Czy cierpienie jest karą za grzech? - zdjęcie
18.10.20, 15:01Fot. via: Pixabay

Czy cierpienie jest karą za grzech?

15

Najchętniej więc będę się chlubił z moich słabości, aby zamieszkała we mnie moc Chrystusa.

(2 Kor 12, 9)

Cierpienie będące dla człowieka ciężką próbą prowadzi do poszukiwania jego przyczyn. Najczęściej pyta on wówczas: "Dlaczego?". W odpowiedzi Starego Testamentu przeważnie padało stwierdzenie, że cierpienie jest karą za grzech - w każdym ludzkim cierpieniu ujawniałby się po prostu fakt konkretnego grzechu popełnionego przez cierpiącego z tego powodu człowieka. Jednakże już Stary Testament w Księdze Hioba wskazał, że taka odpowiedź jest zbyt uproszczona, ponieważ cierpią także niewinni ludzie. Wizerunek Boga tropiącego każdy ludzki występek, by za niego karać, okazuje się fałszywy: nie jest bowiem obrazem Boga (miłującego i miłosiernego Ojca), lecz policjanta.

Co prawda, wiele naszych cierpień jest konsekwencją grzechu, jednak nie należy mylić konsekwencji z karą. Jeśli na przykład włożę palec do ognia, to spowodowany tym ból będzie konsekwencją mojego czynu, a nie karą Bożą. I ta konsekwencja występuje w wielu ludzkich cierpieniach. Ale są też cierpienia, do których w żaden sposób się nie przyczyniliśmy. Nie wszystko możemy zrozumieć, gdy idzie o cierpienie i zło, bo w pewnym zakresie pozostają one tajemnicą - związaną także z faktem naszej stworzoności; jako stworzenia, nie jesteśmy doskonali, a więc nie przysługuje nam wymiar absolutu: po prostu nie jesteśmy bogami. Zło i grzech "zagnieździły" się między niedoskonałością ograniczonej natury a naszą wolną wolą źle użytą. ­Cierpienie można w znacznej mierze widzieć jako konsekwencję grzechu pierworodnego, który naruszył porządek istnienia i działania ludzkiej natury i świata, i mówić w związku z tym o cierpieniach jako "wybrykach natury" - wypadłej ze swych uporządkowanych torów, wypaczonej. Dlatego nie wolno sądzić, że wszelkie kataklizmy, trzęsienia ziemi itp. świadczą o braku działania Bożej Opatrzności. Jednym ze skutków pierwotnego, podstawowego i powszechnego odejścia człowieka od Boga jest wypaczenie natury. W jakiś sposób uczestniczy ona w grzechu człowieka i, podobnie jak on, potrzebuje uzdrowienia - choć do końca czasów będzie "jęczeć i wzdychać w bólach rodzenia" (por. Rz 8, 22), również dozna odrodzenia. Usunięcie zaś już teraz przez Boga dysharmonii, jaka zapanowała w świecie po grzechu, oznaczałoby przejście do czasów eschatycznych (ostatecznych). Póki jednak trwa ten świat, trwa jako wypaczony w swym działaniu. Opatrzność Boża daje jednak obietnicę (niewzruszoną pewność), że ten stan rzeczy ulegnie definitywnej przemianie (tak jak u zarania dziejów Opatrzność dała człowiekowi świat wraz z jego dobrami, by mógł w nim znaleźć wszystko, czego potrzebuje). On już jest przezwyciężony w Chrystusie i doznamy jego owoców, gdy nasze życie zostanie bez reszty zanurzone w Chrystusie, a z Nim w Bogu. Całe stworzenie skorzysta na tym powrocie człowieka do Boga.

Tak więc w zetknięciu z jakimkolwiek nieszczęściem i cierpieniem nie powinniśmy myśleć, że cierpienie to kara za grzech, ani przypuszczać, że Bóg nas opuścił. Sądzimy bowiem, że skoro widzi nas i nie tylko wie o naszym cierpieniu, ale zna na wylot jego ogrom, patrzy, jak się męczymy, a nie interweniuje, choć przecież mógłby, skoro jest wszechmocny, to widocznie nas opuścił. Podejrzewanie Boga zarówno o pragnienie zemsty za każdy grzech, jak i o obojętność wobec bólu, jest przyczyną wielu odejść od Niego, ateizmu. Tymczasem i to drugie podejrzenie jest bezpodstawne. Jak bowiem można zarzucać obojętność Temu, kto tak "umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne" (J 3, 16)? Dowodem na to, jak bardzo Bóg wzrusza się naszym cierpieniem i jak bardzo angażuje się w dzieło wyzwalania nas spod panowania wszelkiego zła - w tym cierpienia - są zranione skronie Chrystusa, przebite ręce, nogi i bok. Również Jego Krew wsiąknęła w tę nieludzką ziemię, ale wsiąknęła po to, by ją uzdrowić: "(...) w Jego ranach jest nasze zdrowie" (Iz 53, 5).

