Rosyjski przywódca pojawił się na uroczystościach w towarzystwie Alaksandra Łukaszenki oraz kilku zagranicznych delegacji, m.in. z Kazachstanu, Uzbekistanu, Laosu i Malezji. Według relacji rosyjskich mediów parada trwała zaledwie 45 minut, co eksperci wiążą zarówno z sytuacją wojenną, jak i względami bezpieczeństwa.
Defiladę odbierał minister obrony Andriej Biełousow, który objeżdżał ustawione oddziały w odkrytym samochodzie marki Aurus. Dowództwo nad paradą powierzono generałowi Andriejowi Mordwiczowowi, kojarzonemu z rosyjskim oblężeniem Mariupola w 2022 roku.
W trakcie uroczystości wielokrotnie podkreślano znaczenie wojny prowadzonej przez Rosję przeciwko Ukrainie. Spiker ceremonii mówił, że rosyjscy żołnierze „z powodzeniem opanowują nowoczesne uzbrojenie” oraz „umiejętnie działają w trudnych warunkach specjalnej operacji wojskowej”. Kreml konsekwentnie nadal używa określenia „specjalna operacja wojskowa” zamiast słowa „wojna”.
Najważniejszym punktem uroczystości było wystąpienie Władimira Putina, który ponownie próbował przedstawić działania Moskwy jako kontynuację historycznej walki z zagrożeniami dla Rosji. Mówił o „obronie ojczyzny”, „misji historycznej” oraz konieczności przeciwstawienia się „agresywnemu NATO”. Putin podkreślał również, że Rosja „święcie czci testament zwycięzców” i będzie pamiętać o „bohaterstwie narodu radzieckiego”.
W przemówieniu pojawił się także wątek państw współpracujących z III Rzeszą. Putin stwierdził, że Związek Sowiecki „przywrócił suwerenność tym, którzy skapitulowali przed nazistowskimi Niemcami i stali się posłusznymi współuczestnikami ich zbrodni”.
Analitycy zwracają uwagę, że tegoroczne obchody były znacznie skromniejsze niż w poprzednich latach. Reuters i BBC odnotowały, że zabrakło większości liderów państw postsowieckich, którzy wcześniej regularnie pojawiali się na Placu Czerwonym. Nieobecni byli m.in. przywódcy Kirgistanu, Tadżykistanu czy Turkmenistanu.
Sam Putin dzień wcześniej tłumaczył, że Moskwa „nikogo oficjalnie nie zapraszała”. – „Po prostu powiedzieliśmy, że będziemy radzi widzieć wszystkich, którzy zechcą przyjechać” – mówił podczas spotkania z Alaksandrem Łukaszenką.
Zdaniem części zachodnich komentatorów brak ciężkiego sprzętu wojskowego podczas parady może być związany z dużymi stratami rosyjskiej armii na Ukrainie oraz koniecznością utrzymywania większości sprawnego uzbrojenia bezpośrednio na froncie. Brytyjskie Ministerstwo Obrony już wcześniej wskazywało, że Rosja ogranicza skalę parad wojskowych ze względów logistycznych i propagandowych.
