10.12.19, 17:50zdj. Teologia Polityczna

Czy (i jak) czytać Tokarczuk? Wyjaśnia ks. Jerzy Szymik

Literatura Tokarczuk to znakomity sejsmograf, rejestrujący duchowe „ruchy tektoniczne” naszej epoki, na dobre i złe. Jeśli chcemy rozumieć nasz czas, nie da się tego zrobić bez korzystania z tego typu instrumentów, czułych na drgania. Jeśli chcę się nawrócić, czytam Ewangelię. Jeśli chcę wiedzieć „co jest grane” z nami dzisiaj, czytam powieść współczesną – pisze ks. Jerzy Szymik w „Teologii Politycznej Co Tydzień”: „Tokarczuk. Noblowskie opowieści”.

„Między owce Twe wliczony
I od kozłów odłączony,
Daj, niech z prawej stanę strony”

(trzecia zwrotka hymnu nieszporów ostatniego tygodnia roku liturgicznego [Liturgia godzin, t. IV], nawiązująca do opisu Sądu Ostatecznego, Mt 25,31–46)

1.

„Wychowałam się w rodzinie ateistycznej. Wyznania religijne były w niej traktowane jako egzotyczne mitologie, do których jednakże należy się odnosić z szacunkiem, bowiem stanowią wyraz ludzkich pragnień, cierpień i tęsknot”.

Tymi dwoma pogodnymi zdaniami zaczynał się esej Olgi Tokarczuk z 1996 roku (pt. Świat z odwrotnej strony, poświęcony głównie Jungowi) w „Tygodniku Powszechnym”, przedrukowany w TP także teraz, w październiku 2019 r., już po noblowskim werdykcie[1]. Mógłbym zacząć ten esej podobnie, choć z załamującą się symetrią i mniej pogodnie:

Wychowałem się w rodzinie religijnej. Ateizm nie był w niej traktowany jako egzotyczna mitologia. Nie był bowiem ani egzotyką ani mitem. Ateizm był ich antytezą: przylegał stale do naszego życia, dotkliwie realny – jak przylegający i dotkliwy jest dla ciała knut. To nim starano się wybić wyznania religijne, jak się wybija zęby lub kości ze stawu, wykorzenić wiarę w mojej rodzinie, także moje powołanie. Wyrwać z nas Boga. A w ranie po Nim zaszczepić w nas miłość do Kraju Rad i „światopoglądu naukowego”. Tak było przez pierwszych 36 lat mojego życia (jeden tylko przykład: proponowano mojemu Ojcu, by przekonał syna, wtedy kleryka pierwszego roku, by ten wystąpił z seminarium duchownego i rozpoczął studia w Moskwie, w instytucie ateizmu, czy czymś podobnym; kiedy Tata odmówił, zdegradowano go, łamiąc jego zawodową ścieżkę i budżet rodzinny. Ale nie złamano mu ducha, nie złamano ducha jego wiary). Dystrybucja szacunku wobec ateizmu i ateistów była w mojej rodzinie, łagodnie mówiąc, względna. Szacunek i współczucie należał się tym, którzy nie wierzyli z powodu tragedii i cierpień, tradycji rodzinnych i przekonań filozoficznych, światopoglądowych. Lecz prawie nie znaliśmy takich ateistów (z nielicznymi wyjątkami). Za ateizm zdecydowanej większości znanych rodzinie ateistów były odpowiedzialne komunizm i ubecja, koniunkturalizm i karierowiczostwo, niemoralność i cynizm, strach i pycha.

Ateizm i teizm to dwa diametralnie różne doświadczenia. Co nie znaczy, że ludzie noszący w sobie tak diametralnie różne doświadczenia nie mogą się spotkać i wzajemnie od siebie uczyć. A także współpracować. Jasne. Ale duchowość tych doświadczeń i stojących za nimi światów jest najgłębiej różna. Najgłębiej, bo dotyczy Tego, który Jest najgłębiej, pod, nad i w rzeczywistości(ą), Który Jest wobec niej immanentny i transcendentny. Dotyczy nie jakiegokolwiek boga, ale Boga Jezusa Chrystusa, żywego i prawdziwego. I to dotyczy Go najgłębiej właśnie, bo dotyczy „tak” lub „nie” mówionych Jego istnieniu, osobie i miłości i – zależnego od tej odpowiedzi – kształtu realnej ludzkiej egzystencji. Oczywiście: kto mówi Mu „tak” lub „nie”, na najgłębszym poziomie swojego życia, nie nam – grzesznym, śmiertelnym, omylnym – oceniać czy sądzić. Też jasne. Niemniej: istnieje niezależna od naszego osądu rzeczywistość owego „tak” lub „nie” i z niej pochodzi istota tego, co duchowe – samo jądro duchowości.

2.

Proza Tokarczuk to fenomen. Ważkie – dziś i zawsze – tematy, ponadprzeciętna wrażliwość, wyobraźnia, świetna orientacja psychologiczna, zero nudy podczas lektury (nie wszyscy się tu ze mną zgodzą, wiem, ale piszę tu wyłącznie o własnym odczuciu). I niesłychany jak na te czasy rezonans czytelniczy. Kiedy któraś z książek Tokarczuk docierała do siódemki finalistów Nike, to bodaj zawsze (lub prawie zawsze) wygrywała plebiscyt czytelników, choćby nawet nie znalazła najwyższego uznania w oczach jurorów (Tokarczuk zdobywała nagrodę czytelników pięciokrotnie). To o czymś świadczy. Na pewno o tym, że jej książki są i emanacją, i kreatorem tego, co w trawie współczesności piszczy. „Myślę, że w moich książkach jest coś takiego, co odpowiada potrzebom czasów. Chodzi o powrót do irracjonalizmu […]” – mówiła w jednym z wywiadów[2]. Już po ogłoszeniu noblowskiego werdyktu sugerowała, że nie ma pewności, czy Bieguni z roku 2008 już się zbytnio nie zestarzeli. Słusznie, wszak A.D. 2019 to już nie mobilność, ale slow motion jest na topie.

Pisze Monika Ochędowska („Tygodnik Powszechny”): „Literacka nagroda Nobla dla Olgi Tokarczuk to wydarzenie dla pokolenia dzisiejszych trzydziesto- i czterdziestolatków symboliczne. Potwierdzające, że do grona czytelników, których formowały jej pierwsze powieści, dołączyliśmy nieprzypadkowo. I to w momencie dla literatury szczególnym” (a nieco dalej: „perwersyjna joga mózgu – napisze o tamtych czasach Olga Tokarczuk – i to właśnie ona okazała się ostatecznie formująca dla pokolenia, którego literacka inicjacja przypadła na lata 90”)[3].

