Franciszek krytykuje dzisiejszy kapitalizm - zdjęcie
11.05.14, 09:21fot. Tomasz Silva, Wikipedia

Franciszek krytykuje dzisiejszy kapitalizm

13

Papież Franciszek przemawiał do uczestników watykańskiego seminarium o solidarności w przedsiębiorczości. Zostało zorganizowane przez fundację Centesimus Annus Pro Pontifice.

„W aktualnym systemie gospodarczym i w mentalności, którą ten system kształtuje, słowo ‘solidarność’ stało się niewygodne, wręcz irytujące” – mówił Papież.

„Kryzys ostatnich lat, którego najgłębsze przyczyny mają charakter etyczny, pogłębił tę alergię na takie słowa, jak solidarność, sprawiedliwa dystrybucja dóbr, nadrzędność pracy... Dlatego też nie docieka się, albo nie chce się dociekać, jak te wartości etyczne mogłyby się stać w praktyce wartościami gospodarczymi, czyli stymulować zdrowe dynamizmy w produkcji, pracy, handlu czy samych finansach. Istotnym miejscem tych dociekań jest sumienie przedsiębiorcy.

W szczególności przedsiębiorca chrześcijański ma zawsze konfrontować Ewangelię z rzeczywistością, w której działa. A Ewangelia wymaga od niego, by na pierwszym miejscu stawiał człowieka i dobro wspólne, by ze swej strony zabiegał o możliwości pracy, pracy godziwej. Oczywiście tego przedsięwzięcia nie da się zrealizować w pojedynkę, ale współpracując z innymi, którzy podzielają te same fundamenty etyczne, oraz starając się jak najbardziej rozwijać tę sieć” – kontynuował Ojciec Święty.

Papież podkreślił też, że przedsiębiorcy muszą znaleźć oparcie w chrześcijańskiej wspólnocie. Muszę się ponadto dużo modlić. Potrzebny im jest dar Bożej rady, który pomaga działać i podejmować decyzje mając na względzie większe dobro.

pac/radio watykańskie

Komentarze (13):

anonim2014.05.11 11:01
Marksizm w przebraniu, niestety. Dziś zdrowa nauka gospodarcza, dawniej promowana przez Kościół, tli się tylko u Bractwa Piusa X.... Przykre.
anonim2014.05.11 11:58
Żaden papież nigdy nie pobłogosławi dzikiego kapitalizmu. Nie zrobił tego Jan Paweł II, nie zrobi tego Franciszek, ani papież jaki nastanie po nim. Nie rozumiem, dlaczego tak wiele osób nie może nadal się pogodzić z tym prostym faktem.
anonim2014.05.11 12:34
@ Szymek1989 Tu nie chodzi o pochwalenie kapitalizmu, który ze swojej natury jest barbarzyńskim ustrojem i który prowadzi do generacji całych społeczeństw. Chodzi o to, że mowa Bergoglio zalatuje marksizmem. Ten człowiek się powinien wziąć za doprowadzenie do pionu kardynałów heretyków, których notabene on wspiera np. Marx, czy Kasper. Zamiast tego bawi się w wielką politykę i to jak wilk w owczej skórze, bo wartości które promuje są niebezpieczne (nie, że same w sobie są złe, tylko że hierarchia jest zachwiana, a ich kolejność odwrotna). Prosty przykład - w chwili kiedy świat jest zalewany homotolerancją, genderyzmem, kiedy już widać zbliżającą się delegalizację Kościoła, ten człowiek usypia świat katolicki i podżega do agresji wobec księży, biskupów itp. Zamiast cisnąć bez opamiętania po katolikach, kapłanach, zamiast gadać ciągle o niesprawiedliwości społecznej, mógłby się łaskawie zabrać za swoją robotę - bezkompromisowe głoszenie Chrystusa. No ale czego można się spodziewać po papie (namiestniku Boga na Ziemi), który mówi "kimże jestem, żeby sądzić" w stosunku do gejów. Zamiast klarowania - mącenie. Zamiast ratowania Kościoła - destrukcja. Zamiast tępienia herezji - promocja herezji. Takie są fakty i jedyne co można powiedzieć to "No, takiego mamy papę, za to jest bardzo kochany". Za rok obudzimy się z ręką w nocniku, na zgliszczach KK, w świecie w którym Biblia będzie zakazana z powodu "mowy nienawiści".
