Tę historię o św. Janie Pawle II zawsze opowiadam ateistom - zdjęcie
04.10.20, 13:45Fot. Beyond forgetting via Flickr, CC 2.0

Tę historię o św. Janie Pawle II zawsze opowiadam ateistom

59

Ilekroć mam do czynienia z zatwardziałymi ateistami, opowiadam im tę historię z 2 czerwca 2005 roku. Mówię o chwili, kiedy krew zastygła mi w żyłach.

Przekonałem się, że trzeba naprawdę wierzyć w świat bez Boga, żeby pozostać obojętnym na szczegóły tej historii. Z początku wszyscy, łącznie ze mną, sądzili, że Watykan potwierdził po prostu kolejne cudowne uzdrowienie, jakich było już wiele, by w ten sposób umożliwić beatyfikację Jana Pawła II. Dopiero później dowiedziałem się, że chodzi o szczególną wiadomość, jaką Karol Wojtyła miał wysłać z nieba. Marie Simon Pierre Normand przychodzi na świat w roku 1961 w rodzinie mieszkającej pod Cambrai w północnej Francji, gdzie dorasta wraz z pięciorgiem rodzeństwa. Dziewczyna szybko odkrywa powołanie i niedługo po bierzmowaniu postanawia zostać siostrą zakonną. Wkrótce zetknie się Małymi Siostrami Macierzyństwa Katolickiego i pozostanie pod wielkim wrażeniem tego zgromadzenia. Napisze o nich później: „Zwróciłam na nie uwagę, bo z ich twarzy nigdy nie znikał uśmiech a ja wciąż zastanawiałam się, co napełnia je taką radością”. Podejmuje decyzję, towarzysząc chorym podczas pielgrzymki do Lourdes. Chce wstąpić do klasztoru, i to właśnie do zgromadzenia Małych Sióstr Macierzyństwa Katolickiego. Rodzice protestują, pragną, by córka zwyczajnie wyszła za mąż, ona jednak nie zmienia decyzji. W czerwcu 2001 roku musi się poddać leczeniu z powodu paraliżu. Lekarze diagnozują chorobę Parkinsona. To dla niej ciężki cios. Jest leworęczna, a choroba zaatakowała u niej właśnie lewą stronę ciała. Kolejne lata w klasztorze Puyricard pod Aix-en-Provence na południu Francji stają się coraz trudniejsze. Siostra Marie Simon Pierre podziwia Jana Pawła II, swoim przyjaciołom zwierza się jednak, że z bólem patrzy na papieża dotkniętego tą samą co ona chorobą.

Widząc w telewizji papieża Jana Pawła II, widziałam samą siebie za kilka lat. Choroba z biegiem czasu się nasila. Zakonnicy coraz trudniej pracować w izbie porodowej. Wieczorem 2 kwietnia, w dniu śmierci Karola Wojtyły, modli się wspólnie z siostrami swojego zgromadzenia.

Kiedy usłyszałam, że umarł, pomyślałam, że odszedł przyjaciel, papież, który pokazał mi, że nie można się poddawać.

W dniu 26 maja 2005 roku Marie Simon Pierre wraca po feriach do swojego klasztoru w Puyricard. Choroba poczyniła dalsze postępy. Zakonnica jest prawie bez sił. Próbuje jakoś przetrwać kolejne dni, ale w końcu czuje, że już dalej nie może. 2 czerwca z największym trudem idzie do siostry przełożonej.

