Tropikalna duchowość Brazylijczyków - zdjęcie
26.07.13, 08:36Jezus Chrystus z Rio de Janeiro (fot. Chronus/Wikipedia)

Tropikalna duchowość Brazylijczyków

13

Piramidka z kielnią i cyrklem to jeden z pierwszych pomników, jakie widzi turysta wjeżdżający do Rio de Janeiro z lotniska Santos Dumont. Na ulicy można napotkać samochód z naklejką przedstawiającą te same symbole. Masoneria jawnie działa w brazylijskiej polityce. Zdarza się, że dla omówienia spraw społecznych z wolnomularzami spotykają się niektórzy katoliccy hierarchowie. Masoni są w Brazylii od czasów kolonialnych. Nowszym zjawiskiem są radykalne sekty protestanckie. 

Nowi chrześcijanie

Nie mówią o krzyżu, obiecują sukces finansowy, wycinają z Ewangelii niektóre wzmianki o Matce Boskiej. Sekty neopentekostalne przeżywają w tropikalnym państwie prawdziwy boom. W poszukiwaniu nowych wyznawców chodzą od drzwi do drzwi. Efekty są widoczne gołym okiem. W latach 90. pojawiło się 1200 nowych wspólnot tego typu. Największe gromadzą 8 mln wyznawców, są i zupełnie małe. Obecnie 42 mln Brazylijczyków należy do którejś z sekt, podczas gdy liczba katolików w ciągu 20 lat gwałtownie spadła. Relacje między kościołami neopentekostalnymi a katolikami są skomplikowane. Odbywają się spotkania ekumeniczne, członkowie nowych wspólnot pracują jako wolontariusze podczas Światowych Dni Młodzieży, a w polityce bronią nieraz tych samych wartości, co katolicy. Ale zdarzają się i takie sytuacje, jak wtedy, gdy o 22.00 przed seminarium w Rio de Janeiro jakaś tłumek zaczął robić hałas. Jak się okazało, grupa radykalnych protestantów przyszła „omodlić” seminarium.

Sekty protestanckie swoich uczelni nie mają, dlatego pastorzy nie posiadają wykształcenia teologicznego. Co nie przeszkadza w odprawianiu egzorcyzmów i modlitw o uzdrowienie. Obrzędy można oglądać w dwóch kanałach telewizyjnych.

Kult diabła

Grupa włoskich pielgrzymów udających się na Dni Młodzieży odwiedziła świątynię religii candoblé w mieście Salwador da Bahia. Pod kierownictwem dwóch księży z Florencji, młodzi Włosi spotkali się z kapłanem wywodzącego się z Afryki kultu w celu, jak podają brazylijskie media, „wymiany doświadczeń”. Czy pielgrzymi mieli świadomość, że w religiach afrobrazylisjkich oddaje się cześć demonom? Pewnie nie. Spotkanie upłynęło w atmosferze życzliwości i wzajemnej tolerancji.

Niewielu Brazylijczyków przyznaje się do wyznawania religii z Czarnego Lądu. Problemem jest jednak to, że często wierzenia te mieszają się z chrześcijaństwem. Chrzczeni przymusowo niewolnicy utożsamiali swoje bóstwa z Bogiem i świętymi. Wskutek tego niektóre obrazy oficjalnie przedstawiające postacie świętych są w rzeczywistości wizerunkami demonów. Dotyczy to np. popularnych w Rio de Janeiro tatuaży ze św. Jerzym. Modląc się przed takim obrazem można nieświadomie oddawać hołd diabłu. Tymczasem niektórzy czarni Brazylijczycy odbierają potępienie plemiennych religii za atak na swoją kulturę. Przed kilkoma miesiącami na te krytykę narzekali dwaj księża z Salwadoru na łamach włoskiego magazynu „Nigrizia”. I rzeczywiście, afrykańskie religie są silnie osadzone w kulturze kraju, w którym Murzynów i Mulatów jest więcej niż białych. Problem w tym, że katolik nie może wyznawać demonicznego kultu.