anonim2014.05.11 15:43
W tytule jest napisane, że papież Franciszek krytykuje kapitalizm. Niestety w przytoczonej wypowiedzi papieża nigdzie nie pada słowo kapitalizm, tylko "aktualny system gospodarczy". Czyli z tego wynika, że papież krytykuje neokomunizm czy też socjalizm.
anonim2014.05.11 18:43
Dzisiejsza gospodarka jest oparta na monopolach państwowych i korporacyjnych, czyli na socjalizmie raczej, a nie na kapitalizmie. Papież Franciszek nie ma niestety racji, albo po prostu pojęcia o tym, co mówi. Jest mi z tego powodu bardzo przykro.
anonim2014.05.11 18:45
@Cyberk: słuszna uwaga! Chciałbym, aby tak było!
anonim2014.05.12 8:46
Proszę poprawić tytuł notki. Powinno być "Papież Franciszek". BZ
anonim2014.05.12 12:34
Święte słowa, problem w tym, jak to interpretować. Najpierw należy uzupełnić o słowa św. Pawła, że kto nie chce pracować, ten niech też nie je. Sprawiedliwa dystrybucja dóbr musi uwzględniać nie tylko wkład pracy, w tym umysłu, ale również wkład kapitałowy. Ktoś przez jakiś okres czasu ograniczał konsumpcję po to, żeby zainwestować zaoszczędzone pieniądze, więc jest jasne, że z tego kapitalu musi mieć konkretne korzyści. Kto miałby oceniać sprawiedliwość dystrybucji dóbr? W jaki sposób i wg jakich kryteriów? Nadrzędność pracy jest ważna w obozach pracy przymusowej. W wolnym społeczeństwie nie powinno istnieć takie pojęcie. Solidarność to jest kolejne słowo-wytrych. Ja mogę wspomagać ubogich, bezradnych i bez pracy nie z ich winy. Ale jeżeli solidarność ma polegać na fundowaniu wczesnych emerytur górnikom, kosztem innych ludzi pracy, to ja takiej solidarności sobie nie życzę.
anonim2014.05.12 19:32
papież raczy żartować państwa socjalne to większość szczególnie w kapitalistycznym ponoć zachodzie!
anonim2014.05.13 4:12
@Grund i jemu posobni Proponuję uważnie przestudiować encyklikę papieża Leona XIII Rerum Novarum, następnie encyklikę Piusa XI Quadragesimo Anno - a dopiero później ewentualnie pyszczyć. Przyznaję, że wzięłam te dokumenty jako "usypiacza", ale nie zasnęłam, dopóki nie przeczytałam do końca. Pomijając pewne ozdobniki językowe, właściwe tamtym czasom i formę "my" - ma się wrażenie, że dzieło wyszło spod ręki współczesnego nam papieża. Wkleję, moim zdaniem bardziej istotne fragmenty. Rerum Novarum Gorączkowa żądza nowości, która od dawna powoduje wstrząśnienia w państwach, z biegiem czasu musiała przedostać się z dziedziny polityki i na sąsiednie pole ekonomii społecznej. I w rzeczy samej znaczne postępy w przemyśle i nowy sposób produkcji, zmiana stosunków między zarobkującym a pracodawcą, niepomierny przyrost dostatków u szczupłej liczby osób, ubóstwo zaś ogółu, większe zaufanie w siły własne u robotników i ściślejsza między sobą łączność, i zepsucie coraz większe, wszystko to sprawiło, że walka zawrzała. Bądź co bądź uznajemy dobrze i na to godzą się wszyscy, iż warstwom najniższym trzeba podać pomoc rychłą a skuteczną, gdyż wskutek nieszczęśliwych stosunków bardzo wielka część ludzi wiedzie żywot istotnie nędzny i nieszczęśliwy, niegodny człowieka. Hańbą za to i nieludzkością