Jakże aktualne. Oto testament wielkiego patrioty i proroka, kard. Hlonda dla Polski!  - zdjęcie
05.04.21, 10:12Fot. via: Wikipedia (domena publiczna)

Jakże aktualne. Oto testament wielkiego patrioty i proroka, kard. Hlonda dla Polski!

23

Umierający kard. August Hlond pozostawił swoim rodakom testament o zwycięstwie odniesionym przez Maryję. Mówił: "Nil desperandum! Nihil desperandum! Sed victoria, si erit - erit victoria Beatae Mariae Virginis. In hoc certamine, quod certatur inter satanicos conventus et Christum, aliquis eorum, qui se credebant vocatos esse, revocatur in altum et erit sicut Deus ipse disponet". Dziś możemy tak przetłumaczyć jego słowa: "Nie traćcie nadziei. Nie traćcie nadziei. Lecz zwycięstwo, jeśli przyjdzie - będzie to zwycięstwo Najświętszej Maryi Panny. W tej walce, która się toczy między gromadą szatanów a Chrystusem, tych, którzy wierzą, że są wezwani, [Bóg] wezwie na głębię i będzie tak, jak chce sam Bóg". 

Prymas dodał jeszcze: "Walczcie z ufnością. Pod opieką błogosławionej Maryi Dziewicy pracujcie... Zwycięstwo wasze jest pewne. Niepokalana dopomoże wam do zwycięstwa".

Tymi słowami Polska żyje do dziś. Wielokrotnie odwoływał się do nich Prymas Wyszyński, często przytaczał je również Jan Paweł II; wzmiankę o nich znajdujemy nawet w jego testamencie. W świetle jego nauczania - z wielkim apelem, by "wypłynąć na głębię" - możemy wskazać na niezwykłą aktualność słów umierającego ks. kard. Hlonda i nadać im "papieską" interpretację. Dziś głównym elementem dziedzictwa Prymasa Hlonda są jego słowa: "Walczcie z ufnością. Pod opieką błogosławionej Maryi Dziewicy pracujcie". Zarówno akt poświęcenia z 1946 r., jak i prymasowski testament podkreślają konieczność naszej współpracy - modlitwy i ofiary - która przyspieszy godzinę tryumfu Serca Maryi.

Może właśnie w kontekście naszego czynnego zaangażowania się w walkę ze złem znajdują właściwy sens inne słowa wielkiego kardynała? Znamy te w pierwszej chwili zaskakujące zdania: "Polska nie zwycięży bronią, ale modlitwą, pokutą i wielką miłością bliźniego i Różańcem; Polska ma stanąć na czele Maryjnego zjednoczenia narodów; Zachód oczyszczając się ze zgnilizny, z podziwem na nas patrzeć będzie; Trzeba ufać i modlić się; Jedyna broń, której używając Polska odniesie zwycięstwo - to Różaniec; Ona tylko uratuje Polskę od tych strasznych chwil, jakimi może narody będą karane za swą niewierność względem Boga; Polska będzie pierwsza, która dozna opieki Matki Bożej; Maryja obroni świat od zagłady zupełnej; Polska nie opuści sztandaru Królowej Nieba; Całym sercem wszyscy niech się zwracają z prośbą do Matki Najświętszej o pomoc i opiekę pod Jej płaszczem; Nastąpi wielki triumf Serca Matki Bożej, po którym dopiero zakróluje Zbawiciel nad światem przez Polskę". 

Te proroctwa wciąż jeszcze mówią o przyszłości. I mówią o ciążącym na nas obowiązku. I wciąż pozostają warunkowe. 

***

Prymas August Hlond czas wojny spędził na przymusowej emigracji. Powrócił do kraju w 1945 r., by już rok później doprowadzić do bezprecedensowego wydarzenia: poświęcenia Narodu Polskiego Niepokalanemu Sercu Maryi. Aby zrozumieć ideę tego historycznego aktu, trzeba pójść śladem wielkiego Prymasa i prześledzić wydarzenia mające miejsce w Fatimie, Watykanie i Polsce. 