Między Bogiem a Marksem

„ Kiedy daję chleb biednym, nazywają mnie świętym. Kiedy pytam, dlaczego biedni nie mają chleba, nazywają mnie komunistą i wywrotowcem” – te słowa, w filmie „Karol” przypisane biskupowi Romero, w rzeczywistości wypowiedział Hélder Pessoa Câmara. Zmarły w 1999 r. metropolita Olindy i Recifé leżących na skrajnie biednym północnym wschodzie Brazylii zyskał za życia miano czerwonego biskupa. Uznawał filozofię Marksa, którego porównywał z Arystotelesem. Stał się jednym z najważniejszych przedstawicieli popularnej w Ameryce Południowej teologii wyzwolenia mieszającej chrześcijaństwo z komunizmem. Jan Paweł II poradził sobie z tą ideologią i trudno znaleźć dziś w Brazylii księdza, który oficjalnie by się do niej przyznawał. Jednak chyba właśnie jej efektem jest to, że duchowni często bardziej zajmuja się pracą społeczną, niż ewangelizacją. Kapłani, którzy rozdają posiłki biednym, ale trudno ich zastać w parafii nawet w niedzielę, a do tego chodzą po cywilnemu, to nie rzadkość. Wpływy teologii wyzwolenia pozostały też niekiedy na katolickich uniwersytetach (nie dotyczy to akurat uczelni w Rio de Janeiro).

Odpowiedź Kościoła

Park w dzielnicy Ipanema, msza dla młodzieży. 18-letnia na oko dziewczyna śpiewa psalm responsoryjny. Napięcie na twarzy, artystka tańczy w miejscu, a kiedy dochodzi do refrenu, szerokim gestem pokazuje wiernym: teraz wy. Jest Niedziela Palmowa, słowa refrenu brzmią: „Boże mój, Boże, czemuś mnie opuścił?”

Niełatwo znaleźć w Rio de Janiero świątynię, w którym podczas mszy gra się na organach. W katedrze owszem, ale w zwykłych kościołach normą jest instrumentarium kapeli rockowej – gitara elektryczna, bas i perkusja. Podczas śpiewu ludzie klaszczą i tańczą. Kiedy ksiądz dokonuje konsegracji, wyciągają ręce razem z nim. Recytując „Ojcze nasz”, jedni łapią drugich za dłonie, tworząc łańcuch. Jednym się to podoba, inni w takich warunkach nie są w stanie skupić się na modlitwie. Rekord innowacji pobito podczas mszy w sanktuarium Nossa Senhora da Penha, kiedy abp Rio Orani JoãTempesta oficjalnie otwierał przygotowania do Światowych Dni Młodzieży. W pewnym momencie na ołtarz wmaszerowała grupa ludzi owiniętych bandażami i niosących maski tlenowe. Happening miał zwrócić uwagę na sytuację w służbie zdrowia.

Gdyby emocjonalna liturgia przyciągała wiernych, liczba katolików nie spadłaby w 20 lat z 80 do 60 proc. Jednak mimo kryzysu sytuacja nie jest beznadziejna. Do Kościoła nadal należy ponad połowę Brazylijczyków. W Rio de Janeiro, najbardziej zateizowanym mieście w całym kraju, na wezwanie biskupa stawiają się tłumy młodzieży, a coroczna procesja św. Sebastiana przyciąga tłumy idące w setki tysięcy osób. Na słowa o Bogu Brazylijczyk z przekonaniem odpowie „Amen”, nawet jeśli jest gansterem z faweli. Rozwijają się nowe wspólnoty kościelne, przykładem Droga neokatechumenalna, która otworzyła seminaria misyjne w Brasilii, SãPaulo i Rio de Janeiro. Entuzjastycznie przyjmowany jest latynoamerykański papież, mimo że Brazylijczycy i Argentyńczycy się nie cierpią. A owoce jego wizyty z pewnością będzie widać jeszcze długo.

Jakub Jałowiczor

Komentarze (13):