jest, nadużywać ludzi jakby rzeczy jakiejś dla zysku i oceniać ich tylko według wartości, jaką przedstawiają ich mięśnie i ich siły! Owóż ci, co państwem kierują, przede wszystkim przyczynią się, jak powinni, do pomyślnego rozwiązania tej kwestii, jeżeli w ogólności przez ustawy i zlecenia swoje to sprawią, iż z samego ukształtowania i urządzenia państwa bez trudności wykwitnie dobrobyt publiczny i prywatny. Na tym zaiste zależy zadanie roztropności politycznej i obowiązek przełożonych. Lecz ten wzgląd także (bliżej związany z przedmiotem naszym) winno się wziąć pod rozwagę, że państwo jest zarówno dla dobra tak wielkich, jak i małych. Ubodzy nie inaczej niż bogaci, z prawa natury są obywatelami, to znaczy: cząstkami prawdziwymi i żyjącymi, z których za pośrednictwem rodzin składa się całość państwa, a trzeba pamiętać i o tym, że w każdym państwie mają przewagę liczebną. Ponieważ zaś byłoby rzeczą niedorzeczną troszczyć się o jedną część obywateli, a drugą zaniedbywać, przeto władza publiczna powinna poczynić kroki potrzebne ku ochronie klasy robotniczej i jej interesów. Słuszność zatem nakazuje państwu zająć się robotnikiem, iżby z tego, czego dostarcza społeczeństwu, i on także coś otrzymał, aby miał gdzie mieszkać i czym się przyodziać, i aby tak, będąc zdrowym, lżej dźwigał brzemię żywota. Stąd wynika, że popierać się godzi wszystko, co jakkolwiek przyczynić się może do polepszenia doli robotników. Nierzadko praca przydłuższa lub mozolniejsza i zapłata uważana za zbyt niską, są powodem, że robotnicy skutkiem zmowy (strajku) zaprzestają pracy i zaprowadzają dobrowolnie bezrobocie. Władzy publicznej obowiązkiem jest zaradzić tej często przydarzającej się a ciężkiej niedogodności, bo owa bezczynność (strajk) nie samym przedsiębiorcom tylko, lecz także robotnikom szkodę przynosi, a handel i dobro powszechne o straty przyprawi. (...) Tutaj będzie skuteczniejszą i zbawienniejszą rze­czą powagą ustaw zawczasu usunąć przyczyny zatargów między przedsiębiorcami a robotnikami, a tym sposobem uprzedzić złe i nie dać mu wybuchnąć. Nikomu nie wolno naru­szać bezkarnie godności człowieka, któ­rym sam Bóg z wielką czcią rozporządza, (...) Stąd wypływa potrzeba wstrzymania się od zajęć i pracy w dni Pańskie. Stając w obronie dóbr cielesnych i zewnętrznych, powinna władza publiczna nasamprzód uwolnić robotników od ucisku owych chciwców, którzy żadnej miary nie znając, w celach samolubnych wyzyskują ich, jakoby rzeczy martwe a nie ludzi. Przypuściwszy tedy, że robotnik i przedsiębiorca dobrowolną zawarli umowę, a mianowicie zgodzili się obopólnie na wysokość i wymiar płacy – to ponad ich wolą istnieje jeszcze przyrodzone prawo sprawiedliwości, wyższe i dawniejsze, które wymaga, iżby płaca wystarczyła robotnikowi oszczędnemu i moralnemu na koszty utrzymania. Jeżeli robotnik znaglony koniecznością lub skłoniony obawą przed gorszym nieszczęściem przyjmuje warunki trudne, które choćby nie chciał, przyjąć musi, bo narzuca je pracodawca lub jego pośrednik, to dzieje się bezprawie, przeciw któremu głos podnosi sprawiedliwość.
