Informacja o planowanym wyjeździe białoruskiego przywódcy wywołała liczne spekulacje, zwłaszcza że jego administracja nie ujawniła ani celu podróży, ani czasu jej trwania.

Podczas wtorkowego spotkania z premierem Aleksandrem Turczynem Łukaszenka omawiał kwestie gospodarcze, przygotowania do żniw oraz organizację XIII Forum Regionów Białorusi i Rosji. Niespodziewanie poinformował jednak, że część obowiązków będzie musiał przejąć szef rządu.

– „Będzie się musiał tym zająć przede wszystkim pan, bo ja będę w długiej delegacji. O jakich kwestiach musimy zdecydować w związku z tą długotrwałą delegacją?” – powiedział Łukaszenka, cytowany przez białoruskie media.

Portal Nasza Niwa zwraca uwagę, że wyjazd nie był wcześniej zapowiadany. Dziennikarze przypominają również, że podobnego określenia białoruski przywódca używał już wcześniej przy okazji swoich podróży do Zjednoczonych Emiratów Arabskich czy Omanu, które według części komentatorów miały mieć również charakter zdrowotny.

Zapowiedź wyjazdu zbiegła się w czasie z końcem siedmiodniowego ultimatum ogłoszonego przez prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego, który 19 czerwca oświadczył, że na terytorium Białorusi znajdują się urządzenia wykorzystywane do wspierania rosyjskich operacji wojskowych, w tym przekaźniki służące do sterowania dronami oraz systemy pomagające w korygowaniu ognia.

– „Kiedy pan Łukaszenka mówi, że nie chce zostać wciągnięty w wojnę, powinien być uczciwy przynajmniej wobec własnego narodu” – stwierdził Zełenski podczas konferencji prasowej cytowanej przez Interfax-Ukraina.

Prezydent Ukrainy zapowiedział również, że jeśli infrastruktura nie zostanie usunięta przez stronę białoruską, Ukraina „zrobi to sama”.

Słowa Zełenskiego spotkały się z ostrą reakcją Rosji.

Rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow określił ultimatum jako „całkowicie agresywne zagrożenie” oraz „ingerencję w wewnętrzne sprawy suwerennego państwa”.

Jeszcze dalej poszedł minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow.

– „Celem tego jest wyraźne wciągnięcie Białorusi bezpośrednio w konflikt i rozszerzenie geografii działań wojennych” – powiedział szef rosyjskiej dyplomacji.

Ławrow przypomniał również o obowiązującym od marca 2025 roku traktacie bezpieczeństwa między Rosją a Białorusią.

– „Jeśli zajdzie taka potrzeba, jesteśmy gotowi zastosować pełen zakres środków przewidzianych w traktacie, aby zapewnić bezpieczeństwo naszego sojusznika” – zadeklarował.

Według informacji przekazywanych przez ukraińskie Siły Systemów Bezzałogowych zidentyfikowano już około 500 potencjalnych celów wojskowych na terytorium Białorusi. Dane te nie zostały jednak niezależnie zweryfikowane.

Od początku pełnoskalowej wojny Białoruś formalnie nie uczestniczy bezpośrednio w działaniach bojowych przeciwko Ukrainie, jednak udostępnia Rosji swoje terytorium, infrastrukturę wojskową i przestrzeń logistyczną. To właśnie z Białorusi w lutym 2022 roku ruszyła część rosyjskich wojsk atakujących Kijów.

Dlatego zapowiedź „długiej delegacji” Łukaszenki w momencie narastającego napięcia między Mińskiem, Kijowem i Moskwą budzi duże zainteresowanie analityków. Na razie nie wiadomo, czy jest to zwykła podróż zagraniczna, wyjazd związany ze zdrowiem białoruskiego przywódcy, czy element szerszych konsultacji politycznych prowadzonych za kulisami.