Prosi o zwolnienie z obowiązków. Nie ma już sił. Oczyma duszy widzi przed sobą tylko długi tunel cierpienia, na którego końcu czeka śmierć. Jedyne, co trzyma ją jeszcze przy życiu, to zdanie z Ewangelii św. Jana: jeśli wierzysz, będziesz miał życie wieczne. Siostra przełożona nie od razu przystaje na jej prośbę, woli dodać jej otuchy. Prosi ją, by napisała imiona papieża. Ta bierze do lewej ręki ołówek i próbuje. Jednak na kartce są widoczne jedynie nieczytelne gryzmoły. Obie z przerażeniem patrzą na nie w milczeniu. To jak pisemna deklaracja końca wszelkiej nadziei. Nie ma już co spodziewać się poprawy. Niezliczone modlitwy kierowane do Boga przez pozostałe siostry w intencji wyzdrowienia siostry Marie Simon Pierre i ustrzeżenia jej przed straszliwym cierpieniem nie przyniosły rezultatu. Przełożona zwalnia ją z obowiązków. Los zakonnicy jako przykutej do łóżka chorej zdaje się ostatecznie przypieczętowany. Tymczasem wieczorem wydarza się cud. Siostra słyszy zrazu czyjś głos mówiący: „Napisz moje imię!”. Czyżby to był głos Jana Pawła II z zaświatów? Czy to on nakazał jej napisać swoje imię? Sparaliżowana kobieta bierze do ręki ołówek i zupełnie niespodziewanie potrafi wyraźnie, bezbłędnie i czytelnie zapisać imiona Jana Pawła II. Nieuleczalna choroba znikła. Cokolwiek miało miejsce tamtego wieczoru, ciężko chore ciało zakonnicy zostało uleczone. Cokolwiek się stało, ciężki paraliż lewej strony ciała ustąpił. Następnego dnia siostra Marie Simon Pierre czuje się jak nowo narodzona, a choroba już nigdy nie daje o sobie znać. Lekarzom z zespołu doktora Patricia Poliski, osobistego lekarza papieża, który z polecenia Kościoła bada cudowne uzdrowienia, historia siostry Marie Simon Pierre wydaje się niepojęta. To bowiem jedyny udokumentowany przypadek wyzdrowienia z choroby Parkinsona. Doskonale rozumiem ludzi, którzy nie wierzą w cudowne uzdrowienia. Badałem setki cudów, rozmawiałem z dziesiątkami lekarzy i wiem, że dla wielu z nich to po prostu nadzwyczajny zbieg okoliczności. Jestem przekonany, że słysząc o rzekomym cudownym uzdrowieniu, wielu lekarzy powie to samo: albo to istotnie cud, albo niewyjaśniony przypadek, którego medycyna na dzisiejszym etapie rozwoju wprawdzie nie potrafi wyjaśnić, ale niewykluczone, że w przyszłości będzie to możliwe. Wiem, co mogliby teraz powiedzieć sceptycy: skoro do papieża Jana Pawła II modlą się o pomoc miliony wiernych, to tylko kwestią czasu pozostaje, kiedy któremuś z nich przydarzy się coś niewytłumaczalnego. A zatem w przypadku siostry Marie Simon Pierre, bez względu na to, czy wierzyło się w Boga, czy nie, mieliśmy do wyboru trzy możliwości:

Zakonnica wcale nie zachorowała na Parkinsona. Po prostu została źle zdiagnozowana.

Zachorowała na Parkinsona, jednak w jakiś niewytłumaczalny, choć naturalny sposób wróciła do zdrowia, co można tłumaczyć jako nadzwyczaj rzadki, ale możliwy przypadek samoistnego wyzdrowienia.

To rzeczywiście cud.

Dla półtora miliona ludzi, którzy zgromadzili się na placu św. Piotra w dniu beatyfikacji, nie było wątpliwości, że to cud. Że sprawił to przebywający w niebie papież Jan Paweł II. Cały tłum wstrzymał oddech, kiedy papież Benedykt XVI ucałował relikwiarz, szklaną ampułkę zawierającą kawałek materiału nasączony krwią Jana Pawła II. To był wielki dzień dla Polaków. Nie dość, że pierwszy w historii słowiański papież, to jeszcze włączony do grona błogosławionych. Choć Karol Wojtyła spędził w Rzymie prawie jedną trzecią swojego życia, w głębi serca pozostał Polakiem i do śmierci czuł się zobowiązany wobec swojej ojczyzny. W czasach komunistycznej dyktatury chciał chronić swoich rodaków nawet po śmierci, dlatego poinformował przyjaciół, że rozważa swój pochówek na Wawelu. Gdyby więc nie upadł mur berliński, szczątki zmarłego Karola Wojtyły stałyby się celem pielgrzymek dla wszystkich katolików za żelazną kurtyną. Powstałoby miejsce przypominające, że nikt nie ma prawa odebrać narodowi polskiemu wolności wyznawania religii. Jego grób stałby się pomnikiem wzniesionym w proteście przeciw uzurpatorom próbującym wyrugować wśród Polaków wiarę w Chrystusa. W dniu beatyfikacji miało miejsce jeszcze jedno polskie zwycięstwo. W chwili odsłonięcia na fasadzie bazyliki św. Piotra obrazu nowego błogosławionego stałem obok mojego przyjaciela, fotografa Grzegorza Gałązki. Twarz Grzegorza promieniała i był ku temu niemały powód. To on bowiem wykonał zdjęcie, które posłużyło teraz jako oficjalny wizerunek kandydata na ołtarze. To on uwiecznił ten papieski uśmiech.

