Terlikowski: Czy można ochrzcić dziecko z programu in vitro? - zdjęcie
14.09.11, 12:07

Terlikowski: Czy można ochrzcić dziecko z programu in vitro?

27

 

Czy Kościół jest przeciw rodzicom?

 

Kościół jest przeciw bezdzietnym małżeństwom i rodzicom, którym urodziły się dzieci metodą in vitro. Ilość oskarżeń tego typu, które można znaleźć w internecie, ale i w mediach, jest ogromna. „Hierarchowie kościoła katolickiego wypowiadają się mediach i poprzez listy do wiernych używając języka pełnego nienawiści i kłamstw, nazywając rodziców dzieci poczętych in vitro mordercami, a osoby dotknięte chorobą niepłodności oskarżają o rozwiązłość seksualną” – oznajmiają autorzy strony proinvitro.pl. Natomiast kobiety składające świadectwa na tej stronie idą jeszcze dalej. „(…) przerażeniem napawa mnie to, co na swój temat (czyli osoby, którą dotknęła choroba niepłodności) słyszę z ust kościoła katolickiego i innych ludzi, którzy nie mają pojęcia o chorobie niepłodności. (…) nie jesteśmy państwem wyznaniowym. A jednak usilnie chce się nam narzucić stanowisko tylko jednej strony czyli kościoła. W końcu nas 'niepłodnych' są tylko 3 miliony, a kto by się przejmował taką małą liczbą. Tak łatwo wydaje się osądy o nas 'niepłodnych' ludziom, którzy problemu niepłodności mieli szczęście nie doświadczyć. Robi się z nas potworów, straszy się nami ludzi 'płodnych'. A my jesteśmy tak naprawdę zwykłymi ludźmi. Musimy walczyć z chorobą, ale i z nietolerancją. Z obelgami jakie padają pod naszym adresem” [pisownia oryginalna – przyp. red.] – przekonuje Ewelina.


/


Inna autorka z tego samego forum odwołuje się wprost do Pana Boga, by dowodzić, jak zły i nie rozumiejący ludzi z problemem niepłodności jest Kościół katolicki. „Gdy słyszę jak biskupi grzmią o «wyjątkowym charakterze aktu służącego przekazywaniu życia» i podkreślają, że in vitro pozbawia dziecko tego godnego początku, to zastanawiam się dlaczego in vitro narusza według nich tę godność człowieka? I jestem pewna, że żadna z tych osób nie ma pojęcia, jak wielkim przeżyciem jest chwila, gdy uda się zapłodnić komórki, gdy wreszcie kobieta dostanie je pod swe serce. Ty Boże wiesz, byłeś przy mnie, gdy to się stało, trzymałeś mnie za rękę, razem płakaliśmy ze wzruszenia, ja to czułam, czułam twoją obecność, dodawałeś mi wiary i nadziei, obdarzyłeś miłością. Byłeś przy mnie, gdy w jednej ręce trzymałam różaniec modląc się, żeby nasze dwa piękne zarodki szczęśliwie się zagnieździły i zostały pod moim sercem na kolejne 9 miesięcy. Byłeś ze mną, gdy przez kolejne dwa tygodnie modliłam się, codziennie prosząc o dar życia dla moich dzieci. Byłeś świadkiem naszej miłości, mojej, mojego męża, i miłości do naszych przyszłych dzieci. Byłeś, gdy z lękiem, niepokojem, ale i wielką nadzieją czekaliśmy na wynik testu. Czytam «Dziecko powinno być owocem miłości małżeńskiej. Natomiast jeżeli pójdziemy do sklepu i kupimy sobie plemnik i komórkę jajową, to nie można mówić o życiu, które rodzi się w akcie miłości. Tam miłości nie ma. Tam jest handel». Boże ty wiesz, jak te słowa są okrutne i fałszywe. Dobrze wiesz, że takie słowa mogą paść tylko z ust tych, którzy nie rozumieją, czym po prostu jest miłość” – oznajmia Pineska.

