Zstąpienie Jezusa do piekieł. Wizja bł. Anny Katarzyny Emmerich - zdjęcie
03.04.21, 16:00

Zstąpienie Jezusa do piekieł. Wizja bł. Anny Katarzyny Emmerich

19

WIELKA SOBOTA-ZSTĄPIENIE DO OTCHŁANI I PIEKŁA.

"Żywot i bolesna męka Pana Naszego Jezusa Chrystusa i Najświętszej Matki Jego Marji" wg widzeń świątobliwej Anny Katarzyny Emmerich.

"Gdy Jezus, głośno wołając, skonał na krzyżu, dusza Jego w postaci świetlistej, otoczona Aniołami, między którymi był i Gabriel, spłynęła w ziemię u stóp krzyża. Mimo, że dusza odłączyła się od ciała, Bóstwo Jego jednak pozostało połączone i z duszą i z ciałem w jaki się to sposób działo, to literalnie nie da się opowiedzieć słowami. Otchłań, w którą zstępowała dusza Jezusa, przedstawiała mi się jak trzy działy, trzy odrębne światy; miałam uczucie, że one muszą być okrągłe i że każdą z tych części oddziela od drugiej osobna sfera.

Przed otchłanią rozciągała się przestrzeń jasna, że się tak wyrażę, zielonawa, pogodna, przez którą, jak widziałam, musiały przechodzić wszystkie dusze, oczyszczone ogniem czyśćcowym, zanim wprowadzono je do nieba. Otchłań, w której mieściły się dusze, oczekujące Odkupiciela, otoczona była szarą, mglistą sferą, i podzielona na różne koła, Zbawiciel, jaśniejący chwałą, prowadzony w tryumfie przez Aniołów, przeszedł miedzy dwiema takimi strefami, z których lewa mieściła sprawiedliwych praojców aż do Abrahama, a prawa — dusze sprawiedliwych od Abrahama aż do Jana Chrzciciela.

Żadna z nich nie znała jeszcze Jezusa, a przecież za zbliżeniem się Jego, radość jakaś i tęsknota owionęła to obszary; zdawało się, że te strwożone, ścieśnione dziedziny tęsknoty rozszerzają się nagle oczekiwaniem jakiejś radosnej wieści. Biedne dusze zdawał się przenikać jakby powiew świeżego powietrza, jakby światło, jak rosa ożywcza, pokrzepiająca, zwiastująca im odkupienie; a wszystko to odbyło się tak szybko, jak jedno tchnienie wiatru.

Minąwszy oba te koła, wszedł Jezus w przestrzeń mglistą, w której znajdowali się pierwsi rodzice, Adam i Ewa. Przemówił do nich łaskawie, a oni, poznawszy Go, z zachwyceniem niewypowiedzianym oddali Mu cześć. Wziąwszy ich z Sobą, skierował się Jezus na lewo ku otchłani żyjących przed Abrahamem. Te nie były zupełnie wolne od mąk czyśćcowych, a przynajmniej nie wszystkie; widać było między niemi złe duchy, a czarci ci dręczyli i uciskali niektóre dusze w różny sposób. Aniołowie zapukali u wejścia i kazali otworzyć; tu bowiem był wchód, wejście, brama, tu były i zawory i wrzeciądze, w które pukano, głosząc przybycie; i zdawało mi się, jak gdyby wołali: „Otwórzcie bramy, rozemknijcie podwoje!" I wszedł Jezus w tryumfie, a złe duchy cofały się trwożnie przed Nim, krzycząc: „Co masz do nas, czego tu chcesz, czy i nas teraz chcesz ukrzyżować?" itp.

Aniołowie wnet powiązali ich i popędzili przed sobą. Zamknięte dusze nie znały dotychczas Jezusa i tylko niejasne miały o Nim pojęcie, lecz gdy dał się im poznać, otoczyły Go radośnie, wychwalając i czcząc Zbawiciela Pana. Teraz skierował się Jezus do prawej, właściwej otchłani; u wejścia zetknęła się z Nim dusza dobrego łotra, idąca w towarzystwie Aniołów na łono Abrahama, podczas gdy złego łotra gnali właśnie czarci do piekła. Przemówiwszy parę słów do Dyzmy, wszedł Jezus do otchłani, gdzie na łonie Abrahama spoczywały dusze sprawiedliwych jego potomków; za Jezusem weszły gromadnie wybawione już dusze i Aniołowie, pędzący przed sobą powiązanych czartów. Przestrzeń ta prawa zdawała mi się wyżej położoną od tamtej; robiło to takie wrażenie, jak gdyby szło się pod dziedzińcem kościelnym i z podziemia wchodziło się do wnętrza kościoła. Złe duchy opierały się, nie chciały wejść do środka, ale Aniołowie przemocą wepchnęli ich. W otchłani tej zebrane były dusze wszystkich świętych Izraelitów, na lewo — Patriarchów, Mojżesza, sędziów i królów, na prawo — Proroków i wszystkich przodków Jezusa i ich krewnych aż do Joachima, Anny, Józefa, Zachariasza, Elżbiety i Jana.

