Grzegorz Górny: Fatum krąży nad Polską - zdjęcie
20.11.19, 19:30

Grzegorz Górny: Fatum krąży nad Polską

25

„Solidarność” była ruchem tych, którzy nie ulegali „odruchom Pawłowa”, ponieważ nie dali się zniewolić. Zniewolić nie tylko opresyjnej instytucji totalitarnego państwa, lecz również fatalizmowi, beznadziei czy poczuciu nieubłaganego determinizmu historycznego – pisze Grzegorz Górny w „Teologii Politycznej Co Tydzień”: „Testament Bukowskiego. Norymberga dla komunizmu”.

 

Pamiętam, jak swego czasu zapytano śp. Jana Walca, co by zrobił w grudniu 1981 roku na miejscu generała Jaruzelskiego: czy wprowadziłby stan wojenny, czy ryzykowałby interwencję sowiecką? Postawiony przed takim iście hamletycznym dylematem Walc odpowiedział (cytuję w pamięci): całe swoje świadome życie pracowałem na to, żeby nigdy nie być na miejscu generała Jaruzelskiego — nie likwidowałem polskiego podziemia niepodległościowego, nie organizowałem antysemickich czystek, nie kazałem strzelać do bezbronnych robotników, nie zdradziłem przyjaciół i ojczyzny. Żeby znaleźć się owego 13 grudnia 1981 roku na miejscu generała Jaruzelskiego, trzeba było przejść taką właśnie tresurę sumienia.

Owo pytanie, zadane niegdyś Walcowi, powraca do nas co jakiś czas, zwłaszcza przy okazji kolejnych rocznic wprowadzenia stanu wojennego, każąc zadumać się nad dylematem „mniejszego zła”, przed jakim stanął niegdyś peerelowski dyktator. Zirytowało ono w 2006 roku śp. Macieja Rybińskiego który poczuł się wywołany do odpowiedzi i napisał:

„To teraz mnie pytacie? Trzeba mnie było pytać wtedy. Byłem obywatelem tego kraju, byłem pełnoletni i pełen najlepszych chęci. Ale nikt mnie nie pytał. Przeciwnie, stan wojenny po to był wprowadzony, żeby władza nie musiała mnie o nic pytać, a także żeby uniemożliwić udzielenie odpowiedzi niepytanym. Pytanie mnie teraz, co należało zrobić dwadzieścia lat temu, kiedy nie miałem prawa głosu, a nielegalne odezwanie się było zbrodnią, zagrożoną surowymi karami, jest bezczelnością. Ówczesny system oparty był na zasadzie rozdziału wszelkiej władzy od społeczeństwa, a pierwszym przykazaniem dla obywatela było mołczat’ i nie rozsużdat. Stan wojenny wprowadzono po to, aby ta zasada, regulująca stosunki w państwie, nie została w najmniejszym stopniu naruszona. Nikt mnie nie zamierzał dopuścić do głosu, a ponieważ się rwałem, wyprowadzono na ulice czołgi, aby mnie zakneblować. A teraz uczestnicy i usprawiedliwiacze stanu wojennego domagają się, żebym dwadzieścia lat później nadrobił ich własne grzechy i zaniedbania, żebym im wytłumaczył świat, bo go do dziś nie zrozumieli. Trochę za wiele tej hucpy. Za dużo ode mnie oczekujecie”.

No właśnie, czego oczekują ci, którzy po latach każą Polakom wcielać się w skórę Wojciecha Jaruzelskiego i wybierać „mniejsze zło”? Pewną podpowiedzią mogą być wystąpienia byłych dysydentów w rodzaju Adama Michnika czy Karola Modzelewskiego, którzy po 1989 roku zaczęli przejawiać niezwykłą empatię do niedawnych przywódców komunistycznych (czego najgłośniejszym wyrazem było mianowanie generała Czesława Kiszczaka „człowiekiem honoru”). Otóż ich zdaniem sytuacja w 1981 roku przypominała grecką tragedię, w której nad bohaterami ciąży nieubłagane fatum. Jest to sytuacja, z której nie ma dobrego wyjścia i każdy musi odegrać przeznaczoną mu rolę do końca.

