Punktem zapalnym stało się Stowarzyszenie Rozwój Plus, które – jak ocenia kierownictwo PiS – zaczyna przyjmować charakter struktury politycznej. Sam Kaczyński podkreślił, że sprawa nie dotyczy personalnych sporów, lecz zasad funkcjonowania partii.

„Otóż to jest decyzja stwierdzająca, że przypomina się statut, który wyraźnie zakazuje działalności w innych organizacjach politycznych, a w naszej ocenie to, co zostało powołane, ta organizacja ma właśnie taki charakter” – powiedział prezes PiS.

To właśnie statut partii stał się głównym punktem odniesienia dla decyzji władz ugrupowania. Kaczyński zaznaczył, że zasady obowiązują wszystkich bez wyjątku, niezależnie od pozycji czy wcześniejszych zasług politycznych.

Najmocniejsze słowa padły w kontekście ewentualnych konsekwencji dla polityków angażujących się w inicjatywę Morawieckiego. Lider PiS nie pozostawił przestrzeni na interpretacje:

„No to trzeba wybrać. Jasno mówię, że dla ludzi, którzy by się w to angażowali, miejsc na naszych listach nie będzie”.

Nie chodzi już więc o dyskusję programową czy organizacyjną, lecz o realne polityczne konsekwencje.

Jednocześnie Kaczyński dopuścił możliwość kompromisu, ale pod warunkiem zmiany charakteru samego projektu:

„Formułę tego przedsięwzięcia można zmienić”, jednak – jak dodał – jeśli będzie ono przedstawiane jako „nowa propozycja dla pewnego typu elektoratu”, to „jest przedsięwzięcie partyjne w takim razie”.

W swojej wypowiedzi prezes PiS szeroko odniósł się do szerszego kontekstu politycznego. Jego zdaniem kluczowym zadaniem jest dziś odbudowa jedności obozu prawicy, a nie tworzenie alternatywnych struktur.

„Mam wielką nadzieję na to, że ci, którzy podjęli te działania zrozumieją, że działają na szkodę nie tylko Prawa i Sprawiedliwości, (…) natomiast to jest na szkodę Polski” – mówił.

W tej części wypowiedzi pojawia się wyraźna diagnoza polityczna: rozproszenie sił prawicy osłabia jej zdolność do rywalizacji z obozem rządzącym. Kaczyński ujął to wprost:

„Dzisiaj mamy po prostu fatalną władzę w Polsce i na pewno trzeba ją zmienić, ale dzielenie się nie prowadzi do takiej zmiany”.

To jeden z najważniejszych wątków całej wypowiedzi – przekonanie, że nawet dobrze intencjonalne inicjatywy mogą w praktyce osłabiać polityczną skuteczność całego środowiska.

Kaczyński zwrócił również uwagę na ryzyko powstawania równoległych struktur politycznych wykorzystujących zaplecze PiS. W tym kontekście użył wyjątkowo mocnego określenia:

„Chodzi o to, by to nie prowadziło do sytuacji, w której będziemy mieli do czynienia z pewnego rodzaju pasożytnictwem”.

I doprecyzował:

„To znaczy – przy pomocy instytucji i możliwości naszej partii będzie się tworzyło partię nową, która nie jest w tej chwili w żadnym razie potrzebna na polskiej scenie politycznej”.

Słowa Jarosława Kaczyńskiego nie pozostawiają wątpliwości co do priorytetów: „Potrzebna jest jedność Prawa i Sprawiedliwości i szerzej – jedność prawicy”.