Pisze Tomasz Rowiński („Do Rzeczy”) o literaturze po 89 r., której symbolami w latach 90. byli Tokarczuk i Stasiuk: „doświadczenie Ochędowskiej nie jest doświadczeniem powszechnym tego pokolenia. Wielu z nas szybciej ode mnie zauważyło, że za tą literaturą wcale nie idzie mierzenie się z nową rzeczywistością, ale ucieczka od niej lub przynoszenie nowych ideologii. Z tymi książkami szedł pozytywnie waloryzowany przez liberałów (w Polsce i za granicą) koniec zainteresowania sprawami polskimi oraz podskórne „formowanie” (mówiąc Ochędowską) do dekonstrukcji sprawy polskiej, dekonstrukcji polskości […] u Tokarczuk poprzez neopogaństwo, antychrześcijaństwo, wprowadzanie wątków „genderowych” itd.”[4].

Oto istota doświadczenia i sporu. Na najgłębszym z dosiężnych dla mnie poziomów jest to pytanie o to, co ma formować (patrz oba powyższe akapity: „formowały”, „formująca”, „formowanie”) nasze człowieczeństwo, polskość, europejskość, dziś i jutro: chrześcijaństwo czy niechrześcijaństwo? Jaka duchowość ma nas formować, jaka ma się w nas uformować? Co chcemy, by nas formowało? Czy chcemy, by nas formowało „przekraczanie granic jako funkcja życia” (to z werdyktu noblowskiego jury, zresztą, co symptomatyczne, Peter Handke dostał Nobla właściwie za to samo: „badanie obrzeży ludzkich doświadczeń”) czy troska o źródło, by było czyste, by móc zeń stale pić – jako funkcja życia? Odpowiedź zostawiam czytelnikom.

Profesor Ryszard Koziołek, wybitny literaturoznawca, prorektor mojej uczelni, nazywa Olgę Tokarczuk „Córką oświecenia” (w uzasadnieniu pisze między innymi, że jej „pisarską osobowość oraz estetykę i etykę jej twórczości” cechuje oświeceniowe przekonanie, że „nauka jest najskuteczniejszym instrumentem udoskonalania rozumu i poprawiania świata”) i stawia następującą tezę: „Fascynacja mitami i oświeceniowy racjonalizm wydają się rażącą sprzecznością, ale nie w twórczości Tokarczuk”[5]. Obserwacja – co do twórczości Tokarczuk – bezwzględnie słuszna, ale teologii chrześcijańskiej to połączenie nie wydawało się nigdy „rażącą sprzecznością”, a wręcz przeciwnie: czymś oczywistym i konsekwentnym. Doskonale wyrażają to dwa zdania Ratzingera z połowy lat 90., czyli mniej więcej sprzed ćwierćwiecza, kiedy to powstawały Podróż ludzi Księgi, E.E. i Prawiek i inne czasy: „niewiara z wewnętrzną koniecznością popada w zabobon, a początkowy racjonalizm (czy też humanizm) skłania się w kierunku postchrześcijanskiego pogaństwa z osobliwą mieszaniną racjonalizmu, techniki i magii […] wielkie, rzeczywiste pytania ludzkości i pytania każdego człowieka, są przesuwane w obszar dowolności i irracjonalności, a tym samym cała ludzkość w tym, co dla niej istotne, musi stać się irracjonalna”[6].

Dlaczego w sporze o „formację” jestem po stronie Rowińskiego? Dlaczego nie chcę, aby zastępować uniwersum chrześcijańskie ani Jungiem, ani jogą, zwłaszcza „perwersyjną jogą mózgu”? Bo uważam, że Ratzinger ma rację w powyższej tezie, po prostu. Że tak się rzeczy mają, że taka jest prawda. I pragnę, by na największe z ludzkich pytań, na pytanie o nasze życie i naszą śmierć odpowiadała nam (mnie, moim siostrom i braciom w człowieczeństwie, w polskości, w europejskości) racjonalność wiary w Boga Jezusa Chrystusa, a nie co innego. A na pewno nie neopogaństwo. Nie dlatego, że moje (kościelne) musi być na wierzchu, ale dlatego, że będzie to odpowiedź prawdziwa. To moje najgłębsze przekonanie. I to nie nakaz, żądanie, przymus, manipulacja itp., ale serdeczne pragnienie płynące ze szczerej troski.

3.

Czy wobec tego namawiam do bojkotu czytelniczego, czy palenia książek Tokarczuk? Absolutnie nie! Wręcz przeciwnie, szczerze i z mocnymi argumentami w tle zachęcam do czytania Olgi Tokarczuk, tym bardziej teraz, po Noblu.

Po pierwsze i przede wszystkim dlatego, że to świetnie napisana proza mówiąca o sprawach ważnych, w lot chwytająca to, co najgoręcej współczesne (co nie znaczy, że wystarczająco wobec tego przenikliwa). Oczywiście, pamiętam o celnej przestrodze Ryszarda Koziołka (choć Profesor miał zapewne na myśli książki inne niż powieści Tokarczuk): „Literatura pociąga nas nie tylko w dobrą stronę […] musimy zerwać ze szkolnym komunałem, że każde czytanie jest dobre. Literatura to najbardziej wyrafinowana forma organizacji języka. Nikt nie potrafi zrobić tego ze słowami, co może genialny pisarz, a że przy okazji przekonuje nas do spraw z gruntu złych, jest tego mrocznym rewersem”. I jako przykład daje okrucieństwo u Sienkiewicza, radząc czytelnikom Trylogii: „Kluczowe jest zawsze myślenie krytyczne”[7]. Sto procent zgody. Ja jako przykład dodałbym neopogaństwo u Tokarczuk i polecał chrześcijańskim – i nie tylko – czytelnikom jej powieści tę samą radę prof. Koziołka: „Kluczowe jest zawsze myślenie krytyczne”.

Czyli: czytać, jak najbardziej, ale i pamiętać o tym, co prawie już 1700 lat temu św. Bazyli Wielki radził chrześcijańskiej młodzieży, bezradnej nieraz pośród bezmiaru i potęgi pogańskiej kultury, która ich w IV wieku otaczała zewsząd. Bazyli, syn retora i sam nauczyciel retoryki, tak odpowiada na pytanie młodych („jak korzystać z pogańskich książek?”): „Tak jak pszczoły potrafią uzyskać z kwiatów miód, w odróżnieniu od innych zwierząt, ograniczających się do rozkoszowania się zapachem i kolorem kwiatów, podobnie również z tych tekstów […] można wynieść pewną korzyść dla ducha. Powinniśmy posługiwać się tymi książkami, biorąc we wszystkim przykład z pszczół. Nie siadają one na wszystkich kwiatach, bez rozróżnienia, ani nie starają się zbierać wszystkiego z tych, na których się zatrzymują, lecz wydobywają z nich tylko to, co służy do wytwarzania miodu, a zostawiają resztę. Tak i my, jeśli jesteśmy mądrzy, będziemy brać z tych pism to, co nam się przydaje i co jest zgodne z prawdą, a zostawimy resztę”[8].

