Umowa dotycząca programu SAFE została podpisana w Warszawie przez ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza (choć internauci zwrócili uwagę, że na finalnym dokumencie zabrakło jego podpisu – zniknął? - ZOBACZ), ministra finansów Andrzeja Domańskiego oraz przedstawicieli Komisji Europejskiej. Polska ma otrzymać około 43,7 mld euro w formie niskooprocentowanych pożyczek przeznaczonych na rozwój obronności.
Robert Bąkiewicz nie pozostawił jednak na rządzie suchej nitki. – „Donald Tusk, wbrew polskiej Konstytucji, wbrew polskiemu prawu, ale wbrew po prostu zwykłej ludzkiej przyzwoitości podejmuje akt zdrady narodowej” – mówił podczas manifestacji. Lider Ruchu Obrony Granic ocenił, że program SAFE oznacza „założenie chomąta” i „pętli na polską szyję”.
W mocnym przemówieniu wielokrotnie podkreślał, że jego środowisko nie uznaje legalności całego mechanizmu finansowego. – „Dokonamy konfiskaty tych pieniędzy i nigdy ich nie oddamy, bo jeśli złodzieje, przestępcy pożyczają innym przestępcom pieniądze, to pieniądze pochodzące z przestępstwa muszą trafić do budżetu państwa” – zapowiedział Bąkiewicz.
Lider ROG ostrzegał również polityków obecnej koalicji rządzącej przed odpowiedzialnością karną. – „To, co czeka Tuska, to, co czeka tę bandę, która chce dokonywać tego aktu zdrady, to jest oczywiście więzienie” – stwierdził. Dodał przy tym, że rozliczeni mają zostać także politycy prawicy, jeśli po ewentualnym przejęciu władzy nie doprowadzą do ukarania osób odpowiedzialnych za podpisanie SAFE.
– „To jest przełomowy moment. To jest moment historyczny, w którym dzisiaj się znajdujemy” – mówił do zgromadzonych. Według niego Polska znajduje się dziś w sytuacji zagrożenia utratą suwerenności i podporządkowania zagranicznym interesom finansowym oraz politycznym.
Krytycy programu SAFE podnoszą argumenty dotyczące wieloletniego zadłużenia w euro, możliwej zmiennej stopy procentowej oraz mechanizmów warunkowości podobnych do tych znanych z Krajowego Planu Odbudowy. Zwracają również uwagę, że część środków może zostać przeznaczona przede wszystkim na zakupy sprzętu od zachodnioeuropejskich producentów, głównie z Niemiec i Francji.
Rząd Donalda Tuska próbuje jednak przekonywać, że program SAFE ma wzmocnić zdolności obronne państw Unii Europejskiej i zwiększyć bezpieczeństwo regionu w obliczu zagrożeń związanych z wojną na Ukrainie oraz napięciami geopolitycznymi w Europie Wschodniej.