 

Poprzestańmy na tych świadectwach. To na tego rodzaju wypowiedzi najczęściej powołują się posłowie, politycy, publicyści, którzy wyjaśniają, dlaczego odrzucają stanowisko Kościoła, i dlaczego zamierzają promować zapłodnienie pozaustrojowe. Dla nich liczy się szczęście rodziców, spełnienie ich pragnień, których Kościół nie chce zrozumieć. „Od lat wykonuje się u nas zabiegi in vitro. Kościół nie powinien wykluczać rodziców ani dzieci, które przyszły na świat na skutek tej metody. Nie wygra z postępem w medycynie i ludzką potrzebą posiadania dziecka. Trudno komuś odmówić prawa do szczęścia” – przekonywała Katarzyna Piekarska, nie do końca wprost udowadniając, że Kościół jest przeciwko ludzkiemu szczęściu.

 

Nie należy lekceważyć powyższego zarzutu, zwyczajnie uznając, że jest on elementem skutecznej retoryki. Kryje się w nim bowiem istotna prawda, nie tyle o stosunku Kościoła do zapłodnienia pozaustrojowego, ile o rozumieniu moralności czy człowieczeństwa, jakie właściwe jest dla współczesności. W skrócie owo myślenie można podsumować następująco: jeśli czegoś pragnę, to po prostu mi się to należy, a każdy, kto występuje przeciwko realizacji tego pragnienia, jest przeciwko mnie. Przy takim myśleniu Kościół w sposób oczywisty występuje przeciw niepłodnym małżeństwom (ale także parom czy nawet jednostkom), ponieważ odmawia im prawa realizacji ich pragnień. I dlatego, żeby udowodnić, jakie jest stanowisko Kościoła – nie jest on przeciwny niepłodnym parom, choć rzeczywiście jest przeciwny pewnej metodzie realizacji ich pragnień – nie wystarczy przytoczenie stosownych dokumentów, w których biskupi czy teologowie podkreślają, że rozumieją dramat bezpłodności i współczują małżeństwom. Dla osób myślących w sposób współczesny są to tylko słowa, które mają osłodzić mocne twierdzenie, że in vitro jest niemoralne. Do rozprawienia się z tym przekonaniem trzeba świadomości, że taki styl myślenia jest nieprawdziwy, nie pozwalający zbudować spójnej moralności, a przede wszystkim narusza fundamenty człowieczeństwa.

 

Zacznijmy zatem od twierdzeń podstawowych. Moralność nie wyrasta z pragnień. Z faktu, że jakieś pragnienie jest naturalne czy wręcz dobre (a pragnienie posiadania dzieci jest pragnieniem bardzo dobrym), nie wynika, że każda metoda zaspokojenia tego pragnienia jest również dobra. I żeby to zrozumieć, wystarczy posłużyć się prostym przykładem. Dobrym i zrozumiałym pragnieniem jest w przypadku mężczyzny pragnienie posiadania kobiety. Ale żeby owo pragnienie mogło się zrealizować w sposób moralny, konieczna jest zgoda tej kobiety i publiczna deklaracja woli założenia z nią rodziny. Jeśli zaś mężczyzna realizuje swoje pragnienia bez zgody wybranki albo bez wyrażenia woli życia z nią, to… jego działania są złe moralnie. Albowiem oceniamy nie tyle same pragnienia, co działania i ich skutki. A te tak w przypadku gwałtu, seksu pozamałżeńskiego (przy pełnej świadomości różnic) czy wreszcie zapłodnienia in vitro są złe. To zło zaś widać, nawet jeśli nie przyjmujemy etyki katolickiej czy systemu etycznego wyrastającego z etyk klasycznych, ale również wówczas, gdy akceptujemy wyłącznie etykę utylitarystyczną czy przyjmujemy liberalny punkt widzenia, w którym dopuszczalne jest wszystko, co pozwala mi realizować własną wolność i jednocześnie nie naruszać wolności albo praw innych.

