Czas na zmianę perspektywy: to wielodzietni dają, a państwo i bezdzietni z wyboru pasożytują!  - zdjęcie
12.05.14, 10:20

Czas na zmianę perspektywy: to wielodzietni dają, a państwo i bezdzietni z wyboru pasożytują!

52

Mam dość, bowiem wcale tak nie jest. Wielodzietność i wielodzietni zwyczajnie się państwu opłacają, a nasza inwestycja w jego rozwój jest absolutnie fundamentalna. To nasze dzieci bowiem – określane niekiedy potomstwem „dzieciorobów” - będą pracować na emerytury dla „dziecionierobów”, dla rozmaitej maści „podwójnych singli”, konkubentów czy nawet niekiedy małżonków, którzy z własnej woli (bo o nich mowa, a nie o tych, którzy dotknięci są głębokim cierpieniem bezdzietności) nie chcą mieć i nie mają dzieci. One będą się opiekować staruszkami, którzy – po życiu pełnym uciech – trafią do domów starców, bo nie będzie nikogo, kto będzie się nimi chciał i mógł zajmować. One wreszcie utrzymywać będą na swoich wątłych (bo jest ich bardzo mało barkach) odwróconą piramidę demograficzną, która jest skutkiem tego, że wygodni i konsumistycznie nastawieni libertyni nie chcą mieć dzieci.

Ale zyski, jakie odnosi państwo na wielodzietnych, to nie tylko przyszłość, ale również teraźniejszość. VAT na produkty dziecięce jest bardzo wysoki, a na jedzenie też wcale nie najniższy. I nie trzeba być geniuszem, żeby stwierdzić, że w domu, w którym jest siedem osób konsumuje się więcej, a co za tym idzie płaci się o wiele więcej VAT-u. Duża rodzina płaci też niemal takie same podatki jak dwoje singli, a ulgi podatkowe naprawdę nie robią aż tak wielkiej różnicy. A to wszystko w sytuacji, w której – powiedzmy to wreszcie zupełnie otwarcie – duża rodzina wkłada w przyszłość państwa o wiele więcej niż małżeństwo bezdzietne z wyboru. Ten wkład nie jest jednak doceniany, i to mimo że zarówno krótko, jak i długoterminowo, przekłada się on na całkiem realne pieniądze i całkiem realne zyski.

Tych pieniędzy i zysków, a także przyszłości społeczeństwa, pozbawiają nas i nasze państwo, ci którzy świadomie i dobrowolnie rezygnują w małżeństwie z posiadania dzieci. I żeby nie było wątpliwości, nie mówię o tych, którzy dzieci mieć nie mogą (to wielkie cierpienie i wielki problem), moje uwagi nie dotyczą również tych, którzy dla dobra wspólnoty rezygnują z małżeństwa i poświęcają się pracy na jej rzecz, ale o tych, którzy z wygody, z mody, z głupoty oznajmiają, że dzieci mieć nie chcą i robią wszystko, żeby ich nie mieć. Ich postawa jest postawą pasożytów, które odrzucają zobowiązania wspólnotowe, a jednocześnie chcą z dóbr jakie ta wspólnota daje korzystać. I tylko ślepiec może tego nie dostrzegać.

Dlatego proponuje odwrócić perspektywę i wreszcie powiedzieć zupełnie wprost, że jeśli coś się państwu i wspólnocie nie opłaca, to powinna ona z tym walczyć. Nie, nie za pośrednictwem przymusu, ale poprzez prosty mechanizm wyrównywania wkładu społecznego. Jeśli podwójni single nie chcą mieć dzieci – ich wybór i ich sprawa – ale niech płacą odpowiednio wyższe podatki tak by państwo mogło odłożyć nie tylko na ich emerytury, ale również na naprawienie społecznych szkód, jakie ich bezdzietność wywołuje. Można to nazwać odwróconą politykę „jednego dziecka”w której bezdzietni płacą znacząco większe podatki. Nie widać też powodów, by rodziny z jednym dzieckiem (i znowu mam świadomość, że nie zawsze jest to świadomy wybór, a czasem dramat małżonków, którzy chcieliby mieć dzieci, ale nie mogą) miały takie same przywileje, jak te z siódemką dzieci. I choć używam tu słowa przywileje, to mam świadomość, że w istocie to coś, co owym małżeństwom wielodzietnym zwyczajnie się należy, bo to one budują przyszłość tego państwa i tego narodu.

Niestety Polska nie prowadzi takiej polityki. A nawet mocniej, prowadziła i prowadzi politykę wspierania bezdzietności, nieodpowiedzialności i braku wierności. Całkiem niedawno z Polski wyjechał pewien mój znajomy, urzędnik państwowy. Powód? Siódme dziecko w drodze i odmowa przyznania mu (choć prawnie była taka możliwość) nieco wyższej pensji w urzędzie państwowym. Mężczyzna zabrał więc swoje dzieci do Irlandii, gdzie sama pomoc dla rodzin wielodzietnych (czyli inwestycja państwa w budowanie własnej przyszłości) wynosi tyle, ile jego obecna pensja. Wszystko więc, co zarobi przeznaczy na rodzinę. W Polsce taka pomoc zostałaby natychmiast oprotestowana i określona mianem głębokiej niesprawiedliwości wobec innych, a także promowaniem patologii. I właśnie dlatego Irlandia rozwija się demograficznie, a Polska umiera.

W Polsce bardziej – to nadal – opłaca się rozwieść i rozliczać z dziećmi jako samotny rodzic, niż być rodziną wielodzietną, a rodziny patchworkowe (czyli patologiczne) są traktowane tak samo, a niekiedy lepiej, niż duże, zdrowie rodziny. I nie da się tego odwrócić, dopóki nie zrozumiemy nie tylko, że duża rodzina jest wartością, że wielodzietność to najlepszy wybór kulturowy i wychowawczy, ale także, że ten wybór się opłaca ekonomicznie bardziej niż inne. Państwu i rodzinie.

Tomasz P. Terlikowski

Komentarze (52):

anonim2014.05.12 10:31
strzał w dziesiątkę..szkoda, że tak dookoła napisane co daje pole trolom do mędrkowania...
anonim2014.05.12 10:40
Ale odlot! I ten prowokacyjny tytuł.Fonda staje się brukowcem. Panie Terlikowski. Rozwiązaniem jest likwidacja ZUSu -bankruta i radykalna obniżka podatków.Bo na 500zł/dziecko od Kaczyńskiego to się nikt nie nabierze.No, może tylko pan.
anonim2014.05.12 10:40
Szacunek panie Tomaszu za głoszenie prawdy która ma dziś tak bardzo pod górkę. Dodatkowe bardziej liczbowe argumenty z podziemnejTV http://www.youtube.com/watch?v=k542tBUg2AA&list=UUrFx0KTUzpDQY2mkLWoIdyg
anonim2014.05.12 10:52
Gdybym mieszkał na stałe w PL to nigdy bym nie pracował z prostego powodu. Nei mam ochoty utrzymywać ze swoich podatków u[pzywilejowanych sw krów w postaci górników, mundurowych, sędziów, prokuratorów i łożyć na pensje politycznie ustosunkowanych urzędasów którzy trwonią nasze podatki w sposób zlodziejski. sam odłożę na swoją emeryturę najprawdopodobniej. jak widziałem ile wpłaca się w tym kraju do ZUS a jak wyliczają emeryturę to mozna dostać palpitacji... Gdzie te pieniadze są? I dlaczego jedni mają emerytury liczone podwójnie (górnicy) a inni ledwo dostają 700zł? Gdzie tu normalnośc? Dlatego ja w takim kraju żyć nie chcę. Po prostu
anonim2014.05.12 10:52
I tutaj Pan Terlikowski ma zupełną rację. To nie jest wcale kontrowersyjne. Społeczeństwo musi wiedzieć, że ich emerytury będą fundowane przez potomstwo "dzieciorobów".
