Folwark nad Motławą i wiosenne porządki – Gdańszczanie mówią: DOŚĆ!
Jeszcze niedawno spór o austriackie wino na gdańskim jarmarku mógł wydawać się jedynie sezonową kontrowersją. Dziś dla wielu tamtejszych przedsiębiorców stał się już symbolem głębszego problemu, czyli sposobu zarządzania miastem, który – jak się dowiadujemy - coraz częściej oznacza administracyjne decyzje podejmowane bez realnych konsultacji i kosztem lokalnego biznesu. Wyłączność na grzańca, 30-złotowa kaucja za kubki, zapowiedzi zamykania ogródków po północy – to już nie pojedyncze incydenty, lecz elementy większej układanki, w której tle pojawia się powstające nowe centrum handlowe, gdzie powstają nowe - czyli konkurencyjne lokale i restauracje. W tle rysuje się obraz, pokazujący, że w Gdańsku narasta już nie tylko przekonanie, że potrzebna jest poważna rozmowa o granicach władzy samorządowej i odpowiedzialności za gospodarcze skutki decyzji. Pojawia się wyraźny mocny sprzeciw mieszkańców i przedsiębiorców oraz potrzeba „wiosennych porządków” i – dosłownie - oczyszczenia miasta z po