Po drugie. Literatura Tokarczuk to znakomity sejsmograf, rejestrujący duchowe „ruchy tektoniczne” naszej epoki, na dobre i złe. Jeśli chcemy rozumieć nasz czas, nie da się tego zrobić bez korzystania z tego typu instrumentów, czułych na drgania. To bardzo ważne – na przykład – dla obu istotnych dla mojego powołania i profesji dziedzin: teologii i duszpasterstwa. Jeśli chcę wiedzieć, co dzieje się w głowach i sercach tych, którzy stoją/siedzą pod moją amboną/katedrą, muszę korzystać z sejsmografu współczesnej sztuki. I tak robię. Jeśli chcę się nawrócić, czytam Ewangelię. Jeśli chcę wiedzieć „co jest grane” z nami dzisiaj – czytam powieść współczesną.

Właśnie nie „z nimi”, ale „z nami”, a dokładniej: ze mną. Więc i po trzecie, najważniejsze: wszyscy jedziemy na tym samym wózku epoki i jej drgań, wstrząsów, trzęsień naszej ziemi. Czyli jeśli chcę zrozumieć siebie, również muszę sięgać po sejsmograf. A propos duchowości, raz jeszcze: w każdym z nas jest (neo)poganin, odzywają się w moim sercu pogańskie ciągoty, demoniczne pokusy wymazywania łaski chrztu, odejścia od Chrystusa, żądze chleba, erosa i władzy, te z Jezusowego kuszenia na pustyni i te stare jak świat. I w tym sensie, ten typ literatury – jak książki Tokarczuk – to wręcz miejsce teologiczne, locus theologicus[9], które może nam uświadomić i namierzyć to, co w nas mroczne, a co domaga się nawrócenia.

To istotne, jeśli prawdziwie tu o duchowość i jej prawdę ma chodzić: granica między tym, co prawdziwie ochrzczone, a jedynie pokropione czy wprost pogańskie przebiega bowiem nie tyle między ludźmi, co przez serce i życie każdego bez wyjątku człowieka. Z piszącym te słowa na czele.

4.

26 października 2019 roku, podczas Międzynarodowego Festiwalu im. Josepha Conrada, Olga Tokarczuk taką oto puentą zakończyła rozmowę z prof. Michałem Pawłem Markowskim: „Co będzie z Polską, zależy od nas. […] Jak w bajce, kiedy główny bohater musi na rozstajach wybrać między trzema drogami. Głupi Jaś wybierał zwykle drogę w lewo, która okazywała się skrajnie trudna, ale jednak prowadziła do nagrody (śmiech)[10].”

Noblistom wiele zawdzięczam. Najwięcej Miłoszowi. Badałem jego twórczość dziesięć lat, korespondowaliśmy, doszło do kilku zaszczytnych dla mnie spotkań. Owocem stała się rozprawa habilitacyjna pt. Problem teologicznego wymiaru dzieła literackiego Czesława Miłosza. Teologia literatury[11].

Miłosza ciągnęło w lewo. Pociągała go też gnoza, przeróżne „Blejki i Swedenborgi” (jak pisali nielitościwi). Był bardzo krytyczny wobec „sienkiewiczowskiego katolicyzmu”, jak sam go nazywał. Ale głupim Jasiem to on nie był. Pisał w Prywatnych obowiązkach: „Historia literatury, niezależnie od tego, co o tym mogą sądzić ideologowie i politycy, nie może obyć się bez stwierdzeń brutalnie prostych. Po tysiącu lat mieszkaniec Polski (a tylko on, poszczególny człowiek, jest ważny) szukając tzw. pokarmu duchowego, natyka się na rumowisko pokruszonych złudzeń i albo ma katolicyzm, albo nie ma nic”[12].

A oto więc i puenta tekstu poświęconego naszej Noblistce. Powtórzę w niej „stwierdzenie brutalnie proste” naszego Noblisty: „mieszkaniec Polski, szukając duchowego pokarmu, albo ma katolicyzm, albo nie ma nic”.

Pszów, 22 listopada – 1 grudnia 2019 r.

***

[1] O. Tokarczuk, Świat z odwrotnej strony, „Tygodnik Powszechny”, 20 października 2019 r., s. 19–21 (przedruk za: „Tygodnik Powszechny” nr 46/1996).

[2] R. Pawłowski, Dziewczyna i duchy, „Gazeta Wyborcza”, 7 stycznia 2000 r.

[3] M. Ochędowska, Do grona szczęśliwych, „Tygodnik Powszechny”, 20 października 2019 r., s. 17–18.

[4] T. Rowiński, Jak się dostaje Nobla, „Do Rzeczy”, 21–27 października 2019 r., s. 36–37.

[5] R. Koziołek, Pani Literatura, „Tygodnik Powszechny”, 20 października 2019 r., s. 12–17.

[6] J. Ratzinger, W rozmowie z czasem (Opera omnia, t. XIII/3), tłum. J. Kobienia, red. K. Góźdź, M. Górecka, Lublin 2018, s. 1121, 1128.

[7] R. Koziołek, Obywatel czytelnik (rozm. M. Sowiński), „Tygodnik Powszechny”, 24 listopada 2019 r., s. 71–74.

[8] Bazyli Wielki, Do młodzieńców, tłum. R. Andrzejewski, „Ateneum Kapłańskie” 71(1979) z. 423, s. 46. Por. Benedykt XVI, Ojcowie Kościoła. Od Klemensa rzymskiego do Augustyna, Poznań 2008, s. 96.

[9] Por. J. Szymik, W poszukiwaniu teologicznej głębi literatury. Literatura piękna jako locus theologicus, Katowice 2007.

[10] O. Tokarczuk, M.P. Markowski, „Tygodnik Powszechny”, 10 listopada 2019 r., s. 100–104.

[11] Katowice 1996.

[12] Cz. Miłosz, Prywatne obowiązki, Paryż 1985, s. 123.