Ciekawe, co powiedzieliby zwolennicy takiego stanowiska, gdyby ich interpretację zastosować nie tylko do zachowania generała Jaruzelskiego, lecz np. Adolfa Eichmanna? Wysyłając kolejne transporty Żydów do obozów zagłady, niemiecki zbrodniarz też mógłby powiedzieć, że w jego sytuacji też nie było dobrego wyjścia. Gdyby się zbuntował, to i tak ktoś inny posłałby Żydów do gazu. A przecież mógł go zastąpić ktoś jeszcze gorszy. Musiał więc do końca grać przeznaczoną mu rolę w tej tragedii.

Interpretacja taka znosi odpowiedzialność człowieka za swe czyny. W takiej perspektywie masowe egzekucje, deportacje czy sztucznie wywołany głód jawią się jako takie same jak klęski żywiołowe: powódź, trzęsienie ziemi czy susza. Wielu mieszkańców byłego Związku Sowieckiego, których spotkałem podczas swych podróży na wschód już po upadku komunizmu, tak właśnie patrzyło na swe doświadczenie, nawet gdy sami dotknięci byli represjami. Okazało się, że kaci nie tylko prześladowali swe ofiary, lecz również narzucili im własny sposób myślenia. Jednym razem jest to „konieczność dziejowa”, innym razem fatum z greckiej tragedii.

Jan Cybis zanotował kiedyś:

„Były psy, u których Pawłowowi w żaden sposób nie udało się wywołać odruchów warunkowych — chwała pojęciu wolności”.

Można powiedzieć, że „Solidarność” była ruchem tych, którzy nie ulegali „odruchom Pawłowa”, ponieważ nie dali się zniewolić. Zniewolić nie tylko opresyjnej instytucji totalitarnego państwa, lecz również fatalizmowi, beznadziei czy poczuciu nieubłaganego determinizmu historycznego.

To nie przypadek, że „Gazeta Wyborcza” przez lata oddawała swe łamy takim osobom, jak np. były sekretarz KC PZPR Andrzej Werblan, który na łamach tego dziennika mógł pisać o „Solidarności”:

„Był to żywiołowy ruch mas plebejskich (...) jak każdy ruch plebejski miała skłonność do ekstremalizacji celów. Z takim ruchem władzą dzielić się nie można. Można to robić jedynie z ruchem zdyscyplinowanym.”

Jeśli przedstawia się „Solidarność” jako zbuntowany plebs pełen roszczeniowych żądań, nic dziwnego, że wprowadzenie stanu wojennego i zdławienie owego nieodpowiedzialnego ruchu jawić się musi jako wielkie dobrodziejstwo, na które należy spoglądać w perspektywie ukrócenia anarchii, a nie łamania praw człowieka i obywatela.

Na szczęście po owej rozgromionej wówczas „Solidarności” pozostały dokumenty, a wśród nich program uchwalony na pierwszym zjeździe związku w 1980 roku. Tak pisał o tym akcie Marek A. Cichocki:

„Fakt, że podstawowych tez tego dokumentu nie wyryto na tablicach i nie ustawiono na głównym placu największego miasta, pozostanie zapewne pamiątką hańby niektórych ludzi; tym bardziej, że przez to «drobne» niedopatrzenie tradycja «Solidarności» nie stała się punktem wyjścia naszej przyszłości w Polsce.

Z dzisiejszej perspektywy, kiedy bezpieczeństwo socjalne staje się podstawowym pojęciem, wokół którego krąży kartka wyborcza, należy naprawdę docenić to, że upokorzeni ludzie, tresowani dziesiątki lat przez różnych kombinatorów i zwykłych łobuzów w imię dość monotonnej i bezsensownej ideologii, potrafili w decydującym momencie historii przezwyciężyć swoje materialne upokorzenie i zdobyli się na coś znacznie więcej, niż tylko obrona własnych, partykularnych interesów oraz prawa do ograniczonej konsumpcji à la János Kádár. W pierwszych dwóch rozdziałach programu czytamy: „Chodziło nam również o sprawiedliwość, o demokrację, o prawdę, o praworządność, o ludzką godność, o swobodę przekonań, o naprawę Rzeczypospolitej, nie zaś tylko o chleb, masło i kiełbasę. Wszystkie wartości elementarne nazbyt były sponiewierane, by można było uwierzyć, że bez ich odrodzenia cokolwiek zmieni się na lepsze. Protest ekonomiczny musiał być zarazem protestem społecznym; protest społeczny musiał być zarazem protestem moralnym”.