 

Procedura in vitro łamie nawet tę – najbardziej liberalną – z zasad, gdyż w jej trakcie nie tylko naruszane jest prawo do życia konkretnych osób (statystycznie dla poczęcia jednego dziecka tą metodą trzeba poświęcić około dwudziestu innych), ale także łamie się prawo do poczęcia w najlepszych z możliwych warunkach czy nawet (w przypadku procedury zapłodnienia heteronomicznego, czyli materiałem genetycznym spoza małżeństwa) do poznania własnej tożsamości genetycznej. Wszystko to razem sprawia, że owej techniki nie da się usprawiedliwić twierdzeniem, że nie narusza ona niczyich interesów i jest realizacją prawa do szczęścia jednostki. Tym ostatnim może jest, ale łamiąc istotne prawa innych, powinna być zakazana z czysto liberalnych przesłanek. Jeśli zaś przyjmujemy bardziej skomplikowane systemy etyczne, to istnieją także inne powody, dla których zapłodnienie in vitro powinno zostać uznane za niemoralne i szkodliwe – również dla samych rodziców. Najistotniejszą z przyczyn jest to, że omawiana metoda rozbija fundamentalną jedność aktu miłości, który jest zarówno sposobem wyrażania miłości, jak i prokreacją. Metoda zapłodnienia in vitro niszczy zatem pełną jedność małżonków i szkodzi ich własnej miłości. I właśnie z tego to powodu – opowiadając się za pełnią ludzkiego szczęścia (które niekiedy przejawia się przez krzyż) – Kościół sprzeciwia się in vitro. Na krótką metę może ono dostarczyć szczęścia, ale po pierwsze sposób jego osiągania jest niegodziwy (wiąże się ze śmiercią niewinnych istot ludzkich), a po drugie niszczy pełną jedność małżeństwa. Przypominając o tym, ludzie Kościoła w rzeczywistości – choć może na pierwszy rzut oka tego nie widać – starają się służyć małżeństwu (także bezpłodnemu) przez ostrzeganie przed wszystkimi skutkami ich decyzji.

 

Czy Kościół jest przeciwko dzieciom poczętym metodą in vitro?

 

Przytoczone powyżej argumenty pokazują również, że Kościół nie tylko nie występuje przeciwko dzieciom poczętym w ramach procedury in vitro, ale nawet jest jednym z nielicznych obrońców ich praw. A walka ta dotyczy nie jedynie tych, którym dane zostało się narodzić, lecz wszystkich, które zostały poczęte w trakcie procedury zapłodnienia pozaustrojowego. Każde z nich ma prawo tak do życia, jak i do poczęcia w godziwych warunkach oraz do wiedzy o swoich biologicznych rodzicach. Wszystkie te prawa są zaś naruszane w trakcie zapłodnienia in vitro. To zatem popieranie tej procedury oznacza w istocie występowanie przeciwko dzieciom poczętym metodą in vitro i ich fundamentalnym prawom. Kościół natomiast, ostro i jednoznacznie występując przeciw samej metodzie in vitro, jest ostatnim obrońcą tych dzieci, który chce i potrafi bronić ich praw przed ich własnymi rodzicami.

 