W cierpieniach i nieszczęściach, które dotykają bądź nas, bądź innych, nie pytajmy: "Czy Bóg ma serce?", gdyż wówczas to my jesteśmy pytani przez Boga o nasze serce, które mamy okazać innym w ich nieszczęściu. Bóg po to je nam dał, byśmy w Jego imieniu pochylali się z troską nad cierpiącymi. A gdzie jest Boże Serce? Wisi na krzyżu przebite włócznią, przebite z miłości do wszystkich cierpiących.

Bóg w Chrystusie dał nam najwyższy z możliwych dowód swej solidarności z nami w cierpieniu - i więcej niż solidarności, bo niepojętej wprost interwencji - odkupienia człowieka. Pełny triumf zwycięstwa Boga nad złem (w tym nad cierpieniem) objawi się i spełni na końcu czasów, ale już dziś Pan dodaje nam sił - swej łaski - byśmy Jego mocą pokonywali cierpienie i słabości. Gdy człowiek przejdzie zwycięsko przez cierpienia (w mocy Chrystusa), wówczas wzrasta i umacnia się w wielu wymiarach: charakteru, ­osobowości, człowieczeństwa, wiary, życia w Bogu. Nie oznacza to jednak, że Bóg specjalnie zsyła na nas cierpienia (On je jedynie dopuszcza, a to co innego), żeby doprowadzić nas do wspaniałych rzeczy - Bóg odrzuca bowiem w całej rozciągłości zasadę, że cel uświęca środki. On nam po prostu pomaga, byśmy spadające na nas nieszczęście wykorzystali dla własnego dobra, by ono nas nie tylko nie zmiażdżyło, jako ludzi i jako chrześcijan, ale by przyczyniło się do naszego uświęcenia. Na tym polega Jego miłosierne pochylenie się nad naszym cierpieniem. Ono i tak by nas spotkało - Bóg zaś daje nam szansę wzrostu przez nie, lecz to nie znaczy, że z tego powodu zsyła je na nas.

Bóg inspiruje nas do wzrastania także przez dobro, jakiego doświadczamy, tylko że gdy się nam dobrze wiedzie, rzadziej zwracamy się do Boga i mniej stawiamy Mu pytań. Nie pytamy wtedy na przykład: "Dlaczego spotyka nas tyle dobra, skoro inni cierpią?".

Nie znaczy to jednak, że człowiekowi nie wolno stawiać pytań w cierpieniu - jest słaby i musi się w bólu "wykrzyczeć". Jeśli hamujemy jego pytania, możemy doprowadzić do tego, że odejdzie i od nas, i od Boga. Jednakże po fazie buntu powinien nastąpić czas spokojnej refleksji - i wtedy dopiero możemy mu pomagać. Możemy mu przede wszystkim ukazywać wówczas cierpiącego Jezusa, który pokonał cierpienie i zło mocą swego Ducha. I nam posłał Ducha Pocieszyciela, byśmy nie załamali się w przeciwnościach, lecz jak On w mocy Ducha zmierzali ku ostatecznemu zwycięstwu. Powinniśmy próbować pomóc cierpiącemu bratu, ukazując mu tę prawdę, a resztę pozostawić jego wolności...

I tak jak nie można wypaczać obrazu Boga twierdzeniem, że tropi On każdy nasz grzech, by nas ukarać, podobnie nie można oczekiwać, że będzie interweniował w każdym naszym nieszczęściu - wówczas musiałby rzeczywiście już teraz nastać kres czasów związanych z cierpieniem i historia ziemska musiałaby przejść w eschatyczne dokonanie i spełnienie. Jeśli akceptujemy to, że cierpienie jest tajemnicą, nie starajmy się go do końca wyjaśnić. Nie próbujmy rozwikłać, dlaczego Bóg nie interweniuje we wszystkich poszczególnych nieszczęściach. Zaufajmy Mu - jeśli tego nie czyni, widać rachunek naszych nawet najbardziej dotkliwych nieszczęść w nieznany nam jeszcze, ale wspaniały, wyjątkowy sposób przewyższa to, co przygotował nam po nim Bóg. Jeśli On, który jest Miłością i Miłosierdziem, nadal dopuszcza - pomimo morza naszych doczesnych cierpień - do naszego istnienia, to dlatego że zna o wiele przewyższający je sens tego istnienia. On zna poranek wielkanocny każdego z nas i to, co po nim ma nastąpić. Cierpienie jest tajemnicą - zatem nie musimy rozumieć, dlaczego bilans tego rachunku nie może być sporządzony dzisiaj...