Teologiapolityczna.pl

Komentarze

Moshe Cvel2019.12.17 14:59
Tokarczuki mordowały Żydów i kolonizowały ziemie sąsiadów Ukrainy , Białorusi,Litwy , Rosji poza tym Syberie także zasiedlali w kibitkach tokarczuki to polaki a więc musieli mordować Żydów a poza tym literatura pani Tokraczuk jest niszowa to kicha o drzewkach , zwierzątkach i dziwnych wiarach przodków i tyłków
Wkurzony2019.12.12 17:39
Nobel się w grobie przewraca, gdy widzi kto dostaje jego nagrodę i kto ją za co daje.
anonim2019.12.12 9:03
Jeżeli napotykam ogród o rozwidlających się ślepych i mrocznych zaułkach, to wydaje mi się, że poprzednia, faustowska interpretacja Księdza trafnie oddaje istotę fenomenu pisarki.
anonim2019.12.12 7:37
Tak tylko kogo i na jakim etapie rozwoju intelektualnego stać na taki krytycyzm?
niekatol2019.12.11 17:55
„Między owce Twe wliczony I od kozłów odłączony, Daj, niech z prawej stanę strony” :)))
validol2019.12.11 14:14
Od 30 lat czytam 100 stron dziennie . Niektóre dzieła mną poruszają a zmarłych autorów polecam Bogu w modlitwie . Myślę ile lat będę jeszcze czytał i korzystał z rozmysłem z cudzych przemyśleń czy fantazji ? Dlatego staram się rozmyślnie i rozważnie sięgać po książki i autorów . Panią Olgę i jej dzieła pozostawiam na wieczność .
lucjanhenryk2019.12.11 14:00
"Trzeba będzie stanąć z własną historią twarzą w twarz i spróbować napisać ją trochę od nowa, nie ukrywając tych wszystkich strasznych rzeczy, które robiliśmy, jako kolonizatorzy, większość narodowa, która tłumiła mniejszość, jako właściciele niewolników czy mordercy Żydów": mówi noblistka........
Meranah2019.12.11 13:48
Artykuł genialny - polecam wszystkim - wbrew bajdurzeniom - trolli, którzy nie wiedzą o czym piszą !
lucjanhenryk2019.12.11 13:35
Obrodził latoś tych yentelektułalistów, obrodził. Większość jak z koziej doopy trąba.
lucjanhenryk2019.12.11 13:33
Lełon, łoj transmitowali, transmitowali; tylko kto Lełonem się urodził takim umrze......
Normal2019.12.11 13:31
Bardzo dziękuję za podpowiedź czy mi wolno czy nie wolno czytać Tokarczuk. Bez księdza bym tego nie wiedział. Ja jednak poczekam na wypowiedź naczelnego łałtorytetu frondy nijakiego stalkera matka ku..a który wyleje swoje chore pomyje na noblistkę . Dopiero wtedy będę wiedział
Dr Nobody2019.12.11 12:29
Tokarczuk na siłę wprasza się do Pałacu Prezydenckiego, żeby jej pogratulować:):) Żenada....tak się poniżać:):)
retro2019.12.11 10:54
nie potrzebuję rady, NIE CZYTAM !
Arkadiusz2019.12.11 10:44
A mojego komentarza nie dodano?
Arkadiusz2019.12.11 10:46
jednak dodano
Albert2019.12.11 10:43
"Ateizm i teizm to dwa diametralnie różne doświadczenia. Co nie znaczy, że ludzie noszący w sobie tak diametralnie różne doświadczenia nie mogą się spotkać i wzajemnie od siebie uczyć." Nie mogą. Teista nie jest w stanie zaoferować ateiście niczego. Dosłownie niczego.
Darek2019.12.11 13:09
Czyli ateista ma przewagę, bo nic to jednak zdecydowanie więcej niż to, co ma do zaoferowania ateiscie teista :) Ja tam wolę nic od nienawiści, cierpienia i mordów.
Arkadiusz2019.12.11 10:42
Osobiście, żeby zobaczyć co we mnie mroczne, preferuję inną Literaturę [domyśl się jaką koteczku]
robaczek2019.12.11 10:19
hahahahahahahhahaha PROBOSZCZ POWIE CZY MACIE POZWOLENIE CZYTAC KSIĄZKE!!!!!!! no i jak was nie kochac?? no jak??? ;] oj patuski patuski ;] KOCHAM WAS!!!!!1
Irena2019.12.11 9:40
Bardzo dobra, wyważona analiza. Lewactwo przestanie mieć pretensje o to, że "katole" w czambuł potępiają Tokarczuk. To od czytelników zależy, czy stoją po stronie prawdziwej duchowości i prawd wiary, czy po stronie ateizmu i anty-teizmu. "Nie wierzysz, mówiła Miłość... Poczekaj, jak cię rąbnę - to we wszystko uwierzysz" - pisał ks. Jan Twardowski. Tylko Miłość, którą jest Bóg i wszystko, co Mu zawdzięczamy, się liczy. Wierzę w nawrócenie nowej polskiej noblistki.
prosty2019.12.11 9:27
Przeciwieństwem religijności nie jest ateizm, ale antyteizm, także ideologia będąca lustrzanym odbiciem religii. Ateizm buduje swoje wartości nie przeciw, ale w oderwaniu od religii, ta jest mu całkowicie obojętna. Znam ateistów szanujących kościół, dla których rodzina, małżeństwo, poczęte dziecko to świętość. Błędem jest brak rozróżnienia tych dwóch pojęć, ateizmu i antyteizmu, także w wielu artykułach na frondzie. Umiejscawia to przeciwnika nie tam, gdzie on w rzeczywistości jest.
N.2019.12.11 7:34
I można? Można. Przedstawienie swojego punktu widzenia z poszanowaniem punktu widzenia innych. Bardzo dobrze przygotowany, przemyślany tekst. A nie plucie na Tokarczuk przez ludzi, którzy nic jej nie czytali, tak dla zasady (co w innych tekstach Fronda uskuteczniala).
N.2019.12.12 7:13
Nie chwal dnia przed zachodem słońca... jednak Fronda "w formie": https://www.fronda.pl/a/matka-kurka-cos-z-tokarczuk-jest-nie-tak-w-nowej-hucie-wykuwa-sie-nowy-bolek-noblista,137486.html Bluzg bez żadnej merytoryki, byle dowalić, bo ma inne poglądy niż autor.
Hanys672019.12.11 6:34
Nie trzeba się męczyć i czytać wypocin żydówki Tokarczuk, aby mieć o niej pojęcie. Wystarczy zmusić się i zobaczyć film "Pokot" innej żydówki, Holland - powstały na bazie opowiadania Tokarczuk.
