We wpisie na x.com stwierdza, że Tusk powinien w tej sprawie zasięgnąć wiedzy u koordynatora służb specjalnych. Wspomniał o wywiadzie Tomasza Siemoniaka dla Onetu, w której ten „porównał tę sprawę do afery «Żelazo»”. Jak wyjaśnia Cieszyński:
„[…] to była afera polegająca na tym, że służby PRL okradały państwo. W przypadku zakupu respiratorów dostawca był rekomendowany przez Agencję Wywiadu i dysponował pozytywną opinią CBA”.
Stwierdza, że gdyby ludzie Tuska mieli choć cień dowodu:
„[…] że tak jak pan Kacprzyk uwłaszczyłem się na państwowym dawno miałbym zarzuty, a moje konta w banku byłyby pozajmowane przez prokuratora. Nic takiego nie miało miejsca, a bodnarowska prokuratura umorzyła sprawę. Wszystkim polecam lekturę liczącego 170 stron uzasadnienia, z którego łatwo wyczytać, że nie było tam mowy o żadnym złodziejstwie”.
Dalej odnosi się do reszty insynuacji i stwierdza:
„[…] zostałem sekretarzem stanu a potem ministrem, bo najpierw wdrożyłem z sukcesami e-zdrowie (ostatnio chwaliła to minister Sobierańska-Grenda), a potem parę innych dużych cyfrowych projektów (chwali je publicznie premier Gawkowski). No i wszyscy wiedzą, że nic nie ukradłem”.
Podsumowuje, że Donald Tusk też wie, jednak powszechnie znany jest jego „luźny stosunek do prawdy”, ponadto:
„[…] obecnie pod jego siedzeniem płonie pożar wywołany przez warszawską kamarylę dowodzoną przez Marcina Kierwińskiego”.
Premier Donald Tusk powinien w tej sprawie zasięgnąć wiedzy u koordynatora służb specjalnych.
— Janusz Cieszyński (@jciesz) June 18, 2026
Pan Tomasz Siemoniak w wywiadzie dla Onetu porównał tę sprawę do afery "Żelazo".
Przypomnę - to była afera polegająca na tym, że służby PRL okradały państwo. W przypadku zakupu… https://t.co/Zd567fc8oP
