Wiadomości

Rosyjski okręt i „flota cieni” u wybrzeży Niemiec

Pojawienie się rosyjskiego niszczyciela „Siewieromorsk” w pobliżu niemieckiej wyspy Fehmarn wywołało alarm wśród służb NATO i niemieckich władz. Eksperci ostrzegają, że Morze Bałtyckie staje się jednym z najważniejszych obszarów konfrontacji hybrydowej między Rosją a Zachodem. W tle znajdują się nie tylko działania militarne, ale również rosyjska „flota cieni”, sabotaż infrastruktury krytycznej oraz walka o utrzymanie eksportu rosyjskiej ropy mimo sankcji.

2 min czytania
Fot. Screenshot - YouTube (Bloomberg Originals)
Fot. Screenshot - YouTube (Bloomberg Originals)
Pojawienie się rosyjskiego niszczyciela „Siewieromorsk” w pobliżu niemieckiej wyspy Fehmarn wywołało alarm wśród służb NATO i niemieckich władz. Eksperci ostrzegają, że Morze Bałtyckie staje się jednym z najważniejszych obszarów konfrontacji hybrydowej między Rosją a Zachodem. W tle znajdują się nie tylko działania militarne, ale również rosyjska „flota cieni”, sabotaż infrastruktury krytycznej oraz walka o utrzymanie eksportu rosyjskiej ropy mimo sankcji.

Rosyjski okręt z Floty Północnej pojawił się w niemieckiej wyłącznej strefie ekonomicznej na Bałtyku. Jednostkę monitorowały niemiecka fregata „Saksonia”, siły Bundespolizei oraz okręty NATO należące do zespołu Standing NATO Maritime Group 1. Według niemieckiego eksperta ds. bezpieczeństwa morskiego Moritza Brake’a obecność rosyjskiej jednostki nie była przypadkowa.

„To rosyjska demonstracja siły i próba zastraszenia tych, którzy chcieliby Rosję ograniczać” – ocenił Brake. Ekspert dodał również: „Musimy zrezygnować z negocjacji pokojowych”.

Coraz większe obawy budzi działalność rosyjskiej „floty cieni”, czyli sieci tankowców wykorzystywanych do omijania zachodnich sankcji. Według szacunków przytoczonych w materiale liczba takich jednostek może wynosić od 600 do nawet 1600 statków. Wiele z nich to stare i słabo kontrolowane tankowce pływające pod egzotycznymi banderami oraz korzystające z niejasnych struktur właścicielskich.

„Flota cieni już dawno przestała być wyłącznie problemem ekonomicznym i stała się instrumentem destabilizacji poniżej progu otwartego konfliktu” – podkreślono w analizie. Autorzy przypominają m.in. uszkodzenie kabla podmorskiego Estlink 2 pod koniec 2024 roku przez tankowiec „Eagle S”, który miał przeciągać kotwicę po dnie Bałtyku, uszkadzając kilka kabli jednocześnie.

W odpowiedzi NATO uruchomiło operację Baltic Sentry, której celem jest zwiększenie ochrony infrastruktury krytycznej na Bałtyku. Mimo to eksperci alarmują, że Rosja nadal prowadzi działania hybrydowe, wykorzystując zakłócanie sygnałów nawigacyjnych GNSS, spoofing systemów AIS oraz obecność osób powiązanych z rosyjskimi służbami na pokładach części statków.

Szczególnie niepokojące są zagrożenia ekologiczne. Bałtyk należy do najbardziej wrażliwych mórz świata, a awaria starego tankowca mogłaby doprowadzić do katastrofy obejmującej wybrzeża kilku państw jednocześnie. „Właściwie wystarczy jeden poważny wypadek czy awaria, by na lata zniszczyć ekosystem, gospodarkę i turystykę niemieckiego wybrzeża” – ostrzegają autorzy materiału.

Eksperci zwracają również uwagę, że sytuacja ma ogromne znaczenie dla Polski. Przez Bałtyk przebiegają kluczowe szlaki handlowe, energetyczne oraz infrastruktura krytyczna, w tym podmorskie kable i gazociągi. Rosnąca aktywność Rosji na morzu może oznaczać konieczność dalszego wzmacniania obecności NATO oraz zwiększenia współpracy państw regionu w zakresie bezpieczeństwa morskiego.

Źródło: Welt.de, NATO, Fronda.pl

Komentarze

0 komentarzy

Dodawanie komentarzy wymaga zalogowania.

Polecane

Czytaj dalej