Początek poza granicami 

W lipcu 1917 r. troje portugalskich pastuszków usłyszało w Fatimie słowa Matki Bożej o konieczności poświęcenia Rosji Jej Niepokalanemu Sercu. Akt ten miał nie dopuścić do wojen i prześladowań, unicestwienia całych narodów, głodu i śmierci ludzi niewinnych. Maryja zapowiedziała, że przyjdzie jeszcze raz, by przedstawić szczegółowo swoją prośbę. Stało się to w 1929 r. w Tuy, gdzie Łucja - ostatnia żyjąca wizjonerka fatimska - usłyszała wezwanie: "Przyszła chwila, w której Bóg wzywa Ojca Świętego, aby wspólnie z biskupami całego świata poświęcił Rosję memu Niepokalanemu Sercu, obiecując ją uratować za pomocą tego środka". Nie minęły dwa lata, a Łucja wykazała się niezwykłą intuicją: skierowała do Episkopatu Portugalii prośbę o dokonanie takiego poświęcenia w wymiarze lokalnym. Wprawdzie w objawieniu w Tuy usłyszała, że to Ojciec Święty ma dokonać poświęcenia, że ma być ono dokonane ze wszystkimi biskupami świata, i że ma ono dotyczyć Rosji, ale... rozumowanie wizjonerki pobiegło w kierunku jej narodu zagrożonego "błędami Rosji" - rozpętaną przez komunistów krwawą wojną domową w Hiszpanii. Wizjonerka zaproponowała poświęcenie w wymiarze narodowym: nie przez Papieża, ale przez głowę Episkopatu Portugalii, nie w łączności z wszystkimi biskupami na świecie, lecz ze wszystkimi hierarchami Portugalii, nie Rosji, ale samego narodu portugalskiego. Sama pisała, że nie jest to bezpośrednie życzenie Matki Najświętszej. To była pobożna myśl samej Łucji... 
Biskupi dali posłuch słowom wizjonerki i 13 maja 1931 r. Portugalia została poświęcona Niepokalanemu Sercu Maryi, dzięki czemu nie znalazła się na scenie komunistycznej rewolucji hiszpańskiej. To, iż był to cud, potwierdziła sama Matka Najświętsza 18 sierpnia 1940 r., mówiąc Łucji, że "przyszłaby wojna i komunizm, gdyby nasi biskupi nie zwrócili uwagi na prośby Jezusa i nie modlili się z całego serca o Jego Miłosierdzie i o opiekę Niepokalanego Serca Maryi". 

Portugalia, bogata w to niezwykłe doświadczenie działania Boga w swoich dziejach, ponowiła jeszcze swój akt poświęcenia w przededniu drugiej wojny światowej. I znów, czym do dziś zdumiewają się historycy, do końca wojny udało się jej zachować neutralność. 

W trzecim roku wojny Siostra Łucja napisała do Papieża Piusa XII list, w którym informowała o konieczności poświęcenia Rosji Niepokalanemu Sercu Maryi. Wspominała także o potrzebie poświęcenia Matce Bożej poszczególnych narodów. Najważniejszy fragment tego listu brzmiał: "Pan nasz obiecał roztoczyć specjalną opiekę nad Portugalią w czasie tej wojny ze względu na poświęcenie narodu Niepokalanemu Sercu Maryi przez biskupów portugalskich, jako dowód łask, które będą udzielone innym narodom, jeżeli - jak Portugalia - poświęcą się Jemu". 

Opatrzność sprawiła, że idea poświęcenia Niepokalanemu Sercu Maryi spotkała się w Watykanie z polską "drogą z Maryją". Kardynał August Hlond wielokrotnie rozmawiał z Papieżem Piusem XII, polski Prymas był ogromnie ceniony w Watykanie. Na dowód wystarczy przytoczyć fragment raportu tajnej policji faszystowskich Włoch z 1939 r.: "Prymas Polski jest niewątpliwie najbardziej wpływowym kardynałem (w Kurii Rzymskiej) pośród obcokrajowców. I gdyby jutro miałby być wybrany papież pochodzenia niewłoskiego, z pewnością na niego padłby wybór". 