anonim2014.05.12 11:01
Co ty nie powiesz...
anonim2014.05.12 11:16
Po kolei:najpierw warto zwrócić uwagę na postawę pana Terlikowskiego,który nawołuje do represjonowania ludzi za ich wolność-za wybory życiowe.T.ogólnie często atakuje innych ludzi,jego postawa często jest zafiksowana na tym komu by tu dokopać,odebrać coś,zwyzywać od patologii itd.Perspektywa ekonomiczna jest u niego o tyle dziwna,że społeczeństwu opłaca się wyabortować lub wyrzucić na śmietnik osoby potrzebujące drogiego leczenia,mimo to pan Terlikowski do T4 aktion nie namawia(i całe szczęście).Jeśli jednak byłby konsekwentny w kierowaniu się li tylko rachunkiem ekonomicznym to byłby namawiał i do tego...hipokryzja polega tu na tym,że pod płaszczykiem "słuszności" ekonomicznej dla społeczeństwa pan Terlikowski atakuje osoby,których nie lubi ze względów światopoglądowo-wyznaniowych a nie ze względów czysto ekonomicznych.To była część krytyczna,ważna rzecz bo sam jestem bezdzietny i nie wiem czy nie powinienem wystąpić z jakimś pozwem przeciwko panu T. za publiczne obrażanie mnie.Za jego insynuacjami kryje się pogląd,że każdy musi być produktywny dla społeczeństwa i opłacać mu się...ale np duchownych wyłącza spod tego prawa,ciekawe... Druga rzecz-nie wiem co to jest "podwójny singiel",jestem sam,ale nie jestem "singlem" i nie rozumiem tego wyrażenia..Założenie,że "tylko wygodni i konsumistycznie nastawieni libertyni" nie chcą mieć dzieci jest poniżej wszelkiej krytyki,szkoda czasu....ludzie chcą lub nie chcą mieć dzieci z wielu powodów.Ja np nie mam dzieci i nie jestem konsumistycznie nastawiony.Zakłada też,że bezdzietny nie odłoży sobie kasy na przyszlość-ale skąd ten pogląd,ja odkładam.Te jego tzw."dobra wspólnotowe" to zwykłe niewolnictwo jednostki u stada,nigdy nie będziesz sobą,nigdy nie będziesz wolny aż do grobu,nigdy twoj indywidualizm nie przejawi się bo jakbyś chociaż trochę w czymkolwiek się od stada odróżniał to przyjdzie Terlikowski z domiarem podatkowym i "karą"-może nawet więzienia...?Pierdolę takie życie,jak można cudze życie tak cenzurować.Niepełnosprawni też chcą mieć takie same przywileje jak reszta,ale w myśl pokręconej logiki,że tyle dostaną ile wkładu wniosą to trzeba by ich chyba odstrzelić bo nie opłaca się ich hodowanie...ta logika jest wrogiem i będę ją traktował jak nazizm.Bezdzietność nie jest "społeczną szkodą" lecz po prostu wyborem życiowym jak każdy inny-człowiek ma prawo do wolności tak długo jak długo nie atakuje innych.Bezdzietność nie jest atakiem na społeczeństwo z użyciem karabinu maszynowego i nie można jej zrównywać z takim atakiem...nie ma ataku przez zaniechanie czy nie zrobienie czegoś,no chyba że będąc lekarzem nie podasz komuś środka ratującego życie.Wielodzietni rzeczywiście powinni dostawać pomoc finansową wedle potrzeb,ale bezdzietni nie mogą być atakowani za swoją wolność.Tym razem jeszcze panu T.wybaczę,ale niech więcej tego płodnościo-nazizmu nie głosi.
anonim2014.05.12 11:16
Jakby ktoś bredził, że on ma jakieś piniundze odłożone na łemeryturę: papierkami sie nie najesz. Te twoje piniundze maja tylko wtedy jakąkolwiek wartość, gdy ktoś może nimi operować "gospodarczo". PS żadnych piniundzy w ZUSie NIE MA. Zostały dawno temu zdefraudowane, frajerzy. Zdefraudowane m.in. dzięki waszym głosowaniom w kolejnych wyborach... Ale do frajerów to nie dotrze, inaczej nie byliby frajerami. W końcu ktoś jest tą 65% większością co to ma problem z odczytaniem rozkładu jazdy autobusów.
anonim2014.05.12 11:21
Ludzi-frajerów bez dzieci należy dyskryminować oczywiście - traktując ich sprawiedliwie. ŻADNEJ REDYSTRYBUCJI DOCHODÓW OD MŁODYCH DO STARYCH DURNIÓW. Fakt, w nowomowie taka elementarna sprawiedliwość nazywana jest "dyskryminacją". W paszczy łgarzy to coś złego jak młodzi nie chcą finansować ich przegranego "życia"
anonim2014.05.12 11:22
Za odwagę mówienia prawdy jest Pan w mojej modlitwie codziennie Panie Tomaszu.
anonim2014.05.12 11:34
Panie Terlikowski powinien sie Pan podzielić swoimi przemyśleniami z obrączynią rodziny panią "prof." Pawłowicz...
anonim2014.05.12 11:34
PIRAMIDALNA BZDURA, panie Tomaszu! Po pierwsze - upatruje Pan źródła problemu nie tam, gdzie ono się rzeczywiście znajduje. A istotą problemu nie jest to, ile kto posiada dzieci i - co za tym idzie - jaki jest jego "wkład budżetowy", ale to, że system fiskalny (w tym ubezpieczeń społecznych) jako taki jest całkowicie niedorzeczny i przez to skandalicznie niewydolny. Kategorycznie protestuję przeciwko budowaniu z gruntu fałszywej "ekonomicznej" opozycji pomiędzy bezdzietnymi i "dzietnymi". Każdy człowiek pracując płaci składki na poczet przyszłych świadczeń i świadczenia te należą mu się jak psu zupa. A psim obowiązkiem państwa jest się z tej umowy wywiązać. I tyle. Zabiegi dowcipnie nazywane "reformami", które mają na celu trupa, jakim jest system ubezpieczeń społecznych, nieco upudrować (podniesienie wieku emerytalnego, zrównanie wieku emerytalnego kobiet i mężczyzn, posłanie sześciolatków do szkół) nie przywrócą mu życia i nie cofną jego rozkładu. Postulowanie przez Pana podniesienia podatków dla bezdzietnych jest - mówiąc wprost - pomysłem "totlaniackim". W czasach PeeReLu funkcjonowało coś takiego jak "bykowe" czyli podatek od "niemania" dzieci. Nie tak dawno temu jakiś PeeSeLowski mózgowiec postulował, by podatek ten przywrócić. I dobrze pamiętam, jak na portalowych łamach zachwycał się Pan tym konceptem (polemizował wtedy z Panem m.in. Stefan Sękowski). Rzecz tymczasem nie w tym, szanowny Panie, by dowalać ludziom kolejne podatki "od prostych pleców" (Makuszyński się kłania ;) ), ale by podatki ograniczyć, a tym samym zostawić ludziom pieniądze w kieszeni i dać im wreszcie możliwośc decydowania, na co chcą je wydać. W tej chwili państwo równo łupi wszystkich, a potem wielkopańskim gestem część z tego, co zabrało, przeznacza ja jakieś żałosne świadczenia socjalne (częstokroć wypłacane ludziom, którzy powinni je oglądać jak świnia niebo). To, co Pan powyżej napisał, jest jakąś niedorzeczną zgodą na taki stan rzeczy: "Państwo kradnie i kraść będzie - nie ma na to rady. Postarajmy się zatem, by nam kradło mniej, a innym więcej." I gwoli ścisłości - sam jestem ojcem pięciorga dzieci.
