Amputacji nie było, modlitwa została wysłuchana!
Kiedy Radek był w bardzo ciężkim stanie zapytano go o czym marzy. Ledwie słyszalnym głosem odpowiedział: „o cudzie”. To sprowokowało Annę ze Stowarzyszenia Hospicjum w Mławie, która tej nocy czuwała przy chłopcu, o opowiedzeniu mu o Matce Bożej z Gietrzwałdu. Radek był wtedy po chemii, często tracił przytomność i krwawił. Słowa pani Anny tak go jednak zaintrygowały, że usiadł na łóżku i zadawał wciąż nowe pytania. Kilka miesięcy później chłopiec z bukietem kwiatów pojechał do Gietrzwałdu i dziękował Matce Bożej za to, że jest zdrowy.