Pius XII zachęcał ks. kard. Hlonda, by szukać ratunku w Niepokalanym Sercu Maryi. Wiemy, że kiedy - jak mówią dokumenty - "Prymas Polski został uwolniony z więzienia, Ojciec Święty zaprosił do siebie Kardynała, aby usłyszeć jego zdanie o położeniu religijnym narodu naszego", w rozmowie zaś poruszono nie tylko tematy polityczne i możliwość użycia środków dyplomatycznych. Możemy przypuszczać, że właśnie wtedy ks. kard. August Hlond usłyszał słowa o potrzebie poświęcenia Polski Niepokalanemu Sercu Maryi. 

Akt poświęcenia 

Kiedy ks. kard. Hlond powraca do kraju, posłuszny głosowi z Fatimy i Watykanu postanawia poświęcić Polskę Sercu Niepokalanej Dziewicy. Decyzja o poświęceniu Narodu Polskiego Niepokalanemu Sercu Maryi zapadła na Jasnej Górze podczas Plenarnej Konferencji Episkopatu Polski, która odbyła się 3-4 października 1945 r., a więc w pierwszych miesiącach po zakończeniu działań wojennych i u progu życia Kościoła w zupełnie nowej dla niego sytuacji. Nic więc dziwnego, że poświęcenie było przygotowywane w konspiracji. W oficjalnym komunikacie wydanym po zakończeniu obrad nie wspomniano ani słowem o podjętej decyzji powtórzenia na ziemiach polskich aktu portugalskiego z 1931 roku. By uniknąć otwartego konfliktu z władzami, wiadomość o planowanym poświęceniu przekazywano drogą osobistych kontaktów. Dowiadują się o tym wybrane osoby oraz grupy religijne, jak: Rycerstwo Niepokalanej, Sodalicje Mariańskie i Apostolstwo Modlitwy. 

Oficjalna informacja o planowanym poświęceniu znalazła się dopiero w Liście Pasterskim Episkopatu na Wielki Post 1946 roku. Czytamy w nim: "Nie postąpilibyśmy zgodnie z duchem naszych dziejów ani z ciążącym na nas długiem wdzięczności, gdybyśmy na progu nowych czasów nie odnowili przymierza Polski z Jej niebieską Królową, dla której Naród ma odwieczną, serdeczną i rodzinną cześć. Po szwedzkim potopie ślubował Jej 'nową i gorącą służbę' król Jan Kazimierz. Teraz sam Naród i kraj cały poświęca się uroczystym aktem Matce Najświętszej i Jej Niepokalanemu Sercu, obierając Ją znowu za Patronkę swoją i państwa oraz oddając w Jej szczególną opiekę Kościół i przyszłość Rzeczypospolitej. 

Poświęcenie odbędzie się w trzech datach. W niedzielę po uroczystości Nawiedzenia Maryi Panny, czyli 7 lipca, dokonają ofiarowania Najświętszej Pannie i Jej Sercu Niepokalanemu parafie. Ślubowanie... poprzedzi triduum i Komunia Święta generalna. W uroczystość Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny, po odpowiednim przygotowaniu, ofiarować będą swe diecezje poszczególni biskupi... Wreszcie w uroczystość Narodzenia Matki Boskiej zebrany na Jasnej Górze Episkopat dokona tamże w obecności pielgrzymów z całego kraju poświęcenia Narodu i Rzeczypospolitej". 

Poświęcenie Niepokalanemu Sercu Maryi potraktowano bardzo poważnie. Przygotowanie do poświęcenia w parafiach obejmowało kilka miesięcy, a samą uroczystość poprzedziło specjalne triduum. Z kolei do centralnych uroczystości biskupi przygotowywali się przez dwudniowe rekolekcje. 