anonim2014.05.13 4:12
A teraz kolejny papież, Pius XI - encyklika QUADRAGESIMO ANNO, jeszcze bardziej aktualna. Przy schyłku bowiem XIX wieku doszło wskutek nowego ukształtowania się stosunków gospodarczych i niesłychanego rozrostu przemysłu w wielu bardzo państwach do tego, że ludzkość jakby się na dwie podzieliła części, z których jedna, liczebnie niewielka, używała wszystkich prawie wygód, których w tak bogatej mierze dostarczają wynalazki nowoczesne, druga zaś, obejmująca wielką masę robotniczą, cierpiąca pod jarzmem nieszczęsnego ubóstwa, daremnie usiłowała wyłamać się z ciasnoty ubogich swych stosunków. Z położeniem tym pogodzili się łatwo bardzo ci, którzy, opływając w dostatki, mniemali, że stosunki te są wypływem koniecznych praw gospodarczych i dlatego całą troskę o polepszenie bytu biednych pragnęli złożyć jedynie na karb miłości bliźniego, jak gdyby ona pokryć musiała nadwyrężenie sprawiedliwości, przez pracodawców nie tylko cierpliwie znoszone, lecz niejednokrotnie nawet uświęcone. W stosunku do państwa pomija Leon XIII odważnie granice postawione przez liberalizm i głosi nieustraszenie, że państwo nie jest tylko stróżem; porządku prawnego, lecz wszystkimi siłami dążyć powinno do tego, by "za pośrednictwem systemu praw i urządzeń... sam ustrój i zarząd państwa sprzyjał dobrobytowi tak powszechnemu jak jednostkowemu". Należy pozostawić tak jednostkom jak i rodzicom sprawiedliwą swobodę działania z zachowaniem jednak granic dobra ogólnego i z wykluczeniem czyjejkolwiek krzywdy. Rzeczą Władzy państwowej jest otoczyć ochroną i opieką ogół obywateli i poszczególnych jego członków. Przy spełnianiu tego zadania powinna zwrócić szczególna uwagę na obronę słabych i biednych. "Warstwa bowiem bogatych, dostatkami obwarowana, mniej potrzebuje opieki państwa; klasy natomiast ubogie pozbawione ochrony, jaką daje majątek, szczególniej tej opieki potrzebują. Dlatego państwo powinno bardzo pilnym staraniem i opieką otoczyć pracowników najemnych, stanowiących masy ludności biednej". Z biegiem tegoż samego czasu powstały jednak wątpliwości, jak tłumaczyć niektóre urywki Encykliki Leonowej albo jakie z niej wysnuwać wnioski, które dały powód do sporów nie zawsze pomiędzy samymi katolikami z należytymi prowadzonych umiarem. Z drugiej zaś strony potrzeby nowoczesne naszych czasów i głęboki przewrót, który nastąpił, troskliwego wymagają zastosowania nauki Leonowej oraz jej uzupełnienia. Zupełnie inaczej ma się sprawa z pracą, która za wynagrodzeniem innym wynajęta, w obcej dokonuje się rzeczy. Do niej najwięcej stosuje się owo orzeczenie, że "praca robotników jest jedynym źródłem bogactw państwa"(37), które Leon XIII "złotą" nazwał "prawdą". Bo czyż na własne nie widzimy oczy, jak owe niezmierne dobra materialne, z których bogactwa ludzkie się składają, pochodzą i wypływają z pod rąk robotników, które albo same są czynne, albo za pomocą narzędzi i maszyn wydajność pracy w niesłychany powiększają sposób? Owszem, wiadomą to powszechnie rzeczą, że żaden naród nie wydźwignął się nigdy z ubóstwa i nędzy na doskonalszy i wyższy poziom bez wielkiego nakładu wspólnych sił wszystkich obywateli, którzy kierują i tych, którzy spełniają rozkazy. Przez długi zaprawdę czas mógł sobie kapitał zbyt wielkie rościć prawa. Wszelką produkcję, wszelkie dochody zagarniał dla siebie, pozostawiając robotnikowi zaledwie tyle, ile mu było dla utrzymania życia i odnowienia sił potrzebne. Wielkim owym zadaniem, które już Poprzednik Nasz koniecznie spełnić zalecił, jest wyzwolenie proletariatu. Tym więcej należy to podkreślić i tym uporczywiej powtarzać, że zbawienne wskazania Papieża nierzadko poszły w niepamięć, bądź to, że je świadomie zamilczano, bądź też dlatego, że je uważano za niewykonalne, aczkolwiek przecież urzeczywistnione być mogły i