„Giertych albo cierpi na chorobę dwubiegunową, albo po raz kolejny bije własne rekordy hipokryzji” – zaczyna swój wpis były minister sprawiedliwości.

Dalej wskazuje:

„Lekarza-sygnalistę nazwał przestępcą - choć doktor nie został skazany, nie ma nawet aktu oskarżenia, a prokuratura nie prowadzi przeciwko niemu żadnego postępowania. 

A gdy ja nazwałem Giertycha przestępcą, który wyprowadził miliony z giełdowej spółki Polnord (a nielegalnie przejęta przez Tuska Prokuratura Krajowa ordynarnie skręciła sprawę) Giertych natychmiast pobiegł do sądu. Pouczał tam z miną świętoszka, że bez prawomocnego wyroku nikogo tak nazywać nie wolno”.

Polityk dodaje, że obecnie owa zasada, do której Giertych tak przekonywał, straciła aktualność, ponieważ jak twierdzi:

„Tusk i Trzaskowski są w amoku - sprawa pogrąża ich z każdym dniem. Więc Giertych dostał zlecenie: zastraszyć sygnalistę za wszelką cenę i odebrać mu wiarygodność. Jeden standard dla siebie, drugi dla tych, którzy mówią prawdę. Klasyka”.

Na koniec swojego wpisu na x.com stwierdza, że:

„A prawdziwy przestępca w tej sprawie - czyli sam Giertych -  na bezkarność długo już liczyć nie może. Czas się kończy. On o tym wie”.