Wiara
Jedną z pierwszych nauk, jakie normalnie ojciec duchowny daje klerykom, jest żeby studiowali dogmatykę na kolanach. I bardzo często cichą reakcję kleryków na tę wskazówkę można by wyrazić słowami: „Ty se mów, a ja zdrów”. Co ma piernik do wiatraka, a dogmatyka do modlitwy? Modlitwa to jest, kiedy my w naszej grupie przeżywamy pobożny entuzjazm; a dogmatyka, kiedy wkuwam formułki do egzaminu. Ewentualnie, żeby nie było za nudno, można spróbować wymyślić coś nowego... Zresztą kiedy już egzaminy zostaną zdane, teologię i tak odstawi się na półkę, modlitwę zredukuje się w praktyce do ustawowego minimum, a życie zostanie zdominowane przez działanie. Później nieraz po latach okazuje się, że wśród usilnej pracy dla Boga gdzieś Go kapłan zagubił...