16.10.18, 13:15

Zbigniew Boniek podsumowuje problemy polskiej drużyny

Prezes PZPN mówił w rozmowie z ,,Przeglądem Sportowym'' o problemach polskiej drużyny. Wskazał między innymi na niefartowne próby Jerzego Brzęczka, brak elastyczności naszych zawodników, a przede wszystkim - na problemy kadrowe, za mało nowych, dobrych nazwisk. Niestety, mówił Boniek, jest problem i z wyławianiem juniorów, których uczy się złych nawyków.

,,Futbol to nie laboratorium chemiczne. W klubach ciągle pracuje się nad schematami i piłkarz powinien łatwo się dostosowywać. Nigdy nie byłem klasycznym napastnikiem, ale gdy kazano mi zagrać na tej pozycji, nie było problemu. Albo jest się dobrym zawodnikiem, albo nie'' - mówił Boniek o narzekaniach piłkarzy, którzy chcieliby grać ciągle tym samym systemem 4-4-2.

Prezes PZPN apelował też o wymianę piłkarzy, na przykład o zastąpienie Jakuba Błaszczykowskiego i Kamila Grosickiego. ,,Trzeba dalej poszukiwać nowych ludzi, bo mam wrażenie, że stoimy gdzieś w rozkroku pomiędzy Nawałką a Brzęczkiem. Z całym szacunkiem dla Kuby i Grosika, ale jeśli nie poprawi się ich sytuacja w klubie, nie wytrzymają eliminacji mistrzostw Europy, nie mówiąc o dotrwaniu do EURO. Mogą być potrzebni, ale szukajmy alternatyw'' - przekonywał.

Jak dodał Boniek, trochę dziwi do decyzja Brzęczka, który nie sprawdzał w ogóle innych skrzydłowych. ,,Jego decyzja. Nie mieszam się w to. Były na to dwa spotkania. Dokładnie wiemy, co potrafi Kuba, jak na boisku spisuje się Grosik. Można było powiedzieć Makuszewskiemu i Frankowskiemu: „Maciek, Przemek – pokażcie się, to jest wasz czas, przekonajcie mnie do siebie”. Trener miał inną koncepcję. Głównie sprawdzał nową taktykę bez skrzydłowych'' - mówił.

Według prezesa PZPN problem w polskiej piłce jest jednak zdecydowanie głębszy. ,,Podczas zgrupowania wybrałem się na dwa spotkania Centralnej Ligi Juniorów. Co zobaczyłem? Skakanie sobie po głowie i rozpychanie się łokciami. Mało w tym było grania w piłkę. W jednej z drużyn występował naprawdę zdolny zawodnik – kreatywny, wyszkolony technicznie, mogą być z niego ludzie. Słyszałem, jak trener spod bocznej linii wysłał mu dwa komunikaty: ma przeszkadzać przy stałych fragmentach gry, wybijać na oślep oraz biegać w kółko za jednym zawodnikiem. Paranoja. Tak to my daleko nie zajedziemy'' - opowiadał.

bb/przegląd sportowy