2019.12.11 11:14
#jprd śląski antysemita — jak @waldens z forumka :O
Tom Bombadil.2019.12.11 5:40
Bardzo dobra, głęboka analiza. Nie czytałem żadnej publikacji Tokarczuk, mam więc przewagę nad tymi, którzy ją czytali (Franz Fischer). Opinie księdza Szymika przekonują. Twórczość Tokarczuk (wierzę, że z pewnego punktu widzenia - wybitna) wpisuje się w odwieczną walkę: Prawda versus gnoza. Staję po stronie Prawdy, bo po latach lektur, walki z sobą, cierpień, radości, spotkań... wydaje mi się, że ją poznałem, doskonale wiem, po której stronie barykady mam stać, żeby nie umrzeć. Po co mi więcej? Nic więcej już mi nie jest potrzebne. Nawet utwory pani Tokarczuk. Może najwyżej: P.K. Dick, Herbert, Tolkien, Vonnegut, Łaszewski, M. O'Brien, J. le Carre, ks. Glas i kilku innych.
Darek2019.12.11 13:13
Prawda to p[ojęcie pogańskie - poganin Arystoteles zdefiniował prawdę (adaequatio intellectus et rei), tudzież zawłaszczanie, a nawet w ogóle posługiwanie się pojęciem prawdy przez organizację, która tak zaciekle zwalczała wszystko co pogańskie, to jest filozfię, matematykę, astronomię, medycynę, chemię... oraz naukowców zajmujących się tymi dziedzinami, czy naukę w ogólności jest nie tylko niemoralne, ale i niekonsekwentne i wręcz obrzydliwe.
Moly2019.12.11 3:40
Mozna oczywiscie zalozyc ze albo katolicyzm albo nic. Mozan spekulowac ze to jest prawda. Ale najlepiej przetestowac te hipoteze. W moim odczuciu nie sprawdza sie. Sa osboby ktore nic nie maja wspolnego z katolicyzmem a maja bardzo duzo. W "obydwu obozach" sa ludzie ktorzy maja duzo i tacy co nie maja nic. Oczywiscie warto zdefiniowac co to znaczy ze sie cos ma. Czy to jest radosc z zycia? dobre stosunki z dziecmi? kariera ktora daje poczucie ze robimy cos w czym jestesmy dobrzy? nasz wklad w dobro spoleczenstwa? Tak wiec jeden ma taka opinie i drugi ma inna.ja mam inna
Dr Aloha2019.12.11 1:14
Na ludzi którzy stoją pod twoją amboną jakiekolwiek książki nie mają znaczącego wpływu a już na pewno nie twórczość Tokarczuk która wymaga od czytelnika pewnych zasobów kulturowych. Suweren w naszym kraju po większości nie czyta żadnych książek. Wśród genetycznie polskich katolików ten odsetek będzie jeszcze wyższy.
Jan I2019.12.11 6:17
a Ty pewnie dużo czytasz ale czy ze zrozumieniem!
ceramik2019.12.10 23:01
Tokarczuk? A kysz! Siło nieczysta.
PolaPola2019.12.10 21:50
Ksiądz Jerzy, w przeciwieństwie do większosci komentatorów z jego ideowej strony, pisze ładnie, rozsądnie i, do pewnego stopnia, logicznie. Całe jednak jego rozumowanie i płynące z niego komentarze, rady i sugestie - choć szczere - płyną z pewnego założenia. Z założenia, że jest tak, jak ksiądz Jerzy by chciał, by było. A tak chce, bo w takiej rodzinie się wychował. Ale jeżeli potwierdzeniem istnienia boga ma być to, że tata i mama tak go wychowali, to - umówmy się - argument to jest słaby. Całe rozumowanie księdza się wali, jeśli boga nie ma. A przecieś nie ma. Bo i po co miałby być. Dla wyjaśnienia świata ta hipoteza jest zbędna.
diki2019.12.10 22:47
wykonaj jakąś rzecz np. pudełeczko dykturaowe.. wymaga to inteligencji.. czyli ta ludzka cywilizacja.. np. kanalizacja, transport, energia, komputery.. ma stwórcę człowieka ..a kto stworzył człowieka i ten świat... czy zaprojektujesz i wykonasz np. pszczołę ? (ze zwykłej ziemi, chemia organiczna) , nawet jest taki autentyczny dowcip z 19 wieku z niemieckiej uczelni... przytoczę.. jak to dwaj ateistyczni matematycy nabijali się z wojujących ateistów co to twierdzili ze świat powstał z przypadku... to ci ateistyczni matematycy odpowiedzieli ...że prawdopodobieństwo powstania świata z przypadku jest o wiele mniejsze niż prawdopodobieństwo że jak spluniesz ...to twoja ślina doleci na księżyc.. Bóg jest ...bo innej opcji nie ma.. można co najwyżej dyskutować i dociekać która wiara obrazuje prawdziwego Boga ? na pewno nie te "wiary" obrazują prawdziwego Boga które to ("wiary") odnoszą się do przemocy i przymusu wobec własnych wiernych lub zakazują dociekać prawdy jakie to "wiary" są to wiadomo nie potrzeba wymieniać ... w zasadzie tylko chrześcijaństwo ... daje wolność wyboru, i pozwala dociekać ...nawet wtedy jak się idzie na "manowce" ... (np. przypowieść o marnotrawnym synu) czyli Bóg Chrześcijański nie boi się odrzucenia przez ludzi ...bo wie ze to nie zmienia jego statusu... a inne "wiary" mają z tym ewidentny problem .. to tak jak by ich bóg bał się że nie jest bogiem i strachem i przemocą wymuszał swój status... i to proste wywody... "wyłuszczony problem" nie są wyssane z palca ...są życiowi historycznym faktem tak wiec pomyśl... bo po co wygłaszać bzdury... ? a co Polskie historii to tak było ... nie było wolności myśli tylko monopol na "socjalistyczną prawdę.. " z Moskiewskiej Prawdy.. co w niej było tyle prawdy co nic ...no może poza papierem na którym ja drukowano ...pewnie papier był prawdziwy ..i nic poza tym .. a najlepszym zastosowaniem owego papieru było zapakowanie śledzia lub kiełbasy w sklepie.. i wtórne użycie na podpałkę.. takie były czasy które ksiądz opisuje.. mnie tylko dziwi dlaczego lewoskrętni i ich następcy nie są w sarnie zrobić elementarnego rachunku sumienia.. ? tylko wypisują jakieś matafizyczne bzdury o niczym.. tracąc cenny i krótki czas własnego życia..