anonim2014.05.12 11:34
@Fascination A co złego jest w posiadaniu piątki dzieci? @arbiter To ja jeszcze dorzucę do twojego spisu pasożytów coś z drugiej strony: Biedroń, Czubaszek, Szczuka, Bratkowska.
anonim2014.05.12 11:37
Apologeta2 , niestety mylisz się kompletnie. "solidarność" "społeczną" szlag trafił nie z powodu jakoby byłby zrealizowany program "liberalny" - bo nie został. Został zrealizowany właśnie program tzw "redystrybucji" co musiało zniszczyć "solidarność" - jak każda grabierz. Socjalizm odsłania swe oblicze - wyzysku fiskalnego i totalitaryzmu. "państfo"nie może nikogo "wspierać" nie gnojąc kogoś innego.
anonim2014.05.12 11:47
Drogi Panie Redaktorze. W pełni się z Panem zgadzam. Ma Pan rację. Piszę to, jako bezdzietna panna (nie z wyboru, chciałabym, naprawdę bardzo bym chciała trafić na odpowiedniego, uczciwego mężczyznę i mieć nim dzieci). Czyli osoba, która nie ponosi kosztów ekonomicznych, emocjonalnych i zdrowotnych wydania na świat i wychowania nowego pokolenia, więc powinna się dokładać do tych, którzy to czynią. Dokładnie tak.
anonim2014.05.12 11:51
Proponuję powołanie Narodowo-Katolickiego instytutu do spraw płodności, gdzie bezdzietne pary będą dawać zaświadczenia od proboszcza i ginekologa, że ich bezdzietność nie jest wynikiem hedonistyczno-lewackiego trybu życia tylko boskim wyborem, który to w swojej nieskończonej mądrości uznał, że ta para jednak rozmnażać się nie powinna. W przeciwnym wypadku 10% podatku ekstra. Jako zbrojne ramię Instytutu powinno się także zawiązać GinoPolicję, która wszystkich bezdzietnych doprowadzałaby na badania mające na celu ustalenie czy bezdzietny delikwent jest takowym z wyboru czy z przymusu. CBŚ i CBA z kolei musiałoby się zająć czarnym rynkiem zaświadczeń o bezpłodności, które zapewne byłyby w cenie :) A tak serio...dawno takich bredni nie czytałem.
anonim2014.05.12 12:06
Apologeto2 to oczywista oczywistość, że socjalizm pasie bogatszych kosztem ubogich. To nieusuwalna cecha redystrybucji - nie da się jej zrobić inaczej jak rozbudowywując biurwokrację do absurdu, a ona musi zeżreć większość kasy. Reszta trafia w większości do "zawodowych biednych". Ci zawodowcy zawsze wygrają z amatorami w wyścigu do zapomóg i zasiłków. Więc - dla naprawdę ubogich trafiają ochłapy. Cenę za to płaci całe społeczeństwo, to nie w układzie. To pracujące i tworzące dochód narodowy. Ono jest rabowane do gołej kości. Inne skutki uboczne socjalizmu pominę, a sa potworne... Wystarczy wspomnieć o postępującej znieczulicy, o komasowaniu środków produkcji i kapitału w rękach koncernów, o niszczeniu drobnych firm. Cała ta zagłada w imię "pomocy bidulkom", co to sobie "nie poradzą". No to właśnie wszyscy - równo zdziadowani - sobie nie radzą i uciekają z tego gnoju. Chrzanić taki oszukańczy interes.
anonim2014.05.12 12:43
cooo?? bezdzietni to pasożyty???? Protestuję przeciw tak wulgarnemu antyklerykalizmowi red. Terlikowskiego. To bezpradonowy atak na Kościół w Polsce.
anonim2014.05.12 13:34
@Fascination Odniosłem takie wrażenie przy twej krytyce pana Terlikowskiego.
anonim2014.05.12 13:36
No ale skoro w Polsce jest jak jest (a każdy wie jak), to po co mieć dużo dzieci a potem narzekać? Każdy ma wolny wybór. Ja wybrałam w związku z tym mniejszą ilość dzieci i nie narzekam na system.
anonim2014.05.12 14:17
Jak każde generalizowanie to tez jest zakłamanie. Mam jedno dziecko ZUS przestaję placic juz w kwietniu (płace wtedy maksymalna stawkę). Co miesiac płace około 25 000 podatku ( wynajem lokali, dochodowy, VAT). Sąsiedzi moich rodziców to 10 osobowa rodzina. Upośledzona matka, ojciec alkoholik i 8 dzieci. Nikt nie pracuje. Pomaga MOPS i drobne kradzieże. Czy takie artykuły poprawiają Panu humor ? Lepiej sie Pan wtedy czuje ? Bo nie wiem o co chodzi. I jeszcze to Pana wizja dziecioróbstwa jako zabezpieczenia na starość. A wziaść sie do roboty to nie łaska ? Ja po 10 latach pracy na etacie + dodatkowe zlecenia bylem (jestem) zabezpieczony. Dla mnie ZUS moze dzisiaj upaść.
anonim2014.05.12 14:43
@Fascination Mylić się jest rzeczą ludzką. I nie miej mi akurat tego za złe, że wrażenie było mylne i zbyt dosłowne.
anonim2014.05.12 14:46
Panie Terlikowski, otyli zajmują za dużo miejsca na ulicach i w autobusach. Proponuję żeby podnieść dla nich ceny biletów! (swoją drogą księża też są bezdzietni z wyboru, wiec to może wcale nie jest taki zły pomysł?)
anonim2014.05.12 15:03
Podatek ma dotyczyć tylko "podwójnych singli"? Jak ich prawnie odróżnić od pojedynczych?
anonim2014.05.12 15:10
swoją drogą zastanawiam się co Pan jeszcze ciekawego napisze, żeby podnieść oglądalność strony i współczynnik cytowań w mediach i na facebooku.
