Wiadomości
Pierwsze posiedzenie Parlamentu Europejskiego po miesięcznych wakacjach. Strasburg. Startujemy, jak zwykle, o 17-stej. To dogmat niczym brytyjska five o'clock tea czyli popołudniowa herbatka o piątej. Zawsze wtedy obrady prowadzi przewodniczący europarlamentu. Od ośmiu miesięcy jest nim Antonio Tajani. Właśnie w tym momencie oficjalnie zatwierdzamy porządek obrad wstępnie przygotowany przez czwartkową Konferencję Przewodniczących. Odbywa się ona zawsze cztery dni przed posiedzeniem plenarnym. Ale żeby nie było, iż szefowie frakcji się dogadują, a posłowie muszą to przyjąć z dobrodziejstwem inwentarza, jest furtka do zmiany porządku obrad – właśnie w poniedziałek po 17-stej. Niestety, smutnym obyczajem stało się, że przewodniczący europarlamentu ogłasza minutę ciszy po kolejnych zamachach terrorystycznych lub klęskach żywiołowych. Także teraz Tajani długo wymieniał miejsca, gdzie doszło do zamachów, które były dziełem islamskich terrorysów. Ale, sorry, taką mamypoprawność polityczną – a