innowierców trzeba pozabijać bo to z nimi dialogu prowadzić się nie da, no chyba że się biznes prowadzi to można na nich spojrzeć inaczej, albo jak korzyść się z nich ma... Jak ktoś mówi że w tego samego Boga wierzymy to mu współczuję i życzę nawrócenia skoro porównuje Allacha do Jahwe...
anonim2014.12.9 18:00
Nie mam czasu aby włączyć się do dyskusji. Dobry artykuł. Poprawne wpisy użytkownika Ftichena. Enrque111 poważnie błądzi.
anonim2014.12.12 10:17
@Gandalfie Jest dokładnie odwrotnie. Artykuł kiepski. Ftichen to heretyk a Enrque111 dąży do prawdy. A co do ciebie to wydaje mi się że po prostu brakuje Ci argumentów a nie czasu. Pozdrawiam.