Tygodnik "Niedziela" tak opisywał uroczystości na Jasnej Górze: 
"Milion ludzi skupionych tłumnie, tłoczno i ciasno, jeden tuż przy drugim, na jednym placu... głowa przy głowie... morze głów ludzkich... Było razem ponad milion... Był to więc milion ludzi, milion Polaków i Polek, którzy nie ulękli się niewygód i morderczych warunków podróży koleją, wozami, zatłoczonymi ciężarowymi samochodami i... piechotą z najodleglejszych okolic całej Polski... Był to milion serc, pałających miłością do Matki Bożej, milion dusz, oddanych Panu Bogu, milion mózgów, zatroskanych myślą o losach Ojczyzny i szukających u swojej Matki i Królowej - pociechy, ratunku i mocy wiary w nadejście dnia, w którym zapanuje na świecie Sprawiedliwość i Pokój, i Miłość, i Prawda, i Dobro, i Piękno! Taki milion ma swoją własną wymowę i swój własny ciężar gatunkowy. Wartość takiego miliona nie da się ani obliczyć, ani wymierzyć, ani nawet sobie uzmysłowić! I kto na własne oczy oglądał ów milion dusz nieśmiertelnych, ten nigdy tego zapomnieć nie może!". 

Kardynał Hlond zdawał sobie sprawę, że akt poświęcenia nie może być czymś jednorazowym, że należy nim żyć i nieustannie go odnawiać. Dlatego zabiegał o przygotowanie programu duszpasterskiego, który ożywiałby w ludziach pamięć o tym wydarzeniu. To wówczas ks. Leon Cieślak, pallotyn, zapoczątkował ideę codziennego stawania wieczorem przed Matką Bożą, aby złożyć Jej "raport dzienny ze swego postępowania... jak dziś spełniliśmy nasze maryjne ślubowania". Taki właśnie był początek Jasnogórskiego Apelu. Miał on przypominać Polakom o swych zobowiązaniach z 1946 roku. 

Owoce 

Jednak na czytelne dla wszystkich owoce poświęcenia Polacy będą czekać dziesięć bolesnych, stalinowskich lat. Długi czas nic nie wskazywało na to, że wydarzy się obiecany przez Maryję cud. Ale Prymas Hlond był pewien, że droga maryjnego poświęcenia prowadzi ku zwycięstwu. W liście do Giuseppe Cognata, biskupa włoskiej diecezji Rovereto, datowanym na 10 stycznia 1948 r. pisał: "Zobaczymy wydarzenia większe od tych, które miały miejsce pod Lepanto i pod Wiedniem". Zaś 22 września 1948 r. podczas poświęcenia figury Matki Bożej przed leżącą w gruzach katedrą wrocławską wołał: "Bo tej Matki potrzebujemy, bo ta przyszłość idzie, a ta przyszłość będzie lepsza, bo wykrzesana tą wszechmocą, którą Bóg w naszych czasach w ręce Matki Najświętszej składa. Ona tę wszechmoc wieczną dzierży w swym ręku. Ona kierunki nadawać będzie światu. Ona narody poprowadzi tą wszechmocą Bożą, której staje się na lata najbliższe Szafarką". 

Potrzebna była ludziom pewność wiary ich Prymasa, bo na rezultaty przejęcia władzy przez komunistów nie trzeba było długo czekać. Z roku na rok było coraz trudniej. W 1950 r. skonfiskowano już cały majątek kościelny, a pod koniec 1952 roku znalazło się w więzieniach ponad dziewięciuset kapłanów i ośmiu biskupów. Walka z Kościołem osiągnęła szczyt w pokazowym procesie biskupa Czesława Kaczmarka z Kielc, który był przez dwa i pół roku przetrzymywany w więzieniu bez rozprawy sądowej. Skazano go na dwanaście lat więzienia, a kiedy kardynał Stefan Wyszyński wystosował kategoryczny protest, sam został aresztowany. Stało się to 25 września 1953 roku. 

