Na łamach portalu „Rzeczpospolitej” ukazał się artykuł Marka Kozubala, który przygląda się działalności sojuszniczych wywiadów w naszym kraju. W przekonaniu autora są one bardziej aktywne niż służby Rosji czy Białorusi.
- „Po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny w Ukrainie do granic możliwości zostały rozbudowane stacje działające przy ambasadach”
- mówi źródło dziennikarza, oficer polskich służb.
Chodzi o obsady tzw. stacji działających przy ambasadach, które koordynują działania funkcjonariuszy wywiadu. Po rozpoczęciu pełnoskalowej wojny ich obsady w Polsce miały zostać zwiększone dwu, a nawet trzykrotnie.
- „Ta aktywność nie powinna dziwić, bowiem Polska stała się zapleczem dla służb innych państw zbierających informacje na temat wojny w Ukrainie. Na tym kierunku najbardziej aktywni są Amerykanie i Brytyjczycy, którzy zasysają nie tylko informacje dotyczące strategii działania Rosjan, uzbrojenia, wykorzystywanych technologii, ale też oficerowie wywiadu przygotowują materiały dla misji gospodarczych. Zarówno Amerykanie, jak i Brytyjczycy tworzą grunt do udziału w odbudowie tego państwa”
- wyjaśnia autor.
Problem pojawia się, kiedy działalność tych służb wychodzi poza budynki placówek dyplomatycznych.
- „Jeżeli spotkania funkcjonariuszy obcych służb odbywają się w ambasadach, a tak to powinno się odbywać, nie ma dla nas problemu. Kłopot jest wtedy, gdy dochodzi do spotkań z informatorami, w trakcie których przekazywane są materiały albo np. fałszywe dokumenty czy, nie daj Boże, broń na mieście”
- wskazuje jeden z oficerów, z którymi rozmawiał dziennikarz.
Polskie służby nie są w stanie monitorować wszystkich takich spotkań.
- „Machamy ręką, bo to są służby sojusznicze. Zresztą my też często tak samo robimy w ich państwach”
- mówi inny informator.
Jakie służby w Polsce są najbardziej aktywne? Wedle informatorów „Rzeczpospolitej” – ukraińskie.
- „One starają się rozpracowywać środowiska białoruskie i rosyjskie, ale też prowadzą np. werbunek wśród Ukraińców, którzy przyjechali do Polski. – Są namawiani do przekazywania wrażliwych danych. Mówiąc wprost: do wynoszenia informacji z polskich firm lub urzędów, w których są zatrudnieni – mówi oficer C. Z kilku niezależnych źródeł dowiadujemy się, że polskie prokuratury prowadzą śledztwa w sprawie szpiegostwa na rzecz państwa ukraińskiego. – Akty oskarżenia są utajniane przez prokuraturę, bo jakby nie mówić, to są nasi sojusznicy – słyszymy”
- relacjonuje red. Kozubel.
