A pod choinką leżały trupy. Wigilia w Auschwitz - zdjęcie
25.12.20, 10:30Fot. Tulio Bertorini via Flickr, CC BY-SA 2.0

A pod choinką leżały trupy. Wigilia w Auschwitz

12

Każda minuta w obozie wiązała się z przeżyciami,których nikt z nas-żyjących w wolnej Polsce-nawet nie chce sobie wyobrażać.Był jednak w roku taki dzień, który szczególnie trudno było znieść za obozowymi drutami.

Podczas pierwszej Wigilii – 24 grudnia 1940 roku – w Auschwitz na placu apelowym hitlerowcy ustawili choinkę oświetloną elektrycznymi lampkami. Pod nią zaś ułożyli ciała więźniów zmarłych w czasie pracy albo zamarzniętych podczas apelu.  Lagerführer Karl Fritzsch miał określić leżące pod drzewkiem zwłoki mianem „prezentu” dla tych, którzy ocaleli.

– W blokach zezwolono na ustawienie choinek. Jedną ogromną choinkę ustawiono przed placem apelowym, obok obozowej kuchni. Parę dni wcześniej jeden z kapów stojąc na podwyższeniu, przeprowadzał naukę śpiewu niemieckiej kolędy „Stille Nacht, heilige Nacht”. W pierwszy dzień świąt więźniowie z karnej kompanii ustawili się jak zwykle tuż obok budynku kuchni obozowej, lecz frontem do pozostałych więźniów. Na lewym skrzydle ułożono ciała zmarłych, które znalazły się akurat w pobliżu oświetlonej choinki. Następnie na podaną komendę wszyscy więźniowie musieli śpiewać kolędę „Stille Nacht, heilige Nacht – relacjonował jedne ze Świąt spędzonych w obozie Karol Świętorzecki , były więzień Auschwitz.

Z kolei Leon Mateja wspominając swoją pierwszą Wigilię za drutami mówił, że więźniowie ustawili w bloku Krankenmanna choinkę, którą ozdabiali wszystkim, co tylko udało im się zdobyć. – Śpiewaliśmy polskie kolędy, byli esesmani, był Krankenmann, który był katem – mówił. 

– Ja stałem na taborecie i dyrygowałem całym blokiem i Niemcy siedzieli i prosili, żebyśmy jeszcze śpiewali. To był pierwszy rok – opowiadał.  Mateja mówił, że nie było w tym dniu żadnego specjalnego jedzenia, które w jakikolwiek sposób przypominałoby tradycyjną polską Wigilię. – Tylko wspomnienia, płacz, tęsknota za domem, za wieczorem wigilijnym – mówił. – Jedyne życzenie to było przeżyć i wyjść stamtąd. Nic innego. Zobaczyć się jak najprędzej ze swoimi bliskimi, to były jedyne życzenia, które wędrowały po całym obozie – dodał.

Zachowały się także wspomnienia Ludwika Kryńskiego, który mówił, jak w wigilijny wieczór około godziny 18-stej już po apelu i kolacji dla SS-manów zorganizowano więźniom ponowny apel. – Mimo srogiego mrozu więźniowie musieli wysłuchać wygłoszonego w języku niemieckim orędzia papieża Piusa XII. Zamarzły 42 osoby. Widząc to wielu więźniów załamało się psychicznie – relacjonował. 

Więźniowie starali się obchodzić Święta na swój sposób, na miarę możliwości. Starali się także pomagać w tych chwilach tym, którzy uginali się pod ciężarem tragedii. – Rozpoczął się śpiew niemieckiej kolędy, a następnie popłynęła potężna jak morze pieśń Bóg się rodzi – moc truchleje i inne, w końcowym akordzie popłynął Mazurek Dąbrowskiego. Wszyscy ściskali się serdecznie, gorąco i długo płakali, a byli i tacy, którzy głośno szlochali. (...) Taka uroczysta chwila nie ginie nigdy w pamięci. To Boże Narodzenie utkwiło mi na zawsze w sercu i pamięci – wspominał te dni Józef Jędrych z bloku 10a.