Nie było tu złych duchów, nie było mąk żadnych, tylko tęsknota za spełnieniem obietnicy, danej pierwszym rodzicom, a ta właśnie spełniała się obecnie. Więc błogość niewypowiedziana i szczęśliwość przeniknęła wszystkie dusze, wszystkie otoczyły Zbawiciela, witały Go i cześć Mu oddawały, a spętani czarci musieli chcąc nie chcąc wyznać przed nimi swą nędzę i poniżenie. Jezus wysłał wiele dusz na ziemię, by wstąpiwszy w swe ciała, dały o Nim jawne świadectwo. Było to właśnie w tym samym czasie, kiedy tak wielu umarłych wyszło z grobów i pojawiło się w Jerozolimie. Spełniwszy swą powinność, składały te dusze znowu ciała w ziemię, jak woźny sądowy zdejmuje swój płaszcz urzędowy, spełniwszy rozkazy zwierzchności.

Stad wyruszył pochód tryumfalny z Jezusem na czele, w głębszą sferę, stanowiącą pewnego rodzaju miejsce oczyszczenia dla pobożnych pogan, którzy mieli przeczucie prawdy i jej pożądali. Dusze te podlegały pewnym mękom za to, że na ziemi hołdowały bałwochwalstwu. Teraz czarci musieli wyznać jawnie swe oszukańcze czyny, a dusze z rozczulającą radością oddały hołd Zbawicielowi. Tu także powiązali Aniołowie czartów i popędzili przed sobą.

Tak przechodził Jezus te obszary w tryumfie, a bardzo szybko, uwalniając pobożne dusze z wiekowej niewoli. Nieskończona mnogość obrazów przesuwała się przed mymi oczyma, ale gdzież mój skołatany, nędzny potrafi to wszystko opisać?

Wreszcie zbliżył się Jezus do jądra tej przepaści, do samego piekła, które wydawało mi się kształtem jako ogromna, nieprzejrzana okiem budowa skalna, straszna, czarna, połyskująca metalicznym blaskiem; wejścia strzegły olbrzymie, straszne bramy, opatrzone mnóstwem rygli i zamków, widokiem swym wzbudzające dreszcz i trwogę. Za zbliżeniem się Jezusa dał się słyszeć ryk potężny i okrzyk trwogi, bramy rozwarły się na oścież, i ukazała się przepaść, pełna ohydy, ciemności i okropności.

Jak mieszkania błogosławionych, świętych, przedstawiają mi się w widzeniach pod postacią niebiańskiej Jerozolimy, jako miasto olbrzymie o różnorodnych pałacach i ogrodach, zapełnionych cudownymi owocami i kwiatami różnych gatunków, stosownie do niezliczonych warunków i odmian szczęśliwości, tak i to piekło przedstawiło się mym oczom w formie odrębnego świata, stanowiącego całość, pod postacią różnorodnych budowli, obszarów i pól. Ale tu źródłem wszystkiego było przeciwieństwo szczęśliwości, wieczna męka i udręczenie. Jak tam, w siedzibie szczęśliwości, wszystko zdawało się być ugruntowane na prawidłach wiecznego pokoju, wiecznej harmonii i zadosyćuczynienia, tak tu opierało się wszystko na rozstroju i rozdźwięku wiecznego gniewu, rozdwojenia i zwątpienia.