powinny. (...) Zmieniło się z pewnością na lepsze i stało się sprawiedliwsze położenie robotników, zwłaszcza w państwach więcej postępowych i przodujących. Tam nie można już powszechnie i bez różnicy zaliczać robotników do warstw najnędzniejszych i najuboższych. Odkąd jednak technika i uprzemysłowienie błyskawicznie wtargnęły do niezliczonych krajów i zawładnęły nimi, bądź to tzw. nowych części ziemi, bądź też do państw dalekiego Wschodu z prastarą ich kulturą, liczba nędznych proletariuszy urosła ponownie w rozmiary olbrzymie, a jęki ich wznoszą się z ziemi do Boga. Naprzód więc przysługuje robotnikowi płaca wystarczająca dla utrzymania jego oraz jego rodzin. Mówiąc o reformie instytucji, mamy na myśli głównie państwo, nie jakoby od jego działania spodziewać się należało całego ratunku, lecz z tego powodu, że wskutek wspomnianego już a nieszczęsnego "indywidualizmu" doszło do tego, że owo biblijne i ongi przez rozliczne związki świetnie rozwinięte życie społeczne obecnie tak upadło i prawie zanikło, że pozostały prawie same jednostki i państwo, z nie małą szkodą samego państwa. Życie społeczne bowiem stało się bezkształtne, a państwo, przejąwszy na siebie wszystkie te zadania, które poprzednio ponosiły zniszczone związki, załamuje się niemal pod ciężarem nieskończonych zadań i zobowiązań. Sprawy zatem niniejszej wagi i zabiegi skądinąd zbyt drobiazgowe powinna władza państwowa pozostawić niższym zespołom. Tym swobodniej, usilniej i skuteczniej sprosta tym zadaniom, które do niej wyłącznie należą, ponieważ ona jedna je wykonać zdoła: kierownictwem, nadzorem, przynaglaniem, powstrzymywaniem, stosownie do poszczególnego wypadku i potrzeby. Niech więc kierownicy państw będą przekonani, że im doskonalej hierarchiczny porządek z zachowaniem pomocniczej interwencji państwa panuje wśród rozlicznych zrzeszeń, tym wybitniejszy będzie i autorytet społeczny i społeczna działalność, tym lepszy i szczęśliwszy byt państwa. Lubo praca, jak znamienicie Poprzednik Nasz w Encyklice Swej wyłuszcza, nie jest towarem sprzedajnym, lecz godność w niej ludzką robotnika uznać należy i dlatego nie można jej na kształt jakiegokolwiek towaru kupować i sprzedawać, jednak w obecnych warunkach podaż i popyt na rynku pracy dzieli ludzi na dwa szyki bojowe; utarczki ich przekształcają sam rynek pracy na pobojowisko, na którym owe szyki bojowe zacięcie się zwalczają. Głębokim zaprawdę przemianom uległ od czasów Leona XIII tak ustrój gospodarczy, jak też socjalizm. Że najpierw warunki ekonomiczne z gruntu się zmieniły, jest dla wszystkich widoczne. Wiecie, Czcigodni Bracia i. ukochani Synowie, że ś. p. Poprzednik Nasz miał w swej Encyklice przede wszystkim taki ustrój ekonomiczny na myśli, w którym do wspólnej działalności gospodarczej jedni wnoszą zazwyczaj kapitał, drudzy pracę, jak to pięknie w te ujął słowa: "Nie może istnieć kapitał bez pracy, ani praca bez kapitału". Ale od ogłoszenia Encykliki Leona XIII uprzemysłowienie ogarnęło cały świat, a z nim razem także system kapitalistyczny znacznie rozszerzył swój zasięg, kształtując i przenikając warunki gospodarcze i społeczne nawet tych, którzy poza sferą jego się znajdują, narzucając im swe dobre, ale i złe strony i wady i wyciskając na nich swe piętno. Dlatego chodzi Nam o dobro nie tylko mieszkańców okolic kapitalistycznych i uprzemysłowionych, ale o wszystkich zgoła ludzi, jeżeli przystępujemy do badania zmian, które się w ustroju kapitalistycznym Od czasów Leona XIII dokonały. Przede wszystkim tedy zwraca uwagę ogólną, że w naszych czasach nie tylko gromadzą się bogactwa, ale że skupia się także niezmierna potęga i despotyczna władza ekonomiczna w ręku nielicznych jednostek, które zazwyczaj nie są nawet właścicielami, lecz tylko stróżami i zarządcami powierzonego im kapitału, którym