I ten właśnie ruch, stawiający sobie za cel nie tylko reformę społeczną, lecz również odrodzenie moralne, został zdławiony przez generała Jaruzelskiego, który jako jedyne swoje usprawiedliwienie podawał, że było to „mniejsze zło”, ponieważ Polsce groziła sowiecka interwencja. Otóż badania historyków nie potwierdzają tezy generała, co więcej, udowadniają tezę wręcz przeciwną. Władimir Bukowski, który na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku dostał wgląd do archiwów Kremla, odnalazł dokumenty świadczące, że to sam Jaruzelski prosił Moskwę o interwencję, ale ta stanowczo mu odmówiła. Związek Sowiecki był wówczas zaangażowany w rozpoczętą właśnie wojnę w Afganistanie i nie zależało mu na nowej awanturze wojennej. Poza tym Sowieci nie musieli wchodzić do Polski, ponieważ mieli tam aż nadmiar dyspozycyjnych ludzi, gotowych do rozprawy z „solidarnościową ekstremą”.

Andrzej Paczkowski w swej książce pt. „Droga do «mniejszego zła». Strategia i taktyka obozu władzy: lipiec 1980 – styczeń 1982” zgromadził bogaty materiał historyczny, jednoznacznie przemawiający przeciwko tezom generała Jaruzelskiego. Strona rządząca od początku dążyła do konfrontacji z „Solidarnością” i liczyła w tym na własne siły. Pułkownik Ryszard Kukliński opowiadał, że władze PRL, podejmując decyzję o rozwiązaniu siłowym, wkalkulowywały w to koszt ewentualnych ofiar w liczbie około 60 tysięcy zabitych.

Wojciech Jaruzelski mógł być zadowolony: nie zginęło 60 tysięcy osób, lecz znacznie mniej. A poza tym był to zbuntowany plebs. Podczas procesu dotyczącego masakry na Wybrzeżu w grudniu 1970 roku (generał jako minister obrony narodowej był wówczas zwierzchnikiem żołnierzy strzelających do bezbronnych stoczniowców) oświadczył z rozbrajającą szczerością, że trzeba było użyć broni wobec robotników, ponieważ był to element chuligański.

Żadna z masowych zbrodni na cywilach, dokonana przez władze peerelowskie, nigdy nie została ukarana. Zomowców, którzy strzelali do górników w kopalni „Wujek”, uniewinniono. Kiedy ogłaszano „grubą kreskę”, mówiono, że nie wolno wobec przywódców komunistycznych stosować odpowiedzialności zbiorowej i należy karać jedynie tych, którzy są bezpośrednio winni zarzucanych im czynów. Kiedy jednak dochodziło do konkretnych procesów, pojawiała się argumentacja, że nie wolno karać tych, którzy tylko wykonywali rozkazy, lecz tych, którzy je wydawali. W efekcie ani mocodawcy, ani wykonawcy nie pozostali pociągnięci do odpowiedzialności.

Bo w świecie „psów Pawłowa” nie ma odpowiedzialności. Nad ciałami górników poległych w kopalni „Wujek” ma się unosić fatum jak z greckiej tragedii. Oni po prostu też musieli odegrać swoją rolę do końca...