Skąd Prymas August Hlond wiedział, że - jak to ujęła Siostra Łucja - "triumf jest procesem, który postępuje w czasie"? Zdawał się on doskonale rozumieć, że oczekiwane zwycięstwo Maryi wymagało na początek dziesięciu lat wierności i wytrwania w niezachwianej nadziei, że Bóg zwycięży. Bo taka jest reguła fatimskich cudów. 
Począwszy od 1956 r., w naszej Ojczyźnie rozpoczęła się eksplozja nadprzyrodzoności, którą kard. Stefan Wyszyński i kard. Karol Wojtyła wielokrotnie nazywali "zwycięstwem przez Maryję". Nawiązywali w ten sposób do testamentu Prymasa Hlonda, który do końca był pewien, że dla Polski nadejdzie niebawem wielka chwila. 

Wincenty Łaszewski

Komentarze (23):

Anonim2021.04.6 6:05
Kto potrzebuje niech się modli. Ale podatki trzeba obniżyć, gospodarkę otworzyć a rząd zamknąć.
Skrzypek na dachu2021.04.5 23:03
Brawo Prymas August Hlond , wielki i swienty czlowiek . Kazdy kto go znal nie powie zlego slowa o nim , a Pan Jezus i Matka Boska niezle ukarali bezboznych zwollennikow Traktatu Ribbentrop Molotow .
Lwów-Gliwice2021.04.5 22:08
Hlond bohaterem, patriotą ? Wielkim Polakiem ? Serio...? Ten sam Hlond, który swój Naród zostawił na pastwę barbarzyńców i zbrodniarzy spod znaku III Rzeszy ? Ten sam który bezpiecznie siedział na Zachodzie Europy i milczał kiedy mordowano jego Naród, ba,... kiedy jego księży i biskupów mordowano np. w KL Dachau....Ten sam Hlond, który będą prymasem Polski, w obliczu katastrofy dziejowej milczał, i się martwił przede wszystkim o własną skórę, podczas gdy rzeczywistym przywódcą duchowym Narodu i de facto Głową Kościoła był abp Sapieha w Krakowie. Sapieha który się nie bał zbrodniarzowi Frankowi wykrzyczeć w twarz ... co sądzi o postawie niemieckich zbrodniarzy...?
Skrzypek na dachu2021.04.5 23:19
Smarujesz Lwow Gliwice niczym Trybuna Ludu .
Skrzypek na dachu2021.04.5 14:17
Brawo Prymas August Hlond . Zyjesz wiecznie i jestes Swienty . Kazde slowo twoje to czysta prawda .
Po 11 ...2021.04.5 14:59
Na początku września 1939 roku Hlond porzucił Polskę i nawiał do Watykanu. Tam strasznie cierpiał z tęsknoty za Ojczyzną, dlatego sporo jadł i przytył.Wrócił w 1945 roku. A jak wrócił to zarzucił Żydom: propagowanie ruchu bolszewickiego, pornografii, dopuszczanie się oszustw, lichwy i handlu żywym towarem oraz wywieranie negatywnego wpływu na młodzież katolicką. Stwierdzał, że Żydzi są „awangardą bezbożnictwa, ruchu bolszewickiego i akcji wywrotowej”, toczą wojnę z Kościołem katolickim i w związku z tym należy trzymać się z daleka od ich „antychrześcijańskiej kultury”. W 1946 po pogromie kieleckim odmówił wyraźnego potępienia zajść. A więc tak jak napisał Skrzypek: Każde jego słowo to czysta prawda :)
Skrzypek na dachu2021.04.5 16:06
