Inwigilowała ks. Blachnickiego, dziś wspiera LGBT i współpracuje z Trzaskowskim. Co niemieckie służby wiedzą o Gontarczyk vel Lange?  - zdjęcie
03.03.21, 21:41Fot. screenshot - YouTube

Inwigilowała ks. Blachnickiego, dziś wspiera LGBT i współpracuje z Trzaskowskim. Co niemieckie służby wiedzą o Gontarczyk vel Lange?

4

„Jakie haki mają służby? Dlaczego dawni komuniści i SB, dziś wspierają środowiska LGBT?” – to pytanie, jakie w swoim artykule na łamach polskaniepodległa.pl zadawał dwa lata temu Mirosław Kokoszkiewicz, podejmując temat małżeństwa Gontarczyków i do dziś niewyjaśnionej śmierci ks. Franciszka Blachnickiego. Z okazji obchodzonej kilka dni temu rocznicy śmierci sługi Bożego warto przypomnieć raz jeszcze sprawę Jolanty Gontarczyk vel Lange, która jako agentka SB inwigilowała ks. Blachnickiego, a dziś walczy z „dyskryminacją” mniejszości seksualnych u boku prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego.

Andrzej Gontarczyk rozpoczął pracę jako tajny współpracownik Służby Bezpieczeństwa w 1974 roku. Jego żona Jolanta, która dziś nosi nazwisko Lange, została zaangażowana trzy lata później. Małżeństwo Gontarczyków nie tylko inwigilowało ks. Blachnickiego w Niemczech. Mogli mieć też związek z domniemanym otruciem duchownego, co jest obecnie przedmiotem badań Instytutu Pamięci Narodowej.

Dziś Jolanta Gontarczyk vel Lange jest prezesem stowarzyszenia współpracującego z warszawskim ratuszem na polu walki z dyskryminacją osób LGBT.

- „Czy po do dziś niewyjaśnionych okolicznościach śmierci ks. Franciszka Blachnickiego niemieckie służby nie dysponują hakami na Gontarczyków, za pomocą których trzymają ich na krótkiej smyczy i od lat przydzielają im zadania? Czy to tylko zbieg okoliczności, że politycy PO wywodzący się z finansowanego przez Niemców KLD afiszują się z kimś takim jak Joanna Gontarczyk vel Lange, uwiarygodniając tę ciemną postać z kilkudziesięcioletnim stażem, jeżeli chodzi o antypolską działalność?”

– pyta w swoim artykule Mirosław Kokoszewicz.

Z Niemiec małżeństwo Gontarczyków zostało szybko ewakuowane po dekonspiracji w 1988 roku. W ich opuszczonym mieszkaniu, jak pisze Kokoszewicz, niemiecki kontrwywiad odnalazł porzucony dobytek. Stało się to po śmierci ks. Franciszka Blachnickiego. To właśnie „Panna” i „Yon” (takie były kryptonimy Gontarczyków) byli ostatnimi osobami, które widziały duchownego żywego. Zmarł kilka godzin po spotkaniu z nimi. Spotkaniu, w czasie którego miało dojść do kłótni związanej z ujawnieniem przez niego ich podwójnej roli.

W latach 90. Gontarczyk zaczęła swoją aktywność jako feministka i aktywistka na rzecz mniejszości seksualnych. Ubiegała się nawet o mandat posła z ramienia SLD.

Jej przeszłość ujawniono w 2004 roku. Wtedy też zmieniła nazwisko na Lange. Dziś kontynuuje swoją działalność „społeczną” pod tęczowym sztandarem.

- „Kiedy niemiecki kontrwywiad zrezygnował z tropienia osób, które przecież w 1988 roku próbował aresztować pod zarzutem szpiegostwa? Co służby niemieckie wiedzą o prawdziwych przyczynach śmierci wielkiego kapłana i polskiego patrioty?”

- pyta Mirosław Kokoszkiewicz.

Cały artykuł dostępny jest TUTAJ.  

za: polskaniepodległa.pl

Komentarze (4):

Wawiak2021.03.5 22:14
Jaruś Kalkenstein vel Kaczyński siedział na kolanach u wujaszka Świątkowskiego, odpowiedzialnego za mord setek polskich Patriotów. Nic dziwnego że synka podwładnego swojego wuja, który zamordował między innymi rotmistrza Pileckiego, też zbrodniarza komunistycznego Andrzeja Kryże mianował ministrem w swoim rządzie. Jakżeby inaczej mógł postąpić doktor marksizmu-leninizmu Jarosław Kaczyński? Nie mógł. Przecież swoich trzeba jakoś nagrodzić, szczególnie za dobrze wykonaną pracę w postaci mordowania i prześladowania polskich patriotów. Jak ludzie wywalili komunistycznego prokuratora stanu wojennego Piotrowicza Kaczyński nie mógł zostawić czerwonego kumpla na lodzie - wrzucił go na sędziego Trybunału Konstycyjnego, którego szefem uczynił... żonę UB-eka Wolfganga.
Bar2021.03.9 11:13
Warszawskie szambo znowu bulgocze. Widocznie cios był celny. Nie dotkniesz Kaczyńskiego swoim cuchnącym językiem, szambiarzu!
Skrzypek na dachu2021.03.3 22:34
Mordercy stalinowskie bezkarne dostaja generalskie emerytury w Izraelu USA i Anglii , poststalinowskie skrytobojcy ktorzy dzisiaj przefarbowali sie na tenczowych zbokow aby dostac od Rafcia 4mln od Ratusza rocznie otruli ks Blachnickiego sarinem .
man.of.Stagira2021.03.3 22:01
Nie było dekomunizacji, była gruba kreska pana Mazowieckiego który kablował w latach 50.tych na biskupa Barańczaka który ŚMIAŁ bronić mieszkańców Kielc i Polaków w ogóle przed obciążaniem ich winą za wypadki kieleckie zorganizowane przez NKWD razem z funkcjonariuszami MBezpieczeństwa Publicznego działającymi na rozkaz central. // prof. Leszek (Jerzowicz) Kołakowski: "Właściwie było założenie, że tu się nie obejdzie bez przemocy. Stanowiliśmy mniejszość. W 1946 roku nie wierzyliśmy w prawdziwe referendum czy wybory. Ale był cel, który to usprawiedliwiał. Myśmy nie uważali się za demokratów. Sądziliśmy, że społeczeństwo powinno być rządzone przez oświeconą elitę. Mieliśmy takie bezczelne, młokosowate przeświadczenie, że masy zjedzą wszystko. Masom trzeba podawać jakieś kłamstwa do wierzenia. Trudno."