Grzegorz Górny

Teologia Polityczna Co Tydzień

Komentarze (25):

Jasiek2019.11.21 9:50
Jakie fatum? Zaplanowana przez Rockefellera i tow. Jaruzelskiego zmiana warty w Polsce, i zabezpieczenie interesów żydokomuny w Polsce, co należy czytać, komunistów i żydowskiej grupie holokaust, a robotę tę powierzono Geremkowi, co zaakceptował zarówno Rockefeller i Jaruzelski. No i machina rabunkowa ruszyła, i grabi do siebie co po socjalistycznej Polsce pozostało, a pozostało jeszcze wiele. Dziś nie jest żadną tajemnicą układ Rockefeller Jaruzelski Polakom należy się prawda, kto i gdzie rozdysponował majątek Polski.
prosty2019.11.21 9:36
Prawda. Świat mamy czterowymiarowy, po latach zbiera się owoce tego, co się kiedyś zasadziło.
rafael2019.11.21 7:59
Podejście do Polski pokazuje wywiad Lisa z Michnikiem gdzie Michnik mówi, że ukradziono mu Polskę. On uważa Polskę za swoją i swoich lewackich towarzyszy własność. Przez 30 lat jego Wyborcza robiła czytelnikom wodę z mózgu, a o Kościele pisała w każdym wydaniu przynajmniej raz, oczywiście negatywnie. Efekt, Polska w ruinie, moralnej, to widać na każdym kroku. A to, że członkowie KC PZPR którzy bezpośrednio współpracowali z sowieckim okupantem nie zostali nigdy oficjalnie napiętnowani to hańba. Chciałbym by ten sejm przyjął uchwałę, że to byli zdrajcy, chociaż tyle.
MirekT2019.11.20 22:52
Piotr Nowak przestań brać środki antykoncepcyjne bo przytyjesz. Proboszcz z wikarym cię oszukują, że po wizytach na plebanii zajdziesz !!!!!
Urszula2019.11.20 22:48
Przed wprowadzeniem stanu wojennego mój kolega z pracy, członek zarządu wojewódzkiego Solidarności powiedział mi po którymś tam spotkaniu: "żebyś ty wiedziała jaka tam jest walka o stołki". I ta walka o stołki zniszczyła Solidarność. Ja, członek Solidarności, w pewnym momencie byłam już zmęczona ciągłymi strajkami bo nie rozumiałam, naiwna, o co ludziom chodzi. A chodziło o przejęcie władzy i dorwanie się do stołków bo strajkujące zakłady nie przedstawiały żadnych żądań, żadnych postulatów. Strajkowali bo otrzymali sygnał z "góry", a półki w sklepach coraz bardziej pustoszały. Zabrakło mądrości. Nie zgadzam się z twierdzeniem autora, że trzeba było "małcziat'". Owszem, milczeli tchórze. Ale byli ludzie odważni, którzy potrafili stanąć okoniem jeśli trzeba było i jeśli mieli rację. I włos im z głowy nie spadł. W jakim towarzystwie obracał się pan Górny skoro ma takie przykre doświadczenia. Zabrakło mądrości. Dzisiaj niejeden członek Solidarności żałuje, że uczestniczył w tych wydarzeniach bo tak jak po wojnie zgotowano ludziom inną Polskę niż taką jakiej oczekiwali, tak i Solidarność zgotowała Polakom Polską inną niż się spodziewali.
Urszula2019.11.20 22:51
Trzeba dodać, ze Grzegorz Górny miał zaledwie 11 lat kiedy wprowadzono stan wojenny. Co on pamięta i rozumie z tamtego okresu? Nic!
któś2019.11.21 9:17
Kłamiesz Urszula, to nie Solidarność zgotowała Polakom Polskę inną niż się spodziewali. Tą Polskę zgotowała ludziom neokomuna przebrana dla niepoznaki w szaty Solidarności. A precyzyjniej eskimoska neokomuna dogadana w Magdalence ze starymi komuchami. Dziś ta sama neokomuna przebrana w szaty obrońców praw człowieka, mniejszości i Ziemi rozwala tradycyjne, wytworzone przez lata wartości, zdrowe tradycje i zwyczaje aby w ten oszukańczy sposób zawładnąć naszymi umysłami i portfelami. Nie muszę chyba dodawać, że i w obecne działania bardzo mocno zaangażowani są eskimosi ... tym razem nie tylko polscy.