Niestety Po11ciu to jest bardzo pomylony i glupi komentarz albo sie nie znasz albo przekrecasz swiadomie wedlug wypaczonego obrazu rzeczywistosci . Prymas Polski Biskup Gniezienski August Hlond opuscil tereny RP II wobec napasci agresorow Traktatu Ribbentrop Molotow bo nie mial zamiaru dac sie zlapac przez podlych wrogow . Co do prawdziwych slowach o moralnosci poboznych i bezboznych ktore wypowiadal chyba w roku 1936 to nawet lepiej tlumaczy to Pani Tokarczuk w bajkach o genezy racjonalnosci frankistow jako proba uratowania wlasnego zycia w czasie upadku pierwszej Rzeczypospolitej Obojga Narodow . W roku 1881kiedy nasz bohater Pan Ignacy Joachim Hryniewiecki 13ego Marca wysadzil na strzempy okrutnego tyrana Tsara Aleksandra II to zaczela sie straszliwa fala przesladowania poboznych katolikow i poboznych wyznawcow Mojzeszowskiej wiary ktora trwala nieprzerwanie w Imperium Wszechrusi az do Pierwszej wojny Swiatowej . Tsarska Ochrana bezlitosnie rozpracowywala liberalnych demokratow socjalistow i bezboznych anarchistow uzywajac prowokatorow takich jak Dmitrij Mordechai Bogrow , terrorysta powiazany ze stronnictwem Rasputina ktory zabil w tragicznym zamachu Premiera reformatora Pana Piotra Stoljypina . To rozgrzewalo Rosje do wscieklosci i zmobilizowali wojsko na wojne z Turcja ktora to wojna nie wybuchla ale zdemobilizowane wojsko roznosilo cholere na caly kraj . W nastepnym roku zorganizowano przerzut broni dla terrorystow Czarnej Renki ktory Gawrillo Pryncyp zabil Austriaka Ksiecia . Po pierwszej wojnie bardzo duzo mlodych ludzi zachwycali sie falszywymi obietnicami socjalizmu ale tez Pan Menachem Begin namawial na powrut do Palestyny , dlatego Prymas August Hlond ma racje kiedy wspominal dobrych poboznych sasiadow , podlych bezboznych wrogow socjalistow i narodowcow wsrod Zydow . Clowieka trzeba poznac po jego czynach a nie mozna nikogo przesladowac za to kim sie urodzil dlatego Prymas Hlond jest Swiety .
Skrzypek na dachu2021.04.5 16:27
Przepraszam za literowke.....mialo byc.....czlowieka trzeba poznac.....Ale co do wydarzen Kieleckich w 1946 to tez chyba grubymi nicmi szyta prowokacja bezboznej stalinowskiej bezpieki tak jak pod zaborami od roku 1771 bo nie bylo Zydow w Rosji ale po 1881 to przesladowania byly straszne zawsze tak samo urzadzane przez brutalne Kozackie garizony i Tsarskie piechote w Warszawie Kiowie i Odessie czy tak jak na kalke Ubeckie porwanie Ks Jerzego Popieluszki w PRLu .
trzaska2021.04.6 6:09
Zaraz się okaże ,że zjadał twoje obiadki.
Ela2021.04.5 12:19
Ustanowienie w 1939 r. biskupów niemieckich na ziemiach polskich i jednostronne wypowiedzenie konkordatu przez Watykan, który sam powołany został do życia przez Traktaty Laterańskie Mussoliniego. Kościół zawsze przeciw Polsce. Każdy zryw ku niepodległości był potępiany przez Kościół.
Skrzypek na dachu2021.04.5 15:00
Nie wiesz Elcio ze Niemcy przegrali wojne przez swoja podlosc a sowieci tez przez swoja podlosc przegrali pokoj .
wicek2021.04.5 11:07
Hlond, Wyszyński, Wojtyła. Oni poprowadzili naród do zwycięstwa. Bez jednego wystrzału przegonili ruskich. Kto tak zwycięża?
Skrzypek na dachu2021.04.5 14:31
Brawo Pan wicek bardzo dobry komentarz .
SzczurzaKanaliaHlondZwiałJakSzczur2021.04.5 11:02
Szczurza kanalia Hlond porzucił ze strachu robotę prymasa zostawił kato-barany na pastwę niemieckich okupantów i uciekł z Polski w połowie września 1939 r. Przejechał limuzyną Packard przez Zaleszczyki jeszcze wcześniej, niż rząd Śmigłego Tchórza.
Skrzypek na dachu2021.04.5 14:29