Dr Aloha2019.12.11 1:22
1 Od przyjęcia tezy że istnieje jakiś deistyczny "bóg" czy praprzyczyna jest dosyć daleka droga do łykania wafelków co niedziela bo to ciało Chrystusa. 2 Zdanie że tylko chrześcijaństwo daje wolność wyboru i pozwala dociekać pod artykułem w którym ksiądz tłumaczy jak należy czytać twórczość Tokarczuk świadczy tylko o twojej ignorancji. 3 Opieranie wiedzy na dziewiętnastowiecznych dykteryjkach jest kolejnym dowodem twojej ignorancji.
B.Be.2019.12.11 1:56
No i taka dyskusja z prymitywem: obrazi (bo nic innego nie potrafi), nie odniesie się merytorycznie (bo nie umie) i zasadniczo tyko ukontentuje się tym , że komuś "przywalił". Agresywne i po prostu głupie to lewactwo. Co udowadnia w każdym swoim wpisie.
Dr Aloha2019.12.11 12:37
Wszystkie trzy punkty odnoszą się do tego co napisałeś.
Jan I2019.12.11 6:30
Dr Aloha a czy ty lubisz kafelki? a może sam jesteś wafelkiem!
sdhsfh2019.12.11 7:05
Argument, że jeśli coś istnieje, to musi istnieć coś innego, zewnętrznego, by to pierwsze coś stworzyć (zwłaszcza jeśli to istniejące coś jest skomplikowane) jest rekurencyjnie nie do utrzymania. Jeśli do powstania i istnienia świata niezbędny byłby bóg, to co jest niezbędne do powstania i istnienia boga? Inny, "większy: bóg? A jeśli bóg, obiekt nieskończenie bardziej skomplikowany niż świat, może być wieczny i nie potrzebować swojego twórcy, to dlaczego odmawiać tego prawa światu?
diki2019.12.11 9:03
jest ? nie jest ? tego nie wiesz ? nie mniej DNA każdej istoty żywej ...wskazuje na jakąś inteligencje.. próbujesz jakimiś wywodami udawać jakąś logikę a na pierwszym zdaniu się "wykładasz" i reszta na nic a ta dalsza logika też niezbyt... bo się rozwodzisz "w ciemnej jaskini" z okruchami ledwie cieni o czymś rozprawiać czego nie widzisz.. nie mniej problemu "pierwszej przyczyny" nie da się przeskoczyć ...
sdhsfh2019.12.11 10:33
Co było pierwszą przyczyną boga?
Dr Aloha2019.12.11 12:46
Drogi diki jak już odpowiesz na to pytanie to ja chciałbym wiedzieć co było przyczyną tej pierwszej przyczyny boga?
diki2019.12.11 13:44
Dyskurs był o tym czy Bóg istnieje...ze względu na obecność jego bardzo skąplikowanego stworzenia odpowiedź brzmi : tak... Druga kwestia dyskursu dotyczyła przymusu religijnego lub politycznego w rozeznaniu czy dana wiara jest prawidłowym obrazem Boga ? co do przyczyny to nie wiem .. Bóg tego nie powiedział, a aparat poznawczy ludzki jest mizerny... zaczynając od równia Ensteina który jest empirycznie nawet sprawdzalne, ale już wymyka się pojmowaniu ...ludzkim rozumem... na razie możesz się dowiedzieć po ile batony w biedronce.. a co do takich filozoficznych rozważań trzeba podchodzić z rezerwą, i nie używać słów "na pewno" i nikogo z góry nie traktować.. bo swoją postawą raczej nie imponujesz.. to że papier (klawiatura) wszystko przyjmie to nie oznacza jaka ta rzeczywistość jest.. czyli ? czyli możesz mieć poglądy ale one nie kreują rzeczywistości..
Dr Aloha2019.12.11 13:50
Dokładnie. Twój pogląd że bóg istnieje nie kreuje rzeczywistości.
diki2019.12.11 15:04
nie kreuje...ale dowód istnienia stworzenia potwierdza... istnienie Boga czy inteligencji ... Która to musiała zaprojektować i wykonać ...nie wiem czy wiesz ale jest jakiś czynnik nazwijmy go"X" który przy każdym podziale (wymianie) komórek się zmniejsza a ten czynnik odpowiedzialny jest za prawidłowa reprodukcję DNA w następnej komórce.. i ponieważ przy kolejnych wymianach komórek DNA się coraz bardziej uszkadza...wszyscy i w sobie i w bliźnich dostrzegamy oznaki starości i odchodzimy na tamten świat.. (kiedyś tam..) i w kodzie DNA reprodukcja tego czynnika "X" jest wycięta.. tak więc mój pogląd też nie kreuje rzeczywistości ..ale dowód coś jednak udowadnia... jak jest
Dr Aloha2019.12.11 16:42
Bredzisz. EOT
diki2019.12.11 17:04
możesz dowody odrzucić...twój wybór.. nie każdego interesuje prawda...
srdjxfgh2019.12.11 17:27
Powtórzę... Twierdzisz, że istnienie takiego obiektu, jak świat potwierdza istnienie inteligencji, która musiała go zaprojektować i wykonać. Ale jednocześnie zaprzeczasz, że istnienie takiego obiektu, jak świat plus bóg potwierdzałoby istnienie kolejnej inteligencji, która musiałaby go zaprojektować i wykonać. Dlaczego identyczna logika działa w stosunku do obiektu świat a nie działa w stosunku do obiektu świat plus bóg, który jest przecież jeszcze bardziej skomplikowany.
diki2019.12.11 19:49
nie możesz prościej .. świat a zwłaszcza przyroda ożywiona ..wymaga jakiejś inteligencji czyli Boga...dalej moje rozmyślania się kończą... więc mi niczego więcej nie imputuj... rozważania czy czy są jacyś Bogowie w ciąg geometryczny sensu nie mają bo są na dzisiaj w żaden sposób nie weryfikowalne.. to tak jak by na poważnie wziąć "mity greckie..." i twierdzić że np. na marsie mieszka mars..