Stąd trudno inaczej niż wierutną bzdurą, a w istocie ordynarnym kłamstwem, określić stwierdzenia, że Kościół odrzuca dzieci pochodzące z zapłodnienia in vitro, czy też odmawia im duszy. A takie zarzuty – mimo że wydawałoby się to zupełnie niemożliwe – także są formułowane w mediach. „Agnieszkę Sadłowską z Warszawy – najbardziej boli język, jakim Kościół mówi o dzieciach z próbówki. Boli ją, gdy słyszy, że nie mają duszy albo są podobne do Frankensteina” – piszą Marlena Mistrzak i Renata Kim w tygodniku „Wprost”. I ów ból byłby całkowicie zrozumiały, gdyby nie fakt, że ksiądz przy zdrowych zmysłach i mający choćby minimalne pojęcie o katolickim rozumieniu duszy nie może powiedzieć niczego takiego, co wkładają mu w usta rodzice dzieci z zapłodnienia in vitro. Nie może, ponieważ nie ma nikogo takiego jak człowiek bez duszy. Jeśli człowiek istnieje, żyje – to oznacza to, że ma duszę. Bez niej go nie ma. „Pojęcie dusza często oznacza w Piśmie świętym życie ludzkie lub całą osobę ludzką. Oznacza także to wszystko, co w człowieku jest najbardziej wewnętrzne i najwartościowsze; to, co sprawia, że człowiek jest w sposób najbardziej szczególny obrazem Boga: »dusza« oznacza zasadę duchową w człowieku. (…) Jedność ciała i duszy jest tak głęboka, że można uważać duszę za »formę« ciała; oznacza to, że dzięki duszy duchowej ciało utworzone z materii jest ciałem żywym i ludzkim; duch i materia w człowieku nie są dwiema połączonymi naturami, ale ich zjednoczenie tworzy jedną naturę” – podkreśla Katechizm Kościoła Katolickiego. Prawda ta odnosi się do każdego człowieka, niezależnie od sposobu jego poczęcia. „Kościół naucza, że każda dusza duchowa jest bezpośrednio stworzona przez Boga, nie jest ona »produktem« rodziców” – można przeczytać w Katechizmie. Jeśli zatem dzieci z zapłodnienia in vitro żyją, to mają duszę. I jakoś nie chce mi się wierzyć, by jakikolwiek ksiądz o tym nie wiedział. Co więcej tak mocna obrona „nadliczbowych zarodków” związana jest z faktem, że większość teologów katolickich, a także filozofów wyznaje obecnie doktrynę animacji bezpośredniej – w dużym uproszczeniu oznacza to, że dusza zostaje wcielona w ciało już w momencie poczęcia, a nie na jakimś późniejszym etapie. Każdy z zapłodnionych zarodków jest więc już człowiekiem i posiada własną nieśmiertelną duszę, o którą również trzeba się zatroszczyć…

 

Czy przystąpienie do in vitro wyłącza ze wspólnoty Kościoła?

 

Obawiam się, że rodzice i dziennikarze dorabiają sobie ideologię do zupełnie innego faktu. A jest nim proste i jasne stwierdzenie, że nie jest łatwo udzielić chrztu dziecku pochodzącemu z zapłodnienia pozaustrojowego. Problemem nie jest jednak ono samo, ale jego rodzice. Chrzest jest udzielany bowiem niemowlęciu w wierze jego rodziców, czyli z nadzieją, że przekażą oni swojemu dziecku to, co sami posiadają. Przystąpienie do programu in vitro jest zaś poważnym wykroczeniem wobec wiary i moralności głoszonej przez Kościół, jest grzechem ciężkim, który wyłącza ze wspólnoty Kościoła. I jeśli rodzice nie chcą podjąć pokuty, jeśli nie widzą w tym, co zrobili, grzechu i zła, to trudno uwierzyć, aby mieli ochotę wychować swoje dziecko w wierze, której nie wyznają. Ze względu natomiast na ten istotny brak nie można udzielić dziecku chrztu. Jednak – to trzeba niezwykle mocno powiedzieć – ta decyzja nie jest skierowana przeciwko rodzicom, ale w istocie jest ich obroną. Chrzest nie jest czynnością magiczną, lecz wprowadzeniem do wspólnoty Kościoła i związaną z tym odpowiedzialnością rodziców. Oni za to, czy wychowają swoje dziecko w wierze, czy nie, czy podejmą trud jego wychowania do spotkania z Bogiem, czy też nie – będą odpowiadać na Sądzie Ostatecznym przed Bogiem. Jeżeli zatem nie widać możliwości, żeby rodzice dziecka z zapłodnienia pozaustrojowego chcieli i byli w stanie wychować dziecko w wierze, to trzeba ich samych chronić przed jeszcze większymi konsekwencjami ich własnych decyzji, które nie wynikają z wiary, a ze zwyczaju. Odmawiając chrztu dziecku (nie zawsze i nie wszędzie, o czym też trzeba pamiętać), Kościół nie tyle odrzuca rodziców (czy dzieci), ile wzywa ich do nawrócenia i pokuty. Jeśli natomiast zdecydują się oni na rewizję swojego postępowania, to – jak nauczał tego Mistrz z Nazaretu – zostaną przyjęci do wspólnoty i będą mogli czynnie uczestniczyć w jej życiu. Potrzebne jest tylko nawrócenie i zmiana swojej postawy. Ta zmiana oznacza zaś przede wszystkim jasne uznanie, że chociaż dzięki in vitro udało się spełnić marzenia, to jest to metoda obiektywnie zła, a decyzje z nią związane były grzechem.