Teraz i my uśmiechaliśmy się do siebie, wspominając, jak utyskiwaliśmy na tego człowieka, który właśnie został błogosławionym. Było to podczas jego ostatniej wizyty w Krakowie. Po długim, upalnym dniu szukaliśmy piwa — daremnie, jak zwykle, bo podczas papieskich wizyt w miastach, które odwiedzał, obowiązywał, jak zawsze, zakaz sprzedaży alkoholu. Wtedy jednak sytuacja Artura Mariego, oficjalnego fotografa papieża, autora setek tysięcy zdjęć Jana Pawła II, była bez porównania korzystniejsza. Karol Wojtyła czuł się wobec niego tak dalece zobowiązany, że pragnął się z nim osobiście pożegnać na łożu śmierci. A mimo to historyczne zdjęcie, wybrane spośród milionów innych, wykonał nie Arturo Mari, lecz Polak, Grzegorz Gałązka, fotograf z dalszego planu, który musiał się zdawać na Vika van Brantegema, pracownika sali konferencyjnej, dobrą duszę wszystkich fotoreporterów, ryzykującego nieraz własnym życiem, by podczas papieskich pielgrzymek ułatwić pracę fotografom w jakichś szczególnie niepewnych sytuacjach. Grzegorz musiał sam finansować kosztowne podróże u boku papieża. Przeżył niejedną ciężką chwilę. Dobrze pamiętam jego telefony, gdy zwierzał mi się z obaw o przyszłość, a mimo to, na przekór przeciwnościom, robił swoje, jeździł za „swoim” papieżem. Jako człowiek z drugiego planu, walczący o każde ujęcie, starał się jednak jak najlepiej wykonać swoją robotę. I do historii przeszedł właśnie on, sapiący pod ciężarem dźwiganego sprzętu, niezmordowany Polak o wielkim sercu. To on zrobił to zdjęcie papieża Jana Pawła II, które mają teraz przed oczami wszyscy wierni, ilekroć modlą się do Karola Wojtyły w którymś z rzymskich kościołów.

Jeszcze wiele tygodni po beatyfikacji pisałem wciąż o przypadku siostry Marie Simon Pierre. Początkowo nie zorientowałem się więc, że uroczystość wywołała poruszenie, które następnie doprowadziło do powzięcia przez Kościół niewiarygodnego przypuszczenia dotyczącego Jana Pawła II.

Fragment książki A. Englischa: "Uzdrowiciel. Cuda Świętego Jana Pawła II"

mod/opoka.org.pl

Komentarze (59):

