29.07.16, 17:03

Tomasz Krzyżak dla Frondy: Jeśli ktoś ma jeszcze wątpliwości odnośnie Franciszka to...

Jeżeli ktoś ma wątpliwości co do tego jakie jest stanowisko Franciszka odnośnie rodziny powinien nieustannie wracać do jego czwartkowej katechezy wygłoszonej ze słynnego okna krakowskiej kurii. - Małżeństwo jest czymś pięknym, czymś, o co musimy dbać, bo przecież jest na całe życie - podkreślał Franciszek kilka razy. - Dzisiaj nie jest łatwo stworzyć dobrą rodzinę i poświęcić jej całe życie. Trzeba mieć odwagę, a wy ją macie - tłumaczył i wymienił trzy słowa, które nieustannie powinny być obecne w każdym małżeństwie. Słucham, dziękuję, przepraszam. 

Konsultujmy, wyrażajmy wdzięczność i wybaczajmy sobie wzajemnie. Każdy kto ma rodzinę, żyje w małżeństwie lub obserwuje je np. z perspektywy dziecka doskonale wie, że najtrudniejsze jest to ostatnie. Papież też to wie i radzi, by nawet po największej kłótni, w której latają talerze, doprowadzić do zgody. - Chcę wam coś poradzić: nigdy nie pozwólcie, by dzień zakończył się bez pogodzenia się. A wiecie dlaczego? Bo ta zimna wojna następnego dnia jest naprawdę niebezpieczna - stwierdza. 

Niebezpieczna - to już moje dopowiedzenie - bo w wielu przypadkach przechodzi w wojnę nieustanną, która kończy się dramatem rozstania. A przecież rodzinie trzeba „poświęcić całe życie”, by zacytować słowa przysięgi małżeńskiej: „i nie opuszczę cię aż do śmierci”. Cała ta „okienna” katecheza to jakby streszczenie jednego z rozdziałów posynodalnej adhortacji o rodzinie „Amoris laetitia” - tego, w którym Franciszek analizował Hymn o miłości z listu św. Pawła. Prosta synteza małżeńskiej jedności.

Kiedy wieczorem słuchałem tych słów Franciszka niemal natychmiast powróciły te poranne z Jasnej Góry. Czy tam było cokolwiek o małżeństwie? Ależ oczywiście, że tak. Fragment ewangelii, którą komentował papież mówił przecież o weselu w Kanie Galilejskiej, na którym Chrystus był u „anonimowej, młodej rodziny”. Było tam też sporo o macierzyństwie i matczynej miłości. Padało także kilka razy słowo jedność. W nieco innym kontekście. Odwołując się do historii Polski papież mówił, że najbardziej dramatyczne momenty przetrwaliśmy zachowując jedność. Jedność w różnorodności. I znów nie sposób nie odwołać się do innej adhortacji Franciszka - „Evangelii gaudium”, w której papież pisał, że „jedność jest ważniejsza niż konflikt” a „całość jest ważniejsza niż część”.

Doświadczenie jedności małżeńskiej przenosi się zatem na jedność w narodzie. Wszak na poziomie społeczno-politycznym równie ważne są: słuchanie, dziękowanie i przebaczanie. Wszystko ze sobą mocno powiązane. Tak jak i przesłanie Franciszka: integralne od początku do końca. 

Tomasz Krzyżak z Krakowa