Terlikowski: Związek z rzeczywistością lewicy, czyli czy za masakrę w Orlando odpowiadają katolicy - zdjęcie
13.06.16, 09:44

Terlikowski: Związek z rzeczywistością lewicy, czyli czy za masakrę w Orlando odpowiadają katolicy

Do klubu gejowskiego wszedł napastnik, który był muzułmaninem i w imię islamu dokonał masakry. Do zbrodni podżegał go imam miejscowego meczetu. W momencie mordowania wykrzykiwał hasło: Allah akbar”. Ale to wszystko nie sprawia, że lewicowi i liberalni komentatorzy – szczególnie w Polsce – są w stanie związać masakrę z islamem. Co to, to nie. Oni już wiedzą, że za zbrodnię odpowiadają Lisicki z Terlikowskim (tak, tak, takie wpisy znalazłem na Facebooku i Twitterze), o konserwatywnych protestanckich i katolickich Amerykanach, którzy od lat walczą z homopropogandą i gejowską inżynierią społeczną nie wspominając.

Powód? Cóż dość prosty. Każdy postępowiec wie przecież, że islam to religia pokoju i miłości, a jej wyznawcy to ludzie do rany przyłóż. Koran wprawdzie zawiera jakieś tam nauki, ale przecież niemożliwe, by tacy sympatyczni ludzie brali je na poważnie. Jeśli zaś coś jest dla świata groźne, to rzecz jasna katolicyzm i konserwatywne chrześcijaństwo. Ono, choć napastnik był praktykującym muzułmaninem, bez wątpienia, odpowiada za zbrodnię, bo jego wyznawcy jasno przypominają, że akty homoseksualne są grzechem. I choć jednocześnie głoszą, że należy kochać grzesznika i dążyć do jego nawrócenia i zbawienia, a nie zlikwidowania, to przecież bez wątpienia oni są winni katolicy. Konserwatywni katolicy rzecz jasna.

I niestety, choć argumentacja ta jest zwyczajnie absurdalna i dowodzić by mogła głównie braku jakiegokolwiek związku z rzeczywistością tych, którzy ją stosują, to… niestety jest ona niezwykle przemyślana. Tym, którzy ją stosują chodzi o to, by zestygmatyzować katolików, obrzucić błotem konserwatystów, wskazać ich jako winnych, tak by później móc ich za winy islamistów wykluczyć z debaty, a gdy przyjdzie odpowiedni moment skazać za nie ich zbrodnie. Dla lewicy bowiem wciąż największym wrogiem jest Kościół, islam pozostaje zaś, choć może to brzmieć paradoksalnie, pozostaje sprzymierzeńcem w walce z wiarą i Ewangelią, a także normalnością. Przyczyn tego trzeba zaś szukać w sferze duchowej.

Tomasz P. Terlikowski