anonim2014.05.12 15:18
Oj panie Terlikowski... ta zniewaga tuszu na piśmie wymaga. "(...) ale mam dość budowania wrażenia, że państwo i społeczeństwo robi łaskę wielodzietnym przyznając im jakieś „udogodnienia”." Robi. Ci wielodzietni nie powinni dostawać ani złotówki więcej od bezdzietnego tylko dlatego że mają dzieci. Tak to ja sobie mogę naprodukować masę dzieci i skończyć jak "biedna" mamuśka na socjalu w USA. "Wielodzietność i wielodzietni zwyczajnie się państwu opłacają" Redaktor Tomasz Terlikowski, doktor ekonomii :) Państwu nie opłaca się ani więcej dzieci ani mniej. To czy jest więcej ludzi jest względnie neutralne. "a nasza inwestycja w jego rozwój jest absolutnie fundamentalna." Założenie przemycone po cichu, sformułowane w formie która wzywa do bezwarunkowej zgody z fuhrerem Terlikowskim. Nie, rozwój państwa g**** mnie za przeproszeniem obchodzi. " To nasze dzieci bowiem – określane niekiedy potomstwem „dzieciorobów” - będą pracować na emerytury dla „dziecionierobów”" A kto będzie pracował na ich własne, tych "dzieciorobów" jak będzie coraz więcej ludzi którym potrzebna będzie emerytura? Czy małemu rozumkowi redaktora Terlikowskiego obca jest idea pracowania na WŁASNĄ emeryturę? Czy winą za nieefektywność społecznego systemu emerytalnego i potrzebę zaciągania kredytu na kolejne pokolenia (które to wg. jego logiki powinny płodzić więcej dzieci aby nadążyć za kredytem - co z kolei powoduje że JESZCZE WIĘCEJ ludzi potrzebuje emerytur i tak ad infinitum) obarcza "singli"? Panie Terlikowski, jest pan po prostu niedouczony. "Ale zyski, jakie odnosi państwo na wielodzietnych, to nie tylko przyszłość, ale również teraźniejszość. VAT na produkty dziecięce jest bardzo wysoki (...)" Logika Terlikowskiego: każmy zapłacić rodzicom więcej za produkty dziecięce abyśmy mogli więcej im oddać... Och chwila - oddamy mniej, bo państwo jest nieefektywne w redystrybucji - jakaś część pieniędzy po drodze przepada. " I nie trzeba być geniuszem, żeby stwierdzić, że w domu, w którym jest siedem osób konsumuje się więcej, a co za tym idzie płaci się o wiele więcej VAT-u." Dlatego utuczmy państwo wielodzietnymi rodzinami. Bo państwo to jedna wielka (patologiczna) wielodzietna rodzina :) "a ulgi podatkowe naprawdę nie robią aż tak wielkiej różnicy." No tak. Jak Terlikowskiemu nie w smak nagle wspomnieć o tym że to single łożą na rodziny wielodzietne przez ulgi to nagle się okazuje że przecież te ulgi są takie malutkie, prawie nic, pikuś. "Tych pieniędzy i zysków, a także przyszłości społeczeństwa, pozbawiają nas i nasze państwo, ci którzy świadomie i dobrowolnie rezygnują w małżeństwie z posiadania dzieci." Dobre. Terlikowski "bizmesmen dzieci". Ci którzy dobrowolnie rezygnują z posiadania dzieci niech robią co chcą, bo to ONI zarabiają pieniądze i są produktywni. Terlikowski błędnie kojarzy "zysk państwa" z konsumpcją: " I nie trzeba być geniuszem, żeby stwierdzić, że w domu, w którym jest siedem osób konsumuje się więcej, a co za tym idzie płaci się o wiele więcej VAT-u." Bowiem gdyby nie bizmesmen który produkuje te konsumowane dobra to państwo nie zarabiałoby W OGÓLE, ani na biznesie, ani na konsumpcji. Pan Terlikowski oczywiście wolałby żeby kobiety w rodzinach wielodzietnych tylko w domu siedziały, zamiast realizować "libertyńskie zapędy" i robić karierę, przez co są produktywne i FAKTYCZNIE tworzą dobra i zysk dla państwa. "Ich postawa jest postawą pasożytów, które odrzucają zobowiązania wspólnotowe, a jednocześnie chcą z dóbr jakie ta wspólnota daje korzystać. I tylko ślepiec może tego nie dostrzegać." A co to za "dobra wspólnotowe" panie Terlikowski? Czy nie czasem socjał na dzieci, ich edukację, leczenie i ulgi podatkowe dla dzietnych małżeństw? To rodziny korzystają z "dóbr wspólnotowych", a pieniądze bogatych "singlów" finansują to wszystko z socjału. Im więcej dzieci a mniej "singli" tym mniejsze każde kolejne emerytury z "dóbr wspólnotowych". "Nie, nie za pośrednictwem przymusu, ale poprzez prosty mechanizm wyrównywania wkładu społecznego." A podatki nie są przymusem? Nikt mnie nie zmusza do ich płacenia, pod groźbą więzienia za "brak wkładu społecznego", nawet jeśli wcale nie chcę korzystać z tych wspaniałych "dóbr" jak ZUS czy polska publiczna służba zdrowia? "Jeśli podwójni single nie chcą mieć dzieci" Pan Terlikowski jakiś dziwny oksymoron stosuje. Nie ma czegoś takiego jak "podwójni single". Albo ze sobą są, albo to dwa single. Jeśli do jakiś stosunków płciowych między takimi "singlami" dochodzi, jeśli mieszkają razem, to z definicji są konkubinatem a nie singlami, tym bardziej "podwójnymi". "ale niech płacą odpowiednio wyższe podatki tak by państwo mogło odłożyć nie tylko na ich emerytury, ale również na naprawienie społecznych szkód, jakie ich bezdzietność wywołuje." Socjał i wielodzietność rzuciły się redaktorowi Terlikowskiemu na mózg. Proponuję plasnąć się mocno otwartą dłonią w czoło, panie Terlikowski, bo nic innego co pomoże nie przychodzi mi na myśl. Na tą przesiąkniętą socjałem ideologię którą pan wyznaje może nie być lekarstwa, wydaje mi się że szczerze wierzy pan w bzdury które pan wypisuje. Niczyja wielodzietność nie powoduje "społecznych szkód". W rzeczywistości odciąża ten chory system emerytalny który nie nadąża pobierać kasy od obecnych pokoleń na przyszłe, nie mówiąc już o długu za poprzednie. Społeczeństwa w których jest mniej ludzi stają się coraz bogatsze, bo ludzie dziedziczą wyprodukowane już dobra trwałe. Właśnie dlatego w społeczeństwach rozwiniętych trend przyrostu naturalnego zmierza do wyrównania (całkowitego zera) albo lekkiej, negatywnej depresji. "Można to nazwać odwróconą politykę „jednego dziecka”w której bezdzietni płacą znacząco większe podatki." To jest w przeciwieństwie do dawnej polityki Chin całkowity absurd. Pan Terlikowski, nawet gdyby go wysłać do Chin by sobie pospacerował po przeludnionych, zadymionych miastach twierdziłby nadal że to "zysk" dla ludzi. Smród, pot, smog i łzy wylane przez ludzi żyjących w okropnych warunkach, gdzie raczkujący kapitalizm i niskie koszty pracy spowodowały tak znaczną eksploatację, że (nadal stosunkowo socjalistyczny) rząd Chin był zmuszony powziąć decyzję o etatystycznej interwencji i opodatkowaniu rodzin wielodzietnych, jako że marne warunki życia nie były w stanie w wystarczającym stopniu odstraszyć ludzi od rozrodu. Gdyby Terlikowski tylko wprowadził taki podatek to zaraz by się przekonał jak młodym "libertynom" się podoba mieszkać w takim kraju - zaraz wyjechaliby do USA gdzie nikt nie zmusza pracujących ale bezdzietnych ludzi do dodatkowych świadczeń. Tacy ludzie są tam cenieni, bo FAKTYCZNIE są produktywni, nawet jak "przesiąknięci moralnym libertynizmem". " I choć używam tu słowa przywileje, to mam świadomość, że w istocie to coś, co owym małżeństwom wielodzietnym zwyczajnie się należy, bo to one budują przyszłość tego państwa i tego narodu." Wszyscy ludzie równi panie Terlikowski - to i tylko to powinno zapewniać państwo. Nie żadne przywileje, dla NIKOGO. "Mężczyzna zabrał więc swoje dzieci do Irlandii, gdzie sama pomoc dla rodzin wielodzietnych (czyli inwestycja państwa w budowanie własnej przyszłości) wynosi tyle, ile jego obecna pensja. Wszystko więc, co zarobi przeznaczy na rodzinę." Ciekawe, panie Terlikowski, kto funduje mu tą zapomogę o tak zawrotnej kwocie. Przypomnę: "pasożyty". "W Polsce taka pomoc zostałaby natychmiast oprotestowana i określona mianem głębokiej niesprawiedliwości wobec innych, a także promowaniem patologii. I właśnie dlatego Irlandia rozwija się demograficznie, a Polska umiera." I bardzo dobrze. Irlandia stanie się "wylęgarnią" bezproduktywnej i taniej siły roboczej. Szkoda tylko że w Irlandii podatek od zysków kapitałowych wynosi aż 30% (w Polsce 19%). Widać "Irlandia" którą tak wszyscy obiecywali jest wyspą która w rzeczywistości powtórzy scenariusz Polski - naprodukuje mnóstwo ludzi którzy zwyczajnie wyemigrują, bo nikt nie będzie tam inwestował. Już pomijam nawet inne omówione tu przez komentujących kwestie, m.in. celibatu. Pan Terlikowski ośmiesza się na całej linii, pokazuje że wyznaje ideologię w której może się posunąć do nazwania pewnych grup społecznych pasożytami (za co być może ktoś wytoczy mu sprawę w sądzie), pomimo że chłodna logika pokazuje że jest dokładnie na odwrót. Wszystko to służy jego prywatnym poglądom, wojnie demograficznej z muzułmanami (kiedyś był wyścig zbrojeń a teraz wyścig dzieciorobów) i zupełnie, nic a nic, nie koliduje z jego katolicyzmem, który ma dosyć osobliwy pogląd na celibat księży w świetle tych wynurzeń redaktora na temat opodatkowania singli. Panie Terlikowski - kiedyś już użyłem tego cytatu, ale teraz nadaje się jak jeszcze nigdy dotąd - kończ waść, wstydu oszczędź. Chwalenie rodzin wielorodzinnych i walka z uprzedzeniami na ich temat to jedno, co może być nawet chwalebne jeśli robione z głową, ale dorabianie do tego ideologii i atakowanie singli, wymyślanie jakichś podatków, argumentowanie że to ONI są pasożytami - robi pan z logiki prostytutkę. Jak dotąd chyba najgłupszy pana artykuł o aspektach rodzinnych. EOT
anonim2014.05.12 15:57
Terlikowski nie rozumie słowa „pasożyt” — a na czym to pasożytnictwo ma polegać?
