Ks. prof. Kobyliński gościł w podcaście Jana Pospieszalskiego, gdzie mówił o występujących w zielonoświątkowym charyzmatyzmie technikach manipulacji, wśród których wymienił m.in. pandemonizm, nieodpowiedzialne egzorcyzmy czy masowe uzdrowienia. Zwrócił uwagę, że nurt ten wiąże się z tzw. prosperity gospel, czyli „Ewangelią sukcesu”.
- „Wśród chrześcijan, także w Polsce, którzy są uzielonoświątkowieni, jest przekonanie, że wolą Boga jest, żeby wszyscy ludzie byli zdrowi, szczęśliwi i bogaci. Żeby być szczęśliwym, zdrowym i bogatym trzeba mieć odpowiednią wiarę. Katolickie rozumienie cudu, choroby, uzdrowienia, cierpienia jest całkowicie odmienne od tego, co zawierają poglądy chrześcijan ze wspólnot zielonoświątkowych”
- podkreślił.
W przekonaniu filozofa, taki sposób rozumienia świata jest obecny w nauczaniu ks. Johna Bashobory, który wielokrotnie odwiedzał Polskę.
- „Na tym polegało oczyszczanie religijności przez pierwszych misjonarzy, którzy przyszli na polskie ziemię, żeby odczarować świat, to znaczy, żeby wprowadzić trochę racjonalności, żeby wprowadzić chrześcijańskie pojęcie Boga w miejsce pogańskich wierzeń Słowian. Dzisiaj w pewnym sensie te wymieszane szamańskie czy pogańskie wierzenia zdominowały naszą religijność”
- stwierdził duchowny.
Rozmówca Jana Pospieszalskiego wskazał na rezultat badań we francuskim Kościele, w ramach których pokazano wstrząsający obraz działalności wielu wspólnot. Dochodziło w nich do kultu jednostki, przesadnego straszenia demonami czy pseudoegzorcyzmów.
- „To często prowadziło do takiej oto sytuacji, że te osoby uzależnione emocjonalnie od grupy oddalały się od swoich rodzin, rozpadały się z tego powodu małżeństwa, przestawały dobrze funkcjonować rodziny”
- relacjonował etyk.
Połączenie katolickiej wiary z elementami zielonoświątkowymi w tych wspólnotach sprawiło natomiast, że nie można już było mówić o katolickiej doktrynie.
- „W Polsce to jest dopiero przed nami. Skala nadużyć jest o wiele większa niż to, co dotyczy nadużyć seksualnych. Cena, jaką zapłaci Kościół katolicki w Polsce w najbliższych dekadach za nadużycia psychomanipulacyjne, będzie znacząco wyższa niż to, co już zapłaciliśmy za pedofilię klerykalną. Stawiam tę tezę od kilkunastu lat”
- przestrzega ks. Kobyliński.
