21.11.18, 12:45fot. Jan Bodakowski

Zamawianie ustaw, czyli o tworzeniu prawa w III RP

Przyczyną wielu afer w Polsce, tego, że Polska nie rozwija się tak dynamicznie jak by to wynikało z pracowitości i kreatywności Polaków, a także tego, że zbyt wielu Polaków boryka się z biedą, są między innymi patologie związane z stanowieniem przepisów prawa w naszym kraju - od dekad w Polsce przepisy prawa nie były stanowione w interesie państwa i jego obywateli.

Temat ten w wydanym przez wydawnictwo Biały Kruk zbiorze artykułów „Repolonizacja Polski” opisał profesor Witold Modzelewski (profesor prawa, wykładowca na Uniwersytecie Warszawskim i w Szkole Głównej Handlowej, specjalista w przepisach podatkowych, członek rady programowej PiS).

Zdaniem profesora Witolda Modzelewskiego w Polsce przez dekady prawo nie było tworzone w interesie publicznym, w interesie państwa i jego obywateli. Wynikało to z tego, że „wielka, nieogarnięta liczba stanowionych przepisów, ich różnorodność i tempo prac legislacyjnych powoduje, że (….) reprezentanci Narodu nie mają (…) czasu na głębszą analizę przedkładanych projektów (…). Rządzi więc ten kto pisze projekty ustaw i rozporządzeń”.

Według profesora Witolda Modzelewskiego projekty ustaw nie powstawały we władzach tylko tworzone były przez „biznes legalizacyjny, który zajmował się usługowo pisaniem projektów” i który miał od dekad mnóstwo pracy.

Tworzenie nowych przepisów prawa w Polsce polegało na tym, że podmiot zainteresowany zmianą przepisów zamawiał w firmie piszącej projekty nowych przepisów projekt zmiany prawa, opłacał w mediach kampanie na rzecz zmiany przepisów, oraz ekspertów, którzy potwierdzali potrzebę zmian, a także finansował konferencje naukowe na temat potrzeby zmiany przepisów. Działania takie były tym skuteczniejsze im więcej współpracowników miał pomysłodawca projektu wśród polityków i urzędników mających możliwość wpuszczenia w obieg legislacyjny projektów zmiany przepisów.

Inwestowanie w proces legislacyjny pozwala inicjatorom nowych przepisów osiągać wysokie zyski. Korzystają na takich zmianach nieliczni, a traci cały budżet. Wprowadzane przez korporacje przepisy pozwalały im na transfer gigantycznych środków publicznych do swoich kieszeni.

Dotychczasowy proces stanowienia przepisów prawa w Polsce dowodził, że Polska nie była suwerennym krajem, bo Polacy nie mieli realnej kontroli nad stanowieniem prawa. Demokracja nie funkcjonowała, instytucje demokratyczne były tylko fasadą dla rzeczywistych rządów globalnych korporacji i oligarchów.

W opinii profesora Witolda Modzelewskiego Polacy muszą odzyskać kontrole nad stanowieniem prawa w Polsce, by odzyskać kontrole nad Polską i reaktywować funkcjonowanie demokracji w Polsce. Według profesora projekty prawa powinny być tworzone w rządowym organie eksperckim (którego do tej pory nie było). Organ taki nie powinien mieć jakichkolwiek związków z biznesem legislacyjnym, wszelkie konsultacje w takim procesie powinny być jawne.

Niestety od lat rząd Polski korzysta „z ekspertyz i opinii sporządzanych przez … zagraniczne firmy konsultingowe”, które działają w interesie globalnych korporacji. Podobnie działa i Komisja Europejska.

Wśród innych autorów tekstów zamieszczonych w publikacji „Repolonizacja Polski” znaleźli się: Adam Bujak, Andrzej Nowak, ks. prof. Dariusz Oko, Jerzy Kruszelnicki, Krzysztof Masłoń, Leszek Sosnowski, Temida Stankiewicz-Podhorecka, Janusz Szewczak, Artur Śliwiński, Daniel Obajtek, Krystyna Pawłowicz, Małgorzata Wassermann, Paweł Stachnik, Witold Modzelewski, Wojciech Roszkowski. Jak informuje wydawca książka „Repolonizacja Polski” wskazuje jakie dziedziny życia w Polsce „wymagające paląco szybkich i radykalnych reform, na które wciąż czekamy (...). Wybitni autorzy, znawcy poruszanych tematów, a przy tym prawdziwi patrioci, podpowiadają rozwiązania, często przestrzegają. Posługując się przy tym świetnym piórem podejmują tematy od finansów po kulturę, od gospodarki po przyrodę”.

Jan Bodakowski