anonim2014.05.12 18:27
Szanowny Panie Tomaszu, po pierwsze, to moja sprawa czy mi się chce, czy nie chce mieć dzieci. Po drugie to ja sam tyram na moją emeryturę, więc nie czuje się zobowiązany do czegokolwiek względem innych pokoleń. A, że system jest chory, to trzeba zmienić system. Reasumując, ja od państwa nie otrzymuję nic. Zatem każdy kto ma jakiekolwiek przywileje, w tym rodziny wielodzietne, jest większym pasożytem niż ja. Państwo nie powinno nikomu nic dawać, a jedynie przestać zabierać.
anonim2014.05.12 18:50
Cholerny socjalista. Szkoda gadać. Idźcie do diabła!
anonim2014.05.12 18:50
Cholerny socjalista. Szkoda gadać. Idźcie do diabła!
anonim2014.05.12 18:58
A co autor powyzszego tekstu, na fakt, ze obecnie wsrod mlodych osob, ktore juz zakonczyly edukacje jest ogromna grupa bezrobotnych? Dla mnie oznacza to, ze nie ma na nich zapotrzebowania na rynku pracy. I to nie oni pracuja na emerytow, tylko na ich ubezpieczenia i zasilki skladki pracuja czesto Ci, ktorzy swiadomie nie decyduja sie na dzieci, nie chodza na zwolnienia lekarskie tak czesto naduzywane np. przez kobiety w ciazy i sami w zasadzie nie korzystaja z dobr publicznych, na ktore placa, jak publiczna opieka lekarska, szkoly, policja tez w zasadzie nie ma z nimi problemu, bo to czesto bardzo zajete osoby, wiec nie maja czasu na glupoty). Zatem oni juz placa bardzo wysokie, (postulowane tu rozwniez przez autora) daniny w stosunku do tego, na ile z tych srodkow korzystaja. Brutalna dla p. redaktora prawda jest taka, ze ludzi na swiecie bedzie potrzeba coraz mniej. Ludzie dluzej i zdrowiej zyja i dluzej beda pracowac, praca jest tez coraz bardziej zautomatyzowana, wiec nie bedzie koniecznosci takiego szybkiego zastepowania pokolen nowymi jak kiedys. Byc moze tez umknelo to p. Terlikowskiemu, ale im bardziej cywilizowany kraj, tym bardziej trzeba zachecac do rozmanzania, wiec wielodzietnosc to chyba jednak nie jest najlepszy wybor kulturowy, bo jakos mnie kultura Ugandy, Indii, Emiratow Arabskich i temu podobna egzotyka z kultem plodnosci i wielodzietnosci nie odpowiada. Ja zycze wszystkim, zeby mieli tyle dzieci ile uwazaja za stosowne i na ile wytrzyma to ich domowy budzet bez dodatkowego wygarniana z kieszeni reszcie spoleczenstwa. A dzieciom nie zycze, zeby przychodzily na swiat, bo mamusia z tatusiem oczekuja, ze beda zarabiac na ich emeryture/ utrzymywac ich na starosc.
anonim2014.05.12 20:50
Nigdy nie myślałem, że to napisze: zgadzam się. Opodatkujmy też duchownych, wszelkich wyznań. Najpierw podatkami takimi, jak płacą normalnie, a potem ekstra, za pasożytnictwo.
anonim2014.05.12 21:03
Cóż za komunistyczny bełkot, panie Terlikowski, a może zakazać rozmnażania chorym i starym, idąc tą logiką?, przecież oni często powołują do życia istnienia, które później funkcjonują całe swoje życie dzięki pieniądzom z naszym podatków, co na to pana „chrześcijańska” moralność? Nie idź pan tą drogą, bo za cienki pan w uszach na takie dywagacje.
anonim2014.05.12 22:33
Co za zlot mądrych inaczej... prawda jest taka, ze i dzietni i bezdzietni wydają o zgrozo - TYLE SAMO Wydają tyle ile zarobili... co do grosza, prędzej czy później... Ktoś chce z tym polemizować? Problem jest innej natury - ponieważ zus został rozszabrowany i jest bankrutem - staruchy żyją ze szmalu zrabowanego młodemu pokoleniu. I albo powstrzymamy rzeszę strasznych dziadygów albo naród zostanie wytępiony przez te pijawki. Szczerze - co to kogoś obchodzi że legion starców został oszukany przez socjalistów? Sami na nich UPARCIE głosowali. Może czas ponieść odpowiedzialność za swoje wybory? Czy odchodzące pokolenie ma prawo wyniszczyć młode? Czy ma prawo przenieść odpowiedzialność za swoją korupcję, za swoją głupotę na innych? Dlaczego dzieci mają płacić za frajerstwo starców? Przecież za każdym razem "politycy" obiecywali "ludowi": "damy ci piniundze... komuś zabierzemy damy wam, tylko daj głos!!!" A przecież Kościół jasno wyjaśniał i ostrzegał. Przecież przykazania są jednoznaczne! NIE KRADNIJ! A pazerni durnie olewali to - i masz ci los - zagwozdka! Z obietnic nici!
anonim2014.05.12 23:10
Znam wiele tzw wielodzietnych rodzin,nie dlatego że tak chcieli ale dlatego że tak wyszło...Teraz pasożytują na wszystkich możliwych instytucjach i to od lat .W Polsce opisywany jest tzw syndrom wyuczonej bezradności.Tak żyli jego rodzice tak żyje on i tak uczy żyć swoje liczne potomstwo,na które m.in.ja płacę podatki i na których emerytury i aktualne świadczenia ja tyram.Moim dzieciom ja muszę zapewnić byt.Jak można radośnie produkować w liczbie kilkorga czy kilkanaściorga potomstwo,którego nie jest się w stanie utrzymać?Wszystkie nieroby i pasożyty zasłaniają się dziećmi jak tarczą i oczekują że wszystko im się należy.A kto każe im mieć tyle potomstwa?Trochę rozumu a nie tylko radosnego zaspokajania popędu. Patologia mnoży się bez opamiętania a wszyscy pracujący muszą ich utrzymywać i to jest ten zysk dla obywateli i ta inwestycja na przyszłość?W rodzinach wielodzietnych dobrze sytuowanych rodzice dbają o dzieci ale takich rodzin jest niewiele,reszta to w większości patologia,której dzieci będą tak samo pasożytniczy jak ich rodziciele. A jak chciałby TP sprawdzać dlaczego małżeństwo nie ma dzieci?Bo chyba za nieszczęście bezpłodności nie chce karać ich podwójnie karą finansową?