Tam widziałam najróżnorodniejsze przybytki radości i uwielbienia, przeźrocza niewypowiedziane piękne, tu zaś niezliczone, różnorodne, ponure więzienia i jaskinie męki, przekleństwa, zwątpienia. Tam widziałam najcudowniejsze ogrody, pełne owoców Boskiego pokrzepienia, a tu najszkaradniejsze puszcze i bagniska, pełne udręczenia, męki i wszystkiego, co tylko może wzbudzić wstręt, obrzydzenie i przerażenie. Pełno tu było przybytków, ołtarzy, zamków, tronów, ogrodów, mórz i rzek przekleństwa, nienawiści, ohydy, zwątpienia, zamętu, męki i udręczenia, w przeciwieństwie do niebiańskich przybytków błogosławieństwa, miłości, jedności, radości i szczęśliwości. Tu panowała wieczna, rozdzierająca niejedność potępionych, jak tam wieczna, błoga harmonia i zgodność Świętych.

Wszystkie zarodki przewrotności i fałszu przedstawione tu były przez niezliczone zjawiska i narzędzia męki i udręczenia; nic tu nie było prawidłowego, żadna myśl nie przynosiła ukojenia, panowała tylko wszechwładnie groźna myśl Boskiej sprawiedliwości, przywodząca każdemu z potępionych na pamięć, że te męki, tu ponoszone, są owocem winy, powstałym z nasienia grzechów, popełnionych na ziemi. Wszystkie straszne męki odpowiadały co do swej istoty, sposobu i mocy grzechom popełnionym, były tym gadem, który grzesznicy wyhodowali na swym łonie, a który teraz przeciw nim się zwracał. Widziałam straszną jakąś budowlę o licznych kolumnadach, obliczoną na wzbudzanie strachu i trwogi, jak w królestwie Bożym — dla spokoju i wytchnienia. Wszystko to rozumie się, gdy się widzi, ale słowami nie jest człowiek mocen to wypowiedzieć.

Gdy Aniołowie otworzyli bramy piekielne, ujrzałam jakiś zamęt ohydy, przekleństw, łajań, wycia i jęków. Jezus przemówił coś do duszy Judasza, tu zamkniętej, a Aniołowie mocą Bożą całe tłumy złych duchów obalili na ziemię. Wszyscy czarci musieli uczcić i uznać Jezusa, to było dla nich najstraszniejszą męką. Mnóstwo czartów otoczono wkoło innymi, jeden przy drugim i spętano tych skrajnych, stojących w koło tak, że cała czereda pozostała w ten sposób na uwięzi. Wszystko to odbywało się według pewnych określonych postanowień. Lucyfera wrzucili Aniołowie skrępowanego w będącą tam środkową otchłań, że aż zakotłowało się za nim w ciemnościach. Słyszałam, jeśli się nie mylę, że Lucyfer miał być znowu wypuszczony na pewien czas, coś na 50 czy 60 lat przed rokiem 2000 po Chrystusie. Innych dat nie pamiętam. Niektórzy czarci mieli być uwolnieni pierwej, na karę i kuszenie ludzi. Termin ten uwolnienia przypadał dla niektórych właśnie na nasze czasy, dla innych nieco później.

Nie jest mi możliwym opowiedzieć to wszystko, co widziałam. Za wiele tych szczegółów, tak, że nie potrafię ich złożyć w jedną całość, a przy tym jestem bardzo chora; gdy zacznę opowiadać, nasuwa mi się znów wszystko przed oczy, a widok to tak straszny i tak mnie przejmuje, że bliską jestem skonania.

Niezliczone gromady dusz, uwolnionych z otchłani i miejsc oczyszczenia, poprowadził Jezus w tryumfalnym pochodzie w górę do radosnego przybytku, umieszczonego pod niebiańską Jerozolimą. Jest to to samo miejsce, gdzie niedawno widziałam duszę zmarłego mego przyjaciela. Dyzmas doczekał się obietnicy, danej mu przez Zbawiciela; oto nie upłynął dzień, a już znajdował się z Nim w Raju. Przybyłe dusze czekała radość i pokrzepienie; zastawiono dla nich podobne stoły niebiańskie, do jakich i ja zasiadałam, gdy Bóg dobrotliwy chciał mnie pocieszyć i pokrzepić w bolesnych widzeniach.

Jak długo to wszystko trwało, com widziała i słyszała, nie potrafię określić, tak jak i nie potrafię dokładnie wszystkiego opowiedzieć, bo najpierw sama wiele rzeczy nie zrozumiałam, a po wtóre nie chcę, by inni coś źle zrozumieli. Dlatego też przestrzegam wielkiej ostrożności w opowiadaniu. Widziałam przez ten czas Zbawiciela na różnych miejscach kuli ziemskiej, nawet w morzu. Jezus chciał niejako uświęcić i oswobodzić wszelakie stworzenie; wszędzie uciekały przed Nim złe duchy w przepaść.

