Szefowa resortu kultury nie ma ostatnio dobrej passy. Politycznie skompromitowała się powszechnie krytykowanym projektem o dopłatach dla artystów. Prywatnie musi zmierzyć się z konsekwencjami wypadku drogowego, o którego spowodowanie w kwietniu ub. roku jest podejrzewana. Marta Cienkowska w tych okolicznościach próbuje więc… przypisywać sobie nieswoje zasługi, chwaląc się ekshumacjami ofiar ludobójstwa na Wołyniu.

- „Po raz pierwszy od wielu lat wznowiliśmy prace poszukiwawcze i ekshumacyjne. w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej przeprowadziliśmy prace poszukiwawcze i mamy kolejne zgody na ekshumacje, a od kilku dni prowadzimy prace poszukiwawcze w Hucie Pieniackiej. To miejsce, do którego jeszcze nie trafiliśmy”

- opowiada na opublikowanym w mediach społecznościowych nagraniu.

Na wystąpienie minister Cienkowskiej zareagował Instytut Pamięci Narodowej.

- „Prace poszukiwawcze lub ekshumacyjne prowadzone na Ukrainie są efektem wieloletnich starań Instytutu Pamięci Narodowej”

- podkreślono w oświadczeniu.

- „Warto przypomnieć, że Instytut Pamięci Narodowej od lat konsekwentnie stara się na otrzymanie zgód władz ukraińskich na przeprowadzenie prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych na Ukrainie”

- dodano.

Zaznaczono, że „przełomowym momentem w procesie uzyskiwania zgód było spotkanie prezydentów Polski i Ukrainy – Karola Nawrockiego i Wołodymyra Zełenskiego w grudniu ubiegłego roku, gdyż dwa tygodnie po tym wydarzeniu otrzymaliśmy pierwszą zgodę na przeprowadzenie prac poszukiwawczych w Ostrówkach i Woli Ostrowieckiej”.

Autorzy zauważają, że „historia wymaga prawdy, odpowiedzialności i szacunku dla ofiar”, a „fakty są udokumentowane i nie powinny stawać się przedmiotem doraźnych interpretacji czy politycznych zabiegów wizerunkowych”.

Głos w sprawie zabrał też rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz.

- „Sprawczości nie buduje się na manipulacjach. Nieudolności nie przykrywa się fałszywą troską o pamięć. Minister Kultury i Dziedzictwa Narodowego Marta Cienkowska kontynuuje swoje spacery dendrologiczne. Tym razem wśród lip. Bo to co robi to zwykła lipa…”

- stwierdził, nawiązując do kontrowersyjnych usług, jakie Cienkowska świadczyła w przeszłości na rzecz miasta stołecznego.