Anonim2020.10.5 21:27
To są ludzie,którzy uważają ,że jesteś szalony,bo jesteś wierzący https://kwejk.pl/obrazek/3307991/nowy-ateizm.html
Janek2020.10.5 12:34
Na tym portalu Jan Paweł 2 wiecznie żywy niczym Lenin, podczas gdy obecny papież Franciszek mówi: " Paradoks polega na tym, że niekiedy ci, którzy deklarują się jako niewierzący, mogą żyć wolą Bożą lepiej niż osoby wierzące". to tu nadal uparcie tkwi się w przeszłości w ogóle nie dostrzegając tego co się obecnie dzieje w Kościele Świętym, zapominając że "kto przykłada rękę do pługa, a w wstecz się ogląda nie nadaje się do królestwa niebieskiego "
Lukrecja2020.10.5 16:40
Janku, ależ z ciebie jest kaznodzieja odpustowy !
Janek2020.10.5 18:43
Odezwała się nierządnica babilońska, co za mlodu puszczała się po festynach a teraz wielce pobożna.
Lukrecja2020.10.5 19:42
nie pękaj Janeczku! bo to piękności szkodzi!
Anonim2020.10.5 19:50
Ale przecież ty nie żyjesz wolą Bożą. Ty nią gardzisz podobnie, jak ludźmi, którzy są innego zdania niż ty. Jesteś złośliwym hipokrytą.
B.2020.10.11 10:54
Już samo to, że masz czelność porównywać JP II do ciężkiego zbrodniarza lenina, świadczy, że jesteś całkowicie wykolejonym człowiekiem, agresywnym i pełnym nienawiści do Boga i ludzi wierzących. Obyś się opamiętał, bo jesteś żałosny. Prawdziwy ateista w ogóle nie wchodzi na katolickie portale, bo go to po prostu mnie obchodzi. Tylko ludzie nakręcani przez szatana muszą wypisywać pełne jadu komentarze.
gleen2020.10.5 11:07
Ateista to taki katolik , który nie wierzy w jednego boga więcej
Marek2020.10.5 16:41
że co!
Janek2020.10.5 2:22
Ateizm często pokazuje nam, że wierzymy nie w Boga prawdziwego, a w bożka. ks. Prof. Józef Tischner
MARTIN2020.10.5 16:43
a wierzysz w swój ateizm?
mała2020.10.4 20:18
to ja rozstrzygnę ten spór...bo przeszłam Sąd po śmierci...katolicy w takiej samej mierze mylą się jak ateiści w rozumieniu woli Boga...katolik zbliża do Boga odsuwając człowieka...a ateiści robią odwrotne...jedni i drudzy błądzą...
nina2020.10.4 20:16
Żeby w Boga nie uwierzyć trzeba być intelektualnie ograniczonym albo naiwnie głupim. Do pierwszej grupy należą ci, którzy twierdzą, że nauka nie dała dowodów na istnienie Boga. Do grupy drugiej należą osoby, którym jest nie po drodze z Dekalogiem, więc dla pozbycia się wyrzutów sumienia radykalnie odrzucają wiarę. A przecież żyjemy w świecie podlegającym prawom natury. Niektóre z nich fizycy opisali językiem matematycznym i dzięki temu niezmienne zjawiska w przyrodzie, jak choćby grawitację, możemy wykorzystać w życiu codziennym. Przeróżne prawa z zakresu fizyki wykorzystywane są w innych dziedzinach nauki z pożytkiem dla człowieka. Czy zagorzali przeciwnicy istnienia Boga zastanowili się skąd biorą się prawa w przyrodzie? Czy choć raz przez myśl przeszło im, że gdyby stała grawitacji zmieniła się o niewielki procent, to zmienia się wszystko. Ileż praw w przyrodzie jest przez człowieka jeszcze nieopisanych, a ile w ogóle nie wyjaśnionych. Czy powołujący się na naukę w Boga nie wierzą, bo nie udało się Stwórcy we wzorze matematycznym zawrzeć? A może ktoś zna wzór na miłość albo cierpienie? Ileż pychy trzeba skumulować w sobie, żeby na podstawie szczątkowej wiedzy o świecie uwierzyć, że Bóg nie istnieje. Jak głupim być trzeba, żeby dla przyjemności grzechu odwracać się od Źródła życia wiecznego.