anonim2019.11.20 21:58
Panie Redaktorze, ze wszystkich znanych mi nacji, jesteśmy chyba w najmniejszym stopniu przesiąknięci tą myślą panteistyczno-emanacyjną, zwaną inaczej sprytną ucieczką od wolności i odpowiedzialności. Tak że chyba nam pozostaje sprzątanie.
Zephyr2019.11.20 21:49
Pan Górny zawsze bardzo elokwentnie, mądrze i rozsądnie opisuje poruszane zagadnienia. Tylko się cieszyć, że mamy takich publicystów.
bnm2019.11.20 20:55
dopuszczono płatne mendy żeby zasmradzały ten portal jak te żałosne indywidua tutaj
gumowa kaczka2019.11.21 6:01
przepraszam ,wielu z nas jest tu pro bono ale jakieś pińcet plus chętnie przytulę Pozdrawiam kolegów płatnych i niepłatnych
Mirek T2019.11.20 20:43
Polskę trzeba oczyścić z komunistycznego śmiecia, kłamców, złodziei i zdrajców, czerwonej i tęczowej zarazy ! Z tymi pasożytami nie można prowadzić dialogu. Oni nie mają nam nic do powiedzenia, a jeśli już to faszerują Polaków kłamstwami, manipulacjami i nienawiścią, wymyślają głupoty, szczują, a na prawdę reagują agresywnością. Tutaj nawet utylizacja nic nie pomoże. Powinniśmy zachowywać spokój, nie zapraszać ich do mediów, nie przekonywać ich, nie dyskutować z nimi. Oni nie potrafią normalnie rozumować i nie usłuchają żadnych argumentów. Najsmutniejszą rzeczą, wręcz niewiarygodną jest jednak to, że nadal ok. 30% polskojęzycznych osobników popiera tych przestępców . To smutne, ale oni mają przestawione mózgowia, inaczej – mutacja myślenia. ! Do nich nie dociera NIC ! Proszę sobie wyobrazić, że nawet ludzie wykształceni, ba profesorowie, ludzie mediów, aktorzy, celebryci, itd. zachowują się jak pacjęci w domach wariatów. To obóz zdrady narodowej, który powinien być wyeliminowany z życia publicznego.
MirekT2019.11.20 22:49
Ty ku-rwo znowu mnie udajesz Piotrze Nowak !!!!
Piotr Nowak2019.11.20 20:41
Ten obóz szkodzący Polsce, zwany PO lub POKO musi jak najszybciej opuścić scenę polityczną w naszym kraju, a wielu z nich z zarzutami zdrady stanu stanąć przed TS. Członkowie tej zarazy tak zagalopowali się w anty-PIS-ie, że dla nich ratunku już nie ma, bo ich demokracja polega na manipulacji. To co oni uprawiają to żadna polityka, a kłamstwa, nienawiść, zło i zdrada, którą posługują się w UE . I jak do tego dodać ich złodziejstwo i korupcję na skalę niebotyczną, bo w wysokości setek MLD zł i brak zdolności rządzenia państwem, to wyłania się obraz antypolskiej mafii politycznej ! To wrogowie Polski ! W dużych miastach mafiozi z PO są stowarzyszeni ze starym układem esbecko-postpeerelowskim. Ci ludzie zmienili język polityki na język nienawiści. Oni chcą Polaków patroszyć, dorzynać, strząsać z drzew, taplać w błocie ... Jeśli chcemy mieć Polskę jako strefę wolną od nienawiści, to oni muszą odejść prędzej czy później w zapomnienie obłożeni anatemą do trzech pokoleń !
MirekT2019.11.20 22:57
Nowak, to teraz jak skończyłeś pisać, to szybko wyliż spermę z ręki, bo klawiaturę pochlapiesz cioto !!!!
KKK2019.11.20 20:39