zupełnie dowolnie rozporządzają. To skupianie potęgi i środków ekonomicznych, znamionujące współczesną gospodarkę, jest naturalnymi wynikiem niczym nieograniczonej swobody w współzawodniczeniu, która pozwala ostać się tylko tym, którzy są najsilniejsi, albo którzy, co często jest równoznaczne, najbezwzględniej walczą i najmniej sumieniem się kierują. Oto ostateczne skutki ducha indywidualistycznego w życiu gospodarczym, następstwa, które wy sami, Czcigodni Bracia i ukochani Synowie, doskonale znacie i opłakujecie: wolne współzawodnictwo dobiło samo siebie; po wolnym handlu przyszła dyktatura ekonomiczna; chęć zysku przerodziła się w nieposkromioną żądzę panowania; całe życie gospodarcze stało się niewymownie twarde, bezlitosne, okrutne. Po tego dochodzą niezwykle ciężkie szkody, wynikające z pomieszania i nieszczęsnego kojarzenia władzy politycznej z sprawami gospodarczymi (...) W dziedzinie zaś stosunków międzynarodowych wypływają z tego samego źródła dwa sprzeczne kierunki; z jednej strony "nacjonalizm" albo nawet "imperializm" gospodarczy, z drugiej zaś nie mniej groźny i potępienia godny "internacjonalizm" albo "międzynarodowy imperializm" kapitału, dla którego ojczyzna jest tam, gdzie mu dobrze. Umysły wszystkich zaprzątnięte są niemal wyłącznie ziemskimi wstrząsami, klęskami i nieszczęściami. A jednak, jeżeli, jak słuszna, chrześcijańskimi oczami na nie spojrzymy, cóż znaczą wszystkie razem wobec spustoszenia dusz? Tymczasem bez przesady można powiedzieć, że dzisiejsze stosunki społeczne i gospodarcze tak się ułożyły, że olbrzymiej ilości ludzi przeogromnie utrudniają zabieganie o tę jedną rzecz nieodzowną, mianowicie o zbawienie dusz. (...) doszli niektórzy przy zaniku sumienia do tego przekonania, że wolno im wszelkimi środkami mnożyć zyski i mienia z takim trudem zdobytego, przeciw chwiejności fortuny bronić prawem i lewym. Łatwe zdobycze, umożliwione wszystkim przez anarchię targową, pociągają do handlu i obrotu towarowego wielu takich, których jedynym pragnieniem jest szybkie wzbogacenie się przy możliwie najmniejszymi wysiłku; szalone ich spekulacje pędzą bez przerwy w górę albo w dół wszystkie wartości, zależnie od ich kaprysu lub chciwości, i udaremniają przez to mądre przewidywania produkcji. Ponieważ początek nowego ustroju gospodarczego przypadł na czasy, kiedy racjonalizm nad umysłami panował i w nich się zagnieżdżał powstała niebawem nauka ekonomiczna, obca zupełnie prawdziwej moralności. Stąd poszło, że puszczono wodze ludzkim namiętnościom. /Szczególnie mocny jest poniższy fragment/ Lęk ogarnia, jeżeli się pomyśli, jakie utrudnienie przynosi dzisiejszy ustrój gospodarczy, a zwłaszcza opłakany stan mieszkaniowy, jedności i współżyciu rodziny; lęk ogarnia, jeżeli przypomnimy sobie wielkie i liczne przeszkody w należytym obchodzeniu świąt, jeżeli rozważamy powszechne osłabienie ducha prawdziwie chrześcijańskiego, który niegdyś nawet nieuczonych prostaczków tak szlachetnymi przepajał myślami, a który dziś ustąpił miejsca wyłącznej i jedynej trosce o chleb powszedni. W ten sposób praca rąk, którą Opatrzność Boża nawet po pierwszym upadku ustanowiła ku dobru ciała i duszy, staje się narzędziem powszechnego zepsucia: martwa materia wychodzi z warsztatu uszlachetniona, ludzie zaś psują się tam i nikczemnieją.
anonim2014.05.13 4:14
Podsumowując - Franciszek nie głosi nic nowego, może tylko przekazuje to bardziej współczesnym językiem. Ciekawa jestem, ilu interlokutorów przeczyta choćby to co tutaj wkleiłam, bo, że sięgną po całość tekstów, śmiem wątpić.
anonim2014.05.13 4:18
Co do degenaracji Kościoła, sugerowanej przez niktórych, przypomnę, że w okolicach Konstytucji 3 Maja, mieliśmy biskupów niewierzących i księży, którzy nigdy nie powinni zostać wyświęceni. W dawniejsze wieki już nie będę sięgać.