Jak...2020.10.5 8:02
Jak głupim trzeba być i nawiwnym, że w świecie który wyprodukował tysiące bogów, bożków i religii, wierzyć, że to ten jego jest tym prawdziwym i jedynym xD
Dam2020.10.5 8:14
Ileż pychy trzeba skumulować w sobie, żeby uważać, że akurat ten bóg w którego się wierzy był tym prawdziwym spośród tysięcy, którzy pojawili się w historii.
JohnyB2020.10.5 14:26
"Ileż pychy trzeba skumulować w sobie, żeby na podstawie szczątkowej wiedzy o świecie uwierzyć, że Bóg nie istnieje." Uwaga odpowiadam: Nie trzeba wierzyć w nieistnienie boga. Wystarczy nie wierzyć w jego istnienie. To dwa różne procesy. I tak - w boga nie należy wierzyć ze względu na nie tylko szczątkowy ale i całkowity brak jakichkolwiek RZETELNYCH (czyli takich spełniających standardy metodologii naukowej) dowodów na jego istnienie.
bz2020.10.5 19:26
"Nie trzeba wierzyć w nieistnienie boga". Zaprzeczenie zaprzeczenia jest twierdzeniem. Z logiką jesteś na bakier, a cała reszta to bezwartościowe bicie piany.
JohnyB2020.10.6 11:07
Obawiam się ze jest odwrotnie - prawo podwójnego zaprzeczenia stosuje się do pojedynczej tezy. Tutaj są dwie niezależne: 1. Bóg istnieje. 2. Bóg nie istnieje. To są jedyne dwie możliwe opcje ale nadal każdą z nich trzeba udowodnić niezależnie. Do tego czasu rozsądek nakazuje nie uważać za prawdziwą żadnej z tych tez.
Michał2020.10.6 10:24
Ateizm to nie wiara lecz jej brak. Mówię oczywiście tylko za siebie( bo nie siedzę innym w głowie) - nie wierzę w żadnego Boga tylko dlatego, że nie czuje w sobie takiej potrzeby, nie mam wewnętrznego przeświadczenia, że jest ktoś lub coś co nade mną czuwa i trzyma nad wszystkim pieczę i tak prawdę mówią trochę zazdroszczę wam wierzącym tego uczucia (lub poczucia) i szanuję taką postawę i chciałbym żebyście i Wy uszanowali moją bez potrzeby zrozumienia jej lecz tylko i wyłącznie przyjęli do wiadomości, że są ludzie którzy nie czują potrzeby wiary w Boga bo nie posiadają takiej cechy. Zdrowia życzę.
Gardzę Janem Pawlem 22020.10.4 19:22
Jan Paweł drugi był zwykłym pedofilem i obłudnikiem. Gardzę tym człowiekiem. Cieszy mnie to, ze z czasem historia go osadzi a jego pomniki zostaną obalone.
Marek2020.10.4 21:22
Słowa, słowa, słowa, słowa wypowiedziane z ust nienawistnego ateisty!
Jan K. - III2020.10.4 19:17
Świat cały przemierzył i głębokie morze. Wiedział jak wstają i zachodzą zorze. Boga rozumiał - praktykował komu - A NIE WIEDZIAŁ O TYM, ŻE MA KULWY W DOMU????
Krzyś2020.10.5 16:46
O! poeta tylko głowa nie ta!
Anonim2020.10.5 20:43
Świata,nie przemierzył i głębokiego morza.Nie wiedział-jak wstaje i zachodzi zorza.Wiatrów nie rozumiał ,nic nie praktykował tylko biedny Jan K-II zapomnia dodać,że z niego idiota.
An2020.10.4 19:09
https://pl.wikipedia.org/wiki/S%C5%82awomir_Oder ???? Ktoś wie?
Am2020.10.4 19:08
https://pl.wikipedia.org/wiki/S%C5%82awomir_Oder Komentarze?
Polak2020.10.4 17:57