Klamiesz Szczurciu12.02 bo nie znasz sie albo jestes podla bezbozna kanalia .
AAAtomek2021.04.5 17:48
Hlond zwiał z Polski już 6 września 1939 roku. Sam z ciekawości to sprawdziłem...
HlondRatowałSpasioneDupskoPanicznąUcieczką2021.04.5 20:56
Precyzyjne kalendarium spiedralania arcy-klero-szczura Hlonda z Polski: 1. 4 września ucieka z Poznania do Warszawy 2. 6 września ucieka z Warszawy do Siedlec 3. 7 września ucieka z Siedlec do Janowa Lubelskiego 4. 8 września ucieka z Janowa Lubelskiego do Lubartowa 5. 9 września ucieka z Lubartowa do Lublina 6. 10 września ucieka z Lublina do Łucka 7. 11 września ucieka z Łucka do Krzemieńca 8. 13 września ucieka z Krzemieńca ku Zaleszczykom 9. 14 września ucieka przez Zaleszczyki do Bukaresztu w Rumunii 10. 16 września ucieka z Bukaresztu do Triestu 11. 19 września kończy swoje paniczne spiedralanie w Rzymie
Skrzypek na dachu2021.04.5 22:47
Rzad i Zolnierze RP II nigdy i nigdzie nie poddali sie agresorom okupantom Traktatu Ribbentrop Molotow i nikt dobrowolnie sie nie poddal tym najokrutniejszym ludobojczym bandytom , chyba tylko zdrajca idiota chcialby aby taki perfidny , podly , zuchwaly wrog trzymal Prymasa Polski jako zakladnika od 1939 . Kiedy jednak niemcy aresztowali go w Lourdes w 1944 to juz nie mialo znaczenia bo wiadomo bylo ze wojna przegrana germancom . Tym bardziej trzeba podziwiac swienta odwaga Prymasa Hlonda kiedy wrocil do PRLu po wojnie swiadomy tego ze to jeszcze bardziej brutalna i ludobojcza totalitarna dyktatura bezboznych bolszewikow . Trzeba bylo czekac az do 1991 kiedy stalinowski imperium zla sie rozsypal , napewno przez Matke Boska za kare dla Gorbaczowa na glowe niczym Himalaje .
Anonim2021.04.5 21:41
Zwiał, nie zwiał, ale chciał przeprowadzić w Watykanie akcję propagandową mającą na celu pokazanie brutalnej napaści Niemiec hitlerowskich na Polskę i uzyskanie papieskiego potępienia tej napaści i niemieckich mordów. Nie udała mu się ta akcja bo ojciec święty kazał mu stulić buźkę i nie szumieć w tej sprawie, jako że nie miał ochoty potępiać napaści Niemiec, ponieważ jego ówczesna polityka uważała Hitlera za przyszłego pogromcę bolszewizmu, oczywiście za cenę upadku mało ważnej w tym kontekście Polski. Hlond się oczywiście podporządkował i uzyskał tylko u papieża nieoficjalną wizytę uciekinierów z Polski. Co warto zaznaczyć byli oni zaszokowani milczeniem papieża wobec hitlerowskiego barbarzyństwa oraz tym, że przyjmował delegacje z Niemiec oficjalnie i z całą pompą. Także tak było z Hlondem i germanofilskim ojcem świętym, który nawet półsłówkiem nie bąknął o krzywdzie Polski.
Skrzypek na dachu2021.04.5 23:10
Po co smarujesz glupoty z palca wyssane , chyba to stara kalka agit-prop PRLu .
katolicka kretynizacja polski 🇵🇱2021.04.5 10:34
pierdy pedofila i alkoholika!
Skrzypek na dachu2021.04.5 14:23
Nie pij bo od wodki rozum krotki i wstrzymaj sie od zboczenstwa to Pan Jezus nawet tobie przebaczy .
Rumcajs2021.04.5 17:31
ty z tym nickiem katolicka kretynizacja polski .ty nawet obok polaka nie stałeś SB gnoju niemyty, Twoje tu pisanie nic nie zrobi i tak jesteś wypierd komuch LGBTowska świna tęczowa. A z Polski wypierda*** w podskokach