Witold Jurasz: Mój 11 listopada
W przeddzień Święta Niepodległości wpadłem na pomysł, żeby spotkać się z przyjaciółmi, z którymi nieraz dyskutujemy na tematy polityczne. Idea była taka, żeby lampkę wina za Niepodległą mogli, niezależnie od dzielących nas czasem różnic, wypić ludzie od lewa do prawa. To tak, wydawałoby się, banalny pomysł, że aż niegodny opisywania. Tyle, że w Polsce już ze sobą nie rozmawiamy.