Englisch powinien poczytać "Wielkie i małe opowiadania o Leninie", to by wymyślał lepsze bajeczki. Ale sekciarzy katolickich nigdy nie dobierano pod kątem inteligencji.
war2020.10.4 21:17
UF! ale zabłysnąłeś inteligencją !
Bestia z2020.10.4 17:50
Kiedyś pociąg, którym jechał wykładowca KUL-u, ksiądz Karol Wojtyła, spóźnił się. Czekający na egzamin studenci – wobec braku egzaminatora – rozeszli się. Pozostał tylko jeden ksiądz, który nie znał Wojtyły – nie chodził na jego wykłady, a do egzaminu przygotowywał się z pożyczonych notatek. Po dwóch godzinach wpadł niewiele starszy od zdającego, zziajany Wojtyła. Ksiądz – student, ucieszony, że nie będzie zdawał sam, zapytał: – Stary, ty też na egzamin? – Na egzamin – przytaknął ksiądz Wojtyła. – Facet się spóźnia, wszyscy się rozeszli, a ja czekam, bo muszę zdawać dzisiaj – wyjaśnił student. – A co, nie znasz Wojtyły? – zapytał nowoprzybyły. – Nie, to podobno nudny facet, nie chodziłem na jego wykłady, mówili, że abstrakcyjne i bardzo trudne – tłumaczył student. Od słowa do słowa rozmowa przekształciła się w… powtórkę materiału. Wojtyła pytał, słuchał i tak jasno tłumaczył zawiłe problemy filozoficzne, że student powiedział w pewnym momencie: – Stary, jaki ty jesteś obkuty! Proszę cię, kiedy przyjdzie ksiądz profesor, nie wchodź przede mną na egzamin, bo po tobie na pewno obleję. Jakież było jego przerażenie, kiedy usłyszał: – Daj indeks, jestem Wojtyła. Wpisał mu pi*dę i narysował ch*ja na zdjęciu – wspomina ówczesna studentka, Krystyna Sajdok – a KUL-owska młodzież, która powtarzała sobie tę opowieść, bała się Wojtyły.
Ty kłamco2020.10.5 14:42
Oto dowód na to, że lewacy to kłamy. Jeśli raz skłamiesz, będziesz zawsze kłamać. A ponadto to, co napisałeś jest po prostu ohydne. Kłamca i cham. A może jeszcze zbok? Tylko On może jeszcze cie uratować. Ogarnij się, bo może być za późno ...
Jan K. -II2020.10.4 17:18
Świat cały przemierzył i głębokie morze. Wiedział - jak wstają i zachodzą zorze. Wiatry rozumiał, praktykował komu - a nie wiedział o tym że miał kulwy w domu????
Anonim2020.10.5 20:39
Swiata,nie przemierzyłi głębokiego morza.Nie wiedział-jak wstaje i zachodzi zorza.Wiatrów nie rozumiał ,nic nie praktykował tylko biedny Jan K-II zapomniał dodać ,że z niego idiota.
Byłem księdzem2020.10.4 17:02
https://www.youtube.com/watch?v=rierR_4Kg5Q
Toni2020.10.4 15:34
Teraz tęczowa zaraza, zieloni z platformą i lewakami też by chcieli chrześcijaństwo w Polsce zlikwidować, a rozpowszechniać komunistyczną ideologię LGBT.
Total Mayhem2020.10.4 15:00
W mojej odbytnicy jest jeszcze trochę miejsca. Na malego kütasa. Weź lancz Stachu i zrób z mojej odbytnicy Total Mayhem.
JAN I2020.10.4 15:11
Już napisałem innym Tobie podobnym! a pocałuj ty się w swój ateizm!
Jest Fronda? Jest niedziela? Jest LOLcontent!2020.10.4 14:45
j.w.
Why are you here?2020.10.4 14:54
You and your pathetic "English"?
Free lesson for "certified English teacher"2020.10.4 17:14
The proper word is "𝐢𝐧𝐟𝐞𝐫𝐢𝐨𝐫𝐢𝐭𝐲". The inferiority complex. Now repeat after me: "in-fer-io-ri-ty".
What does IT mean? It means I gotcha!2020.10.4 17:44
