Wiadomości
To było kolejne przykre przeżycie podczas przesłuchań sejmowej komisji do sprawy wyjaśnienia afery Amber Gold. Patrzeć z niesmakiem, jak dawny „Złoty chłopiec” Platformy Obywatelskiej” Sławomir Nowak wije się niczym śliski, odstręczający wąż. Jak nieudolnie próbuje kłamać, a jednocześnie, jak jest butny. Jak arogancja miesza się z pokazem nadmiernej uniżoności. Nie mógł się zdecydować, jaką przybrać postać. Prawdopodobnie z braku odpowiedniego ilorazu inteligencji, chwilami wierzył, że jako jedyny minister podjął kroki, które skutecznie miały doprowadzić do zablokowania działalności firmy lotniczej OLT, należącej do hochsztaplera Marcina Plichty. A może nie potrafiłem docenić jego talentów aktorskich, a on grając chwilami udanie kabotyna, wyprowadził mnie w pole. – Moja pamięć nie pozwala mi tego zdarzenia zidentyfikować – to był ulubiony leitmotiv jego odpowiedzi.