anonim2014.05.13 0:02
Szika, wybacz ale "człowiek człowiekowi wilkiem" to jest TERAZ, to naczelna zasada redystrybucji - zabrać ile się da, zeżreć 2/3 szmalu a co zostanie rzucić durnemu ludowi. Byle biurokracja miała się dobrze, opita do rozpuku, jak kleszcz, naszej krwawicy. To jest właśnie "człowiek człowiekowi wilkiem" - wyzysk fiskalny do zarżnięcia, do wyniszczenia... aż zdziadowani uciekną gdzieś daleko, To jest wilcze prawo socjalizmu. wybacz też, ael BREDZISZ pisząc o redystrybucji od "niedzieciatych" do "dzieciatych", bo choć wszyscy tracą, to jednak zdecydowanie dzieciaci dopłacają do niedzieciatych... bo finansowanie dziecka to wielki koszt a potem z zysków z pracy tych dzieci mają być finansowani również - niedzieciaci. Niby dlaczego? Czy ponosili oni koszt inwestycji w "wytworzenie" pracownika? Nie! ale wyciągają bezczelnie łapy po pożytki z ich pracy. My te łapy POOBCINAMY.
anonim2014.05.13 0:56
"Nie, nie za pośrednictwem przymusu, ale poprzez prosty mechanizm wyrównywania wkładu społecznego." - przypominam, że podatki pobierane są pod przymusem. Przerażający pomysł. Warto pamiętać, że państwo żyje na koszt społeczeństwa. Jeżeli godzi się ktoś na takie uprawnienia państwa to niech się potem nie dziwi, że państwo będzie go okradać z jakiegoś wybranego przez siebie powodu, że będzie decydować czego można uczyć i co mówić.
anonim2014.05.13 1:15
Zgadzam się. Osoby wybierające, z powodów wyłącznie egoistycznych i wygodnictwa, życie bez dzieci to pasożyty. @arbiter - biedaku, znów nie załapałeś kontekstu. Ach to czytanie ze zrozumieniem!
anonim2014.05.13 5:36
@Fascination A jednak moje wrażenie jednak poniekąd było zasadne @Joanna55 Ciebie też zapytam: co złego jest w rodzinach wielodzietnych?
anonim2014.05.13 5:57
To czy ktośtam wysysa kesz z tzw pomocy społecznej nie ma dużo wspólnego z "dzietnością". Wysysa kto może - naród jest zdemoralizowany, ideał to "chytry niewolnik" że tak powiem. Jeśli ktokolwiek ma "ale" do systemu socjalistycznej redystrybucji i pyskuje na tych nieszczęśników to przypomnę, że np w USA niemal 70% środków na "pomoc" konsumowała biurokracja. W polsce jest podobnie, na koniec tego "przewodu pokarmowego" dociera 20, może 25% środków. Prawdziwym beneficjentem systemu "pomocy" "społecznej" jest BIUROKRACJA. To ona ma Wielkie Żarcie...
anonim2014.05.13 6:45
Zerro bardzo mądre komentarze jeden sobie nawet zarchiwizowałem
anonim2014.05.13 14:50
Ma Pan świadomość, że tytuł wywoła skandal, ale równie radykalny jest u Pana brak wiedzy i perspektywy. Poza tym zapomina Pan, że rzeczywistość nie jest czarno-biała, a sytuacja demograficzna jest dużo bardziej skomplikowana niż się nam wydaje. Co w sytuacji, kiedy rodzice starają się o dziecko, a z powodów niezależnych nie mogą mieć potomstwa? Chce Pan dodatkowo "karać" te pary, które los wystarczająco już doświadcza? Chce Pan podnieść podatki tym, którzy tracą majątek na leczenie? To tylko jeden przykład, a jest ich na pewno dużo, dużo więcej. Cenię Pana pracę, ale często podawane przez Pana gotowe recepty nie rozwiązują problemu. Podobnie jest w tym przypadku. Za mało tu pytań o to, co można realnie zrobić, a za dużo pewności siebie w dodatku nie popartej wiedzą.
anonim2014.05.13 15:16
trudno uwierzyć, że dobrze zarabiający bezdzietny mężczyzna jest pasożytem społecznym. Płaci duże pieniądze na emerytury, a sam ich może nie zobaczyć albo krótko, parę lat. Na emryturę przejdzie jak bedzie miał 67 lat, umrze parę lat później. Kobiety mają lepiej bo dłużej żyją. To samo z opieką zdrowotną, płaci się dużo, mało korzysta, kto korzysta? dzieci i starsze kobiety. Samotny mężczyzna to złoty interes dla państwa
anonim2014.05.13 15:43
Szanowny Pan T jak zwykle dzieli ludzi. Jedni dzietni, inni nie, jedni dobrzy, drudzy źli. Odczep się Pan, co? Jestem bezdzietny z wyboru, zarabiam wielokrotność średniej krajowej bo ciężko pracuję, kasę wydaję w Polsce, pozwalam komuś zarobić, kształcę się i wykonuję odpowiedzialny zawód - z tego powodu nie pozwolę sobie na dzieci. To mój wybór. Jak chce Pan to wszystko przeliczyć? Czy nauka i praca w nadgodzinach się dla Pana liczy? To nie jest wkład w życie społeczne? A może większy wkład daje małżeństwo bezrobotnych z sześciorgiem biednych i niewykształconych dzieci? Nie wiem, nie oceniam, życzę im jak najlepiej, ale na miły bóg, odczep się Pan ode mnie!!!!! Swoim prościutkim, by nie rzec prostackim, rozumieniem świata dzieli Pan grubą kreską ludzi, sieje nienawiść, bruździ. A gdzie to chrześcijańskie miłosierdzie i miłość bliźniego???? Gdzie szacunek do innych? I gdzie wreszcie prawo wyboru? Jesteś Pan złym, zakłamanym człowieczkiem i populistą.
anonim2014.05.13 19:07
Ej szika... kłopt (twój) w tym, ze wszystkie państwa działały w ten sposób. Socjal-gnój to wynalazek ostatnich 100 lat, a z pełna mocą ta zaraza nas niszczy od powojnia - i to w mniejszej części świata. BTW - jak możesz łączyć "państwo/społeczeństwo" - to dwa absolutnie osobne twory, najczęściej wrogie. Nie mają zazwyczaj dużo wspólnego wspólnego poza "ludziami". Ty myślisz czasami? PS - otóż młodzi płacić NIE BĘDA. Bo albo wypną się serpintierą na staruchów, albo wezmą w łapy łomy, drągi i pistolety i zrobią porządek. Myślisz że batalion emeryten stawi czoła w konfrontacji ulicznej oddziałom Młodych, Wykształconych z Wielkich miast? Wolne żarty.
anonim2014.05.14 11:32
@Schikaneder "Tak, tak... Bo to w średniowieczu żyło się dobrze..." W średniowieczu "nie żyło się dobrze" bo też istniała forma "socjału" z podatków, tylko taka której beneficjentami była szlachta. Feudalizm i lenno, ot co. "Państwa/społeczności nigdy nie działały na zasadzie "każdy tylko sobie, nic dla kogoś innego"." Społeczeństwa zawsze działały na zasadzie handlu, czyli wymiany potrzebnych towarów i usług. "każdy sobie, nic dla kogoś innego" zmieniło się w momencie gdy przyszedł silniejszy i wymusił by jemu też się coś dostało. Chyba że społeczność DOBROWOLNIE zgadzała się na rodzaj redystrybucji albo komunizmu.