Yo ... farts sniffer ... you're dumb as fuck!
So many f***in' words!2020.10.4 17:53
"The proper word is 𝐢𝐧𝐟𝐞𝐫𝐢𝐨𝐫𝐢𝐭𝐲: The inferiority complex"
Anonim2020.10.4 14:44
Ateista to raczej ktoś, kto potrafi logicznie myślec i nie jest tak naiwny, aby wierzyć w to całe kato-pie*dolenie nacechowane manipulacja, emocjami i kłamstwem. Także takie wydumane historie niewiele zdziałają.
Wykład ateisty:2020.10.4 14:57
https://www.youtube.com/watch?v=BD1lLSWRy2I
JAN I2020.10.4 15:17
Już napisałem innym Tobie podobnym! a pocałuj ty się w swój ateizm! ps. potrafisz tylko wulgaryzmami pisać , zachęcam do czytania literatury pięknej , bo istnieją też inne słowa niż wulgaryzmy !
Polak2020.10.4 17:59
To czemu jak każdy sekciarz potrafisz jedynie bluzgać wulgaryzmami i płakać że rozsądni ludzie traktują waszą sektę jak zagrożenie?
JAN I2020.10.4 21:07
jeśli do do mnie to "Polak" czytaj moje wpisy ze zrozumieniem!
Polak2020.10.4 22:15
Nietrudno twoje prymitywne wklejki zrozumieć. Ale jak widać jak zwykle przerosło cię to co napisałem :)
Jan I2020.10.4 23:15
nie zazdroszczę ptakom skrzydeł, rybom płetw i twoich półkul mózgowych!
Total Mayhem2020.10.4 14:43
Nie mogę być takim niedowiarkiem, to rzeczywiście cud, że szczena opada. Większym jest chyba tylko furgonetka Stop Aborcji na lawecie.
krolen2020.10.4 15:26
tobie nie tylko szczena opada!
Pokaż Woleński, Hartman, Passent, Urban2020.10.4 14:43
jakim jesteś żydowskim bohaterem a nie żydowskim gajowym. Pisz o żydach w taki sposób w jaki piszesz o Polakach, katolikach o naszych obrządkach. Pośmiej się, wydrwij kaziroctwo wasze, kretyńską kabałę, tysiąc waszych "10 przykazań", idiotyczne zakazy, nakazy szabesowe, obrządki imbecyla z pejsami do ziemi, itp. itd.
Jan K.2020.10.4 14:14
Świat cały przemierzył i głębokie morze. Wiedział - jak wstają i zachodzą zorze. Wiatry rozumiał - praktykował komu. A NIE WIEDZIAŁ O TYM - ŻE MA KULWY W DOMU?????
locja2020.10.4 15:25
zacznijmy od siebie , rozglądnij się wokół siebie czy niema ich twoim środowisku!
Anonim2020.10.5 20:46
Świata,nie przemierzył i głębokiego morza.Nie wiedział-jak wstaje i zachodzi zorza.Wiatrów nie rozumiał ,nic nie praktykował tylko biedny Jan K-II zapomniał dodać ,że z niego idiota.
Wojtek Polak2020.10.4 14:13
Prawdziwym cudem to było to że JPII przez 26 lat swojego pontyfikatu nie wiedział o pedofilii wśród księży,
A ty urodziłeś się i żyłeś w PRL-u2020.10.4 14:53
należałeś do TPPR-u, ZMS-u niewykluczone, że do PZPR-u, znasz alfabet radziecki i jazyk wyniesiony ze szkoły, a dzisiaj jesteś "demokratą". Zniszczyłeś mój kraj, i co ja, urodzony 1990 r., mam do takich jak ty mieć szacunek, słuchać "opinii"?! Puknij się w łeb towariszcz Paljak- jewrej?!
locja2020.10.4 15:23
zacznijmy od siebie , rozglądnij się wokół siebie czy niema ich twoim środowisku!
katolicka kretynizacja polski 🇵🇱2020.10.4 13:54
wojtyła to pyerdolony obrońca sutannowych zboków ruchających dzieci!
Jan I2020.10.4 15:18
Już napisałem innym Tobie podobnym! a pocałuj ty się w swój ateizm! ps. potrafisz tylko wulgaryzmami pisać , zachęcam do czytania literatury pięknej , bo istnieją też inne słowa niż wulgaryzmy !