Były premier był gościem „Rozmowy Wikły” na antenie telewizji wPolsce24, która dotyczyła utworzenia przez niego stowarzyszenia Rozwój Plus i tego, jaka przyszłość stoi przed prawem i Sprawiedliwością. Morawiecki podkreślił, że:
„Chcemy być niewygodną grupą, w ramach Prawa i Sprawiedliwości, bo jedność jest bardzo ważna i o tę jedność będę zawsze bardzo walczył”.
Dalej dodał, że twórcy stowarzyszenia zostali w pewien sposób zachęceni:
„[…] tym, co pan prezes powiedział, że potrzebujemy nowych stowarzyszeń, nowych formatów, do tego, żeby inicjować nowe debaty, żeby wchodzić w nowe elektoraty, to jest dokładnie tamto zalecenie pana prezesa”.
Zaznaczył, że prezes Prawa i Sprawiedliwości jako bardzo doświadczony polityk wie, jak istotne jest danie o jedność, z czym on również się zgadza. Zapewnił, że jego stowarzyszenie będzie to robić. Pytany o słowa rzecznika PiS o tym, że stowarzyszenie byłego premiera jest sprzeczne ze statutem PiS i rodzi konsekwencje dyscyplinarne Morawiecki stwierdził, że miały miejsce „komunikacyjne perturbacje”, na których karb spuściłby nieporozumienia, które zaszły. Dodał, że w końcówce spotkania musiał z niego wyjść, ponieważ brał udział w innej audycji telewizyjnej.
Zapewnił, że celem jego działań jest poszerzenie elektoratu. Wspomniał, że PiS cieszył się w pewnym momencie poparciem 45 proc. Polaków, po czym wiele z tych głosów utracił:
„Chcemy pozyskiwać, odzyskiwać zewsząd. Chcemy być wygodną i merytoryczną opozycją dla Donalda Tuska”.
Ocenił też, że po wygranej Karola Nawrockiego w wyborach prezydenckich PiS nie przeszedł do ofensywy głównie przez to, że część mało doświadczonych polityków (zaznaczył, że z doświadczeniem zupełnie nie takim, jak prezes PiS), zaczęła krytykować rządy PiS – politykę podatkową czy europejską. Zaznaczył, że takie ataki:
„[…] są śmiertelnie groźne dla naszej formacji. To bardzo mi się nie podobało. To spowodowało, że ci ludzie, którzy zaczęli nagle nas gwałtownie krytykować”.