 

To jest fragment książki „Robienie dzieci. Terlikowski śmiało o in vitro”. Wydanaj właśnie nakładem wydawnictwa Polwen

 

Komentarze (27):

anonim2011.09.14 12:41
<p>Dziękuję Panie Tomku. Ostatnio dostrzegam u Pana działanie Ducha Świętego :) Cieszy mnie to niezmiernie. Widać, że się Pan modli :)</p>
anonim2011.09.14 12:45
<p>@ Kukumis ... Nikt tu nie będzie się podejmował dyskusji. Ja na pewno nie! Jesteś katolikiem, więc uznajesz naukę Kościoła. Nie uznajesz - wyłączasz się ze Wsp&oacute;lnoty Kościoła, podkreślam dobrowolnie. Dalsze dyskutowanie od złego pochodzi. Chcesz się zbawić wg własnego widzi mi się - twoja sprawa. Ale w&oacute;wczas nie licz na sakramenty, kt&oacute;re daja Zbawienie. W Kościele nie ma demokracji - Dzięki Bogu!&nbsp;</p>
anonim2011.09.14 15:21
<p><span \" : verdana,geneva; font-size: small;\">ale także łamie się prawo do poczęcia w najlepszych z możliwych warunkach</span></p> <p><span \" : verdana,geneva; font-size: small;\">__________</span></p> <p><span \" : verdana,geneva; font-size: small;\">Kr&oacute;tka piłka, czy Terlikowski wierzy w preegzystencję dusz? Kto jest podmiotem uprawnienia do bycia poczęcia takiego lub innego? Skad wiadomo, czy inne poczęcie dałoby tą samą osobę? W sensie biologicznym na pewno nie. </span></p>
anonim2011.09.14 15:22
<p><span \"font-size: x-small;\">&nbsp;\"Jeśli człowiek istnieje, żyje &ndash; to oznacza to, że ma duszę. Bez niej go nie ma\". Zwierzeta też żyją, istnieją - ale czy to oznacza że one też mają duszę? Ot&oacute;ż nie...</span></p>
anonim2011.09.14 15:25
<p>Andzio jeśli Terlikowski przyjmuje arystotelesowską koncepcję duszy wegetatywnej i zwierzęcej to zwierz i roślina maja dusze.</p>
anonim2011.09.14 15:57
<p>Czy czasem nieochrzczenie dziecka nie jest skazaniem go na potępienie? W końcu to chrzest zmywa grzech pierworodny i daje możliwość zbawienia, prawda? Gdzie wina dziecka, że jest z prob&oacute;wki? Czy może cos pomerdałem?</p>
anonim2011.09.14 16:37
<p>A to wiem na pewno. Mnie bardziej zastanawia sytłacja nownarodzonego dziecka, kt&oacute;re prosić siłą rzeczy nie może. A utarte jest w tradycji polskiej żeby dziecko chrzcić. Zastanawiam sie czy jest to kwestia tylko tego żeby rodzice wyspowiadali się z grzechu In Vitro, czy też taki \"prob&oacute;wkowy\" człowiek musi czekać żeby samemu m&oacute;c o ten sakrament prosić(będąc do tego momentu narażonym na śmierć poza łonem kościoła)</p>
anonim2011.09.14 16:45