anonim2013.07.26 8:59
Jałowiczor to mój ulubieniec. Ma talent, oby się nie dał kupić diabłu.
anonim2013.07.26 11:04
"Recytując „Ojcze nasz”, jedni łapią drugich za dłonie, tworząc łańcuch. Jednym się to podoba, inni w takich warunkach nie są w stanie skupić się na modlitwie" To zaprawdę przerażające. Czy i w Polsce nie jest to powszechnym zwyczajem podczas Mszy dla dzieci?
anonim2013.07.26 11:11
"na ołtarz wmaszerowała grupa ludzi owiniętych bandażami" Jak oni to zrobili ? Autor chyba nie odróżnia ołtarza od prezbiterium.
anonim2013.07.26 13:26
A jakie wykształcenie teologiczne ma Tomasz Terlikowski? I reszta redakcji Frondy? Bo rozmawiałem z księżmi, którzy żalili mi sie, że frondowicze nie mają żadnego wykształcenia teologicznego....
anonim2013.07.26 15:49
@naos: nie odwracaj kota ogonem. Przecież oficjalnie masonerii nie ma. A mówienie o masonach to bzdury chorych umysłów.
anonim2013.07.26 16:25
Uszanowanie i podziw dla Szanownego Autora tekstu! Szkoda, ze sie spieszyl w pisaniu artykulu, gdyz pojechal za szybko dokonujac wielkich uproszczen na temat naszego Kosciola w Brazylii. Tak sie sklada, ze pelnie polsuge w tym Kosciele od 35 lat. W Rio pracowalem przez 5 lat. Stad moje zdziwienie, gdzie Szanowny Autor znalazl dowod na to, ze Rio de Janeiro jest najbardziej zlaicyzowanym miastem brazylijskim? Co do odchodzenia wiernych od Kosciola. Sa rozne powody. Mozna na ten temat napisac obszerny elaborat. Wedlug danych statystycznych (nie szacunkowych, jak to podal urzad statystyczny Brazylii) mamy w naszym Kosciele 74% Brazylijczykow! Co do praktykowania wierzen afrykanskich, jakie przywiezli ze soba z Czarnego Kontynentu niewolnicy to jest wrecz przeciwnie, jak pisze Szanowny Autor! Uwazam, ze w tych dnaich SDM i obecnosci Papieza Franicszka potrzeba przekazywac moim Rodakom nad Wisla bardziej obiektywnych informacji. Nie na skroty, bo ubozeje obraz prawdziwego, zywego, dynamicznego Kosciola na Ziemi Krzyza Poludnia! Pozdrawiam Dostojnego Autora! Polski misjonarz....
anonim2013.07.26 19:06
Zamieszczona tutaj notka jest "mądra inaczej". Co do masonerii głosu nie zabieram, bo na tym się nie znam. Jednak: " Tymczasem niektórzy czarni Brazylijczycy odbierają potępienie plemiennych religii za atak na swoją kulturę." Czyż i w Polsce nie było tak przed wiekami? " Chrzczeni przymusowo niewolnicy utożsamiali swoje bóstwa z Bogiem i świętymi. Ładnie, że autor przyznaje, iż autochtonów "nawracano" ogniem i mieczem - dziwi natomiast ignorancja na innej płaszczyźnie. Jak wyglądała "ewangelizacja" Polaków - ile w katolickiej polskiej tradycji przechowało się zabobonnych rytuałów? "Kapłani, którzy rozdają posiłki biednym, ale trudno ich zastać w parafii nawet w niedzielę, a do tego chodzą po cywilnemu, to nie rzadkość." Problem leży gdzie indziej - spory odsetek brazylijskiego kleru kapłaństwo traktuje jako awans społeczny i z tego właśnie powodu poprzestają na minimalizmie. Opiekujący się biednymi to w zdecydowanej większości misjonarze z Europy. Jałowiczor wydaje się nie wiedzieć, że posługa ubogim jest formą ewangelizacji - przy tym, z kolei my nie wiemy, czy krytykowani księża nie głoszą Kerygmatu przy okazji swojej posługi wśród biedoty. Przyczyna odchodzenia tamtejszych ludzi - w Polsce i innych krajach, też to występuje - do reformowanych protestantów leży raczej w tym, że pasterze często są oderwani od realiów życia i "nie czuć ich owcami". Protestanckie Społeczności żyją w sposób widoczny przesłaniem Ewangelii, ich Zbory tętnią żywą wiarą - w czym są bardzo podobni do chrześcijan pierwszych wieków. W tego typu wspólnocie nawróceni znajdują nie tylko możliwość pogłębiania wiary, ale i braterską miłość. Na zakończenie podsumuję - dopóki kler się nie nawróci, o co tak bardzo apeluje obecny papież, dopóty nasza ewangelizacja nie przyniesie owoców. Zagubione owce potrzebują pasterza, a nie psa pilnującego stada.
anonim2013.07.26 19:12
"Sekty protestanckie swoich uczelni nie mają, dlatego pastorzy nie posiadają wykształcenia teologicznego. Co nie przeszkadza w odprawianiu egzorcyzmów i modlitw o uzdrowienie. " 1.Oczywiście bywają tam i sekty, ale zdecydowaną większość stanowią Społeczności reformowanych protestantów. 2. Do głoszenia Dobrej Nowiny wykształcenie teologiczne nie jest konieczne, wręcz przeciwnie - często może przeszkadzać. 3. Duch wieje kędy chce i w co może niektórym tradycjopatom jest trudno uwierzyć, Moc Chrystusa manifestuje się również pośród chrześcijan nie należących do Kk. Pan tam nie tylko uzdrawia, ale i w Jego Imię pierzchają demony.