Między innymi pojawił się Jezus w grobie Adama, znajdującym się pod Golgotą; tu przyszły do Niego dusze Adama i Ewy; Jezus rozmawiał z nimi, a potem wraz z niemi przechodził, jak gdyby pod ziemią, do grobów wielu Proroków, których dusze schodziły się zaraz do swych zwłok i słuchały różnych objaśnień, jakich im Jezus udzielał. Potem obchodził Zbawiciel z tą wybraną drużyną, w której znajdował się i Dawid, wiele miejsc, będących świadkami Jego życia i męki, tłumaczył im przeobrażające czynności, jakie tu się odbywały, i z niewymowną miłością brał spełnienie tych przeobrażeń na Siebie.

Między innymi zaprowadził także te dusze na miejsce chrztu Swego, gdzie tyle zdarzeń przeobrażających się odbyło, i wszystko im objaśniał. Z głębokim rozrzewnieniem podziwiałam nieskończone miłosierdzie Jezusa, który czynił niejako te dusze uczestnikami łaski Swego chrztu świętego.

Na mnie sprawiało to niesłychanie rzewne wrażenie, widząc tak duszę Jezusa, świetlistą, otoczoną rojem wyzwolonych dusz świętych, unoszącą się łagodnie ponad ziemią, przenikającą ciemne wnętrze ziemi, skały, morza i fale powietrza.

Tyle tylko utkwiło mi w pamięci, ze wspaniałego widzenia o zstąpieniu Jezusa do otchłani i wybawieniu z niej sprawiedliwych dusz praojców. Oprócz tego czasowego widzenia odczułam dziś wraz z tymi duszami wieczny obraz nieskończonego miłosierdzia Bożego. Wiem z objawienia, że Jezus co rok w tym dniu, obchodzonym uroczyście przez Kościół, zwraca Swe oko zbawcze na czyściec, by wybawić niektóre dusze. I dziś także, to jest w Wielką Sobotę, podczas powyższego objawienia, widziałam, że Jezus wybawił z czyśćca niektóre dusze, które zawiniły przez pośredni współudział w krzyżowaniu Go. Uwolnił dziś Jezus mnóstwo dusz, między tymi i niektóre mi znane, ale nie chcę ich wymieniać."

Żywot i bolesna męka Pana Naszego Jezusa Chrystusa i Najświętszej Matki Jego Marji wg widzeń świątobliwej Anny Katarzyny Emmerich

Komentarze (19):