<p>Gdyby zagrozone było życie dziecka, należy je ochrzcić bez względu na jakiekolwiek przeszkody ze strony rodzic&oacute;w, ze zwględu za konieczność zabezpieczenia zbawienia duszy dziecka w wypadku jego śmierci.</p> <p>&nbsp;</p> <p>Natomiast jeśli nie ma niebezpieczeństwa śmierci, wtedy obowiązują wszystkie zwyczajne zasady, tzn. rodzice muszą wyznawać prawdziwą wiarę i muszą dawać uzasadnioną nadzieję wychowania dziecka w tej wierze. Ergo - nie mogą akceptować praktyk łamiących zasady wiary, jak np. zapłodnienie \"in vitro\", bo wtedy przekaz wiary dla dziecka byłby zafałszowany i zarażałby jego dobro duchowe.</p>
anonim2011.09.14 16:50
<p>Mhm. Ale nieochrzczenie go powoduje zagrożenie potępieniem, czy nie taK? No i um&oacute;wmy się, w pierwszych latach życia ma i tak niejako \"zafałszowany\" obraz wiary. Całość jawi mi sie trochę jako szantaż emocjonalny: Jak macie dziecko z In Vitro to my go wam nie ochrzcimy. Chyba, że sakrament zezwala na takie chrzciny. Ale wtedy byłby dość...podejrzany, że sie tak wyrażę.</p>
anonim2011.09.14 19:03
<p>Odpowiadając na pytanie w tytule - nie tylko można, ale i trzeba.</p>
anonim2011.09.14 19:13
<p>@Tarkus Po co stawiasz po trzy znaki zapytania, jeden nie wystarcza? Czy twoje pytania mają coś na celu, czy tak po prostu rozbijasz dyskusję?&nbsp;</p>
anonim2011.09.14 21:51
<p>Ja chciałbym tylko zauważyć, że tyle się m&oacute;wi o inviadro a bardzo mało o naprotechnologii. Naukowo lepsza jest naprotechnologia tylko wymaga więcej pracy małżonk&oacute;w, lecz koszty samego leczenia są niewsp&oacute;łmiernie mniejsze niż inwiadro. Wiosek: jesli ktoś propaguje inwiadro albo ma wąską wiedzę w dziedzinie leczenia niepłodności (wariant pozytywny) lub robi to bo na inwiadro zarabia pieniądze (wariant pesymistyczny)</p>
anonim2011.09.14 21:53
<p>Pan Terlikowski zaczyna od odmowych chrztu a skończy na paleniu czarownic, zaczekajmy jeszcze z dwa latka a umocni się w swoim radykailiźmie. Co raz więcej miłości bliźniego w Pańskich tekstach.</p> <p>Życzę trochę otzrźwienia i przypomnienia sobie najważniejszego przykazania jakie powiedział pewiem wędrowny kaznodzieja 2000 latemu w Palestynie.</p>
anonim2011.09.14 23:16
<p>Ostatio w TV śniadaniowej postawiono problem dzieci in vitro . M&oacute;wiono o problemie gł. w USA tzn o tym , że do zaplodnienia jest używane wielokrotnie nasienie jednego dawcy . W ten spos&oacute;b rodzi się wiele rodzeństw nieświadomych swoich więz&oacute;w krwi. Mogą zawierać małżeństwa miedzy sobą&nbsp; i nie być tego w og&oacute;le świadomym. Myślę , że jest to też ważny argument przeciwko in vitro zwłaszcza dla os&oacute;b specjalinie nie związanych z kościołem.</p>
anonim2011.09.15 0:27
<p>@ Tradycyjny. Jak to każdemu trzeba udzielić chrztu? Co za bzdury opowiadasz!? Żeby przyjąć chrzest trzeba spełnić dwa warunki: Wierzyć i żyć według nauki Jezusa. W przypadku dziecka rodzice muszą spełniać te warunki i zobowiązać się, że tak wychowają dziecko aby ono w przyszłości r&oacute;wnież je spełniło. Jeżeli zas rodzice decydują się na in vitro to jawnie występuja przeciwko wierze.</p>