Danuta Mastalska, Gdy cierpienie mnie przerasta, Wydawnictwo SALWATOR, 2008 (fragment)

Komentarze (15):

Po 11 ...2020.10.18 20:46
Czy cierpienie jest karą? Jakie antykatolickie pytanie??? Cierpienie jest nagrodą, głąby. Ludzie bez grzechu, święci ... cierpieli. Ojciec Pio, Jan Paweł II, Max Kolbe itd, itp. cierpieli. Nawet Jezus (każdy katolik wie kto to, co najmniej o nim słyszał) też cierpiał ... w nagrodę za dobre życie, wcale nie za grzech. Więc powtarzam, cierpienie, wg KK to nagroda za dobro. Taki paradoksik :)
Styki2020.10.18 21:07
Bardzo mi z tego powodu wszystko jedno.
Po 11 ...2020.10.18 21:32
Mi w sumie też to zpisa i piswiewa. Ale też szkoda mi katolików, którzy będąc dobrymi, świętymi osobami mogą się spodziewać ciężkiego wpier...dol od własnego boga.
Katecheta2020.10.19 6:50
Generalnie cierpienie jest karą za grzechy, duchowo jest łaską bo przez cierpienie jesteśmy złączeni z cierpieniem Jezusa i Bóg wymazuje nasze winy. Nie zasługuje na cierpienie tylko ten kto nie ma grzechu. Tylko Pan Jezus cierpiał niewinnie, my słusznie cierpimy.
Styki2020.10.18 20:36
Na tej ziemi każdy ma swój krzyż. Ale musimy robić tak, aby nie być złym łotrem, ale dobrym.
Zabili Mi Żółwia2020.10.18 20:30
Cierpimy, bo ten świat tak złożony jest.
Szybka Randka2020.10.18 19:32
Hej Panowie, szukam mężczyzny na namiętne spotkania. Mam 24 lat, Boskie ciało i jestem w stanie zrobić wszystko czego zapragniesz! Ze mną poczujesz się bosko jak w niebie. Napisz do mnie Tutaj: https://erooo.pl Sandra24 Czekam!
Katecheta2020.10.18 19:24
Cierpienie to Boża Łaska, ale tylko takie które jest zgodne z Bożą Wolą, gdy cierpimy przez własna głupotę tam Łaski Bożej brak.
rebeliant2020.10.18 19:39
albo przez czyjąś głupotę. Ja wiem, że Ci kichę skręciło w konfrontacji z moimi prawdami wypatrzonymi, ale sam policz ile jest cierpienia, które wynikło nie z Bożej Woli, nie z głupoty pokrzywdzonego, lecz głupoty innych.
Katecheta2020.10.18 20:35
Cierpienie, które sprowadzasz na innych liczy się na twoje konto i będziesz się musiał z niego rozliczyć przed Najwyższym, nie unikniesz odpowiedzialności. Postawa cierpiących powinna przypominać tego łotra który wisiał na krzyżu obok Jezusa. Mówił "my słusznie cierpimy" . Generalnie jest tak że za nasze grzechy cierpienie się nam należy.
assw2020.10.18 18:41
cierpienie nie może być karą za grzechy...np. mój mobbing....nie dość, ze cierpiałam katusze w robocie, z której mnie wywalili to teraz rozchorowałam się z nadmiaru kortyzolu - hormonu stresu...który poharatał moje organy wewn....cierpię więc za grzech mobberów
violencja2020.10.18 16:59
Cierpienie rozszerza serce-ks. Pawlukiewicz.
serce-ks2020.10.18 20:25
Co to takiego?
katolicka kretynizacja polski 🇵🇱2020.10.18 15:08
a pedofilia i złodziejstwo klechów za co jest karą?
Twoją karą jest samotność, a za co?2020.10.18 15:20
Za pedofilie, homoseksualizm, za kradzież, za kazirodztwo z własną siostrą, za ustawiczne kłamstwa, sianie plotek, za wydawanie fałszywego świadectwa ... Lista jest b. długa. Dlatego, chciałem powiedzieć, umrzesz, ale nie, zdechniesz i nikt tego nie zauważy. Co najwyżej sąsiedzi poczują smrod gnijącej padliny.