srdjxfgh2019.12.11 20:04
To istnienie tego pierwszego boga jest weryfikowalne? Gdyby tak było, wtstarczyłoby to pozytywnie zweryfikować i100% ludzkości nie miałoby wyboru, musiałoby tego boga uznać. Nie dostrzegam takiego procesu...
diki2019.12.11 20:47
jest...nazywa się to zasada pierwszej przyczyny... a ludzi się nie czepiaj to zwitek emocji i często rozum wyłączają.. nawet w sprawach udowodnialnych ...np. 40 lat u nas twierdzono ze socjalizm to najlepszy ustrój .. a twierdzenie to było teoretycznie i empirycznie nie do obrony... ale ludzi którzy to udowodniali to do paki wsadzali.. a jak dowody przelewały się przez granice to granice zamykano… ale to inny temat …psychologia tłumu … każdy sama na sam staje z prawdą, głupotą, odwagą lub tchórzostwem i wybiera..
Zzz2019.12.11 21:37
Okej, brzmi to logicznie, ale prawa fizyki mówią co innego. Materia nie umie się utrzymać w "stanie" przez nieskończony czas vide entropia. Duch alias Bóg umie/umiałby. Co było przed wielkim wybuchem o ile był?
diki2019.12.12 8:28
rozważania z fizyki to nieco inny temat...choć pewnie ujęty w Bożym planie... ale jak ? to nie wiem ...entropia ? wyrównanie energii ale słońce ma produkować energię przez 100 mln lat ? czy jakoś tak ? to nawet nie jest problem twoich i moich prawnuków... co było przed pierwszym wybuchem to nie wiem.. i nie wiem czy był ...fizycy twierdza ze tak ...efekt Doplera w rozszerzającym się wszechświecie.. fizyka astronomia fajna dziedzina...niech tam dociekają...
Rozbawiony2019.12.10 21:50
Pieprzy jak Zabłocki na mekach
robert2019.12.10 21:24
Najlepiej, od tylu.
Lennon2019.12.10 21:01
To Szymik umie czytać? Ja myślałem, że dlatego w TVP wręczenia Nobla nie transmitowali, bo elektorat PIS nie wie, co to Tokarczuk, co to Nobel i co to książka.
Jan I2019.12.11 6:25
oj ! to Ty może żyjesz innej Polsce albo zatrzymałeś się na pewnym etapie rozwoju, skoro uważasz że obywatele nie wiedzą co to jest Nobel i co to jest książka.Kuriozalną masz inteligencję!
ohydny staruch 2019.12.10 20:34
Żyd 𝐋𝐞𝐜𝐡 𝐊𝐞𝐥𝐥𝐞𝐫-𝐊𝐫𝐚𝐰𝐜𝐳𝐲𝐤 ponad 70-letni samotny homosekualista, jak sam dumnie siebie określił jest w najnowszym wcieleniu 𝐞𝐥𝐞𝐤𝐭𝐨𝐫 - 𝐬𝐭𝐚𝐥𝐤𝐞𝐫. Z tym "𝐬𝐭𝐚𝐥𝐤𝐞𝐫" to i prawda; kręci się koło szkół 𝐬𝐭𝐚𝐥𝐤𝐢𝐧𝐠 chłopczyków,
Ciekawy.2019.12.10 20:19
A po co to czytać? Przecież "gołym okiem" widać co się dzieje. "Oni" mają pieniądze, władzę i media, w tym internet. To miliarderzy, premierzy, ministrowie, prezydenci, bankierzy, posłowie i senatorowie, prezesi wszelkich korporacji , dziennikarze, ludzie kina, telewizji i mody, a także hierarchowie różnych kościołów. Są pod władzą pieniądza i Tego, który im go zapewnił. Realizują od zawsze jego plan niszczenia duchowego i fizycznego ludzi. Doszło już do zaprzeczenia realnego oglądu człowieka. Niedługo znów będą hybrydy ludzkie.Byle zniszczyć Dzieło Stworzenia. Tylko że Atlantydy Platona nie odnaleziono, a Sodomę odkopano. Próba trwa.
botak2019.12.10 20:12
Zastanawia, dlaczego każdy mądry, a przynajmniej zachęcający do rozważania tekst ściąga rzesze końskich much, które muszą i na nim żerować. To jakaś sadomasochistyczna perwersja: nienawidzi a czyta.
RYM 2019.12.10 20:11
do Uhuru 10.12.19 17:58 a czy ksiądz zabrania ci czy każe czytać? Poleca, Nic więcej. Cos sie tak nabzdyczył? że ksiądz pisze o literaturze w ten sposób? No Petru czy Lubnauer czy Jachira nie potrafią. I bardzo dobrze
andrzejhahn32019.12.10 19:32
tokarczyk ty nierobie i pasozycie spoleczny.........SRAM TOBIE DO RYJA
Jan I2019.12.11 6:14
czyżby się coś zmieniło w Twoim życiu!
Maria2019.12.11 7:35
Po co taki tekst? Jak można tak myśleć, a co dopiero napisać? Jestem wstrząśnięta. Gdzie elementarna kultura? Nie czyń nikomu co tobie niemiłe.
andrzejhahn32019.12.10 19:30
i czy katole to nie zje.....by
Jan I2019.12.11 6:11
o! jesteś bardzo inteligentny!
Paweł2019.12.10 19:30
Czy ktoś tu moderuje komentarze? Bo jeśli nie, to lepiej je wyłączyć
2019.12.10 19:59
Możesz zgłosić komentarz do usunięcia, ale ta opcja jest dostępna tylko dla zalogowanych. Gdy coś ci się nie podoba, pisz śmiało na: [email protected] albo [email protected]
Ryszard Olejniczak2019.12.10 19:25
Człowiek jest wolny swoją odpowiedzialnością. Może sam decydować w co chce wierzyć, ale wiara w mieszaninę wszystkiego jest skrajną nieodpowiedzialnością.
Prawica antynacjonalistyczna2019.12.10 19:25
DLACZEGO ANTYPOLSKIE MEDIA, SZCZUJNIA Z BLISKIEGO WSCHODU OPLUWA POLKĘ KTÓRA ZDOBYŁA NAJWAŻNIEJSZĄ NAGRODĘ? CO WAM TAK CI POLACY PRZESZKADZAJĄ WATYKAŃCZYCY? BOLI WAS ŻE KOMUŚ Z POLSKI SIĘ UDAŁO, I STĄD TYLE NIENAWIŚCI KIERUJECIE W STRONĘ TEJ MIŁEJ PANI? Jak wam się Polska nie podoba, może pora wracać do siebie do watykanu.
Dobrý voják Švejk2019.12.10 19:24
Czytało się DUŻO we wojsku, bo była to jedyna rozrywka poza piciem piwa na mieście, kiedy się dostało przepustkę.
JS2019.12.10 19:02
Najlepiej NIE CZYTAĆ. Szkoda bezcennego jednostronnie upływającego czasu. Pozdr.
2019.12.10 19:07
Nie pozdrawiaj, szczuju :-P
JS2019.12.10 19:24
Nikomu źle nie życzę więc pozdrawiam :-)
