Jak informuje Polska Agencja Prasowa, w akcji uczestniczy ponad 300 strażaków. Informacja o pożarze została zgłoszona wczoraj po godzinie 15 – ogień zauważono w miejscowości Kozaki.

Niestety, jest co najmniej jedna ofiara ognia. To pilot samolotu gaśniczego, tzw. dromadera, który rozbił się w trakcie akcji. 

Łącznie w akcji bierze udział jeden śmigłowiec i trzy samoloty. Akcję ma też wesprzeć policyjny śmigłowiec Black Hawk. Wojewoda lubelski Krzysztof Komorski zapewniał w trakcie briefingu, że ogień nie zagroził do tej pory mieszkańcom i jest daleko od zabudowań.

Sytuacja samych lasów jest jednak niezwykle trudna. Problem stanowi brak dróg dojazdowych w lasach prywatnych i mocny wiatr.