anonim2013.07.26 20:23
@Klara. Autochton w Brazylii to Indianin, a nie czarny niewolnik, który jest elementem napływowym. Z tym ogniem i mieczem też bym nie przesadzał. Niezłą pani robi "reklamę" protestantom, nic tylko konwertować. Co z tego, że większość to "regularni". Są tak samo daleko od źródła, jak wspomniane przez autora sekty. Mam akurat znajomych misjonarzy w BR, którzy na co dzień toczą boje z regularnymi protestantami o "rząd dusz", a pani takie peany na ich cześć wypisuje. Mnie wystarczy, że u nich są tylko 2, a w zasadzie 1,5 sakramentu (w protestanckim ujęciu Eucharystię trudno uznać za pełny sakrament). Jak żyć bez pozostałych? Stanowi pani świetny "materiał" na wyznawczynię ogólnoświatowej uniwersalnej religii chrześcijańskiej (końcowy etap wspólczesnego ekumenizmu). A autorowi rzeczywiście dość upraszczającego wiele zagadnień artykułu chcę tylko zwrócić uwagę na fakt, że całkiem sporo religii, z którymi KK prowadzi dialog międzyreligijny, uprawia kult demonów. Tak więc nihil novi sub sole. Z Bogiem.
anonim2013.07.26 21:07
"Gdyby emocjonalna liturgia przyciągała wiernych, liczba katolików nie spadłaby w 20 lat z 80 do 60 proc.". Takie tezy to może napisać tylko europejczyk, który z Brazylią nie ma za dużo wspólnego. Jestem przekonany, że gdyby nie "emocjonalna liturgia" katolicy w Brazylii uciekliby do wspólnot protestanckich.
anonim2013.07.26 21:11
Sarcinus napisał(a): "Autochton w Brazylii to Indianin, a nie czarny niewolnik, który jest elementem napływowym." Do jasnej ... - dobrowolnie tam nie przybyli. " Z tym ogniem i mieczem też bym nie przesadzał. " Oczywizda - z rado+ciä przyjęli katolicyzm, tylko dlaczego nadal w sercu pielęgnowali wiarę przodków? Pozwolę sobie na marginesie zaznaczyć, iż "ewangelizowane" plemiona słowiańskie, a później prosty lud polski wcale nie chcieli porzucać swojego Swiatowida, i też twierdzono, iż ich wiara jest kultem demonów. "Niezłą pani robi "reklamę" protestantom, nic tylko konwertować" Po prostu podaję fakty, a te są takie, iż wiary żywa (szczególnie na omawianym kontynencie) występuje raczej w Społecznościach reformowanych protestantów. "Mam akurat znajomych misjonarzy w BR, którzy na co dzień toczą boje z regularnymi protestantami o "rząd dusz", a pani takie peany na ich cześć wypisuje." 1. To niech się "chłopaki" starają i głoszę Kerygmat zamiast moralizować. Niech budują małe wspólnoty modlitewne. 2. Teza: " toczą boje z regularnymi protestantami o "rząd dusz" " brzmi makabrycznie. Rozumiem, że Kk stara się utrzymać swoje wpływy, ale niech to odbywa się poprzez świadczenie o Chrystusie słowem i świadectwem swojego życia. "Mnie wystarczy, że u nich są tylko 2, a w zasadzie 1,5 sakramentu (w protestanckim ujęciu" Może nie mają sakramentów, jakie my znamy - za to mają wiarę żywą i wspólnoty będące wzorem gmin chrześcijańskich, pierwotnych czasów. "Jak żyć bez pozostałych?" Ten kto nie POZNAŁ pewni Objawienia, doskonale bez sakramentów się obywa. Są wierni Jezusowi i Jego Ewangelii - często znaczy to więcej, aniżeli formalny katolicyzm. "Stanowi pani świetny "materiał" na wyznawczynię ogólnoświatowej uniwersalnej religii chrześcijańskiej (końcowy etap wspólczesnego ekumenizmu)." Co do ekumenizmu - kieruję się nauczaniem Stolicy Apostolskiej wierząc głęboko, że przyjdzie taki czas, gdy nastanie jedna owczarnia i jeden pasterz.
anonim2013.07.29 16:54
Jedną z tych sekt jest również Neokatechumenat..Czy może raczej Kikokatechumenat.. A może Carmekatechumenat.. Ktoś ma lepszą nazwę ? :)
anonim2013.07.30 15:13
Wszystko jasne, dla Frondy kościoły protestanckie to sekty. Ale chodzi chyba o to iż Protestanci z Pismem Świętym i praktykowaniem charyzmatów dystansują skostniały lud katolicki, i tam wieje Duch, a nie w katolickich świątyniach. Sukces kościołów zielonoświątkowych to efekt ciężkiej pracy pastorów w fawelach - zapewniają posługę modlitwy i inne prawie przez 24 godziny na dobę, wsparcie i wspólnotę wiary, organizują się i pomagają finansowo w ten sposób zdobywając wiarygodność wsród ludzi. A w Kościele Katolickim? Msza od do, dziękuję, do widzenia. Gratulacje dla chrześcijan Protestantów.