anonim2014.05.14 17:03
Rację miał jednak śp. Stefan Kisielewski, kiedy powiedział, że nie ma w Polsce prawicy, a są tylko socjaliści pobożni i socjaliści bezbożni. Jeżeli artykuł miał być złośliwą refutacją a rebours wymierzoną w socjalistów – chylę czoła przed panem Terlikowskim, bo cel został osiągnięty. Jeżeli jednak był to tekst pisany całkowicie serio, to muszę uznać, że wśród socjalistów pobożnych pojawili się również komuniści pobożni. A wielu osobom o poglądach prawicowych z żadną komuną nigdy nie jest po drodze. Zakładając po hobbesowsku, że człowiek jest z natury zły, postaram się wyjaśnić w kilku akapitach, dlaczego przedstawiony w tym artykule wywód jest nie tylko błędny, ale wprost szkodliwy. Po pierwsze - pasożyt to istota, która czerpie korzyść z organizmu-żywiciela, osłabiając go i nie dając nic w zamian. Nazywanie osób płacących podatki pasożytami jest, po pierwsze, kompletnie absurdalne (ludzie płacący podatki są żywicielami podatkobiorców). Z aroganckim postrzeganiem osób biednych jako pasożytów społecznych spotykam się od czasu do czasu, ale nazywanie w ten sposób ludzi najbardziej produktywnych jest dla mnie swoistym novum. Po drugie – Założenie, że dzieci obecnego pokolenia będą pracować na emerytury pokolenia obecnego, co jest wzięte wprost z czasów komunizmu, gdzie praca była dostępna dla wszystkich. W systemie wolnorynkowym to, czy będą wypracowywać, zależy od tego, czy te dzieci będą miały pracę. A to jest coraz bardziej wątpliwe. Każdy wyż demograficzny w PRL mógł być zagospodarowany, gdyż wtedy nałożyły się trzy bardzo ważne czynniki - konieczność odbudowy kraju po wojnie (zwiększony popyt na wszystko), gwałtowna urbanizacja (rozwój infrastruktury miejskiej i transportowej) oraz "zielona rewolucja" (spadek cen żywności, który pociągnął za sobą zwiększony popyt na inne towary). Popyt rósł, produkcja wraz z nią, konieczne było tworzenie nowych miejsc pracy (identycznie wyglądało też w krajach zachodnich). Ostatni wyż demograficzny mieliśmy na przełomie lat 70. i 80. Dzieci urodzone w tym okresie zaczęły pracować na początku XXI wieku i nagle okazało się, że miejsc pracy dla młodych ludzi nie ma. Efekt? Jeżeli młodzi ludzie pracują na emerytury ludzi starszych, to są to na ogół starsi obcokrajowcy. Żeby tego uniknąć, należy rozwinąć polską gospodarkę. Zwiększanie obciążeń podatkowych, biurokracji i rozwiązań rodem z ustrojów komunistycznych nie będzie temu pomagać. Po trzecie – Jak widać z powyższego wywodu, obecne pokolenie ludzi w wieku 30-37 lat (a więc w wieku, w którym spora część ludzi zakłada lub raczej rozwija rodziny) to pokolenie _wyżu_. I teraz: primo – ludzi tych jest więcej; secundo - pracują oni dłużej na skutek niedawnych reform, tertio – odprowadzają do skarbu państwa więcej na skutek podniesienia opodatkowania i oskładkowania. Reasumując – obecne pokolenie ma szanse zerwać z pokomunistyczną „solidarnością pokoleniową” spłacając pokolenie swoich rodziców i zacząć pracować na własny rachunek. Po czwarte – Większa liczba obywateli przekłada się na zwiększony popyt, a co za tym idzie także produkcję, czyli wzrost dochodu osób przedsiębiorczych. Niestety, nie przekłada się na wzrost bogactwa _państwa_ ani nawet _obywateli_, ponieważ produkcja może mieć miejsce za granicą, przez co zysk płynący z popytu będzie płynął do kieszeni np.; brytyjskiego właściciela sieci sklepów, który swoje towary kupować będzie w Chinach oferujących niższe ceny produkcji. Bez przyjęcia zasad restrykcyjnej ochrony towarowej i wojen celnych, samo zwiększenie liczby obywateli nie pomoże gospodarce. A takie posunięcie jest ryzykowne i w ostatecznym rozrachunku, dość katastrofalne, czego najlepszym dowodem los gospodarek komunistycznych. Pochodną powyższego mechanizmu jest relacja pomiędzy zarobkami i popytem na pracę. Jeżeli przy zwiększonej liczbie obywateli gospodarka nie ulegnie rozwinięciu (na skutek wysokich podatków, konkurencji, prawa, biurokracji etc.), wówczas rosnąca podaż przy niskim popycie będzie sprzyjać obniżce cen, tj. płac. Innymi słowy – im więcej obywateli, tym będą oni zarabiać mniej, a co za tym idzie – mniej odprowadzać do budżetu. Chyba że gospodarka się rozwinie, ale w świetle tego, co napisałem powyżej, nie można tego zakładać apriorycznie. Po piąte – Twierdzenie, że na „rozwoju państwa” korzysta obywatel jest podstawą doktryny komunistycznej. W doktrynie wolnościowej obywatel korzysta przede wszystkim na rozwoju obywatela (tego samego, dodajmy dla porządku). Ciekawy jest tu akapit mówiący o VAT. Zamiast utrudniać życie osobom bezdzietnym aby zwiększać bezproduktywną bądź wprost szkodliwą biurokrację (głównego beneficjenta złożonych podatków), można po prostu zmniejszać obciążenia dotykające osoby wielodzietne, takie jak VAT na produkty dziecięce (podejście wolnorynkowe) lub zwiększać zapomogi/podnosić próg podatkowy w miarę wzrostu liczby dzieci (podejście socjalistyczne). Bezdzietni z tych udogodnień nie są w stanie skorzystać, zaś wielodzietni – jak najbardziej. Od razu dodaję, że jeżeli wspomniane zapomogi mają być finansowane z podatków płaconych przez wszystkich, to oznaczać to będzie, ze bezdzietni będą i tak utrzymywać wielodzietnych, ale w zakresie powszechnie akceptowalnym we wszystkich krajach o gospodarce wolnorynkowej z umiarkowanym socjalem. Po szóste – Spora część młodych bezdzietnych ludzi to nie antykomunistyczna reakcja (nazywana w tekście „libertynami nastawionymi na konsumpcję”) a osoby, które nie zakładają rodzin z przyczyn ekonomicznych. Mniej przedsiębiorczy nie chcą mieć dzieci, bardziej przedsiębiorczy wyjeżdżają za granicę (gdzie często wychowują urodzone tam dzieci). Reasumując – problemy systemu emerytalnego i dzietności są bezpośrednio sprzężone ze stanem gospodarki. Jeżeli nie zostanie ona postawiona na nogi, to żadna inżynieria społeczna nie pomoże. Myślałem, że po czterdziestu pięciu latach takich eksperymentów jest to oczywiste.
anonim2014.05.14 22:19
Wcale nie pasożytują, ale odkładają na własną emeryturę, a w czasie, gdy pracują, ZUS te pieniądze podbiera, dając je innym.
anonim2014.05.15 3:17
Pasozytuja na spoleczenstwie? Zwlaszcza wtedy, gdy ze swoich zarobkow placa na wielodzietnych nierobow?
anonim2014.05.16 4:42
Wiem, że ten tytuł wywoła skandal. Mam świadomość, że jest on radykalny, ale mam dość budowania wrażenia, że państwo i społeczeństwo robi łaskę wielodzietnym przyznając im jakieś „udogodnienia”. Dla mnie "skandal" polega na tym, że z TPT muszę się zgodzić w zupełności...