anonim2011.09.15 0:41
<p>@Kocmoluch4 Wystarczy trochę poczytać może też zapytać, zadać trochę trudu i wszystko okaże się jasne. Ciało zostaje na ziemi, ale na końcu świata ponownie zjednoczy się z duszą, ale będzie to juz ciało odmienione, uwielbione. Tak jak ciało Chrystusa po zmartwychwstaniu, kt&oacute;ry przeszedł przez zamknięte drzwi ale za chwilę powiedział do apostoła Tomasza dotknij moich ran, żebyś uwierzył, że to rzeczywiście jestem ja.</p>
anonim2011.09.15 0:54
<p>@ CPG, Tradycyjny nie jest prawdą, że bez chrztu nie ma zbawienia. W takiej sytuacji potepiony byłby zar&oacute;wno Abraham jak i Mojżesz. Chrzest to nie tylko prawa ale też i zobowiązania. To nie tylko bilet do nieba ale też zobowiązanie, że będzie się żyło według nauki Jezusa. Jeżeli rodzice nie nauczą dziecka, że trzeba szanować Jezusa i żyć według Jego nauki (a nie nauczą, bo sami decydując się na in vitro nie żyja według Jego nauki), to chrzest zamiast biletem do nieba, może się okazać się biletem do piekła.</p>
anonim2011.09.15 8:39
<p>Do Polski przylatuje tw&oacute;rca NaPro - prof.T.Hilgers. W dniu 21 września przeprowadzi operację pokazową w leczeniu niepłodnosci w szpitalu im. Św.Rodziny przy ul.Madalińskiego w Warszawie, w dniach 22-23 będzie w Poznaniu na konferencji wraz z polskim krzewicielem in vitro prof.Szamatowiczem. Myślę, że będzie ciekawie.</p> <p>Więcej: http://www.pro-life.org.pl/2011/09/profhilgers-w-polsce-w-dniach-21-23.html</p>
anonim2011.09.15 8:45
<p>@Andzia67...Oczywiście że zwierzęta mają duszę. Nie mają tylko duszy nieśmiertelnej, takiej jaką ma człowiek.&nbsp;</p>
anonim2011.09.15 11:50
<p>A czy dusze miały &nbsp;małpoludy? Co z nieochrzczonymi ludźmi zyjącymi 10 tys. lat temu? Są w piekle?&nbsp;</p>
anonim2011.09.15 11:54
<p>Oficjalna teoria pogodzona z ewolucyjną głosi, że od momentu kiedy zamiast \"małp\" zaczęli być \"ludzie\"; mieli takie same dusze jak my dzisiaj(wiem, że brzmi to siermiężnie ale chyba tak to szło). Teoria kreacjonistyczna zakłada, że ludźmi byliśmy od zawsze, ergo od zawsze mieliśmy dusze.</p>
anonim2011.09.15 13:02
<p>@jyrk a pokaż mi w tekście gdzie TPT napisał coś o zakazywaniu chrztu? I dlaczego piszesz, że ma gdzieś gwizdać? TPT napisał prawie to samo co ty, tyle, że dłużej i z wyjaśnieniem. Więc po co te nerwy?</p> <p>Efektem artykułu ma być&nbsp; uświadomienie sobie czemu invitro jest złe z powodu moralności chrześcijańskiej ale r&oacute;wnież i moralności liberalnej. Jeśli ktoś skorzystał z tej metody i się nawraca, spowiada się itp a potem chrzci dziecko to jak napisał TPT wraca do wsp&oacute;lnoty.