Prosimy wszystkich czytelników i komentatorów Frondy o ignorowanie sku-rwiela, który przeistoczył się z "dzielnicowego" na „Björn Karlsson”. Ten przygłup kasuje pinądze od PO i będzie robił hejt tak długo jak będą mu płacić ! Ten osobnik to typowy upierdliwy wsiak, psychicznie chory. Prosimy nie czytać i nie komentować jego wypocin. Prosimy go ignorawać i przechodzić do swoich komentarzy !!! Napisaliśmy już petycję do moderatora Portalu o indentyfikację jego IP numeru, odnalezienie danych personalnych i blokadę czy ewentualne ukaranie tego szczocha.
KleruchaczeKrążąNadPolskimiDziećmiJakSępy2019.11.20 20:05
Nie żadne "widmo" krąży, tylko Polska jest duszona przez watykańskich okupantów. Złotymi koronkami i oparami kadzideł, ale jednak. Tylko zagnanie tych, obcych słowiańskiej naturze pustynnych smutasów, żgających nas krzyżami pod żebra, że kraj i naród oddechu złapać nie mogą, do lochów, katakumb i jaskiń, wyzwoli potęgę witalności w ojczyźnie. Teraz przyrost naturalny w Polsce jest dramatycznie tłumiony strachem, że do dziecka dobierze się jakiś podły kleruchacz i skrzywdzi je na całe życie. Za co zostanie napiętnowany pogrożeniem biskupim palcem i wielce dojmującą karą przenosin do innej parafii. Z czysta kartą, a nie z odium pedofilskiej dewiacji. Kleruchacze przeniknęli do szkół, gdzie całe lata mogą typować ofiary, zmiękczać je, oplatać i psychicznie niewolić. Rodzice świadomi tych zagrożeń po prostu nie chcą mieć dzieci, bo ciąży na nich odpowiedzialność, której kleruchacz nigdy nie ponosi w najmniejszym stopniu.
XYZ2019.11.20 19:47
Teraz też się nie damy ideologi chrześcijansko-narodowej.
Mirek T2019.11.20 20:40
No dobrze, ale po tym jak was śmierdzących lewaków wy-pie-rdo-li-my z Polski !!! Ha, ha, ha ..
zz 2019.11.20 21:37
możecie się nie dawać, a miejscem tego 'niedawania' niech będzie któryś kalifatów, niemiecki, lub francuski, bolszewiku pie****
Katolicka Kretynizacja Polski2019.11.20 19:42
13 Grudnia 1981 roku "bohater opozycji" Jarosław Kaczyński smacznie spał do południa, potem wygonił wygrzanego kota z nóg i poszedł do kościoła... zresztą posłuchajmy jak relacjonował rozpoczęcie stanu wojennego w tym najtrudniejszym czasie dla niego sam Jarosław Kaczyński; "Obudziłem się więc w południe i poszedłem do kościoła w kompletnej nieświadomości. Słyszałem tylko, jak mama ma pretensje do ojca, że nie zapłacił rachunku, bo telefon jest wyłączony. W kościele panował potworny tłok, ale akurat tego dnia był u nas Obraz NMP. Kazanie ks. Boguckiego wydawało mi się też jakieś dziwne. I powoli zacząłem się orientować co się stało." (Jarosław Kaczyński w wywiadzie rzece "Odwrotna strona medalu" - Oficyna Wydawnicza MOST, Wyd. VERBA 1991r.)
Janek2019.11.20 20:14
??? I co ???
Grzegorz z Domaradza2019.11.20 21:19
Björn trolusie, a może nadtrolusie lekcje odrobiłeś. Ale jakoś zapomniałeś jak dali Kaczorowi współpracę do podpisania i kaczuszka niepodpisała a przecież za samo to mógł przypadkowo na komendzie MO z okna wyskoczyć.
ed2019.11.20 21:46
Co ty robiłeś 13.12.1981? To ty czerwony pająku, ze swoimi pijanymi zbirami? Łaziłeś i wyciągałeś porządnych ludzi z łóżka. Wyżywałeś się na nich fizycznie i psychicznie. Robiłeś to bezkarnie. Do tej pory bezkarnie wyżywasz się na swoich ofiarach. Kpisz i ośmieszasz ludzi którzy są twoim przeciwieństwem bo są twoim wyrzutem sumienia.
janek2019.11.21 8:59
lepiej spać do południa niż być płatnym kapusiem udającym bohatera