Ks. Henryk Zieliński: O właściwym stosunku Kościoła do polityków
Politycy i partie polityczne nigdy chyba nie uwolnią się od pokusy wykorzystania znaczących jednostek i grup społecznych do realizacji swoich celów. Wśród tych najbardziej podstawowych jest wygrywanie wyborów i sprawowanie władzy. Dlatego politycy zabiegają o publiczne spotykania i wspólne zdjęcia ze znanymi sportowcami, celebrytami, gwiazdami popkultury i kultury, aby ogrzewać się w ich blasku. Chcą politycznie skonsumować ich popularność, aby zdobyć przychylność i głosy ich wielbicieli. Analogicznie sprawy się mają z Kościołem. O uwiarygodnienie się przed wyborami w katolickim elektoracie zabiegają reprezentanci wszystkich prawie opcji. Jeden z kandydatów na prezydenta w ramach kampanii wyborczej posłużył się nagraniem wideo swojej przejażdżki papamobilem ze św. Janem Pawłem II. Inny dał się namówić na katolicki ślub po latach. Jedni zabiegali o audiencje u kardynała pod Wawelem, drudzy u ojca dyrektora w Toruniu. Tak było, jest i będzie.