</p> <p>Natomiast trudno nie zgodzić się z @Tradycyjnym, że odmowa ochrzeczenia dziecka raczej nie powinna mieć miejsca, a jeśli ma to powinno się zgłosić do Kurii i tam ochrzcić dziecko. Myślę, że pomimo tego, że chrzci się dziecko w wierze rodzic&oacute;w to jednak nie można dopuszczać do sytuacji, aby grzech rodzic&oacute;w odciął dziecku drogę do Pana. Jeśli na skutek wewnętrznej potrzeby ci rodzice jednak chcą chrztu to może jest szansa, że kiedyś się nawr&oacute;cą, a dzięki znakowi chrztu dziecko otrzyma r&oacute;wnież łaski Ducha Św. Kto wie może po iluś tam latach, dzięki temu dziecku ci rodzice się nawr&oacute;cą.</p> <p>Natomiast odmowa chrztu (niezawiniona przez dziecko) dla dziecka jest swego rodzaju \"karą\" za postępowanie rodzic&oacute;w. A co w sytuacji, gdy zanim osiągnie pełnoletność umrze?</p> <p>&nbsp;</p>
anonim2011.09.15 13:50
<p>@enjoy777: Indagowałem na ten temat ale mi wycieli posta:/ dołączam się do pytania, bo w sumie ciągle żadnej konkretnej odpowiedzi nie dostałem...</p>
anonim2011.09.15 14:59
<p>No to właśnie napisałem jako drugie wyjaśnienie, prawda?</p>
anonim2011.09.15 22:52
<p>In vitro nie jest do końca dobre ani złe. W końcu ginie pewna forma człowieka, ale r&oacute;wnocześnie powstaje nowe życie. Ale czemu nie chrzcić dzieci? Czy to one decydowały o tym w jaki spos&oacute;b się poczną? Nic nie dzieje się bez woli Bożej. Dziecko też bez niej nie przyszłoby na świat całe i zdrowe. Nie należy odrzucać nikogo. Ile razy Jezus wybaczał grzesznikom. Tym, kt&oacute;rzy naprawdę popełnili zło i przygarniał ich do siebie. Gdyby żył napewno dzieci z in vitro nie byłyby przez niego odrzucone.</p>
anonim2011.09.15 22:53
<p>In vitro nie jest do końca dobre ani złe. W końcu ginie pewna forma człowieka, ale r&oacute;wnocześnie powstaje nowe życie. Ale czemu nie chrzcić dzieci? Czy to one decydowały o tym w jaki spos&oacute;b się poczną? Nic nie dzieje się bez woli Bożej. Dziecko też bez niej nie przyszłoby na świat całe i zdrowe. Nie należy odrzucać nikogo. Ile razy Jezus wybaczał grzesznikom. Tym, kt&oacute;rzy naprawdę popełnili zło i przygarniał ich do siebie. Gdyby żył napewno dzieci z in vitro nie byłyby przez niego odrzucone.</p>
anonim2011.09.15 23:23
<p>Interesuje mnie jedna rzecz - jak KK i wiekszość ludzi pisząca tutaj o złu \'in vitro\' tłumaczy fakt że tylko co trzeci zarodek ulega \'implantacji\' w ścianie macicy. Tj. tylko co trzecie zapłodnienie ma w og&oacute;le zapewniony start, że o rozwoju nie wspomnę bo to też droga długa?</p> <p>Czytam, że Invitro złe, niedobre bo przecież więcej zarodk&oacute;w powstaje niż się wykorzystuje, bo się morduje te pozostałe. Ale prawda jest taka że nawet w u zdrwoej kobiety na każdego krzysia i kasie przypadało po 2 dzieci kt&oacute;re nigdy tego startu z \'reguły\' nie dostało.</p>