Anonim2021.04.4 16:20
Widziała piekło, a w piekle wyjątkowe przeludnienie, bo cała ta większość co żyła poza kościołem nie znalazła zbawienia i tam trafiła. Podziwiała również w piekle spektakularne przykłady zgrzytania zębami, jeden z papieży to ponoć aż iskry krzesał.
ceramik2021.04.3 18:25
Wszyscy czarci musieli uczcić i uznać Jezusa, to było dla nich najstraszniejszą męką. Czyli, że żydzi będą musieli uznać Jezusa? Przecież Go nienawidzą. Jezus wybawił sprawiedliwych ojców, ale wymieniane są tylko żydowskie ojce. A co z ludźmi? Nie chcę się czepiać jako katolik, ale wybawieni maja być ci, co nie uznaja Chrystusa?
Anonim2021.04.3 18:44
Wielu żydów się nawróci i uzna Jezusa za mesjasza. Sama bł Anna Katarzyna Emmerih o tym pisała.
A2021.04.3 16:56
Ludzie ogarnijcie się trochę. Ta kobieta była schizofreniczką i jeśli wierzycie w moc waszej modlitwy to się za nią pomódlcie, zamiast powielać jej chore wizje.
klik2021.04.3 17:10
Aż tak się tych wizji boisz?
Palindrom2021.04.3 17:11
…i ty to wiesz? Lekarze, którzy mieli z nią kontakt na co dzień przez lata żadnej schizofrenii nie zdiagnozowali. Ty, po latach i na odległość, jak to zdiagnozowałeś? Doznałeś olśnienia po wchłonięciu kilku szklanek wódy czy kilku "kresek"?
Anonim2021.04.3 17:13
w polsce biskupi też pedofilii nie widzieli wśród księży
Palindrom2021.04.4 15:36
"Sprytnie" kluczysz, czy już bezmyślnie bełkoczesz?
katolicka kretynizacja polski 🇵🇱2021.04.3 16:12
wielu schizofreników ma widzenia! niektórzy widzą Bonaparte rozmawiają z nim, walczą przy jego boku... pyerdolnięta kaśka emmerich w swoich schizofrenicznych urojeniach religijnych "podróżowała" sobie z jezusem po piekle... buhaha... a kościół zamiast pomóc wariatce to wpędzał ją w coraz większą paranoje!
Anonim2021.04.3 16:30
Nawet w okresie świątecznym nie możesz pohamować swojego jadu ?!
Sokoburaczana Kretynizacja Lemingów Giertycha2021.04.3 16:31
wielu schizofreników ma widzenia! a najwiecej od LGBT i lewusów. A porzychlast: O nicku katolicka kretynizacja polski pisze takie bzdury że tylko w to mogą uwierzyć lemingi warszawskie od Lempart i Gozydry. Warszawa to zbiór patoelity z PO i gnoju z SB. Kazdy troll co pracuje w ścieku sok z buraka giertcha to zmwykły menel moralny.Co by własną matke sprzedał za kase.Bo ten typ to Homo Sovieticus Mamonus którego można kupiuć za każde pieniądze. To nawet nie polacy to tylko szabesgoje podnużki niemiecko żydowskie:ps wyper.........dalać Z Polski od zaraz. Xuj wam w oko
Palindrom2021.04.3 17:05
Wszyscy, którzy zobaczą Boga zachowują się i mówią rzeczy nieprawdopodobne: jedni zdają zachowywać się niezrozumiale, jak "schizofrenicy", a inni wpadają w prawdziwy, ciężki obłęd i zaczynają bluźnić. Ciągle masz szansę zdecydować, w której grupie chciałbyś się znaleźć.
katolicka kretynizacja polski 🇵🇱2021.04.3 17:24
kościół zawsze z nienormalności robił dla swoich celów coś co jest "normalne": wyżej tu wymieniona chora psychicznie baba i jej urojenia dla kościoła jest świętą i miała objawienia! nekrofilia czyli przechowywanie poucinanych rąk,palców powypruwanych serc, normalny człowiek zostałby posądzony o bestialstwo i okaleczenie zwłok dla kościoła to relikwie którym trzeba oddawać cześć! działanie natury które nie do końca da się wyjaśnić oczywiście dla klechów to cuda! człowiek ze skłonnościami samobójczymi który za jakieś chore przekonania potrafi dać się zabić dla kościoła to męczennik... można wymieniać i wymieniać!
Anonim2021.04.3 18:25
Brednie jak z przedszkola w kołchozie. Serce Chopina we Warszawie albo Piłsudskiego na Rossie też ci przeszkadza? To wyjedź do Moskwy i masz tam gościa na Placu Czerwonym w jednym kawałku (teoretycznie).
katolicka kretynizacja polski 🇵🇱2021.04.3 19:59
i jest to dla ciebie normalne? zatem upyerdol jakiejś swojej bliskiej osobie ręke i trzymaj ją w lodówce....
Anonim2021.04.4 16:03
Skoro nienormalne to weź się najpierw za swoich ateistów i ich lodówki ze zwłokami do zwiedzania, hipokryto nawiedzony przez ducha Lenina.
Rico2021.04.4 22:21
A islamista wysadzający się wśród ludzi? A buddysta dokonujący samospalenia? Chciał bym zobaczyć Pana posty na jakimś muzułmańskim forum gdzie z taką śmiałością powstają komentarze o islame i ich proroku. czekam na link
Palindrom2021.04.4 15:31
Dlaczego podpisujesz się słowem "kretynizacja"? Przecież to nie imię, a diagnoza? Znalazłeś to słowo w swojej książeczce zdrowia dziecka?
Anonim2021.05.19 9:45
Nie uzywajcie wulgaryzmów bo to grzech ,i nie negujcie tego co pochodzi od Boga.Nawróccie sie bo nie wiadomo czy niedługo nie pojawi sie antychryst i bedzie przeswietlenie sumien .Tak niektórzy co nie znaja Boga ,poznaja Go i dowiedza ze nie są sami ,dowiedza się o wspaniałym Ojcu który sie opiekuje całą ludzkościa.Niestety ludzie ida za szatanem ,z tad wiele nieszczesć ,chorób ,wojen itd.