Turogniew syn Bladwinga2019.12.10 19:14
Oczywiście: każdy robi co lubi. Jeden czyta, drugi chla tanie wino na osiedlowej ławeczce.
andrzejhahn32019.12.10 19:01
wymiotowe wypociny koscielnego nieroba i pasozyta spolecznego
uuhuuha2019.12.10 19:01
katopedofil ma problem. polska katoswinia w chlewie.
M.2019.12.10 18:51
Po prostu szkoda czasu na taplanie się w złu i przyglądanie się dziełom diabła. Lepiej patrzeć na dzieła Boże. Z kim przestajesz, taki się stajesz.
Gosc2019.12.10 18:39
Prawactwo takie mądre, inteligentne i oświecone, ale katabas musi im tłumaczyć jak czytać książkę, bo sami z siebie nie zrozumieliby nawet napisów na okładce.
rtyp2019.12.10 18:48
Do tej pory KK musi wyjaśniać Pismo, bo wyznawcy nie zrozumieliby nic. Lecz gorsze byłoby gdyby zrozumieli i książeczka powędrowałaby obok Mitologii greckiej.
Panasiewicz2019.12.10 19:06
Gdybyś przeczytał dysertację doktorską niejakiego Jakiego, dopiero by cię powaliła ta masa błędów…
Vox Populi2019.12.11 10:40
Naoglądaliście się TVN-u a czytaliście wyłącznie GWno. To i widać z waszych komentarzy, że wykształceni jesteście ponad waszą, niewielką w końcu, inteligencję.
antonim2019.12.10 18:37
Jest dla mnie cechą znamienną literatury, że poza językiem ma w sobie pragnienie prawdy. Takiej prawdy nie ma zarówno w poezji Miłosza, jaki i u p. Tokarczuk, jest w obu tych przypadkach spostrzeżenie własne, które jedynie w pewnych momentach ociera się o prawdę, ale też w obu przypadkach oparte jest o subiektywne widzenie rzeczywistości. Takie cechy ma również poezja czy też piosenki Osieckiej, proza Iwaszkiewicza. U nich wszystkich jest brak spojrzenia z zewnątrz. Nie cenię takiej aktywności, gdyż z założenia nie spełnia warunków ponadczasowości dzieła. Jedynie ma z nim niekiedy punkty styczne. Logicznie rzecz ujmując z fałszu może niekiedy wynikać prawda, ale z prawdy prawda wynika zawsze i tego drugiego podstawowego aspektu w ich wytwórczości brakuje. Mogę im z całą siłą przeciwstawić twórczość Herberta, któremu, oczywiście moim zdaniem do pięt nie dorastają wszyscy razem wzięci. Wygląda jednak na to, że mój pogląd mogą podzielać jedynie dwie osoby z komisji noblowskiej - te które właśnie zrezygnowały. Takie są znaki naszych czasów i jest wielce prawdopodobne, że kamień na kamieniu po nich nie zostanie. Czytać można wszystko, ale warto mieć własne zdanie.
Imi\\\\304\\\\2312019.12.10 18:52
Pogląd, jak pogląd. Dla niektórych trafny. Ale ciągle subiektywny.
B.Be.2019.12.11 1:41
To, że Herbert nie dostał Nobla to ewidentnie sprawa polityczna, bo faktycznie ani Miłosz, ani tym bardziej Szymborska do pięt mu nie dorośli.
Irena2019.12.11 9:31
@antonim i @B.Be - zgadzam się:) Piszę to już po wręczeniu nagrody. Zauważyłam, że obu panom, wygłaszającym laudacje dla Tokarczuk i Handkego, nie przeszło przez gardło słowo "Niemcy" (zbrodniarze). Mówiono o "nazistach". Do Tokarczuk należą starania o to, żeby świat wiedział, jak było naprawdę.
ParafialnyNobelDlaDzienniczkówPijackichGłódzia2019.12.10 18:36
Kleruch wydalił jakieś zmęki bobczaste żeby pokazać, że jest godzien literackiego Nobla po dwakroć. I to co roku. Nie dostawszy, przeżuwa wstrząs. Tylko po co o tym pisze? Niech nim wstrząsa w zakrystii. Zawsze to lepiej dla klerucha, kiedy jest wstrząsany gorzką niemocą, niż kiedy gwałci tam ministranta.
Arek2019.12.10 19:22
Twój tekst to prymitywizm.Na tyle Cię stać?
max2019.12.11 12:17
Słabo pojechałeś obszczymurku, kondyha, serducho...
pleban2019.12.10 18:33
HEAVY METAL PiSia wasza mac!
anonim2019.12.10 18:29
Czekać jak ePiSkopat wprowadzi dzieła pani Tokarczuk na listę ksiąg zakazanych!
anonim2019.12.11 0:09
I zacznie palić !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Polak2019.12.11 7:57
nie ma takiej potrzeby, normalny tego nie czyta :)
J.P🧶2019.12.10 18:22
Pieprzenie kotka za pomocą młotka proszę księdza.
K.K.2019.12.11 7:23
A ty jesteś tym kotkiem, czy może młotkiem?
J.P🧶2019.12.12 11:46
Względem słów księdza się odniosłem. Trudne?
zuzia2019.12.10 18:15
STOP AMERYKANIZACJI POLSKI Ja bym przyłożył brzytwą Okhama :czytam humanizm-nie czytam dalej to jak z pierwszym jointem potem hasz potem żyła Pod Twoją Obronę Matko...Miłósierdzia
Uhuru2019.12.10 17:58
Paterku, nie potrzebuję twoich pouczeń odnośnie tego, co i jak mam czytać.
B. Be.2019.12.10 18:15
Skoda, że nie przeczytałeś, bo to dobry tekst.
Teodor Szelest2019.12.10 21:55
Ale lepiej w tym czasie przeczytać jakiś wiersz Miłosza albo Szymborskiej…
B.Be.2019.12.11 1:30
No i zawsze łatwiej, po co głowę sobie łamać, nad takim intelektualnym tekstem...
2019.12.11 11:11
Możesz tak sądzić «B.Be», ale czy masz rację?
komandor pirx2019.12.10 18:23
Nie potrzebujesz, bo jesteś głupim chamem, Uhurku.
Uhuru2019.12.10 19:03
Rome was not built in a day, Comm. Pirx. A kim jestem to jeden Jah (Jahweh) tylko wie, Pirksie.
Jan I2019.12.11 6:10
dobrze że czytasz !
garrett2019.12.11 8:13
ale nikt nie zmuszał do czytania
gabba2019.12.11 13:50
A może właśnie przydałby się ci komentarz do tego co czytasz! zwłaszcza jako trollowi !