anonim2014.05.16 5:11
Ponieważ został tu poruszony ważny temat, który wywołał zywą reakcję(co dobrze świadczy o nasze kondycji duchowej, która rozpoznaje to, co istotne i warte głębszej analizy). Ponieważ pojawiło się wiele wpisów(i to dość obszernych), także ja dorzucę swój kamyczek do dyskusyjnego ogródka(zanim zapoznam się z treścią wszystkich komentarzy). Już kiedyś, do kogoś, pisałem że: Sybille(żona,matka piątki dzieci) ma brata Alexandra,zaś Alexander ma żonę Sylwię,a tych dwóch-trójkę dzieci.Gdy mieli jeszcze tylko dwojkę, a Alexander był zatrudniony jako profesor na oxfordzkim uniwersytecie,to mu mówiłem,że do pełni szczęścia brakuje im jeszcze trzeciego dziecka,bo dwójka to tylko reprodukcja prosta,a emanacja dobra wymaga nadwyżki. Alexander jakby żartem,ale przyznał mi rację, a właśnie ze względu na tą dwójkę i żonę rodem z włoskiej Pizy,przenosił się do Tuluzy,by zmieniając pracę, zmienić także klimat na cieplejszy i bardziej słoneczny.A słońce i ciepło jest bardzo ważne i o tym miałem niedawno okazję opowiedzieć Alexandrowi. Najpierw mnie zdziwiło i ucieszyło zarazem,gdy się dowiedziałem o ich trzecim dziecku, więc im serdecznie tego pogratulowałem,a oni zaprosili mnie do siebie do Tuluzy,by im przy remoncie domu coś pomóc. W Tuluzie, w kościele św.Jakuba, jest grób św.Tomasza z Akwinu,który odwiedziłem parokrotnie,co gospodarze,jako osoby religijnie powściagliwe, komentowali jako swoisty przypadek fana Akwinaty(bez żadnej złośliwości).Także Alexander jako że z tradycją luteranską zwiazany,mógł do osoby uważanej za ojca średniowiecznej scholastyki,mieć jakieś od-reformacyjne uprzedzenia. Jednak św.Tomasz,to przede wszystkim mądrość filozoficzna, dostrzegająca swoje własne ograniczenia,a przez pokorę umysłu prawdy spragnionego,gotowego przyjąć istotną mądrość Bożą... Co prawda charyzmat Krzyża jest bliski duchowosci luterańskiej, ale akurat Alexander przystał na inną argumentację za św. Tomaszem jako twórcą systemu myslowego stojącego u podstaw średniowiecznej scholastyki:to intencja stworzenia spójnego obrazu rzeczywistości w oparciu tak o intelekt i obserwację świata fizycznego, jak i metafizykę wiary-bez tej spojności, ludzkie poznanie prawdy jest ułomne,wybrakowane w odrzuceniu któregoś z waznych elementów rzeczywistości. Alexandrowi,jako profesorowi uniwersyteckiemu, takie przesłanie nie było obce,a ja dorzuciłem argument prokreacji i ciepła, bo wiedziałem,że ze wzgledu na cieplejszy klimat dla swych dzieci,zadecydował wraz z Sylwią, o przeprowadzce z Oxfordu do Tuluzy. Na początek uznalismy,że prokreacja i zycie rodzinne w dzisiejszym świecie, to wyzwanie na miarę heroicznego arete, bowiem wymogi życia zawodowego z jednej strony,a cały wachlarz konsumpcyjnych pokus z drugiej, odbierają wspólczesnemu człowiekowi czas na poswiecenie się "małemu intruzowi". Doszliśmy i do tego, że przy obecnych mozliwosciach kontroli fizjologii ludzkiego ciała, prokreacja jest pod pełną kontrolą, czyli jest aktem woli, a nie biologiczną spontanicznoscią,jak w całym swiecie ożywionym. Także i w tym znaleźliśmy konsensus, że to prokreacja i potomstwo jest najwiekszą realną wartością, bo cokolwiek innego kreujemy-czy w sferze materii,czy ducha-jest przemijajace,lub niepewne, a najczęsciej błędne z faktu czastkowej wiedzy człowieka. Dzieci to kontynuacja życia,a życie odbieramy jako istnienie(choć jestesmy intuicyjnie przekonani o jego także metafizycznym wymiarze).Tak więc z prostej ontologiczno-aksjologicznej konstrukcji, że to co istnieje,jest zarazem dobre, a dobre jest to, co realnie istnieje;można skonkludować, że dzieci są największym dobrem-odkrycie jakże banalne,a jednak... ...Tą ofiarność można porównać z fizycznym ciepłem. Kiedyś,gdy chciałem z Alexandrem coś o ekonomii porozmawiać,to porównałam system finansowy do gleby leśnej,a całe społeczeństwo-do ekosystemu leśnego(by ekonomista i leśnik mieli wspólną płaszczyznę dyskusji). Mamy więc lasy "ciepłe"-np.równikowy las deszczowy i kontrastujące z nimi lasy(właściwie-bory) "zimne"-tajgę strefy polarnej. Gleba zapewniająca obieg materii w tym układzie, funkcjonuje zupełnie odmiennie:w cieple następuje szybka mineralizacji organicznego opadu,substancje szybko wracają do obiegu i nie tworzy się jako taka warstwa akumulacji humusu-materia jest w ciagłym obiegu, zapewniając ekosystemowi nieprzerwany przepływ energii, co skutkuje ogromnym bogactwem życia lasu równikowego.Struktura takiego lasu jest wielopietrowa,a sam ekosystem-stabilny(trwa już miliony lat). Natomiast w warunkach chłodu i roslinności borowej przesyconej garbnikami, rozkład opadu organicznego jest powolny,tworzą się złogi zalegajacej próchnicy,które ulegając fermentacji,wydzielają do gleby fulwokwasy powodujące wymywanie związków żelaza i glinu w warstwy głębsze-tak powstają typowe dla strefy tajgi gleby bielicowe o barwie popiołu w warstwie przemywania(podzol)-są to gleby ubogie,słabo zaopatrujace roślinność w minerały,często z zalegajacym twardym rudawcem w głębszych wartwach. Ekosystem tajgi jest dwuwarstwowo rozdzielony-"produkujace" korony drzew i "tezauryzująca" warstwa nakładu próchniczego z roslinnoscią borowinową.Jest tu układ ubogi,niestabilny,zagrożony przez owadzie epizoocje i pożary. Na tym przykladzie chciałem Alexandrowi podsunąć myśl, że szkodą jest wszelkie kumulowanie środków jako "zabezbieczenie na życie",bo to tylko rodzi wzajemne kwasy i wprowadza destabilizację w układzie dychotomicznego rozwarstwienia na biedę i bogactwo. Lepiej,gdy środki są przeznaczane na prokreację i relację z całym bogactwem różnych form egzystencji,a wspolnota tworzy wielopiętrową strukturę wzajemnych kontaktów:"Nie gromadźcie swoich skarbów na ziemi,gdzie mól i rdza mogą je zniszczyć,ale gromadźcie sobie niezniszczalny skarb w niebie". A jak te górnolotne postulaty przenieść na codzienność życia? Pytałem się więc Alexandra o zasady takiego kredytu społecznego,zasady pro publico bono w finansach; ale akurat w tym momencie naszą dyskusję przerwał płacz małej Elsy. Alex obiecał wrócić do przerwanej rozmowy. Jak dotąd,nie było ku temu okazji... Ale temat trzeba drążyć dalej-bo to kwestia naszego narodowego, europejskiego, czy globalnego być albo nie być
anonim2014.05.16 21:30
- a mnie sie wydawalo, ze na emerytury zadne dzieci w przyszlosci nie beda musialy pracowac! Pracujac przeciez cale prawie zycie panstwo Z KAZDEJ PENSJI odbiera sobie pokazna sume na PRZYSZLE emerytury! To, co z tymi pieniedzmi sie robi, to juz problem "z innej bajki", ale prosze nie wciskac ciemnoty, ze to dzieci p.Terlikowskiego beda musialy na kogos samotnego pracowac!!! One, tak samo jak poprzednie pokolenie bedzie sobie "odkladalo" na swoja emeryturke w przyszlosci!!! Bo kiedys inne dzieci beda...itd...itd....Przez cale swoje ciezko zapracowane zycie, moja np. mama oddala panstwu nie tylko na swoja emeryture, ale duzo, duzo wiecej!!! Gdyby to odkladala na konto, to zadne cudze dziecko nie musialoby zlotowki jej dolozyc!!! To jest nikczemnosc, co pan panie Terlikowski wygaduje!!!