Anna Piotrowska

mod/ojczyzna.pl

Komentarze (12):

Sniper2020.12.26 11:45
A ja jestem DUMNY z mojego śp. rodzica ŻOŁNIERZA IIIbat.77pp AK-UBK, który STRZELAŁ do NIEMCÓW (chyba nie tylko do SZWABÓW) jak do WŚCIEKŁYCH PSÓW. Nigdy nie mówił o jakiś nazistach czy hitlerowcach tylko mówił, że strzelał do NIEMCÓW lub SZWABÓW. A wierzcie mi, że strzelał CELNIE, wręcz WYŚMIENICIE, podobnie jak ten słynny FIN. Mój rodzic też miał swoje KRESKI na kolbie. Opowiadał jak dowódca „SZCZĘSNY” zwrócił mu uwagę, że niszczy broń, rodzic powiedział, że kreski, to każdy NIEMIEC UBITY z tej broni, usłyszał "A TO, CO INNEGO". Żałował przed swoją śmiercią, że nie wykorzystał kilku okazji, aby zastrzelić następnych NIEMCÓW. Może byłoby mniej teraz na świecie MAŁYCH HITLERKÓW. Tym bardziej utwierdza mnie w tym, że to byli NIEMCY wspaniała piosenka wykonywana przez WOJTKA ROHATYN-POPKIEWICZA z WROCŁAWIA, który pyta "GDZIE TEN NAZILAND" skoro w tramwajach, kinach, kawiarniach był napis "Nur für Deutsche". No gdzie ten NAZILAND?
Polak2020.12.25 12:25
To będzie w przyszłości obóz imienia donalda tuska.
nie być głupcem, frajerze2020.12.25 12:53
Nie!
Aaron2020.12.25 15:48
Moglibyśmy zapełnić setki takich obozów trupami wrogów, gdybyśmy skonstruowali własną broń jądrową zdolną przelecieć przynajmniej do Berlina. Na co właściwie czekamy, aż wróg uderzy pierwszy swoimi muzułmańskimi najemnikami?
Piotr2020.12.27 12:47
Jak czytam takie rzeczy jak w tym artykule to sam się zastanawiam nad naszą sytuacją. Bo historia lubi się powtarzać. Dla naszych rządzących nie znaczymy nic. Zawsze zdążą znów uciec w jakieś miłe i bezpieczne miejsce, patrząc jak rozgrywa się tragedia narodu. Niekompetencja czy zdrada wciąż. Własna broń jądrowa pod własną kontrolą to gwarancja bezpieczeństwa. Pamiętam jak dziś szalone lata młodości gdzie konstruowaliśmy różną broń do obrony własnej. Prezentując ją publicznie, dawało nam to gwarancje bezpieczeństwa, że nikt z innych dzieciaków nas nie zaatakuje zwyczajnie ze strachu. Szkoda, że niektórzy nie przenoszą takich nawyków w dorosłe życie.
sturmbanfuchrer Wenglartschyk2020.12.25 12:16
Heil Onet!
jle_ffm2020.12.25 12:04
Święta Bożego Narodzenia i już artykuł we frondlu o niemieckich zbrodniach. I komu to ma służyć? Jak tego jest cel, wpisywania się znowu w pisowską politykę obrzydzania NIemców? Za to jak ktoś napisze coś niepochlebnego o 'dobrej zmianie' to od razu krzyk się podnosi żeby w święta ich nie atakować. Zakłamani hipokryci.
Oooo ... "biedni Niemcy"...2020.12.25 15:09
Budują kolejnego U-boota dla Izraela. Za darmo. "Prezent za prezent".
Uwielbiam Kaczyńskiego2020.12.25 11:54
Tak mordowała i morduje niemiecka UE.
Adam S2020.12.25 11:32
No, smutną wigilię miały te szwaby w okopach pod stalingradem. Oj, smutną Axel-Springer!
wysłac do Aksel Jesień2020.12.25 11:05
i brata Stefana
wysłać do Węglarczyka2020.12.25 11:04
i Bąka z Zoppot, tak ten od dziadka w Wermachcie