Słowo Boże na poranek: Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie
"Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie"
Kategoria
Podkategoria: Wiara
"Przyjdźcie do Mnie wszyscy, którzy utrudzeni i obciążeni jesteście, a Ja was pokrzepię. Weźcie na siebie moje jarzmo i uczcie się ode Mnie"
Drogę Panu przygotujcie na pustyni, wyrównajcie na pustkowiu gościniec dla naszego Boga!
Spróbujmy trochę zmienić nasz sposób myślenia o głównej bohaterce Adwentu, jaką jest Maryja Dziewica. Warto zacząć od dogmatu o Niekopalnym Poczęciu. W potocznym rozumieniu Niepokalane Poczęcie to jest przywilej. W języku polskim to słowo kojarzy się z czymś, co daje same korzyści, z jakimś orderem. Od razu rodzi się pytanie: dlaczego Ona dostała, a ja nie? Posługując się tym pojęciem, mówiąc też o przywileju wniebowzięcia czy dziewictwa, z Matki Bożej robimy nadczłowieka i nie wiadomo teraz za bardzo, co z tą Matką Bożą zrobić. Po co Ona w ogóle jest? Ktoś może powiedzieć: wystarczy mi Pan Jezus, bo On jest jedynym Zbawicielem.
Na to rzekła Maryja: «Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego».
Psalm 72 to niezwykła partytura nadziei, rozpisana na głosy ludzkiej tęsknoty i Bożej odpowiedzi. W perspektywie II Niedzieli Adwentu przypomina nam, że nie jesteśmy skazani na rządy chaosu, lęku czy egoizmu. Psalm zapowiada inną możliwość: Króla, który leczy, zamiast karać - podkreśla o. Piotr Kwiatek, kapucyn, doktor psychologii, inicjator psalmoterapii w komentarzu Centrum Heschela KUL do psalmu 72 śpiewanego w II Niedzielę Adwentu 7 grudnia.
Ambroży urodził się około 340 r. w Trewirze, ówczesnej stolicy cesarstwa (dziś w Niemczech). Jego ojciec był namiestnikiem cesarskim, prefektem Galii. Biskupstwo powstało tu już w wieku III/IV, od wieku VIII było już stolicą metropolii. Po św. Marcelinie i po św. Uraniuszu Satyrze, Ambroży był trzecim z kolei dzieckiem namiestnika.
W owym czasie pojawił się Jan Chrzciciel i głosił na Pustyni Judzkiej te słowa: «Nawracajcie się, bo bliskie jest królestwo niebieskie». Do niego to odnosi się słowo proroka Izajasza, gdy mówi: «Głos wołającego na pustyni: Przygotujcie drogę Panu, dla Niego prostujcie ścieżki!»
Dla tych, którzy go mniej znali, ojciec Joachim Badeni mógł się wydawać miłym starszym księdzem, dobrotliwie uśmiechniętym, przyjaźnie nastawionym do każdego, kto się do niego zbliżał. Ale za tą — prawdziwą zresztą — powierzchownością krył się wulkan, kipiący wewnętrzną mocą. Dawał on o sobie znać nieoczekiwanymi pomrukami i nagłymi wstrząsami. Łagodny staruszek stawał się groźnym prorokiem, miotającym pioruny. Piszę o tym, aby ostrzec potencjalnych czytelników tej książki, którzy biorą ją do ręki.
„Idźcie i głoście: Bliskie już jest królestwo niebieskie. Uzdrawiajcie chorych, wskrzeszajcie umarłych, oczyszczajcie trędowatych, wypędzajcie złe duchy. Darmo otrzymaliście, darmo dawajcie”.
Modlitwa jest walką. Dzięki sile słowa Bożego musimy przezwyciężyć ociężałość, lenistwo, przygnębienie, rutynę. Musimy stawić czoło wrażeniu, że modląc się, tracimy czas. Musimy przezwyciężyć pokusę, że Bóg nas nie słyszy.
Muzyka zawsze odgrywała ważną rolę w doświadczeniu chrześcijańskim. W liturgii śpiew nigdy nie był jedynie ścieżką dźwiękową – powiedział Papież na audiencji dla artystów, którzy wystąpią w Watykanie w koncercie dla ubogich. Śpiewajcie dobrze, a przede wszystkim śpiewajcie z sercem, ponieważ muzyka może być wyrazem miłości, drogą, która prowadzi do Boga – dodał Leon XIV.
- Niech stałą myślą przewodnią będą dla was te słowa Pana: «Wszyscy poznają, żeście uczniami moimi, jeśli będziecie się wzajemnie miłowali» (J 13, 35). Nosić brzemiona jedni drugich, dzielić się, współpracować, czuć się współodpowiedzialni — taki duch powinien stale ożywiać waszą wspólnotę. Taki model wspólnoty wymaga wkładu wszystkich: biskupa i kapłanów, zakonników i zakonnic, wiernych świeckich, stowarzyszeń i rozmaitych grup apostolstwa - powiedział do wspólnoty Vigevano w 2007 r. papież Benedyt XVI.
Gdy Jezus przechodził, ruszyli za Nim dwaj niewidomi, którzy wołali głośno: «Ulituj się nad nami, Synu Dawida!»
Przepasane biodra i zapalone lampy były za czasów Jezusa zewnętrznymi znakami oczekiwania sług na powrót pana. Dokładnego dnia i godziny powrotu nie sposób było ustalić. Drogi były nie te, nie było zegarków, a jedynymi środkami komunikacji były nogi albo w najlepszym przypadku rozmaite zwierzęta pociągowe. Słudzy więc musieli być przygotowani na powrót pana właściwie od momentu opuszczenia przez niego domu. Oznaczało to nieustanne czuwanie. Jezus posłużył się obrazem czuwających sług do zapowiedzi swojego powtórnego przyjścia. Teologia nazywa je paruzją (z języka greckiego parusia znaczy obecność, przyjście, pojawienie się).
Złóżcie nadzieję w Panu na zawsze, bo Pan jest wiekuistą skałą!